21 marca 2007

Park Piastowski przetnie droga

Urokliwy zielonogórski park Piastowski ma sto lat. I teraz wedle planów władz i drogowców przetnie go arteria, która połączy ul. Wyszyńskiego z ul. Botaniczną. Czy to naprawdę konieczne?

Park Piastowski to jeden z największych parków w Zielonej Górze. Założono go na pocz. XX wieku. Wiewiórki nie boją się spacerowiczów. Słychać kowaliki, sikorki, dzięcioły, zięby i gołębie. Zielonogórzanie wypoczywają wśród wielkich, rozłożystych buków.

Pomysł budowy drogi od ul. Wyszyńskiego do ul. Botanicznej pojawił się już w pierwszej poł. lat 70. Zrezygnowano za sprawą Jerzego Wierzbowskiego, ówczesnego konserwatora przyrody. Dziś urzędnicy wracają do tematu. - Na Jędrzychowie buduje się coraz więcej domów. Rozbudowywane będzie też os. Uczonych. Niestety, jedyne trasy, które prowadzą w tym kierunku to ul. Jaskółcza i ul. Kożuchowska. Obie są wąskie, zniszczone i nie przystosowane do dużego ruchu. Już od lat mieszkańcy ul. Jaskółczej piszą petycje z żądaniem nowej drogi. Jedyną nadzieją na usprawnienie komunikacji w kierunku Jędrzychowa jest właśnie budowa drogi przez park Piastowski - tłumaczy Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent Zielonej Góry.

Drzewa do wycinki

Wstępne szacunki magistratu zakładają, że z parku zniknie co najmniej trzynaście drzew. Pod piłę pójdą: graby, lipy szerokolistne, klony, robinie, świerk kłujący i dąb czerwony. - Stawiamy jednak na opcję minimalną. Oznacza to, że na parkowym odcinku drogi nie będziemy robić już chodników i ścieżek rowerowych, żeby nie wycinać dodatkowych drzew. Ścieżki będą kręte, pobiegną między drzewami - zapewnia wiceprezydent Kaliszuk.

Cały odcinek łączący ul. Wyszyńskiego z ul. Botaniczną ma liczyć ok.750 m., natomiast droga przez park 80 m. Miasto zleciło już opracowanie kilku koncepcji. Teraz rozważa trzy możliwe rozwiązania. Pierwsze, nazwijmy je proekologicznym, zakłada budowę tunelu pod parkiem (wjazd przy sklepie Biedronka, wylot za ul. Kilińskiego). Według drugiego wariantu powstałby nasyp z podziemnymi przejściami dla pieszych. Trzecie rozwiązanie to otwarty wykop z kładkami na przejścia dla pieszych. Pomysły ujrzą światło dzienne do końca kwietnia. Wtedy zobaczą je mieszkańcy, a magistrat będzie szacował koszty inwestycji. - Jednak już dziś jest wiadomo, że wersja z tunelem byłaby najdroższa - zapowiadają urzędnicy.

Działkowcy protestują

Pomysł magistratu nie podoba się nie tylko mieszkańcom pobliskich osiedli. Narzekają również działkowicze. Część ogródków musiałaby być zlikwidowana. Działki przy parku Piastowskim powstały w latach 40. ub. wieku. Ich dzierżawcy to przede wszystkim emeryci. Uprawiają je od kilkudziesięciu lat. Spędzają tam każdą wolną chwilę. - To nasza jedyna przyjemność. Działkę mamy już prawie 30 lat. W ub. roku przeszłam na emeryturę. Liczyłam na to, że w końcu odpocznę na swojej działce. Zasadziliśmy nowe drzewka, kwiaty, hodujemy króliki i kury. Jeśli miasto podejmie taką decyzję, to nas skrzywdzi - żali się Janina Żelazko. W słoneczne dni przychodzi tu z wnuczką. - Teren leży w dolince, nie dokuczają nam wiatry. Często grillujemy całą rodziną. Wystawiamy duży stół i spędzamy tu cały dzień - opowiada.

Niedawno jej rodzina wykupiła sąsiednią działkę. Planowali postawić większą altanę. Teraz się boją. - Dla mnie to całe życie. Zima czy lato, zawsze jest coś do zrobienia - mówi Stanisław Żelazko. - Nie stać nas wyjazdy. Gdzie w mieście jest takie świeże powietrze?- dodają.

Ich sąsiedzi też słyszeli o drodze. Jeżeli plany się ziszczą ich działka będzie graniczyć z ruchliwą trasą. - To już nie będzie ogródek. Teraz to oaza spokoju. Żal, po prostu żal - mówią Barbara i Kazimierz Nadstogowie, działkowicze od 46 lat. - Odziedziczyłem ją po ojcu i chciałbym przekazać dzieciom - wyjaśnia pan Kazimierz.

Jak mówią, żyją tu zgodnie od lat. - Jesteśmy jak jedna wielka rodzina. Będzie nam naprawdę przykro, jeśli przyjdzie nam opuścić to miejsce - dodaje Jadwiga Zubaszewska.

Spacerowicze żałują wiewiórek

- Na pewno droga nie powinna iść przez tereny zielone. Co chwilę wycinane są jakieś drzewa. Niedawno zrobiono wycinkę przy Hali Ludowej. Trzeba w końcu powiedzieć stop - irytuje się pan Ferdynand, emeryt, którego spotykamy w parku Piastowskim.

Ewa Furmanowicz, matka trzyletniego Kamila. - Gdzie będą się bawić dzieci? - pyta. - Nawet jeśli to niewielki fragment to i tak nie będą mogły podejść zbyt blisko - martwi się.

- Ta droga woła o pomstę do nieba. Żyje tu mnóstwo wiewiórek. Są przyzwyczajone do ludzi. Biegają po całym terenie, będą wpadać pod samochody. Szkoda ptaków i ich gniazd. Będzie smród i hałas - mówi pani Krystyna, emerytka z ul. Zachodniej. Codziennie spaceruje tu z wnukiem. - Zieleni jest coraz mniej, a teraz zabierają ostatnie skrawki - dodaje.

Jerzy Skibiński z ul. Ptasiej. - Wolałbym, żeby jej nie było, ale jeśli jest niezbędna to trudno. To tylko kilka drzew - komentuje.

(źródło: gazeta.pl)

Mirosława Dulat, Olga Zdanowicz

Brak komentarzy: