25 kwietnia 2007

Przebudowa ronda Jana Pawła II

Wcześniak do zburzenia

To będzie pierwsza tego typu operacja w dziejach Zielonej Góry. Jeszcze nigdy nie burzono w mieście wieżowca. Dla uniwersytetu to olbrzymi problem.

Wczoraj dotarliśmy do najnowszej ekspertyzy specjalistów z Krakowa z której wynika, że największy zielonogórski dom studencki powinien zostać wyburzony, bo zagraża życiu jego mieszkańców

Ewakuacja

Przypomnijmy: pod koniec zeszłego roku rektor uniwersytetu prof. Czesław Osękowski zarządził ewakuację akademika. Z dnia na dzień budynek musiało opuścić 500 studentów.

- Nie mogłem ryzykować życia ludzi. Najnowsze ekspertyza potwierdza, że nie była to pochopna decyzja - mówi rektor Osękowski.

Wybudowany 30 lat temu wieżowiec ma wady konstrukcyjne, został postawiony na trudnym pokopalnianym podłożu, wykonano go bardzo niestarannie a w dodatku późniejsze przeróbki naruszyły konstrukcję budynku. Do tego dochodziły drgania od wind i głośna, rytmiczna muzyka w klubach studenckich.

Nowe rysy


Akademik zaczął pękać. I rysy się wciąż pogłębiają. - Mimo braku studentów i wyłączenia wind, budynek nadal "pracuje”. Na jednej z kilkunastu plomb założonych w grudniu pojawiły się nowe rysy - przyznaje kanclerz UZ Franciszek Orlik.

- Wyprowadzenie studentów stosunkowo niewiele zmieniło, bo sam budynek jest bardzo ciężki i nadal "pracuje” - tłumaczy doc. Mikołaj Kłapoć, autor jednej z ekspertyz. - I trzeba z nim coś zrobić.
- Na niekorzystnych, pokopalnianych terenach stoją również wieżowce np. przy ul. Węgierskiej. Oczywiście trzeba je kontrolować. Jednak nie słyszałem o podobnych problemach jak z akademikiem - odpowiada doc. Kłapoć.

Spotkanie fachowców

Kiedy budynek zostanie zburzony? - Ekspertyzy nie zostawiają nadziei co do dalszego losu Wcześniaka. Jednak ostateczne decyzje zapadną podczas spotkania ze wszystkimi ekspertami około 10 maja. Może ktoś zaproponuje jakieś inne rozwiązanie? - tłumaczy kanclerz Orlik. Jeszcze niedawno myślano o kapitalnym remoncie i obniżeniu budynku o kilka pięter.

Potwierdza to rektor Osękowski. - Musimy tę sprawę szybko rozstrzygnąć, bo akademik przy Wojska Polskiego jest niezbędny. Jeśli nie będzie innego wyjścia zburzymy wieżowiec i wybudujemy nowy na ok. 400 miejsc. Miejsca na inwestycję mamy sporo.

Jak oceniają fachowcy, wyburzenie wieżowca kosztować może ok. 5 mln zł. Postawienie nowego 20-30 mln. Czy uczelnia ma takie pieniądze?

- To dla nas dramat! Nie mamy. Mogę liczyć jedynie na pieniądze z budżetu państwa lub z funduszy europejskich - odpowiada rektor.

A co piszą eksperci?

Po przeanalizowaniu układu konstrukcyjnego budynku oraz występujących zniszczeń, bardzo złym wykonaniem konstrukcji budynku autor opracowania uważa, iż konstrukcja ze względów geotechnicznych oraz sposobu posadowienia budynku stwarza wszystkie przesłanki do wyburzenia, gdyż stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia przebywających w niej mieszkańców nawet po dokonaniu remontu oraz wzmocnienia lub obniżenia budynku.

(źródło: gazetalubuska.pl)

Trójka na spalonym

Rząd szuka pieniędzy na Euro 2012. Wczoraj Ministerstwo Transportu obiecywało, że nie spowoduje to wstrzymania budowy trasy szybkiego ruchu S3 w naszym regionie. Ale czy na pewno?

Co nam zagraża? S5, czyli droga szybkiego ruchu łącząca Wrocław i Poznań. Połączona z A1 doprowadzi do Gdańska. I tak powstanie doskonała komunikacja między trzema miastami, w których rozegrają się mecze Euro 2012. Ta droga miała powstać później niż nasza S3 - ze Szczecina przez Lubuskie po czeską granicę. Obie drogi buduje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Warszawie. Jej dyrektor, Zbigniew Kotlarek powiedział nam wczoraj: - Jeśli trzeba będzie przyspieszyć budowę S5, a była ona planowana po 2012 roku, konieczne będą dodatkowe pieniądze. Jeśli pieniędzy nie dostaniemy, zabierzemy je z innych, planowanych wcześniej inwestycji.

S5 ma mieć 400 km. - Teraz inwestycje tę chcemy przyspieszyć. Fachowcy już siedzą nad mapą i zastanawiają się jak to zrobić - powiedział rzecznik prasowy GDDKiA Andrzej Maciejewski.

Co nam grozi?

Wyjątkową szansę wyczuły Poznań i Wrocław. Dlatego już w ub. tygodniu prezydenci obu miast spotkali się z ministrem transportu, aby przekonać go, że S5 jest inwestycją priorytetową. Więc jej budowa, wraz z dojazdem do autostrady A1, powinna skończyć się do 2012 roku. Dla Poznania S5 stałaby się jednocześnie obwodnicą. O drogę tę zabiega też Bydgoszcz.

Chodzi jak zwykle o pieniądze. Na S3 trzeba wydać ok. 2 mld euro, na S5 nawet 2,3 mld euro. Szczególnie zagrożony wydaje się południowy odcinek od Gorzowa do Zielonej Góry i dalej Nowego Miasteczka. Budowa północnej części ze Szczecina do Gorzowa jest tak zaawansowana, że trudno przypuszczać, by inwestycję można było przerwać. Potwierdza to zastępca dyrektora szczecińskiego oddziału GDDKiA Iwona Pilipczuk: - Nie sądzę, by budowę S3 od Szczecina do Gorzowa można opóźnić. Już w najbliższy poniedziałek rozstrzygamy przetarg na budowę pierwszego odcinka Szczecin - Pyrzyce. Dokumenty o sfinansowanie inwestycji ze środków unijnych są już w Brukseli.

Ministerstwo obiecuje

Lubuski odcinek S3 od Gorzowa do Nowej Soli, ma zbudować do 2012 roku (dwie jezdnie) zielonogórski oddział GDDKiA. Dyrektor oddziału Robert Mikołajski był wczoraj w Warszawie: - Nikt nie chce na razie zdradzić żadnych szczegółów. W GDDKiA potwierdzono jedynie, że rozważa się zmianę priorytetów, a więc przyspieszenie budowy dróg, które wcześniej planowano po 2012 roku. Żadnych decyzji nie ma.

Wczoraj o budowę S3 pytali w ministerstwach transportu i rozwoju regionalnego marszałek Krzysztof Szymański i wojewoda Wojciech Perczak. Rzecznik prasowy wojewody Małgorzata Nowak powiedziała tylko, że wojewoda otrzymał zapewnienie, że Euro 2012 nie wpłynie na tempo budowy S3.

KOSZTY BUDOWY S3 o długości 470 km (w euro)

Szczecin - Gorzów - 433 mln
Gorzów - Nowa Sól - 538 mln
Nowa Sól - Legnica - 521 mln
Legnica - Lubawka 300 mln
Razem ok. 2 mld

KOSZTY BUDOWY S5 o długości 400 km (w euro)

Nowe Marzany - Bydgoszcz - 244 mln
Bydgoszcz - Gniezno - 500 mln
Gniezno - Poznań - 250 mln
Poznań - Wrocław - 1,3 mld
Razem ok. 2,3 mld

(źródło: gazetalubuska.pl)

Radni zrobią porządek z planem

Dziś urzędnicy i radni zabiorą się ponownie za plan zagospodarowania śródmieścia. Za Polską Wełnę, Halę Ludową i market Carrefour.

Na dzisiejszej sesji radni wrócą do planu zagospodarowania śródmieścia. Uchwalono go rok temu, ale zaskarżony trafił do sądu administracyjnego, więc nic nowego na razie w centrum miasta zbudować się nie da. Dodatkowo nadal market Carrefour i Polska Wełna nie istnieją w dokumentach jako tereny o dużej powierzchni handlowej. - W papierach jest bałagan - mówi wiceprezydent Mariusz Woźniak. - I musimy to uporządkować.

Na troje babka wróżyła...

Poprzedni plan zaskarżył właściciel Hali Ludowej. Głównie dlatego, że radni zgodzili się na handel wielkopowierzchniowy w Polskiej Wełnie, a na jego terenie już nie. Wojewoda plan uchylił.

Sposobem na ten problem ma być nowy dokument - a właściwie trzy. Urzędnicy wymyślili, że podzielą teren na trzy obszary: śródmieście, Polskiej Wełny i teren byłej Hali Ludowej oraz okolice. Dziś na sesji radni mają przystąpić do sporządzania wszystkich trzech planów.

Pierwsza wróci prawdopodobnie do ratusza - już jako plan - Polska Wełna. Tu raczej sporów nie ma, a poza tym urzędnicy muszą się spieszyć z uporządkowaniem sytuacji prawnej inwestycji. Obiekt handlowy już się bowiem buduje.

Więcej dyskusji może być na temat byłej Hali Ludowej. Tu wcześniej radni zgody na wielki handel nie dali. - Ale według moich informacji, państwo Warsiccy nie chcą tam marketu, rozmawiają z inwestorami, którzy planują inne przeznaczenie terenu - mówi radny SLD Zygmunt Listowski. - Może więc dojdziemy do zgody, by ten teren przeznaczyć na usługi, handel i mieszkania.

- My realizujemy wytyczne wojewody - mówi rzecznik prezydenta Tomasz Nesterowicz. Co oznacza, że prezydent zaplanuje handel wielkopowierzchniowy w tym miejscu.

Centrum miasta do poprawki

Więcej "zabawy” może być z planem pozostałej części śródmieścia. Problemu z usankcjonowaniem handlu przy ul. Dąbrowki nie będzie, bo obiekt już stoi i nikt nie zamierza oponować, ale prezydent Janusz Kubicki planuje kilka zmian z przeznaczeniem innych działek. - Są pewne tereny narożne, chociażby zielone, gdzie można postawić kamienice usługowe i mieszkaniowe - mówi M. Woźniak. Szczegółów na razie nie chce zdradzać. Według naszych informacji, chodzi m.in. o budowę kamienicy na pl. Powstańców Wielkopolskich, ale także o możliwość postawienia wielkiego kompleksu przy ul. Boh. Westerplatte, również w miejscu Centrum Biznesu i na parkingu przy budynku. Czy władze miasta szykują nam kolejny market w centrum? - Tam na pewno marketu nie będzie - zapewnia M. Woźniak. - W tym miejscu mogłoby powstać za to kompleks bankowy, usługowy, butiki. I jeśli już sklepy, to może pasaż.
Jeśli dziś radni zdecydują się, by rozpocząć sporządzanie nowych planów, dokument dotyczący Polskiej Wełny wróci być może na sesję w czerwcu, a do końca roku dowiemy się, co będzie w innych miejscach śródmieścia.


Sesja o przyszłości miasta

Dziś o 9.00 w ratuszu kolejna sesja rady. W programie obrad jest między innymi sprawa przyszłej wycinki drzew przy Trasie Północnej pod inwestycje. Radni mają też zdecydować, czy oddać Lumelowi dwie działki w strefie gospodarczej, a przejąć od firmy budynek przy ul. Dąbrowskiego. Trzeba by jednak jeszcze dopłacić z budżetu miasta prawie 6 mln zł.
Na sesję może przyjść każdy.

Jak podzielić, by rozdzielić

Po co dzielić jedno śródmieście na trzy części? W tym dwa mikroskopijne? Powód jest prosty - protest jednego inwestora może zablokować inwestycje w całym dużym rejonie miasta. Najlepiej więc tego protestującego odizolować. Moim zdaniem o to właśnie chodzi urzędnikom i radnym. Chociaż pewnie będą zaklinać się w żabę, że nie...

Właściciel Hali Ludowej może blokować plan zagospodarowania centrum miasta jeszcze przez lata. A że trzeba szybko zrobić porządek w papierach Polskiej Wełny, rozdzielono obie inwestycje. Właściciele hali nie mają już takich "chodów” u urzędników i radnych.

Może dlatego, że to nie oni dokładają się do przebudowy ulicy, nie oni remontują zabytek za ponad 100 mln zł. Ale takie argumenty w naszym prawie nie wystarczą. Czasami trzeba użyć podstępu.

Alicja Bogiel

(źródło: gazetalubuska.pl)

Kolejarze wymieniają tory

W Starym Kisielinie wymieniany jest jeden z torów popularnej Odrzanki, co wpłynąć ma nie tylko na jakość torowiska, ale przede wszystkim podnieść prędkośc kursujących tutaj pociągów. Remont Odrzanki jest jednym z priorytetów komunikacyjnych regionu.

Niestety jej renowacja została przez ministerstwo przesunięta na tzw. listę rezerwową. Jak podkreśla wicemarszałek lubuski Sebastian Ciemnoczołowski władze województwa będą tłumaczyć Warszawie, że to błędna decyzja.

Co jeszcze na zielonogórskiej kolei? Za ponad 20 mln euro będzie budowana kolejowa łącznica, która pozwoli nam minąć Czerwieńsk. Kiedy? To wszystko zależy od pieniędzy.

(źródło: gazetalubuska.pl)

Droga za ruderę

Rudera za plebanią w zamian za kawałek drogi. Radni i proboszcz parafii pod wezwaniem Brata Alberta dobili targu. Ksiądz przekaże miastu 250 metrów kwadratowych ulicy Źródlanej, którą miasto zamierza modernizować, w zamian otrzyma stary zniszczony budynek, który stoi za plebanią.

Rzeczoznawca orzekł, że bardziej wartościowa jest nowa działka parafii, dlatego proboszcz Jan Romaniuk będzie musiał dopłacić miastu blisko 14 tysięcy złotych. Taka zamiana była możliwa dzięki wczorajszej decyzji radnych. „Skorzystają obie strony. Miasto będzie miało więcej miejsca na drogę, a ksiądz stworzy miejsce rozrywki dla młodzieży. To dla nas również istotne" - mówi Piotr Barczak z Prawa i Sprawiedliwości. Wczorajsza decyzja radnych oczywiście bardzo ucieszyła samych księży. Teraz nie pozostaje im nic innego jak zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Wikariusz parafii ksiądz Stanisław Brasse już dzisiaj mówi w co zamieni się rudera. „Stworzymy tam centrum formacyjno – rozrywkowe imienia Jana Pawła II” – mówi. Miałaby się tam znaleźć mała kawiarenka i pomieszczenia dla młodzieży. W dalszej perspektywie księża chcą odnowić basen, który znajduje się obok zniszczonego budynku.

Michał Korościel

(źródło: rzg.pl)

Lumel i radni dobili targu

Lumel zbuduje fabrykę w Zielonej Górze. To już przesądzone. Zielonogórscy radni zgodzili się na porozumienie ze spółką, która przejmie jedną z działek na Strefie Aktywności Gospodarczej. W zamian miasto otrzymało zabudowania przy ulicy Dąbrowskiego, dopłacając jednocześnie 5 milionów 600 tysięcy złotych. Tyle stanowi różnica w wartości zamienianych terenów.
„Udało nam się zatrzymać Lumel w Zielonej Górze, bo spółka chciała przenieść się do Nowej Soli albo Sulechowa” - mówił prezydent Janusz Kubicki. Z decyzji radnych najbardziej zadowoleni byli przedstawiciele Lumelu, którzy pojawili się dzisiaj w ratuszu. Ich firma w ciągu dwóch lat przeniesie się na Strefę, gdzie postawi fabrykę zwiększając zatrudnienie o 200 osób. Z kolei nabyty przez miasto budynek ma stać się siedzibą Powiatowego Urzędu Pracy, znajdzie tam miejsce także Izba Celna i Straż Graniczna. „Jest szansa na uzyskanie pieniędzy na renowację tego budynku z Unii Europejskiej, bo to obiekt zabytkowy” - przekonywał radny PiS Jacek Budziński. Decyzja już zapadła choć radni w tej sprawie jednomyślni nie byli. Podczas dyskusji nie brakowało głosów o wygórowanych żądaniach spółki. Większość radnych potraktowała jednak porozumienie jako najlepsze rozwiązanie. Troje wstrzymało się od głosu. Przeciw był tylko Artur Zasada z Platformy Obywatelskiej. Jeszcze w tym roku miasto zapłaci Lumelowi 1,5 miliona złotych. Tyle pieniędzy zaplanowano na Powiatowy Urząd Pracy. Reszta pieniędzy przekazana zostanie spółce na początku roku 2008.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

24 kwietnia 2007

Decyzja radnych: wycinamy las pod inwestycje

Zielonogórscy radni zdecydowali o wycięciu 173 ha lasów pod inwestycje. - Skoro jesteśmy polaną w lesie, jedynym wyjściem jest wycinka - przekonywał Marek Kamiński z PO. Cała operacja może kosztować miasto nawet kilkadziesiąt milionów złotych.

Zielona Góra potrzebuje terenów pod inwestycje. Ze strefy Aktywności Gospodarczej na Spalonym Lesie zostały już tylko resztki, a innych działek nie ma. Dlatego od prawie roku mówi się o konieczności wycięcia lasów i przeznaczenia ich na inwestycje, ale to na razie jedynie deklaracje. Tymczasem wokół Zielonej Góry w błyskawicznym tempie rozwijają się inne strefy gospodarcze. - Przy tak dynamicznym rozwoju i bliskości Nowej Soli czy powstaniu nowych podstref niedługo nie będzie sensu tworzyć żadnej strefy w Zielonej Górze - ostrzegał niedawno w "Gazecie" Krzysztof Dołganow, prezes Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Już w grudniu ub.r. radni PiS przygotowali projekt uchwały, który zakłada wycięcie 173 hektarów podmiejskich lasów, z czego ponad 100 właśnie pod inwestycje. - 77 ha przy już istniejącej strefie na Spalonym Lesie, 59 ha przy firmie ADB (Trasa Północna), oprócz tego 37 ha pod budownictwo mieszkaniowe (koło Auchan) - wylicza Kazimierz Łatwiński z PiS. - Musimy podjąć odważną decyzję. Dlaczego wszystkie miejscowości wokół nas mają się rozwijać, a Zielona Góra nie. Ważne są miejsca pracy. Przecież nie wiadomo, jak długo potrwa boom inwestycyjny - dodaje.

Za pomysłem byli koalicjanci z PO, sceptycznie wyrażali się o nim radni LiD. Mimo to losy uchwały były przesądzone, PO i PiS mają zdecydowaną większość w radzie. Projekt wycinki trafił pod obrady już na poprzedniej sesji, ale wtedy dyskusję przerwano, bo brakowało m.in. opinii prezydenta. We wtorek radni ponownie pochylili się nad pomysłem PiS. Tym razem wszystko było jak należy. W opinii do projektu uchwały prezydent Janusz Kubicki napisał, że, jego zdaniem, najpierw należałoby dążyć do uzbrojenia gruntów miejskich, a nie Lasów Państwowych. Zaznaczył, że najlepszą propozycją jest, według niego, wylesienie 59 h pod przy ADB. Miał jednak zastrzeżenia do kolejności podejmowania decyzji. Według niego najpierw powinno się uzgodnić wszystko z Dyrekcją Lasów Państwowych. Mimo to prezydent wezwał do zagłosowania za uchwałą. - Miejmy nadzieję, że pomysł PiS uda się zrealizować - mówił Kubicki.

Projektu bronił Kazimierz Łatwiński z PiS. - W mieście brakuje terenów pod inwestycje mieszkaniowe i przemysłowe. To decyzja perspektywiczna i wcale nie oznacza, że jutro drwale pójdą w las i zaczną wycinkę drzew - mówił.

"Za" był również Zygmunt Listowski z LiD: - Gdybyśmy tego nie zrobili, można by było zarzucić grzechy zaniechania. To decyzja na następne lata - komentował po przyjęciu uchwały.

Innego zdania był jego kolega klubowy Edward Markiewicz, który jako jedyny zagłosował przeciw. - Głosowałem konsekwentnie ze swoim dotychczasowym stanowiskiem. To uchwała, która kilka następnych lat przeleży w szufladzie. Moim zdaniem nie wnosi niczego konstruktywnego - mówi.

Problem w tym, że operacja jest kosztowna. Według wstępnych wyliczeń magistratu miała kosztować nawet 60 mln zł. Były to koszty wykupienia terenów i opłaty w pierwszym roku. Do tego dochodzą wydatki na wycięcie lasu i uzbrojenie terenu (na to miasto chce pozyskać pieniądze z UE). Dziś koszty zmalały. Według Łatwińskiego najbardziej optymistyczna wersja przewiduje przejęcie gruntów za darmo w drodze komunalizacji, a koszty uzbrojenia wyniosą wtedy kilka milionów złotych. Trochę mniejszym optymistą jest Zdzisław Szczepański, naczelnik Wydziału Geodezji. - Koszty wyłączenia z produkcji leśnej poniesie marszałek albo strefa. Miasto może partycypować w kosztach uzbrojenia, a budżet może to kosztować kilkadziesiąt milionów złotych - mówi Szczepański.

Na tym nie koniec. Ojciec chrzestny uchwały wylesieniowej - Kazimierz Łatwiński, już przymierza się do kolejnej wycinki. Tym razem na cel wziął tereny wokół tzw. węzła północnego, przy zjeździe z Trasy Północnej na S3. - Jest tam kilkaset hektarów lasów do potencjalnej wycinki. Część z nich jest własnością gminy. I gdyby to zależało ode mnie, sprawa trafiłaby już na następną sesję. Wiem jednak, że to nierealne, ale będę lobbował za tą wycinką - mówi Łatwiński.

Kalina Celińska, Krzysztof Kołodziejczyk


(źródło: gazeta.pl)

Przetarg na projekt basenu i hali sportowej.

Link do ogłoszenia:

http://www.bip.zielonagora.pl/e-bip/ob.php/ogloszenie%20-%20basen.pdf?id=8175


23 kwietnia 2007

Najpierw przebudowa później rozbudowa

Po burzy personalnej, powołaniu kilku nowych naczelników i kierowników, czas na zorganizowanie im warunków pracy. Urząd Miasta lada dzień rozstrzygnie przetarg na remont pierwszego piętra budynku przy ulicy Podgórnej 22. Na tej kondygnacji będą królowali pracownicy Wydziału Obsługi Przedsiębiorców.

„Już teraz na pierwszym piętrze jest jeden pokój, gdzie mogą zgłaszać się inwestorzy, ale po remoncie warunki obsługi interesantów będą dużo lepsze. Wyburzona zostanie większość ścian i powstanie jedna wielka sala dla przedsiębiorców" - zapewnia sekretarz Miasta Ewa Trzcińska. Żeby można było pracować w komfortowych warunkach, najpierw nasi specjaliści od przedsiębiorców, na czas remontu, pierwsze piętro opuszczą. Na początku będą musieli wytrzymać ścisk na ósmym piętrze, a później zejdą na piąte. Będzie to możliwe dzięki temu, że najpóźniej za miesiąc - mieszczący się obecnie na piątym piętrze Miejski Zarząd Dróg przeniesie się na Aleję Zjednoczenia - tam gdzie obecnie jest Biuro Strefy Płatnego Parkowania. Po tych wycieczkach wszystkim będzie wygodniej - mówi pani sekretarz. Ale to nie koniec zmian. Jeszcze w tym roku miasto ogłosi przetarg na wykonanie dokumentacji rozbudowy Urzędu Miasta, tak żeby przy Podgórnej prezydent mógł skupić wszystkie wydziały. „Tak będzie oszczędniej” – komentuje Trzcińska. Jeżeli jeszcze w tym roku zostanie przygotowana dokumentacja, za rok ruszy rozbudowa. Urząd będzie się rozrastał z jednej strony w kierunku ulicy Wazów, a z drugiej w kierunku Podgórnej. Nie ma mowy o dobudowywaniu kolejnych pięter.

Michał Korościel

(źródło: rzg.pl)

Elektronowa modernizacja

Połączy Dekoracyjną z Energetyków - kilka dni temu ruszyła budowa ulicy Elektronowej. Dzisiaj dziurawa i z żużlową nawierzchnią, za kilka miesięcy ma być porządną droga, która poprawi przepustowość ruchu w północnej części miasta.

Prace wykonuje firma NCC z Wrocławia. „Na razie wykonujemy prace ziemne, lada dzień zaczniemy kłaść chodniki. Droga będzie miała 7 metrów szerokości i 2 zatoczki dla samochodów” - mówi kierownik budowy Michał Szulc. Cała droga będzie miała 800 metrów długości. Firma musi się uwinąć z modernizacją do końca października i jak zapewnia kierownik z tym nie powinno być problemów.

Michał Korościel

(źródło: rzg.pl)

22 kwietnia 2007

Starej mleczarni już nie ma

Pył, kurz i huk – tak było późnym popołudniem przy ulicy Podgórnej – wszystko z powodu wyburzania budynku. Kto dziś przejeżdża przez rondo 11 listopada na pewno zauważył dużą zmianę w krajobrazie. W ciągu jednego wieczoru budynek przy Placu Matejki 16 zrównano z ziemią.

Kierownik budowy Maciej Kałmucki zapewnia, że prace nie zagrażają mieszkańcom: „Wszystko jest oznakowane, teren jest ogrodzony, nie ma żadnego niebezpieczeństwa dla mieszkańców" – mówił Radiu Zielona Góra.
Od poniedziałku ruszą prace przygotowujące do budowy nowego budynku. Już za rok w tym miejscu stanie aluminiowo-piaskowcowa enklawa biznesowa. Pięciopiętrowy ekskluzywny budynek z podziemnym parkingiem, dwoma piętrami usługowo-biurowymi i trzema mieszkalnymi ma stać się nowoczesną wizytówką Zielonej Góry. O planach mówił nam Marian Kałmucki, pełnomocnik ds. realizacji w firmie Butterfly: „Będzie w sumie 25 mieszkań o bardzo wysokim standardzie, z tarasami, balkonami, tarasami zimowymi". Nowoczesne mieszkania w takiej lokalizacji mają kosztować około 4 tysięcy za metr kwadratowy.
Zanim jednak to nastąpi mieszkańcy muszą przygotować się na utrudnienia drogowe na Podgórnej. Dziś i jutro wywożony będzie gruz, od przyszłego tygodnia rozpoczną się wykopy pod fundamenty i wywożona będzie ziemia. Z czasem wyłączony zostanie też parking przy Starostwie Powiatowym, gdzie stanie potężny dźwig.

Agata Adamczyk

(źródło: rzg.pl)