24 lipca 2007

Co dalej z remontem stadionu żużlowego?

Władze miasta i klubu żużlowego obiecywały, że wraz z nowymi miejscami dla kibiców będą nowe sanitariaty. Ale trybuna jest, a toalet nie ma.

Co gorsza, następnych trybun jeszcze długo może nie być...

W sobotę kibice mogli podziwiać nowe miejsca na stadionie żużlowym. Wybudowano je od podstaw, niedaleko budynku klubu. Stare siedzenia zniszczono podczas montowania oświetlenia. Trybuna była tak zrujnowana, że konieczna była nowa.

Pieniądze na inwestycję wyłożyło miasto. 317 tys. zł. - W ramach środków przeznaczonych na modernizację stadionu - mówi naczelnik Alicja Makarska z urzędu miasta. Była to jednak zupełnie nowa inwestycja w tym obiekcie. I chociaż władze miasta i klubu obiecywały, że w takich przypadkach będą budowane toalety dla kibiców pod trybuną, to jednak ich nie ma.

Bo skarpa jest za niska...

- Rozpatrywaliśmy taką wersję remontu, ale byłaby za droga - mówi wprost szef klubu Robert Dowhan. Może więc warto było poczekać i nazbierać pieniędzy na wygodniejszą dla kibiców przebudowę? - W tym miejscu są też problemy konstrukcyjne. Skarpa jest za niska, stoi tam słup, który uniemożliwia zwiększenie trybun, a dodatkowo są tam urządzenia elektryczne - dodaje prezes. Udowadniając, że toalet w tym miejscu i tak nie dałoby się zrobić... Chyba że za gigantyczne pieniądze... - Jakbym miał 50 milionów, zrobiłby przy Wrocławskiej wspaniały obiekt, ale nie mam - komentuje R. Dowhan.

Czy powinniśmy spodziewać się więc kolejnych "przeszkód” przy planowaniu sanitariatów w kolejnych trybunach? - Nie - zapewnia prezes - Przygotowujemy się do kompleksowej przebudowy. Projektant na pewno określi, gdzie powinny być ciągi komunikacyjne na stadionie, gdzie sanitariaty.

Tyle że przy wcześniejszych remontach mówiono o zrobieniu wjazdów dla niepełnosprawnych, a w sobotę Krzysztofa Cegielskiego na wózku wnoszono na trybunę VIP-ów. Wyłożono też pieniądze na plac przed kasami, a w sobotę kibice stali w kałuży... I tonęli w ciemnościach, wychodząc z zawodów.


Bo architekci nie są zainteresowani...

Do tego jeszcze dochodzą ciche zapowiedzi, że przebudowa stadionu może się opóźnić. Problem w tym, że nie ma chętnych, by zaprojektować remont budowli. Do pierwszego przetargu nikt się nie zgłosił. Jeszcze w tym miesiącu ma być ogłoszony drugi. - I jeśli ten również skończy się fiaskiem, będziemy musieli przesunąć wykonanie projektu na kolejny rok - zapowiada A. Makarska. Czyli remont będzie jeszcze później.

- Wróciłem z urlopu i zacząłem dzwonić w poszukiwaniu architekta - przyznaje R. Dowhan. - Dowiedziałem się, że projektanci stadionu w Częstochowie są zajęci, inni niezbyt zainteresowani. Ale umówiłem się na rozmowę z projektantem stadionu Lecha. Może coś z tego wyjdzie...

Alicja Bogiel
(źródło: gazetalubuska.pl)

Brak komentarzy: