31 sierpnia 2007

Ważne decyzje radnych

9 godzin debatowania nad sprawami Zielonej Góry. Tyle czasu trwała wczorajsza sesja rady miasta, podczas której radni przegłosowali blisko 40 projektów uchwał. Oprócz wyrażenia woli utworzenia Straży Miejskiej i odroczenia decyzji o sprzedaży Centrum Biznesu w ratuszu zapadło jeszcze kilka innych istotnych decyzji.

Radni przeznaczyli 150 tysięcy złotych na uzbrojenie jednej z działek na Strefie Aktywności Gospodarczej a także 250 tysięcy na remonty i paliwo dla zielonogórskiej policji. Ponad 1,8 miliona złotych zostanie przekazane na modernizację Wzgórza Winnego i wyposażenie wnętrza Palmiarni. Dzięki temu wystrój starej i nowej części obiektu będzie spójny. Pieniądze pójdą na remont Domku Winiarza, wyposażenie kuchni, zakup krzeseł, stolików i montaż oświetlenia.
Radni zaakceptowali wczoraj także szereg zmian w planach zagospodarowania przestrzennego, które pozwolą na rozwój firm w Strefie Aktywności Gospodarczej. Po wnioskach LUG, Lumelu i CeMBe zmieniono parametry i gęstość zabudowy a także zezwolono na handel hurtowy. Wreszcie udało się uregulować sprawę budowy Focus Parku, której zgodność z planem zagospodarowania kwestionował wojewoda. „To reguluje sytuację realizowanej budowy, pod warunkiem, że wojewoda zatwierdzi plan” – mówi wiceprezydent Mariusz Woźniak.
Decyzją radnych miasto przekazało też wczoraj Ogród Botaniczny pod pieczę Uniwersytetu Zielonogórskiego, który w myśl wcześniejszej umowy będzie teraz zarządzał obiektem.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

Sprawa CB odłożona

Centrum Biznesu na razie nie do ruszenia. Prezydentowi nie udała się próba nakłonienia radnych do wyjścia z miejskiej spółki i określenia zasad zbycia jej udziałów. Po wniosku formalnym PiS debata nad sprzedażą CB została przesunięta o miesiąc. Zdaniem większości radnych zbyt wiele wątpliwości pozostało niewyjaśnionych aby zdecydować się na podobny krok.

„Jest to zbyt poważna transakcja, żeby decydować się na nią tylko na podstawie wizji Prezydenta” – mówił nam radny PiS Jacek Budziński. Z kolei dla radnych Platformy Obywatelskiej nie bez znaczenia była kwota jaką miasto może uzyskać na sprzedaży Centrum Biznesu. Według władz może to być nawet 20 milionów złotych. „Więcej zarobimy sprzedając samą nieruchomość, a nie całą spółkę” – przekonywał radny PO Artur Zasada.
Janusz Kubicki chce sprzedać spółkę razem z jej siedzibą i parkingiem przed obiektem, a w tym miejscu miałby postać wielki obiekt handlowo-usługowy z podziemnymi parkingami i przejściem ulicznym. „Zgłosiło się do nas dwóch poważnych inwestorów i mamy nadzieje, że decyzja rady ich nie spłoszy” – mówił wiceprezydent Mariusz Woźniak.
Sprawa Centrum Biznesu będzie teraz omawiana na komisjach rady miasta.

(źródło: rzg.pl)

Na Zamkowej będzie parking albo biurowiec

Sześcio a nawet ośmiopiętrowy budynek handlowo-usługowy lub kilkupoziomowy parking - takie obiekty mogą powstać na terenie, gdzie dziś jest Ruski Rynek.

Przypomnijmy, już kilka razy pisaliśmy o targowisku przy ul. Zamkowej. Najpierw w momencie, gdy sprzedawcy pierwszy raz dowiedzieli się, że muszą zwijać manatki. Później przy okazji ich kolejnych protestów. Ludzie burzyli się, że po 15 latach władze miejskie pozbywają się ich. Niektórzy byli załamani. Nie wyobrażając sobie życia bez handlu. Żale jednak na niewiele się zdały.

Teraz trzy miesiące na decyzję

Miasto wypowiedziało umowę handlowcom. Ci mieli się wyprowadzić już w styczniu. Wciąż jednak handlują. Płacąc za wodę, prąd oraz opłatę targową. Jak się teraz okazuje do końca tego roku, a może i dłużej, będą oni mogli spokojnie prowadzić swoją działalność. Miasto dopiero co złożyło wniosek o wydanie decyzji o warunkach zagospodarowania tego terenu. Bo żeby działkę móc sprzedać, musi być znane jej przeznaczenie. Biuro planowania przestrzennego ma dwa, trzy miesiące na odpowiedź. Przetarg na sprzedanie tego terenu zostanie więc ogłoszony nie wcześniej niż na przełomie roku. A to oznacza, że handlowcy będą mieli jeszcze trochę spokoju.
Ale przy okazji zawirowań wokół Ruskiego Rynku już wiemy, jakie są konkretne plany urzędników związane z tym terenem.

Gwarantuje dobrą sprzedaż

- W piśmie złożonym do biura wnioskowałem o postawienie w tym miejscu sześcio, a nawet ośmiopiętrowego obiektu. Takiego, który spełniałby funkcję handlowo-biurowo-mieszkalną. Z takim zagospodarowaniem gwarantuję bardzo dobrą sprzedaż tego gruntu - zdradza Zdzisław Szczepański z magistratu.


Jak się jednak dowiedzieliśmy nieoficjalnie istnieje jeszcze inna koncepcja zagospodarowania tego terenu. Ze źródeł zbliżonych do władz miasta wiemy, że w planach zamiast budynku jest postawienie kilkupoziomowego parkingu. Oficjalnie jednak na ten temat nikt nie chciał się wypowiadać. - Ja nic nie wiem - enigmatycznie ucina rozmowę Monika Praska z biura przestrzennego planowania.
Co ciekawe jednak, ten drugi pomysł bardziej podoba się mieszkańcom okolicy. Ci od dawna narzekają na brak miejsc parkingowych. - Biurowców, sklepów i galerii mamy już sporo pod nosem. A parking by się przydał nowoczesny - mówią mieszkańcy.

(źródło: gazetalubuska.pl)

30 sierpnia 2007

Zastój w miejskich inwestycjach

Miejskie inwestycje stanęły w miejscu. Kolejne przetargi ogłaszane przez magistrat są unieważniane. - Nie ma chętnych lub chcą więcej pieniędzy niż mamy - rozkładają ręce włodarze Zielonej Góry

Już wiosną miasto zapowiadało pierwsze od lat poważne remonty placów zabaw dla dzieci. Na pierwszy rzut miały pójść place w Parku Tysiąclecia, Sowińskiego i św. Trójcy oraz przy pl. Słowiańskim. Miasto przeznaczyło na te inwestycje ponad 200 tys. zł. W miejscu zniszczonych huśtawek i niebezpiecznie chwiejących się zjeżdżalni miały powstać nowe, w większości drewniane, więc bezpieczniejsze, a w Parku Tysiąclecia - miniboisko do koszykówki. To miał być początek inwestycji z myślą o najmłodszych, bo w kolejce czeka jeszcze 12 placów zabaw.

Szukamy projektantów i budowlańców

Jak się jednak okazuje, nie tak łatwo spełnić obietnice, nawet te dane dzieciom. Już po raz trzeci magistrat ogłosił przetarg na modernizację komunalnych placów zabaw. Dwie poprzednie próby znalezienia wykonawcy zakończyły się fiaskiem.

To niestety nie jedyna inwestycja, która, chociaż znalazła się w budżecie miasta na ten rok, w tym roku zrealizowana nie będzie. Brakuje bowiem nie tylko chętnych do typowych prac budowlanych czy remontowych. Władze Zielonej Góry mają kłopot nawet z przetargami na prace projektowe, a wiadomo: nie ma projektu - nie ma inwestycji.

Nikt nie zgłosił się na dwa ogłoszone już przetargi na opracowanie projektu boiska zadaszonego przy Gimnazjum nr 2 przy ul. Św. Cyryla i Metodego. Po raz kolejny miasto podjęło też próbę znalezienia kogoś, kto przygotowałby projekt zagospodarowania terenu przy ul. Działkowej. Miałby tam powstać piękny teren rekreacyjny dla okolicznych mieszkańców. Podobnie też zakończyły się szumne zapowiedzi zagospodarowania Doliny Gęśnika. - Chcemy tam uporządkować teren i stworzyć enklawę zieleni, która pięknie komponowałaby się z nowymi domkami, które buduje tam prywatny inwestor, a także z planowanym przez ks. Jana Romaniuka, proboszcza parafii św. Alberta Chmielowskiego, odnowionym poniemieckim basenem przy ul. Źródlanej - mówiła jakiś czas temu Alicja Makarska, kierownik Biura Inwestycji Miejskich. Dwa przetargi na projekt zagospodarowania tego terenu zostały jednak unieważnione.

Poczekać musi również inwentaryzacja miejskich ścieżek rowerowych, bo jedyna firma, która zgłosiła się do przetargu, chciała o ponad 100 tys. zł więcej niż miasto przewidziało w budżecie (200 tys. zł). Oprócz inwentaryzacji tego, co jest, wykonawca miał też opracować koncepcję budowy nowych ścieżek, która w przyszłości miała stać się podstawą do stworzenia w Zielonej Górze sieci ścieżek z prawdziwego zdarzenia. Tak, by wreszcie rowerzyści nie musieli się głowić, jak przedostać się z jednego krańca miasta na drugi. Obecny układ to bowiem nieskładna plątanina kończących się nagle dróg dla rowerów.

Trudno, może wybudujemy za rok

Również piesi i kierowcy korzystający z wiaduktów na ul. Sulechowskiej muszą uzbroić się w cierpliwość. Wiadukt nad torami kolejowymi jest już w fatalnym stanie, dosłownie rozjeżdża się, a schody prowadzące na niego wiszą wręcz w powietrzu, bo oddziela je od jezdni kilkucentymetrowa przerwa. Trudno się jednak cieszyć z faktu, że po wielu latach obiecywania wreszcie udało się w budżecie wygospodarować pieniądze na jego remont, skoro nadal nie ma nawet projektu.

Na wczorajszej sesji w ratuszu radni Zielonej Góry zgodzili się, aby pieniądze na część inwestycji, dla których dotychczas nie udało znaleźć się wykonawców, przesunąć na przyszły rok budżetowy. Taki los spotkał m.in. trybuny na stadionie żużlowym przy ul. Wrocławskiej i strzelnicę Gwardii. - To jedyny sposób - przekonuje Makarska.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Unia Europejska da nam prawie na wszystko

Inwestycje. Płyną do nas miliony euro z Unii. Będzie za co wybudować drogę ekspresową S3 czy lubuski odcinek autostrady A-18. Pociągami pojedziemy szybciej, ale nie wszystkimi. Zabraknie za to pieniędzy m.in. to na bibliotekę uniwersytecką dla UZ.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego rozdało unijne pieniądze na najważniejsze w kraju inwestycje. Na liście kluczowych projektów do Programu Infrastruktura i Środowisko oraz Innowacyjna Gospodarka znalazły się inwestycje, które poza konkursem dostaną dofinansowanie z Unii. Wśród 350 zadań o wartości 42,5 mld euro, są również inwestycje drogowe i kolejowe w naszym województwie.

Ministerstwo zdecydowało, że będzie dofinansowywana trasa S3. To strategiczna arteria dla rozwoju regionu. Czteropasmówka pobiegnie od Szczecina po Lubawkę na Dolnym Śląsku, łącząc północ kraju z południem. Samochody będą jechać nią z prędkością 100 km/h. Dzięki nowej drodze ekspresowej odcinek z Gorzowa do Szczecina skróci się o 8,5 km i przejedziemy go w niespełna godzinę. Zgodnie z założeniami, ekspresówka będzie gotowa w 2011 r. Dotacja z Unii wyniesie maksymalnie 889 mln euro. Niestety, droga nie powstanie od razu na całej długości.

Zabraknie odcinka z Nowej Soli do Legnicy, gdzie ma połączyć się z autostradą A4. Ten fragment S3 znalazł się na razie na liście rezerwowej. To znaczy, że pieniądze na niego znajdą się, jeśli powinie się noga przy innych inwestycjach w kraju. Zgodnie z harmonogramem listy rezerwowej ten odcinek będzie realizowany w latach 2010-2013. Unia dołoży do niego 365 mln euro.

MRR zdecydował, że da pieniądze również na odcinek autostrady A18 z Olszyny do Golnic, do skrzyżowania z autostradą A-4. Tam przebudowana zostanie południowa część jezdni. Maksymalne dofinansowanie z Unii to 74,15 mln euro. Okres realizacji 2008-2010. Unia zapłaci również za naszą kolej. W latach 2008-2014 będzie modernizowana linia kolejowa łącząca Wrocław, Szczecin i Poznań.

To ważna informacja dla mieszkańców Gorzowa, skróci się tym samym podróż przez Krzyż do Poznania i Warszawy. Zmodernizowany zostanie również krótki odcinek torów z Rzepina do granicy. Niestety, jedna z najważniejszych inwestycji kolejowych w Lubuskiem, tzw. Odrzanka, ze Szczecina przez Zieloną Górę i Nową Sól do Wrocławia, znalazła się tylko na liście rezerwowej. Najprawdopodobniej zostanie zmodernizowana dopiero po 2013 r. To oznacza, że nadal będziemy wlekli się z Zielonej Góry do Wrocławia.

Ministerstwo rozdawało pieniądze również z tzw. priorytetu "gospodarka wodno-ściekowa". Tu załapała się Nowa Sól, która może dostać z Unii aż 28 mln euro na projekt "Gospodarka wodno-ściekowa miasta Nowa Sól i gmin ościennych". Koszt całkowity projektu to 48 mln euro. Za te pieniądze zostanie zmodernizowana i rozbudowana oczyszczalnia ścieków oraz unowocześniony kolektor ściekowy i kanalizacja deszczowa. Planowane zakończenie prac to 2010 rok. - Bardzo się cieszymy. W tej chwili w naszej ziemi leżą 100-letnie jeszcze rury, nasza stacja uzdatniania wody jest w takim stanie, że od dawna działa warunkowo, i gdyby nie pieniądze z Unii, musielibyśmy już ją remontować sami. Teraz z infrastrukturą miejską wchodzimy w XXI wiek - mówi Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli.

Kolejnym lubuskim projektem, który znalazł się na liście priorytetów MRR, jest pomysł spółki LFC, która dostanie aż 6 mln euro dofinansowania na projekt nowoczesnego leczenia dysfunkcji układu kostno-neuromięśniowego. Nie powiodło się natomiast Uniwersytetowi Zielonogórskiemu, który starał się o pieniądze na bibliotekę uniwersytecką.

Wicemarszałek Sebastian Ciemnoczołowski: - Dla województwa strategiczna była walka o budowę S3 i to jest zagwarantowane. Co prawda nie na całym odcinku, ale będziemy starali się poprzez modernizację naszych dróg wojewódzkich uzyskać dostęp do autostrady A4. Lubuskie na tle innych województw wypada jednak blado. Załapała się Nowa Sól, będzie fragment autostrady A-18, ale odpadł uniwersytet, nie ma żadnych inwestycji kulturalnych. Pozostałe inwestycje związane z transportem też będą realizowane w naszym województwie fragmentarycznie - mówi Ciemnoczołowski.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Biznes za 10 milionów

Miasto chce sprzedać dawny dom partii i chętnych nie brakuje.

Duch komunizmu cierpi katusze. W miejscu dawnej siedziby PZPR-u ma być handel, banki, a nawet rozrywka. Dziś zielonogórscy radni zdecydują, czy sprzedać Centrum Biznesu.

- Dziś złożyliśmy w radzie projekt uchwały o wyrażeniu zgody na zbycie udziałów Centrum Biznesu - zdradził nam wczoraj wiceprezydent Zielonej Góry Mariusz Woźniak. Ale nie o udziały w tym interesie chodzi, tylko o plac w centrum miasta, na którym stoi była siedziba komitetu wojewódzkiego PZPR, a potem miejskiej spółki.

Miasto chce sprzedać grunt i budynek razem z firmą, bo to zmniejszy koszty transakcji. Ziemia w centrum Zielonej Góry jest z kolei tak łakomym kąskiem, że inwestorzy kupią ją nawet ze spółką. - W tym roku chcemy tę transakcję zakończyć - mówi M. Woźniak. I zastrzega, że nie chodzi nawet o pieniądze, które miasto zarobi (wcześniej mowa była o ok. 10 mln zł), ale o to, co ma stanąć w tym miejscu. Według naszych informacji, chętnych kupców jest kilku i wszyscy myślą o handlu, usługach finansowych, a niektórzy także o rozrywkowych. - Nasze warunki to oprócz ceny zagospodarowanie terenów obok oraz stworzenie komunikacyjnego systemu w tym miejscu - zapowiadają władze miasta. Myśląc na przykład o przejściu podziemnym przez ul. Boh. Westerplatte, podziemnych parkingach...

Pozostawienie pamiątki historycznej w tym miejscu nie jest żadnym warunkiem. Dom partii może zostać zmieciony z ziemi przez buldożery. I raczej tak będzie.

Mowa jest nawet o wyburzeniu okolicznych budynków - banku, domu towarowego, poczty oraz siedziby Ruchu. I powstaniu w tym miejscu olbrzymiego, kilkupiętrowego kompleksu. Zupełnie zmieniłoby to wygląd jednej z najważniejszych ulic Zielonej Góry.

(źródło: gazetalubuska.pl)

29 sierpnia 2007

Radni dołożą na przebudowę Palmiarni

O 1,7 mln zł wzrośnie koszt przebudowy Palmiarni. Wczoraj dyrektor zakładu komunalnego pokazywał radnym, do czego trzeba dołożyć pieniędzy.

Komisja budżetowa odbyła się wczoraj w... kaskach. Radni odwiedzili budowę nowej Palmiarni, by na miejscu sprawdzić, jak postępują prace i co trzeba jeszcze podczas inwestycji zrobić. Gospodarzem był dyrektor zakładu komunalnego Wojciech Janka, a listę koniecznych wydatków trzymał prezes Centrum Biznesu Zdzisław Strach. I czasami tam zaglądał.

Schodami do nieba

Zaczęło się miło. Od wycieczki. Po niedawno zrobionych nowych piętrach Palmiarni. Radni wędrowali w górę po schodkach i coraz bardziej im się podobało. - Jaki widok! - oceniali panoramę Zielonej Góry widoczną z drugiej kondygnacji. - Tu będą kładki widokowe: wzdłuż szklanej ściany oraz przez środek Palmiarni - pokazywał W. Janka. Samorządowcy byli pod wrażeniem. Które urosło jeszcze na kolejnym piętrze.

- Podobał mi się również pomysł płynącego pod szklaną podłogą strumyka - dodał Jacek Budziński. Strumień ten będzie potem płynął na zewnątrz budynku i spływał w dół po kuli. Obieg wody ma być zamknięty.

Bożena Ronowicz podziwiała też w dokumentacji budowlanej posąg Bachusa, który stanie przy ścianie budynku, na wysokości ośmiu metrów. Jedynie Andrzej Bocheński miał po wycieczce wątpliwości. - Teraz teren z roślinnością jest teraz niewielki. To tę funkcję Palmiarni trzeba było powiększyć, a nie tworzyć nowe pomieszczenia...

Na drobne wydatki

W tych nowych pomieszczeniach będzie między innymi kawiarnia oraz salka konferencyjna na piętrze oraz sala, w której hodowane będą rośliny na kolejnej kondygnacji. Na parterze powstała natomiast zupełnie nowa kuchnia, szatnie, toalety, wejście... Wszystko na razie w stanie surowym. Na dokończenie budowy pieniądze są. Ale dyrektor zakładu komunalnego przekonywał radnych, by dołożyli jeszcze na wyposażenie.

- Nie zaplanowaliście pieniędzy na nagłośnienie, kuchnię, bary, wyposażenie sali.... Dlaczego? - pytaliśmy radnego Piotra Barczaka, który podczas projektowania obiektu był wiceprezydentem.

- Tu chodzi o wyposażenie. A podczas budowy mogą się zdarzyć zmiany przeznaczeniu pomieszczeń. Na przykład teraz powstał pomysł salki konferencyjnej - tłumaczył. - Poza tym wyposażenie wybiera użytkownik obiektu.

Wiceprezydent Mariusz Woźniak zdradził wczoraj na posiedzeniu komisji (która przeniosła się potem do magistratu), że miasto chce być nadal administratorem Palmiarni, nie chce jej wydzierżawić. Czyli miasto musi wyłożyć te dodatkowe pieniądze. Chodzi o 1,08 mln zł na wyposażenie nowej Palmiarni i ok. 700 tys. zł na remont Domku Winiarza, który już nie przystaje do nowej konstrukcji. Z ciekawych wydatków są jeszcze dwa bary, które staną na parterze. Za tysiące złotych.

Radni trochę ponarzekali, ale komisja budżetu zagłosowała wczoraj "za” dołożeniem do 16 mln zł na budowę kolejnego1,7 mln zł.

(źródło: gazetalubuska.pl)

Cywilizowanie targowisk

Rozpoczynamy proces cywilizowania miejskich targów - zapowiada Leopold Kmera - wiceprezes firmy Konfin, która zarządza trzema ryneczkami w Zielonej Górze. To targowisko przy Anieli Krzywoń, na Starej Gazowni i ona Osiedlu Pomorskim. Na pierwszy ogień pójdzie rynek przy Anieli Krzywoń.

„Zyska nowe oblicze, będzie wygodniejszy zarówno dla kupujących, jak i sprzedających. Mamy już pozwolenie na budowę, postawimy duże pawilony, od 20 metrów kwadratowych wzwyż, wszystkie będą zadaszone" - zapowiada Kmera. Budowa powinna ruszyć w styczniu. Budowa będzie kosztowała 2 miliony złotych, została podzielona na 3 etapy, tak żeby nawet na chwile nie wstrzymywać handlu. Później Konfin zamierza się wziąć za targ na Pomorskim. Tam też wszystko miałoby się znaleźć pod dachem, wymieniona zostanie także kostka brukowa. Najwięcej problemów może być przy modernizacji rynku przy Starej Gazowni. Plan zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu przewiduje, że mogą tam powstać obiekty o wysokości nie większej niż 12 metrów. „Tymczasem firma Konfin chciałaby postawić tam budynek 7 - kondygnacyjny, gdzie znalazłoby się miejsce na punkty handlowe i biura" - mówi Kmera. „Będziemy musieli wystąpić o zmianę planu" – dodaje. Sami sprzedający na razie nie chcą się wypowiadać na temat planów zarządcy, ale optymizmem nie tryskają.

Michał Korościel

(źródło: rzg.pl)

Kolejne pieniądze na Palmiarnię

Remont Palmiarni Zielonej Góry pochłonął już blisko 18 milionów złotych, a wczoraj radni, wchodzący w skład komisji budżetowej, uznali, że na to zadanie trzeba przeznaczyć jeszcze milion, 800 tysięcy złotych. 700 tysięcy ma być przeznaczone na remont Domku Winiarza, a ponad milion na wyposażenie sali, kuchni i nagłośnienie. „Nowe zadania wiążą się oczywiście z przedłużeniem terminu zakończenia prac. Teraz firma powinna się uwinąć do końca stycznie" - mówił nam szef Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Wojciech Janka.

Cała Palmiarnia z wyposażeniem zostanie oddana do użytku 15 kwietnia przyszłego roku. Wczoraj wstępnie też ustalono, że to właśnie ZGKiM będzie zarządzał Palmiarnią. „Przy uchwalaniu pieniędzy na remont Palmiarni nie wiedzieliśmy, kto będzie się opiekował obiektem, dlatego nie mogliśmy wcześniej zapewnić pieniędzy na wyposażenie" - tłumaczył były wiceprezydent Piotr Barczak, który odpowiadał za przygotowanie Palmiarni do Modernizacji. Obecny radny Prawa i Sprawiedliwości głosował wczoraj za dodatkowymi pieniędzmi na wyposażenie obiektu. „ Nie możemy oszczędzać na tej inwestycji, bo to ma być perełka” – mówi Barczak. Barczak postulował wczoraj też o to, żeby zachować wejście do Palmiarni od stron Parku Winnego, bo według najnowszych planów wejść można będzie tylko od strony parkingu. PiS nie dość, że opowiedział się za przyznaniem prawie dwóch milionów na dodatkowe zadania to chce jeszcze przeznaczyć 3 miliony na budowę w Palmiarni wszechnicy ekologicznej, która byłaby swego rodzaju - centrum wiedzy ekologicznej. Inaczej do sprawy podchodzi radny SLD Andrzej Bocheński. On wczoraj jako jedyny opowiedział się przeciw dodatkowym pieniądzom na inwestycję. „ Ja bym chciał, żeby to zostało oddane do użytku jak najszybciej, nie można wiecznie dokładać” – skwitował Bocheński. Większość członków komisji była jednak za dodatkowymi pieniędzmi, a ostateczną decyzję podejmą radni na najbliższej sesji.

Michał Korościel

(źródło: rzg.pl)

Poważni inwestorzy pukają do bram KSSSE?

Zagraniczni przedsiębiorcy pukają do bram Zielonej Góry. W najbliższych tygodniach zostanie sfinalizowana umowa z co najmniej dwoma poważnymi inwestorami. Wiemy już, że na terenie Strefy Aktywności Gospodarczej swoją firmę chce postawić przedsiębiorca niemiecki z branży motoryzacyjnej.

W nowopowstałej fabryce prace ma znaleźć około stu osób. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się także, że władze miasta są bardzo blisko podpisania umowy z jeszcze jednym poważnym inwestorem z zagranicy. Jakim? Tego wiceprezydent - Mariusz Woźniak, nie chciał nam zdradzić. W rozmowie z Radiem Zielona Góra zapewnił jednak, że na brak zainteresowania ze strony inwestorów, miasto nie narzeka. „Jeszcze w tym roku mieszkańcy dowiedzą się o kilku nowych firmach" - mówi Woźniak i zapewnia, że dwie z nich są już bardzo blisko podpisania umowy z miastem. Również kilku lokalnych przedsiębiorców myśli o przeprowadzce ze śródmieścia na strefę. Inwestorzy pytają już urzędników o tereny, które w najbliższym czasie mają należeć do Kostrzyńsko - Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Przypomnijmy, że w poniedziałek poseł PiS - Jerzy Materna mówił o utworzeniu w naszym mieście podstrefy K-SSSE w okolicach Trasy Północnej. A chodzi o blisko 15 ha ziemi, które najpierw musi być wylesione. Ta wiadomość ucieszyła władze naszego miasta. Władze Zielonej Góry liczą na ścisłą współpracę z zarządem Strefy Kostrzyńsko - Słubickiej, któremu będą na bieżąco przesyłać propozycje firm chętnych do zainwestowania w mieście.

Katarzyna Fedro

(źródło: rzg.pl)

27 sierpnia 2007

Przetargi UM Zielona Góra

Przetarg nieograniczony
Opracowanie dokumentacji projektowej wraz z uzyskaniem pozwolenia na budowę i wykonanie na podstawie opracowanej dokumentacji inwestycji
w ramach zadania „ Budowa boiska zadaszonego w Gimnazjum Nr 2” w Zielonej Górze przy ul. Świętych Cyryla i Metodego 9.


Przetarg nieograniczony
Wykonanie dokumentacji projektowej zagospodarowania terenu na cele rekreacyjne wraz z boiskiem przy ul. Działkowej w Zielonej Górze oraz z nadzorem autorskim

Ruszyła budowa nowej remizy strażackiej

Przetarg na budowę pierwszej części nowego budynku zielonogórskich strażaków wygrała firma Butterfly. Prace przy rondzie Rady Europy już ruszyły.

- Na początek wybudujemy część koszarową, czyli pomieszczenia dla strażaków - mówi Waldemar Michałowski, komendant Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej. Znajdą się tam biura, łazienki i pomieszczenia do odpoczynku. Atrakcją dla gaśniczych będzie na pewno niewielka oranżeria, w której będą mogli spędzać wolny czas. - Nowością w Zielonej Górze będzie komora do ćwiczeń dymowych. Do tej pory nasi ochotnicy musieli jeździć na takie ćwiczenia aż do Świebodzina - tłumaczy Michałowski. W części koszarowej nie zabraknie też wieżyczki do ćwiczeń na wysokości i pomieszczenia dla ratowników wodnych.

Do nowej siedziby przy ul. Sulechowskiej przeniosą się strażacy, którzy do tej pory dyżurowali na terenie Zastalu. - Teraz będzie nam łatwiej wyjechać do wezwania. Z nowej siedziby mamy blisko do Strefy Aktywności Gospodarczej, która przecież jest terenem o zwiększonym zagrożeniu pożarowym - mówi komendant.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Budynek wielofunkcyjny na pl. Matejki

Mieszkańcy kamienicy przy pl. Matejki zauważyli, że obok wyrasta pięciokondygnacyjny gmach. Mają żal do władz miasta, że o planach budowy nikt ich nie poinformował

Oba okna mieszkania pana Lucjana Sarnota wychodzą wprost na budowę. - Moje mieszkanie jest już w połowie zaciemnione, a przecież to dopiero jedna trzecia budowy. Aż strach pomyśleć, co będzie za kilka miesięcy - mówi.

Budowany gmach ma być gotowy w czerwcu przyszłego roku. Do tej pory postawiono parter i pierwsze piętro. Mimo to mieszkańcy znajdującej się w sąsiedztwie kamienicy już narzekają, że nie mają odpowiedniej ilości światła.

Zgodę na budowę wydał Urząd Miasta. Mieszkańcy kamienicy nie zostali poinformowani o planach budowy, ponieważ w większości są tylko najemcami. Odpowiednie pismo otrzymał jedynie Mieczysław Drozdek, który jakiś czas temu jako jedyny w całej kamienicy wykupił mieszkanie od miasta na własność. Jednak pan Drozdek nie protestował przeciw budowie pięciokondygnacyjnego gmachu. Jego sąsiedzi protestują, ale ich skargi zgodnie z prawem nie są brane pod uwagę. Są jednak normy, które określają, ile światła powinno wpadać do lokalu, aby nadawał się on do zamieszkania. I tu już nie ma znaczenia, czy ktoś jest najemcą, czy właścicielem. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury" z dnia 12 kwietnia 2002 roku "Odległość budynku z pomieszczeniami przeznaczonymi na pobyt ludzi od innych obiektów powinna umożliwiać naturalne oświetlenie tych pomieszczeń (&13.1., rozdz. II)

- Wydaje nam się, że normy są złamane. Budynek miał być taki, jak Urząd Marszałkowski - mówi pan Lucjan. - Nie wybudowano jeszcze I piętra, a budowa już przewyższyła naszą kamienicę - dodaje. - W obu pokojach brakować będzie światła, a właściwie już teraz brakuje - mówi jego syn. - Ani w kuchni, ani w łazience nie ma okien. W tak zaciemnionym mieszkaniu trudno będzie żyć - załamuje ręce.

Mieszkańcy narzekają, że nikt nie rozmawiał z nimi o planach budowy. Nikt nie przedstawił dokładnie, jak nowy budynek będzie wyglądał. Plany budowy są dostępne w Urzędzie Miasta, w Wydziale Geodezji, ale oni niewiele z nich mogą odczytać. - To są rysunki dla specjalistów, nie dają wyobrażenia, jak wielki to będzie budynek - mówią mieszkańcy kamienicy.

Urząd Miasta twierdzi, że budowa jest zgodna z przepisami. Znajduje się w odpowiedniej odległości od granicy z sąsiednią działką budowlaną oraz, jak twierdzą urzędnicy, zapewnia odpowiednie naświetlenie mieszkańcom kamienicy. Ponadto Katarzyna Pierzga z biura administracji budowlanej UM dodaje, że Urząd nie ma obowiązku zawiadamiać najemców kamienicy o planowanej w ich sąsiedztwie budowie. - Zawiadamiamy właścicieli, nie najemców - komentuje. - Najemcy nie są stroną postępowania. Nie mamy prawa pokazywać dokumentacji osobom postronnym.

Pozostaje jednak pytanie, czy miasto, jako właściciel budynku, nie powinno informować mieszkających tam ludzi o planach budowlanych wokół posesji? Radny Jacek Budziński uważa, że mimo braku obowiązku prawnego taka właśnie powinna być praktyka władz miasta. - Tu chodzi o dobrą wolę, przyzwoitość. Najemcy również zasługują na szacunek i powinni być o takich planach informowani - mówi Budziński.

Problemu jednak nie widzi wiceprezydent miasta Mariusz Woźniak. Jego zdaniem prawo jest prawem. - Każdy projekt nowej budowy niesie za sobą czyjeś niezadowolenie. Gdybyśmy na to patrzyli, nic byśmy nie wybudowali - komentuje.

Projektant budynku Jerzy Gołębiowski uspokaja: - Wszystkie parametry zostały zachowane. Normatywna ilość światła została zapewniona. W określonych godzinach mieszkańcy kamienicy będą mieli określoną liczbę promieni słonecznych. To jest śródmieście. Takie rzeczy będą się zdarzały. Nie ma szans, żeby ci ludzie na dole mieli tyle światła, co poprzednio - dodaje.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Kolejne fotoradary

Fotoradary jak grzyby po deszczu. Jeszcze w tym roku przy zielonogórskich ulicach staną kolejne straszaki na przekraczających dozwoloną prędkość kierowców. Miasto właśnie ogłosiło przetarg na postawieni trzech masztów.

Zobaczymy je przy Waryńskiego na wysokości poczty, przy ulicy Wrocławskiej w okolicach cmentarza a także przy Batorego. „Tam maszt stanie na wysepce, aby można było go obracać w dwie strony”- mówi Alicja Makarska z Urzędu Miasta.
Następnym miejscem w kolejce do postawienia radarowego masztu jest al. Zjednoczenia. W tym roku zabrakło na niego pieniędzy a te powinny się znaleźć w przyszłorocznym budżecie. „Wrócimy do tego miejsca, bo tam często przekraczana jest dozwolona prędkość” - dodaje Alicja Makarska.
Jeśli nie będzie problemów z wyłonieniem wykonawcy nowe maszty zostaną postawione w październiku. Miasto zapłaci za nie 120 tysięcy złotych.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

Ruski Rynek - Likwidacja odroczona

Odroczona likwidacja ryneczku przy Zamkowej. Choć sprzedawcy handlujący na tzw. Ruskim Rynku mieli go opuścić już w styczniu, wszystko wskazuje na to, że zyskali jeszcze kilka miesięcy. Miasto wystąpiło o wydanie decyzji o warunkach zabudowy tego terenu, co przesunęło termin wystawienia działki pod młotek. „Licytacja odbędzie się prawdopodobnie na przełomie roku”- mówi Zdzisław Szczepański z Urzędu Miasta.

To dobra wiadomość dla handlarzy, którzy nie ruszają się z miejsca pomimo wypowiedzenia im umowy przez miasto. Swoją drogą kupcy są już wyraźnie zmęczeni ciągłą walką o miejsca pracy i niektórzy nie zamierzają czekać do końca roku. Do tej pory miasto zakładało, że na terenie Ruskiego Rynku powstanie 4- kondygnacyjny budynek handlowo - usługowy. Przeznaczenie tego terenu definitywnie określi decyzja o warunkach zabudowy.
Nieoficjalnie mówi się o zbudowaniu tam piętrowego parkingu. Ten pomysł podoba się mieszkającym w pobliżu zielonogórzanom, którzy skarżą się na brak miejsc parkingowych w centrum.
Działka przy Zamkowej liczy ponad 1300 metrów kwadratowych i wyceniona została na blisko 300 tysięcy złotych.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

Rondo Jana Pawła II otwarte!

Koniec uciążliwych objazdów – rondo Jana Pawła II jest już przejezdne. Na dzisiaj wykonawca przebudowy, firma Strabag, zapowiadał otwarcie pierścienia ronda dla samochodów. Prace udało się jednak wykonać wcześniej i rondo zostało otwarte już w sobotę. To dobra wiadomość dla kierowców, którzy mogą już swobodnie tamtędy przejeżdżać.

„Jest dużo lepiej, ale przejazd mógłby być szerszy” – oceniają kierowcy. „Rondo jest dobre, gładkie, a asfalt dokładnie położony. Będzie większa przepustowość, chociaż trzeba zmniejszyć prędkość, ale dzięki temu powinniśmy uniknąć wypadków. Za to autobusy i ciężarówki mogą mieć kłopoty” – mówili nasi rozmówcy.
Otwarcie pierścienia ronda to znak, że przebudowa zbliża się do końca. Dzisiaj zostaną podłączone lampy, które oświetlą przejazd. Dłużej przyjdzie nam poczekać na oddanie do użytku prawoskrętów. „Tam cały czas trwają pracę” – mówi Paweł Augustyniak z firmy Strabag.
Według planu rondo powinno być gotowe do 21. września. Zdaniem firmy Strabag przebudowę uda się zakończyć wcześniej.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

Kostrzyńsko- Słubicka Strefa w Zielonej Górze

Będzie miejsce dla nowych inwestorów. Jak poinformował dzisiaj poseł PiS Jerzy Materna, minister gospodarki zgodził się na utworzenie w naszym mieście Kostrzyńsko - Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Chodzi o teren 14 hektarów w pobliżu Trasy Północnej, które najpierw muszą zostać wylesione.

Potrzebne jest zapewnienie, że do tego dojdzie. „Jeszcze w tym tygodniu zbierze się zarząd wspólników strefy, który zgodzi się na przyłączenie tego terenu. Mam zapewnienie prezesa strefy, że znajdzie nam inwestorów”- mówi poseł Jerzy Materna.
Dużo gorzej przedstawia się sytuacja lotniska w Babimoście, które województwo miało przejąć od Agencji Mienia Wojskowego. Potrzebna była stosowna ustawa, która po pierwszym czytaniu natrafiła na opór Platformy Obywatelskiej. Prawdopodobnie nie uda się jej przyjąć w tej kadencji sejmu. „Podkomisji, która miała się zająć ustawą przewodzi posłanka Bożenna Bukiewicz, której nie udało się przekonać do szybkiego zajęcia się projektem”- dodaje poseł Materna.
W przygotowanej przez PiS na 7 września projekcie skrócenia kadencji sejmu znalazł się szereg ustaw, które miałyby być głosowane przed końcem kadencji. Jedna z nich dotyczy lotniska w Babimoście.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

26 sierpnia 2007

Będzie drugie lodowisko

W tym tygodniu dowiemy się, kto zbuduje nam sztuczne lodowisko na stadionie żużlowym. Tafla wylana ma być do 15 listopada. I będzie to już drugi taki obiekt w mieście. A do tego większy od tego przy Domu Harcerza.

Lodowisko na stadionie będzie o wielkości 30 na 60 metrów. Prawie dwa razy większe niż to, na którym ubiegłej zimy mogliśmy się poślizgać przy Domu Harcerza. - Bandy będą ruchome, czyli można będzie podzielić taflę na dwie części - opowiada naczelnik wydziału inwestycji magistratu Alicja Makarska. - Mniejszą, 20 na 30 metrów, gdzie będą mogły się ślizgać dzieci i osoby stawiające pierwsze kroki na łyżwach. Oraz większą, 40 na 30 metrów , dla zaawansowanych łyżwiarzy.

Dzielenie tafli można będzie też zastosować na przykład przy organizacji zawodów czy imprez.
Lodowisko nie będzie zadaszone, ale jak zapowiada A. Markarska, w dalszej kolejności można będzie postawić nad nim namiot lub dmuchaną konstrukcję. Co oznacza, że lodowisko mogłoby dłużej funkcjonować, a ewentualne opady deszczu lub śniegu nie przeszkadzałyby w jego wykorzystaniu.

Słono za lód

Urzędnicy założyli, że do 15 listopada lodowisko ma być gotowe. Niekoniecznie z lodem, bo do wylania tafli potrzebne są temperatury poniżej 5 stopni Celsjusza. Przez kilka dni.

Na razie nie wiadomo, ile będzie kosztować lodowisko na stadionie i kto je zrobi. Decyzja ma zapaść w tym tygodniu. - Do przetargu zgłosiły się dwie firmy - zdradza A. Markarska. - Obie maja doświadczenie w budowaniu sztucznych lodowisk.

Jedna to firma Hefal, która postawiła obiekt przy Domu Harcerza, drugą ofertę złożyło konsorcjum firm. Propozycje sporo różnią się kwotami miedzy sobą - jedna opiewa na ok. 870 tys. zł, druga - na 1,3 mln zł. Która firma wygra, zdecyduje komisja przetargowa.
Lodowisko będzie na razie jedyną większą inwestycją z planowanej przebudowy stadionu żużlowego. Przetarg na przebudowę trybun obiektu po raz drugi zakończył się bowiem porażką. Nie ma chętnych projektantów, a bez projektu nie będzie żadnych poważniejszych prac.


Pod opieką sportowców

Lodowiskiem przy Wrocławskiej będzie zarządzać Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, które jest administratorem stadionu w imieniu miasta. Na razie jednak szef MOSiR-u Zygfryd Łojko nie potrafi powiedzieć, na jakich zasadach tafla będzie udostępniana zielonogórzanom, kto jej będzie pilnował, w jakich godzinach... - Wszystko to ustalimy, oczywiście, jeszcze przed sezonem - zapowiada Z. Łojko.


Przypomnijmy, że lodowisko przy ul. Dzikiej było czynne od rana do 21.00. Na początku można było ślizgać się za darmo, potem wprowadzono bilety. Przy obiekcie można było wypożyczyć łyżwy, prowadzono też obok gastronomię. W tym roku lodowisko przy Dzikiej też będzie w sezonie otwarte.
Coraz częściej padają propozycje, by przenieść je do centrum - najlepiej na deptak, tak jak jest we Wrocławiu. Ale władze nie mają takich planów.


Komentarz

Łyżwiarze przy ratuszu

Ciągle nie mogę pojąć, dlaczego w Zielonej Górze lodowisko nie mogłoby stanąć w centrum miasta. Jest tak już w kilku miastach w Polsce, a w niektórych europejskich nawet od wieków. Tafla 30 na 40 metrów na pewno zmieściłaby się na deptaku. A na placu Bohaterów udałoby się upchać nawet trzy lodowiska naraz. W tym jedno w fontannie z rzeźbą lodową.
Gdy rok temu padały już takie propozycje, władze miasta mówiły "nie” i tłumaczyły się bezpieczeństwem, miejscem... Rozumiem, że we Wrocławiu czy Wiedniu władze miasta nie dbają o bezpieczeństwo mieszkańców i gości. Tam wylali taflę ryzykanci i idioci...
Coś mi się wydaje, że tu jednak nie chodzi o metry kwadratowe i zdrowie łyżwiarzy, ale o lenistwo. Naszym urzędnikom nie chce się pomyśleć, jak i gdzie zorganizować taką atrakcję. Nie chce się załatwiać ochrony, pracowników, wypożyczani łyżew... Może więc zmuśmy ich do tego wysiłku. Czekam na Wasze listy w tej sprawie. Jeśli też jesteście za taflą przy ratuszu, pokażmy to osobom, którym płacimy za zarządzanie naszym miastem.

Alicja Bogiel

(źródło: gazetalubuska.pl)

25 sierpnia 2007

Nowa perła Zielonej Góry

Nawet 5 lat trzeba będzie poczekać, aby nowo zasadzone rośliny podziwiać w ich pełnej okazałości. Nieoficjalne otwarcie z gośćmi z Cottbus już nastąpiło. Teraz pozostaje czekać na oddanie go do użytku. Ogród posiada bowiem gatunki roślin z całego świata, których na pewno nie spotkamy w domowych ogródkach. Aby ułatwić zwiedzającym poruszanie się po ogrodzie, został on podzielony na sektory w zależności od gatunku i pochodzenia danej rośliny. Obiekt jest w trakcie ciągłej rozbudowy polegającej na dosadzaniu nowych gatunków roślin. Na razie odwiedzający nie będą mieli okazji zobaczyć roślinności tropikalnej, która musi być umieszczona w nie powstałej jeszcze szklarni. W przyszłości ogród botaniczny zostanie połączony z parkiem i górą tatrzańską, tworząc powszechnie dostępny kompleks rekreacyjny, którego obszar wyniesie 40 hektarów. Głównym celem powstania ogrodu nie była jedynie myśl o przyciągnięciu do Zielonej Góry większej liczby turystów, ale również możliwość odbywania praktyk przez studentów Uniwersytetu Zielonogórskiego oraz uczniów Zespołu Szkół Zawodowych. Data oddania ogrodu botanicznego do użytku publicznego nie jest bliżej znana. Leży to bowiem w kwestii Uniwersytetu Zielonogórskiego. Cena wstępu nie jest jeszcze ustalona.

Aurelia Radziukiewicz

(źródło: kablowka.zgora.pl)

Co ze ścieżkami rowerowymi?

Konkretne pytania, ale czy władze miasta uzyskają na nie odpowiedzi ? Ogłoszony przetarg na tak zwaną inwentaryzację ścieżek rowerowych na terenia Zielonej Góry może nie przynieść oczekiwanych rezultatów. Prace komisji nadal trwają. Koszty jakie miasto przeznaczyło na ten cel to blisko 200 tysięcy złotych. Jednak oferta, która wpłynęła do urzędu przekracza 300 tysięcy złotych. Inwentaryzacja dałaby miastu pełny obraz istniejących ścieżek rowerowych w Zielonej Górze a także odpowiedzi na nurtujące pytania. W założeniach po wstępnym rozeznaniu ma powstać nowa koncepcja rozkładu ścieżek w mieście. W wielu miejscach miasta prace nad budową nowych ścieżek rowerowych. Władze miasta przymierzają się także do ogłoszenia kolejnego przetargu na budowę nowej ścieżki rowerowej przy ulicy Łużyckiej. Będzie to odcinek łączący ulicę Dąbrowskiego z rondem Jana Pawła II.

Aurelia Radziukiewicz

(źródło: kablowka.zgora.pl)

Cztery strony bubli

W czwartek rano zaczął się odbiór wyremontowanej ulicy Wyspiańskiego. Urzędnicy sprawdzili tylko część inwestycji, ale już teraz wiadomo, że firma Verdie Polska będzie musiała jeszcze tam pozostać.

Chodzi o odcinek jezdni oraz chodniki od basenu do pętli autobusowej. Jakość robót sprawdzali specjaliści z magistratu. Jednak jeszcze przed ich wizytą, podejrzewaliśmy problemy. Dziennikarzom "GL” nie podobały się zapadające się studzienki. - Na przeciw VII Liceum Ogólnokształcącego wymalowana jest zebra. Wystarczy, że zacznie padać, a pasy znikają pod wodą. Tam się zbiera deszczówka! - alarmował Czytelnik Józef Chmieliński.

Mówiliśmy wcześniej

No i zaczęto lustrować Wyspiańskiego. Kawałek po kawałeczku, mierzono wszystko: wysokość znaków drogowych, równe ułożenie studzienek czy nawet to, jak asfalt opada w miarę oddalania się od centrum drogi.

Alicja Makarska, kierownik Biura Inwestycji Miejskich, podzieliła urzędników na trzy grupy: - Dzisiaj sprawdziliśmy stan zieleni, pionowe i poziome oznakowanie ulicy oraz samą jezdnię. Pozostały nam jeszcze chodniki, studzienki, oraz krawężniki - tłumaczy.
Niestety kontrola nie wypadła najlepiej. Najczęstszym gestem wykonywanym przez urzędników było machnięcie ręką z rezygnacją. - Ja tutaj byłem parę dni temu i mówiłem robotnikom, że takiego czegoś nie odbierzemy. Proszę spojrzeć na te włazy w trawnikach, beton wokół nich jest cały popękany. Czy oni myślą, że tego nie zauważymy? - denerwuje się Piotr Tykwiński, kierownik Biura Zarządzania Drogami.

Firma poczeka na wyniki

- To wina kierowców ciężarówek, którzy jeżdżą po trawie. Jakby ktoś wjechał ciężarówką na polbruk, to też by go pogruchotał - wyjaśnia Jan Rybak, prezes firmy Verdie. Samej kontroli nie chciał skomentować do momentu, gdy magistrat nie zakończy kontroli.

- Mamy na to jeszcze dwa tygodnie - mówi A. Makarska. - Ale już teraz nasz raport z niedociągnięciami zajmuje cztery strony A4. - dodaje.

Przypomnijmy: remont ul. Wyspiańskiego opisywaliśmy wielokrotnie, bo wykonawca przekraczał wszystkie terminy, a jakość prac budziła poważne zastrzeżenia. Już na pierwszym odcinku ulicy (od basenu do wiaduktu) trzeba było podnosić źle ułożone studzienki.

Krzysztof Tomicz

(źródło: gazetalubuska.pl)

Lubuski Park Przemysłowy

W Zielonej Górze może powstać największa strefa inwestycyjna w województwie lubuskim - to scenariusz bardzo prawdopodobny. Jest to możliwe w ramach szerokiego porozumienia pomiędzy Prezydentem, Wójtem Gminy Zielona Góra, Starostą naszego powiatu, Marszałkiem i Rektorem Uniwersytetu Zielonogórskiego. Strefa powstanie w Nowym Kisielinie, gdzie 200 hektarów ziemi ma Uniwersytet.

50 hektarów dostałaby Kostrzyńsko - Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna, także 50 zachowałaby uczelnia i tam stworzyłaby park naukowo - technologiczny, a na pozostałych 100 hektarach Strefę Aktywności Gospodarczej stworzyłyby Zielona Góra, Sulechów i Nowa Sól, czyli ośrodki tworzące Lubuskie Trójmiasto. Wszystko razem tworzyłoby Lubuski Park Przemysłowy. Powstanie takiej strefy wiąże się z budową drogi pomiędzy węzłem S3 w pobliżu Raculi, a wyjazdem z Nowego Kisielina na Milsko. Wybudowanie blisko 5 kilometrów takiej drogi kosztowałoby ponad 30 milionów złotych. 15 % tej kwoty ma wyłożyć Wojewódzki Zarząd Dróg, resztę z unijnej kasy ma pozyskać marszałek. „Ta droga rozwiązałaby wiele problemów. Ten odcinek przebiegałby oczywiście obok terenów Uniwersytetu, co z pewnością pozytywnie wpłynęłoby na atrakcyjność tych ziem” - mówi wiceprezydent Zielonej Góry Krzysztof Kaliszuk. Kaliszuk dodaje, że idea Lubuskiego Parku Przemysłowego, to doskonała okazja, żeby upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Ogniu, który płonie w Brukseli. „Przy okazji pozyskiwania środków na Park, Zielonogórskie Wodociągi i Kanalizacja mogłyby pozyskać od marszałka pieniądze na uzbrojenie tego terenu” – mówi wiceprezydent. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem pierwsze fabryki staną w nowej strefie za 3 lata. Sprawę ułatwia fakt, że terenach Uniwersytetu właściwie nie ma lasów, dzięki czemu odpada problem wycinki.

Michał Korościel

(źródło: rzg.pl)

Areszt w nowej odsłonie

Nowe oblicze zielonogórskiego aresztu. Jest szansa, że w niedługim czasie jeden z brzydszych punktów naszego miasta doczeka się odnowy. Z muru otaczającego placówkę zniknęły reklamy, a dyrekcja aresztu zamierza podpisać nowe umowy z firmami, które w zamian wyremontują ogrodzenie. „To jedyny sposób na modernizację, bo pieniądze od reklamodawców trafiają do budżetu państwa” - mówi dyrektor aresztu Leokadia Stodolska.

Frontowa ściana ma zostać odnowiona przez chętnych reklamodawców, a mur od strony garaży zostanie oddany do dyspozycji grafficiarzy. Z taką propozycją wyszły ostatnio władze miasta, które chcą utworzyć miejsca, gdzie młodzi ludzie będą mogli swobodnie malować.
Na nowy wystrój murów przyjdzie nam jeszcze poczekać, a na terenie zakładu trwają za to inne prace. Ekipa budowlana wspólnie z osadzonymi wymieniła właśnie bramę przeciwpożarową. Więźniowie remontują także pomieszczenia wewnątrz aresztu. „Mam zajęcie i pieniądze. W ten sposób staram się zarobić na alimenty” - mówi jeden z aresztantów.
W przyszłym roku areszt powinien zyskać także nowe przesłony uniemożliwiające osadzonym kontakt z mieszkańcami. Sfinansuje je Urząd Miasta.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

23 sierpnia 2007

Na rondzie jeździmy inaczej

Do tej pory na remontowanym skrzyżowaniu Jana Pawła II były tylko prawoskręty. Od poniedziałku ruch odbywać się będzie po nowym rondzie. A prawoskręty zostaną zamknięte.

Firma Strabag kończy budowę nowego ronda, po którym odbywać się będzie ruch na skrzyżowaniu ulicy Łużyckiej i Wyszyńskiego. - Do poniedziałku samo rondo będzie gotowe - mówi kierownik budowy Krzysztof Wasilewski. - I będzie można skierować tam auta.
To oznacza, że skończy się jeżdżenie jedynie w prawo na tym skrzyżowaniu. Dotychczas kierowcy, aby przejechać na dalszą część ulicy np. Łużyckej, skręcali w Wyszyńskiego i na niej zawracali, by wrócić na Łużycką. W poniedziałek pojedziemy na wprost już bez przeszkód - przez nowe rondo. Ma ono 41 metrów średnicy i jezdnię o szerokości sześciu metrów.

Nowe, stare chodniki

Otwarcie ronda nie oznacza jednak, że remont skrzyżowania się zakończy. Teraz drogowcy wezmą się za prawoskręty. Wjazdy na nie zostaną zamknięte, by można było położyć na tych pasach nowy dywanik asfaltowy. Tam roboty mają zakończyć się 21 września. Nadal też będą trwały prace przy budowie chodników. Według naszych informacji, nie wszystkie trakty dla pieszych będą jednak nowe. I potwierdza to kierownik budowy. - Na kilku odcinkach kostka jest w bardzo dobrym stanie i wystarczy ją przełożyć, nie są potrzebne nowe nawierzchnie - mówi K. Wasilewski. - Większość chodników będzie jednak zupełnie nowa.
Tym bardziej że przejścia przez jezdnie będą częściowo w innych miejscach.

Teraz się przykładają

- 21 września zakładam krawat i patrzę, jak samochody jeżdżą po nowym rondzie - zapowiada kierownik budowy. Nie wiadomo jednak, czy to będzie do końca święto dla drogowców. Przypomnijmy, że urzędnicy znaleźli sporo niedoróbek w robotach Strabagu. Chodziło o kruszywo złej jakości i kiepskie ławy pod krawężnikami. Pracownicy magistratu zażyczyli więc sobie, by informować ich o każdej kończonej robocie, by ją sprawdzić. - I na razie wszystko jest w porządku - mówi naczelnik wydziału inwestycji Alicja Makarska. - W tym jakość nowej nawierzchni, którą badaliśmy. Będziemy też sprawdzać jakość poprawionych elementów.
Nowe rondo kosztować będzie miasto ok. 2,5 mln zł.

Nie tylko rondo

Dziś zakończyć się ma w końcu remont Wyspiańskiego. Urzędnicy zaczną sprawdzać jakość prac. Już wiadomo, że firma Verdie nie dotrzymała terminu zakończenia robót o dwa tygodnie (kolejnego terminu!), więc będzie płacić karę. Czy drogowcy będą musieli dodatkowo poprawić swoje roboty, dowiemy się w ciągu kilku dni.

W tym tygodniu oddana do użytku ma też zostać droga łącząca ul. Sulechowską i Zdrojową.

Alicja Bogiel

(źródło: gazetalubuska.pl)

Bez prezesa prace wre

Kamienica na rogu al. Niepodległości i ul. Bankowej ma mieć w tym roku nową elewację i dach. Być może lifting czeka też zabytki przy Mariackiej i Starym Rynku. Zrobi to wszystko miejska fundacja, chociaż nie ma ani jednego pracownika.

Od kilku miesięcy miejska fundacja ds. rewitalizacji starówki nie ma ani jednego pracownika. Prezesa Jerzego Cydzika odwołano i trwa konkurs na jego następcę. Ale chociaż załogi brak, fundacja działa. "Wózek ciągną” za darmo: wicedyrektor zakładu komunalnego Wiktor Fanajło i Alina Gajec z zarządu fundacji. - Przygotowujemy dokumentację robót i projekty - mówi W. Fanajło.
Ale na papierach robota nie ma się zakończyć. Za kamienice w centrum miasta zabiorą się też budowlańcy.

Rusztowania staną wkrótce

W tym roku najwięcej pieniędzy zaplanowano na remont dachu kościoła pw. Matki Boskiej Częstochowskiej - 200 tys. zł. Te prace prowadzi parafia, miasto tylko dokłada pieniądze. Sama fundacja dostała jednak i 300 tys. zł na remonty kamienic na deptaku. I zamierza je wykorzystać. - Przede wszystkim wyremontowany zostanie budynek na rogu al. Niepodległości i Bankowej, przy szkole muzycznej - zapowiada W. Fanajło. - Właśnie ogłaszamy przetarg na roboty budowlane.

W kamienicy wymieniony zostanie dach, będzie też nowa elewacja budowli, z ociepleniem.
Połowę kosztów wyłożyć ma wspólnota mieszkaniowa, więc zostaną jeszcze pieniądze na inne budynki. Fundacja zamierza też zaoszczędzić na projektach rewitalizacji kwartału ulic: Fabrycznej, Owocowej, Średniej i Tylnej oraz podwórka przy Fabrycznej 13. Jeśli uda się zmniejszyć koszty (a zaplanowano na to aż 300 tys. zł), pieniędzy na remonty będzie jeszcze więcej. A wtedy... - Chcielibyśmy zakończyć prace remontowe w rynku - mówi W. Fanajło. - W planach jest więc rewitalizacja kamienic przy Mariackiej 3, 5 i 7 oraz na Starym Rynku. Czy to się uda, zależy od funduszy. I planów nowego prezesa fundacji...

Niestety, nadal nie wiadomo co z remontem szkoły muzycznej, bo parlamentarzyści źle zapisali te pieniądze do ustawy budżetowej. - Sprawa utknęła - przyznaje poseł Krzysztof Bosak, który był pomysłodawcą poprawki budżetowej dotyczącej tego remontu.

Nowy prezes na nowe czasy

Plany nowego szefa fundacji poznamy prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu. Oferty chętnych miały spływać do 16 sierpnia, wczoraj rada fundacji zebrała się, by je ocenić. I wybrała kandydatkę na prezesa. - Nowym szefem fundacji zostanie Alina Gajec - poinformował nas wczoraj po południu wiceprezydent Mariusz Woźniak. - Jako jedyna złożyła ofertę do konkursu, ale to nie jest powód, dla którego wybraliśmy jej kandydaturę. Pani Gajec ma wykształcenie konserwatorskie i przedstawiła interesujący plan działania fundacji.

Nowa prezes na razie dalej będzie pracować społecznie, umowę dostanie od września. Jej zarobków jeszcze rada fundacji nie ustaliła. - Na pewno nie będą wyższe niż byłego prezesa - zastrzega jednak wiceprezydent.

Alicja Bogiel

(źródło: gazetalubuska.pl)

Rusztowania wokół Polskiej Wełny

Na budynku z wieżami pojawiły się potężne rusztowania. To znak, że rozpoczęły się prace na murach zewnętrznych.

Lada dzień budowlańcy z każdej strony zaatakują Polską Wełnę. Od teraz, aż do końca roku, będzie trwał najintensywniejszy zakres robót. Zmiany widać gołym okiem. Już nie tylko wielgachne szyje dźwigów, wystające spoza murów, świadczą o tym, że na zabytku praca wre. Rusztowania pojawiły się na zewnątrz dużego budynku z charakterystycznymi wieżami. To w nomenklaturze fachowców tzw. budynek A.

Zewnętrzna warstwa mogłaby pęknąć

- Rozpoczęliśmy roboty elewacyjne. Chciałbym, żeby jeszcze w tym roku skończyć w ramach tego wzmocnienia ścian, naprawę rys, tynków, gzymsów, skucie luźnych warstw, gruntowanie i szpachlowanie renowacyjne. No i na koniec wymianę stolarki okiennej i drzwiowej - informuje dyrektor projektu Arkadiusz Gawron.

Dlaczego fachowcy rozpoczęli od tej części? Odpowiedź jest prosta. Na tzw. budynku B, w którym planowana jest galeria Focus Parku, wciąż trwają prace konstrukcyjne. Dlatego kładzenie tam elewacji teraz byłoby błędem. Zewnętrzna warstwa mogłaby w wyniku robót po prostu pęknąć.
Oprócz prac elewacyjnych specjaliści kontynuują prace żelbetowe. Te, jak zapowiada Gawron, mają być skończone do końca roku.

A we wrześniu instalacje

Już niebawem, we wrześniu, rozpocznie się montaż instalacji wewnętrznych. M.in. mechaniki, elektryki i hydrantowe. W tej chwili kończy się etap projektowania.

Pod koniec roku na budowie pojawią się specjaliści od kładzenia dachu. Dlaczego tak późno?

- Dach możemy zacząć robić dopiero, gdy skończą się prace żelbetowe - ucina Gawron.
Niezauważenie też na placu budowy pojawiła się firma kładące wewnętrzne drogi, chodniki i trawniki. Pod koniec października inwestor zamierza ogłosić przetarg na wykonanie prac wykończeniowych. Tak przedstawia się harmonogram robót. Mimo starań, jest dwumiesięczny poślizg. Wpłynęło na niego kilka czynników. - Praca na zabytkowym obiekcie ma swoją specyfikę. Nie należy do łatwych. Swoje zrobił też boom na budownictwo, z którym musiała się zmierzyć większość firm z branży - dodaje Gawron.
Przypomnijmy, wstępnie roboty miały się zakończyć w maju przyszłego roku.

Artur Matyszczyk

(źródło: gazetalubuska.pl)

22 sierpnia 2007

Remont Palmiarni dłuższy?

Być może poszerzy się zakres prac budowlanych w zielonogórskiej Palmiarni. Taką możliwość bierze pod uwagę zarządca obiektu – Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, który w tej chwili rozmawia na ten temat z wykonawcą. Zgodnie z umową firma Skanska powinna zakończyć główne prace budowlane do końca roku, ale – jak mówi szef ZGKiM – Wojciech Janka ten termin może się wydłużyć, jeśli na firmę spadną dodatkowe zadania.

„W ostatnich dniach pojawiły się propozycje, żeby rozszerzyć zakres prac, jeśli będzie na to zgoda i środki, wtedy okres budowy przedłuży się o miesiąc i obiór budowlany przesuniemy na koniec stycznia” – zdradza Janka. Projekt nie przewidywał prac remontowych w starej części Palmiarni – w Domku Winiarza i w holu, w którym znajduje się szatnia i ubikacje. I właśnie tam miałby być przeprowadzony dodatkowy kompleksowy remont.
Wojciech Janka zapewnia, że nowa Palmiarnia będzie naprawdę imponująca, a widok na miasto z wyższych poziomów jest piękny.
Główna konstrukcja nowej Palmiarni już stoi i czeka na oszklenie.

Sylwia Misiak

(źródło: rzg.pl)

Materiałów budowlanych dostatek

Sytuacja na zielonogórskim rynku budowlanym już stabilna. Materiałów niezbędnych do budowy domów i remontów mieszkań nie brakuje. Ustabilizowały się także ceny, a niektórych materiałów nawet spadły. Tak będzie do końca wakacji – przewidują sprzedawcy.

Sytuacja poprawiła się, bo rynek został nasycony materiałami z Zachodu, m.in Czech i Niemiec. Bez problemu kupimy pustaki ceramiczne, wełnę mineralną i pokrycia dachowe. W tej chwili największe zapotrzebowanie jest na materiały ścienne.
Zielonogórzanie, którzy zaplanowali remonty w czasie swoich urlopów odetchnęli z ulgą, bo po wcześniejszych informacjach o pustkach w magazynach z materiałami, zaczęli się niepokoić. Mieszkańcy miasta, z którymi rozmawialiśmy mówili, że gołym okiem widać boom na remonty – po obleganych sklepach. Ale, dodawali, że jest w czym wybierać – w kolorystyce materiałów wykończeniowych, w farbach. Podkreślali też, że produkty są lepsze gatunkowo niż kiedyś.
Większość artykułów w sklepach, marketach i hurtowniach dostaniemy od ręki. W przypadku bardziej skomplikowanych zamówień trzeba czekać maksymalnie do dwóch tygodni.

Sylwia Misiak

(źródło: rzg.pl)

Zielona Góra czeka na rewitalizację

Przestajemy malować tylko fasady budynków, a zaczynamy zagospodarowywać całe kwartały. Na tym bowiem polega rewitalizacja - mówi Alina Gajec, nowa prezes Fundacji na rzecz Rewitalizacji Zielonej Góry

Alina Gajec nie może się już doczekać, by zacząć działać. - Przede wszystkim trzeba dopracować Lokalny Program Rewitalizacji. To podstawa do starań o pieniądze z różnych źródeł, głównie kasy unijnej - tłumaczy nowa prezes fundacji zajmującej się rewitalizacją miasta. Konkurs na to stanowisko rozstrzygnął się w poniedziałkowe popołudnie, a Alina Gajec już zapowiada otwarte spotkania z mieszkańcami miasta, wspólnotami mieszkaniowymi i konsultacje z ekspertami z różnych dziedzin. - Miasto ma być dla ludzi, zielonogórzanie muszą mieć więc możliwość wypowiedzenia swojego zdania, zaproponowania swoich rozwiązań - tłumaczy.

W centrum jest wiele ugorów

Niezależnie od ogólnego programu dla całego miasta przygotowywany jest też projekt rewitalizacji kwartału roboczo nazwanego "Fabryczna". - Niestety, dotychczas fundacja zajmowała się głównie malowaniem fasad budynków, a to błąd. Rewitalizacja to kompleksowy remont i zagospodarowanie danej przestrzeni, ożywienie miejsca. Tak ma być właśnie w okolicach ul. Fabrycznej - wyjaśnia Alina Gajec. Już pojawili się tam artyści, powstają lofty w pofabrycznych halach. Pozostaje zagospodarowanie terenu wokół, m.in. popularnego ryneczku. Jak zaznacza, absolutnie nie chodzi jej o likwidację targowiska. - Miasto ma być żywe, dla ludzi. Już pokolenia się przyzwyczaiły do tego, że przy ul. Owocowej można kupić świeże warzywa i owoce, nie należy sztucznie narzucać im innego miejsca, ale zagospodarować to, co już jest - tłumaczy.

Podobny program będzie dotyczył kwartału za Lubuskim Teatrem między ul. Pieniężnego, Jana Matejki i Kupiecką. - Marzy mi się wejście w podwórka, by tam stworzyć kawiarnie, restauracje, galerie. Absolutnie nie chcę jednak doprowadzić do tego, że rynek wymrze, bo wyprowadzimy z centrum wszystkich mieszkańców i będą tu jedynie instytucje i biura - zaznacza przyszła pani prezes. Jej zdaniem bardzo ważna jest też zieleń. Już planuje więc rewitalizację miejskich parków, skwerów, tworzenie enklaw zieleni między kamienicami. - W centrum miasta jest wiele ugorów, które szpecą, jak chociażby plac przy filharmonii. Takie miejsca musimy zmieniać - zaznacza Gajec.

Działalność fundacji nie ogranicza się tylko do planów i projektów. Jeszcze w tym roku ruszy remont pięknej kamienicy przy al. Niepodległości 23. Odnowione zostaną też kamieniczki przy deptaku i ul. Mariackiej. Trwa także remont dachu kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej, do którego miasto dołożyło 200 tys. zł. - Musimy wspólnie działać z organizacjami, firmami, wspólnotami. Jestem optymistką, jeśli chodzi o plany i wizje, ale realistką, jeśli chodzi o pieniądze. Jeżeli ktoś nie będzie widział interesu w odnowieniu jakiegoś miejsca, trudno będzie go namówić do finansowania przedsięwzięcia - mówi Gajec.

W konkursie wystartowała tylko Alina Gajec

Fundację na rzecz Rewitalizacji Miasta powołał pięć lat temu pod koniec swoich rządów ówczesny prezydent Zygmunt Listowski z SLD. Od początku fundacją kierował Jerzy Cydzik. W maju tego roku rada fundacji, na czele z Mariuszem Woźniakiem, lewicowym wiceprezydentem Zielonej Góry, odwołała Cydzika ze stanowiska, zarzucając mu niegospodarność. Kilka tygodni temu ogłoszono konkurs na nowego prezesa. Wygrała go właśnie Alina Gajec. Z wykształcenia jest konserwatorem zabytków. Studia ukończyła w Toruniu. Przez kilka lat pracowała w zawodzie, potem wróciła do rodzinnej Zielonej Góry i przez 17 lat kierowała tutejszym Liceum Plastycznym. Konkurencji w staraniu się o fotel prezesa fundacji nie miała, jej propozycja była bowiem jedyną zgłoszoną na konkurs. W poniedziałkowe popołudnie przekonywała radę fundacji do swoich pomysłów na rewitalizację miasta. - I przekonała nas. Pracowała kilka miesięcy jako wolontariusz w zarządzie fundacji, zajmowała się projektami, dokumentacją, poznała działalność fundacji. Doszliśmy do wniosku, że będzie rozsądnie nią kierowała - mówi wiceprezydent Mariusz Woźniak.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

13 sierpnia 2007

4 firmy starają się o zaprojektowanie basenu

Wykruszają się potencjalni projektanci basenu. Dwie z sześciu firm, które zgłosiły chęć zaprojektowania najsłynniejszego zielonogórskiego obiektu sportowego – wciąż będącego w sferze planów – nie spełniły wymogów postawionych przez miasto. Na placu boju pozostały dwa przedsiębiorstwa z Zielonej Góry i dwa z innych miast naszego kraju.

Jedna odpadła, bo przedstawiła nieaktualne referencje, a druga – zaświadczenie z ZUS. Robert Jagiełowicz – pełnomocnik prezydenta do spraw budowy basenu i hali mówi, że pozostałe cztery firmy muszą solidnie przygotować się do wrześniowych negocjacji. Poprzeczka dla nich cały czas jest podnoszona. Na pierwszym etapie musiały udowodnić, że są rzetelne i wiarygodne. Teraz przyjdzie im przedstawić konkretne pomysły na postawienie basenu i hali. Muszą zaproponować m.in. sposób zasilania w media i zaprezentować tzw. ideogram inwestycji, czyli określić lokalizację poszczególnych elementów.
Optymistyczne prognozy mówią, że projektanta basenu i hali poznamy jeszcze we wrześniu.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

11 sierpnia 2007

Róg ulic Zacisze/Działkowa - Boisko obok pętli

Boisko dla dzieci tuż obok pętli dla autobusów. Miasto ogłosiło przetarg na projekt zagospodarowania terenu na rogu ulic Zacisze i Działkowej. Aktualnie jest tam tylko pętla autobusowa, ale to się zmieni. „Zagospodarowanie tego terenu ma uwzględniać pętlę autobusową, bo nie ma gdzie jej przenieść, pojawi się też kilka miejsc parkingowych i tereny rekreacyjne z boiskiem” - opowiada Alicja Makarska - naczelnik biura inwestycji miejskich.

Projekt ma być gotowy do końca listopada, a boisko, jeżeli radni znajdą na jego budowę pieniądze, ma być oddane do użytku, w przyszłym roku. Co ciekawe okoliczni mieszkańcy niezbyt entuzjastycznie patrzą na plany miasta. „Boisko obok pętli to chyba niezbyt dobry pomysł” – mówiła nam właścicielka pobliskiego sklepu. Alicja Makarska zapewniła nas, że boisko będzie ogrodzone i w żaden sposób nie będzie kolidowało z kursami autobusów.

Michał Korościel

(źródło: rzg.pl)

Była baza Policji przy Trasie Północnej - Kto kupi ruinę?

Na razie teren byłej bazy ZOMO wygląda wielkie pobojowisko. Czy zainwestuje tam potężny inwestor z branży samochodowej?

Jedziemy od ronda przy Auchan, w kierunku Sulechowa. Tuż przed imponującym, upstrzonym potężnymi talerzami anten satelitarnych, budynkiem ADB natrafiamy na widok o wiele mniej przyjemny. Kiedyś baza ZOMO a w historii nieco nowszej komenda wojewódzka policji. Ale od 14 miesięcy teren miejski.

A tu nadal cisza

Dokładnie od 26 czerwca ubiegłego roku. Wtedy właśnie miasto przejęło tę działkę od policji w zamian za finansowanie remontu prokuratury i komisariatu. Od razu mówiło się, że na tym terenie ktoś zainwestuje. Mijają kolejne miesiące, a tu nadal cisza. Plac zamiast tętnić życiem, odstrasza. Ohydna, zardzewiała konstrukcja budynków, wybite szyby, zdemolowany beton. Jednym słowem - ruina. - Poprzednie władze obiecywały tu złote góry. Obecne powinny zrobić porządek. Przecież Trasą Północną przejeżdżają ludzie z innych miast. Ten bałagan chluby nam nie przynosi - zauważa były radny SLD Waldemar Zell.

No właśnie, dlaczego miasto zwleka ze zrobieniem tam porządku? - Ten teren przeznaczony jest pod inwestycje. Tak czy inaczej znajdzie się firma, która zechce tu zainwestować. Nie rozsądne byłoby więc wydawanie miejskich pieniędzy na wykonywanie jakichkolwiek prac na tym terenie - mówi kierownik prezydenckiego gabinetu Tomasz Nesterowicz.

Chętnych było wielu

A tych, którzy ostrzyli sobie zęby na tę działkę było wielu. Swego czasu przymierzali się do niej zielonogórscy biznesmeni, Dariusz Łodyga i Zbigniew Bąbelek. Do transakcji nie doszło. Tak samo szybko upadła koncepcja przejęcia tego terenu przez ADB.

Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie znów wokół byłej komendy wojewódzkiej policji kręci się inwestor. Władze miasta jednak szczegóły trzymają w tajemnicy. Pojawiły się plotki, że to być może właśnie tutaj zainwestuje firma z branży samochodowej, która zatrudni pół tysiąca osób. - Kiedyś w kuluarowych rozmowach "chlapnął” o tym prezydent Mariusz Woźniak. A gdzie indziej mamy miejsce na taką firmę, jeśli nie tutaj. Czas zdradzić tajemnicę - przekonuje radny Jacek Budziński.

Zell jednak uważa, że na koncern z branży samochodowej ta działka jest za mała i za wąska. - Jeśli budować, to mieszkaniówkę - mówi.
W zakulisowych dyskusjach mówi się, że dalsze losy byłej bazy ZOMO mogą się rozstrzygnąć w najbliższych dwóch tygodniach.

Artur Matyszczyk

(źródło: gazetalubuska.pl)

10 sierpnia 2007

Przebudowa DH Polon na budynek mieszkalny Tkalnia.

Budowa Ruben Hotel, Pl. Słowiański

Budowa Focus Park Zielona Góra

Budowa "Złotego Domu" ul. Stary Rynek



Przebudowa Ronda Jana Pawła II - Kolejne prace na rondzie

Jesteśmy najlepsi w Europie – tak mówią o sobie pracownicy firmy Strabag, którzy przebudowują rondo Jana Pawła II. I może nie byłoby w tych zapewnieniach niczego zaskakującego, gdyby nie ostatnia kontrola urzędników magistratu. Analiza wykazała, że materiały użyte na budowie nie spełniają norm, a ich parametry są kilkakrotnie niższe od wymaganych.

Po interwencji władz miasta przedsiębiorstwo wymieniło już wadliwe elementy i przystąpiło do kolejnych prac. „Na pewno zdążymy na czas. Wszystko już poprawiliśmy, jest nowa stabilizacja pod tłuczniem i krawężnikiem i normy są już spełnione” – zapewnia Mirosław Kapała z firmy Strabag.
Odmiennego zdania jest prezydent Janusz Kubicki, który raczej nie podziela entuzjazmu pracowników firmy. Jego zdaniem wcale nie jest oczywiste, że przedsiębiorstwo wywiąże się z ustaleń terminowych. Wtedy będzie musiało zapłacić karne odsetki. „Sprawdzamy też czy możemy zażądać odszkodowania od firmy Komplet INWEST, która miała nadzorować prace” – mówi Janusz Kubicki. Rondo Jana Pawła II ma być gotowe do 21. września.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

Kolejne głosy w sprawie Parku Piastowskiego

Wracamy do drażliwego tematu budowy drogi przez Park Piastowski. Plany połączenia ulicy Wyszyńskiego z Botaniczną nabierają kształtów, wczoraj mówiliśmy o protestach mieszkańców Botanicznej, a do dyskusji włączają się kolejni mieszkańcy. Do władz miasta, a także do Radia Zielona Góra trafił protest mieszkańca Osiedla Kilińskiego. Daniel Giniewski proponuje kilka koncepcji przebiegu drogi.

Zdaniem Daniela Giniewskiego droga mogłaby iść za Amfiteatrem. Inna propozycja to połączenie ronda przy rozjeździe do Ochli z ulicą Zachodnią. Jeśli miasto pozostanie przy obecnym pomyśle budowy, Giniewski twierdzi, że trzeba stworzyć 30-metrowy pas zieleni od strony domków jednorodzinnych i przenieść pod ten pas gazociąg, który teraz biegnie przez ogródki działkowe mieszkańców ulicy Łabędziej.
Mieszkańcy tego rejonu boją się, że hałas i spaliny zaburzą ich dotychczasowy spokój. Martwią się także o piękno Zielonej Góry, bo podczas budowy zostaną wycięte drzewa. Zupełnie inny punkt widzenia na sprawę przedstawia nam kierownik biura prezydenta miasta Tomasz Nesterowicz. Wczoraj na naszej antenie mówił, że wszystko wskazuje na to, że droga przetnie Park po powierzchni, a z obu stron będzie zwieńczona rondami na ulicach Botanicznej i Ptasiej.
„Budowa drogi jest bardzo potrzebna, bo odciąży Jaskółczą, Botaniczną i Kożuchowską” – przekonują władze miasta i nie zamierzają rezygnować z pomysłu. Jednak, jak zapewnia Nesterowicz, wszystkie protesty zostaną włączone do dokumentacji projektu. Przetarg na jego wykonanie zostanie ogłoszony wkrótce.

S. Misiak/T. Kniaź

(źródło: rzg.pl)

08 sierpnia 2007

Mieszkańcy ul. Botanicznej: Nie chcemy ronda!

Kolejny spór o drogę przez park Piastowski w Zielonej Górze. Pisma do magistratu wysyłali już mieszkańcy Jaskółczej, os. Piastowskiego i działkowcy. Teraz protestują mieszkańcy ul. Botanicznej

Pojawiła się właśnie trzecia strona sporu o budowę drogi, która ma połączyć ul. Wyszyńskiego z Botaniczną. Wcześniej najwięcej emocji wzbudzała kwestia poprowadzenia drogi przez park Piastowski i ogródki działkowe. Mieszkańcy okolicznych domów nie zgadzają się na wycinkę drzew w parku. Innego zdania byli mieszkańcy ul. Jaskółczej. To z myślą o nich miasto zaplanowało inwestycję. Ulica Jaskółcza to wąska droga, którą jadą wszystkie auta w kierunku Jędrzychowa. Niektóre domy zaczęły pękać.

Teraz do protestów przyłączyli się jeszcze mieszkańcy ul. Botanicznej. Wysłali oni do zielonogórskich radnych pismo, w którym domagają się zmiany w przebiegu trasy w okolicy ul. Botanicznej. Pod protestem podpisało się 49 osób z ulic Botanicznej i Łabędziej.

Przypomnijmy. Kilka miesięcy temu miasto zleciło wykonanie kilku wariantów przebiegu połączenia ul. Wyszyńskiego z Botaniczną. Ostatecznie miasto zdecydowało się na wariant z ul. Racławicką. Połączeniem nowej drogi z ul. Botaniczną miałoby być rondo. Za kilka dni zostanie ogłoszony przetarg na wykonanie pełnego projektu nowej drogi.

- Rondo będzie biec tuż pod naszymi oknami. Nie wyobrażamy sobie nawet, ile będzie tu spalin. Przecież na rondzie trzeba zmniejszyć prędkość - mówi Tomasz Karczewski, mieszkaniec jednego z domów. Dodaje, że z posesji na wprost ronda nawet nie będzie można wyjechać samochodem.

- Miasto na pewno będzie tłumaczyć, że już w latach 60. była zaplanowana tu droga. Jednak wówczas tutaj wcale nie było ruchu. Przecież od momentu powstania koncepcji w tym miejscu minęło prawie 50 lat. Nie możemy się dziś opierać na takich anachronizmach - tłumaczy Joanna Karczewska, która jest z zawodu architektem drogowym. Pięć lat temu miasto wybudowało przy ul. Botanicznej tzw. sięgacz, ślepą uliczkę z dojazdem do kilkunastu posesji. Teraz uliczka musiałaby zostać rozebrana.

W zamian za rezygnację z tej wersji przebiegu drogi, mieszkańcy proponują inną. Wylot byłby na wysokości ul. Szczekocińskiej. - Nasza propozycja to nie rondo. W wersji z rondem miasto musiałoby wykupić i zburzyć pobliski sklepik. W naszej wersji sklepik ocaleje - mówi Karczewska. Rozwiązaniem według mieszkańców jest połączenie części Botanicznej od strony Jędrzychowa z nową drogą w ten sposób, że byłaby to trasa z pierwszeństwem przejazdu. Reszta Botaniczej byłaby ulicą podporządkowaną. - Wyglądałoby to jak mała obwodnica. W ten sposób odciążona zostałaby nie tylko ul. Jaskółcza, ale również nasza - mówi Joanna Karczewska. - Na spotkaniu prezydenta Janusza Kubickiego z działkowcami usłyszałem, że nie będą tędy jeździć tiry. Tymczasem w studium przestrzennym ta trasa ma klasę Z, co oznacza, że tiry jednak tędy pojadą. Jak więc będzie naprawdę - dopytują się mieszkańcy.

Większość radnych jest teraz na urlopach, więc nie wszyscy zdążyli się zapoznać z protestem mieszkańców. - Wiem, o co chodzi w sporze. Na najbliższym spotkaniu PiS przed sierpniową sesją Rady Miasta ustalimy wspólne stanowisko w tej sprawie. Na razie nie chcę się wypowiadać - mówi Eleonora Szymkowiak, która mieszka w okolicy ul. Botanicznej.

Stanowisko Urzędu Miasta w tej sprawie jest jasne. - Nie potrzebujemy przy tej inwestycji trzeciej wojny. Jesteśmy ciągle otwarci na konsultacje z mieszkańcami - zapewnia Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent Zielonej Góry. Zapewnia, że chociaż droga ma klasę Z, to tiry tędy nie pojadą. - Możemy przecież postawić znak z zakazem. A ta klasa jest potrzebna, żeby mogły tędy poruszać się autobusy - wyjaśnia Alicja Makarska, kierownik Biura Inwestycji Miejskich. I Makarska, i Kaliszuk zapewniają, że mogą zrezygnować z połączenia ulic za pomocą ronda. Nie mogą jednak zmienić przebiegu wylotu. Dlaczego? Teren, po którym ma przebiegać droga w wersji mieszkańców, nie należy do miasta. - Miejska jest tylko wąska ścieżka. Jeśli chcielibyśmy zrobić tu drogę, musielibyśmy wywłaszczyć około dwudziestu działkowców - tłumaczy Kaliszuk. - Mam dla mieszkańców propozycję. Jeśli rzeczywiście chcą poprowadzić tędy drogę, to niech wykupią ten teren od działkowiczów, a my się z nimi zamienimy - dodaje.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Rozbudowa Cmentarza - Kończą pierwszy etap

Jest już kaplica, jest też 1,5 tysiąca miejsc grzebalnych, a za kilka tygodni do użytku zostanie oddany budynek administracyjny. Kończy się pierwszy etap prac budowy nowej części zielonogórskiego cmentarza, który jest ulokowany, naprzeciwko tego, który już istnieje. Krzysztof Machalica z Miejskiego Zakładu Pogrzebowego opowiada, że wszystkie prace przebiegają zgodnie z planem.

„Powstaje teraz zespół wejściowy, razem z budynkiem administracyjno - technicznym. Będą tam wszystkie garaże, biura, pomieszczenia dla żałobników, grabarzy. Przeniesiemy całą techniczną część ze starego budynku do nowego w styczniu" - mówi Machalica. Także do końca roku wystarczy miejsc grzebalnych na starej części cmentarza, od początku nowego roku, wykorzystywana będzie nowa część. Już teraz gotowych jest 1,5 tysiąca miejsc, a cały czas powstają kolejne. Cały teren, w sumie 27 hektarów, będzie przygotowany do pochówków w maju przyszłego roku. „Dotrzymamy wszystkich terminów" - zapewnia Alicja Makarska z Urzędu Miasta. Lada dzień zostanie też ogłoszony przetarg na wystrój przycmentarnej kaplicy. Warunkiem, który stawia Miejski Zakład Pogrzebowy wykonawcy jest to, żeby wystrój był neutralny i nie faworyzował żadnego z wyznań. Wszystkie prace prowadzone w związku z nowym cmentarzem pochłoną 10 milionów złotych.

Michał Korościel

(źródło: rzg.pl)

Rozbudowa biblioteki UZ

Uniwersytet Zielonogórski poważnie zabrał się za rozbudowę biblioteki. „Prace projektowe są zaawansowane, zakończą się jeszcze w tym roku" - zapowiada rektor uczelni, prof. Czesław Osękowski. Przypomnijmy, uniwersytet starał się o pieniądze na nowy obiekt, ale na ten cel nie znalazły się środki.

Uczelnia przystąpiła zatem do planu awaryjnego, którym jest rozbudowa istniejącej biblioteki, która będzie kosztować 30 milionów złotych, czyli trzykrotnie mniej, niż nowa książnica. Do obecnej biblioteki zostanie dobudowany jeden segment o powierzchni 5 tysięcy metrów kwadratowych. Oprócz nowych magazynów powstanie tam sala konferencyjna na pół tysiąca osób. Będzie też duża czytelnia, oraz nowoczesne miejsce z komputerami i dostępem do Internetu. Teraz uczelnia czeka na ogłoszenie konkursu o dotację na inwestycję z programów regionalnych. Rektor jest przekonany, że uniwersytet dostanie pieniądze. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem rozbudowa ruszy w przyszłym roku. Tymczasem bibliotekarki z Działu Informacji Naukowej, Krystyna Sztranc i Zofia Skonieczna z utęsknieniem czekają na rozbudowę. Zwracają też uwagę, że obecnie książki są przechowywane nieprawidłowo, są narażone na zniszczenie, a praca w magazynie przypomina gehennę, bo magazynierzy dźwigają je na własnych barkach. Do tego przy każdej większej ulewie książki są zalewane i wydłuża się czas realizacji zamówień. W tej chwili uczelnianej bibliotece znajduje ponad 800 tysięcy woluminów.

Marta Czechowska

(źródło: rzg.pl)

Ładniej na skwerach

Będzie ładniej w centrum miasta. Miasto zabiera się za ożywienie placu Moniuszki i placu na ulicy Ciesielskiej. „Na Moniuszki w tamtym roku wymieniono płyty chodnikowe, pojawiły się ławki, teraz czas na roślinność. Obsadzimy ten plac krzewami, pojawią się też 3 nowe drzewa. Chcemy, żeby plac był ozdobą tej części miasta" - zapowiada Jarosław Szczęsny z wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej.

Prace na Moniuszki rozpoczną się za około miesiąc, a już trwają na Ciesielskiej. Tam wymieniane są chodniki. Za prace na obu placach miasto zapłaci 35 tysięcy złotych.

Michał Korościel

(źródło: rzg.pl)

Droga przez Park Piastowski - Jest koncepcja, są protesty

Miasto ma już konkretną koncepcję tego, jak połączyć ulice Wyszyńskiego z Botaniczną. Jeszcze nie ogłoszono przetargu na projekt, który byłyby zgodny z tą koncepcją, a już są tacy, którym to rozwiązanie w ogóle nie odpowiada. Propozycja miasta zakłada, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, droga przetnie Park Piastowski, ale po powierzchni. „Z obu stron droga będzie zwieńczona rondami - na ulicach Botanicznej i Ptasiej. Podziemne będzie tylko przejście dla pieszych” - mówi kierownik biura prezydenta miasta Tomasz Nesterowicz.

Nesterowicz dodaje, że żadna koncepcja nie zadowoli wszystkich, dlatego dyskusji będzie coraz mniej, a więcej czynów.
"Lada chwila zostanie ogłoszony przetarg na projekt" - mówi naczelnik biura inwestycji miejskich Alicja Makarska. Rozwiązanie proponowane przez miasto najbardziej nie podoba się mieszkańcom ulicy Botanicznej tuż przed skrzyżowaniem z Jaskółczą. Najgłośniej swoje niezadowolenie wyraża Tomasz Karczewski z Botanicznej 32. Rondo, które pojawiłoby się na końcu nowej drogi, byłoby umieszczone obok jego domu. Karczewski obawia się hałasu i braku spokoju. Ponadto, jak mówi, żeby wybudować tam rondo trzeba byłoby zniszczyć wąską drogę, która krzyżuje się z Botaniczną i prowadzi do posiadłości nieco oddalonych od Botanicznej. Co ważne, droga sporym nakładem finansowym została wybudowana kilka lat temu i teraz miałaby być niszczona. Kolejnym minusem ronda na Botanicznej, według Karczewskiego, jest fakt, że niektórzy mieszkańcy tych okolic, ze swoich domów wyjeżdżaliby wprost na rondo. Karczewski przypomina, że głównym zadaniem nowej drogi ma być odciążenie ulicy Jaskółczej. „Tymczasem rondo dałoby kierowcom wybór i pewnie większość dalej kierowałaby się na Jaskółczą" - podejrzewa Karczewski. Dlatego ma alternatywne rozwiązanie, które narzuci kierowcom jazdę nową drogą. „Moja propozycja to po prostu zwykłe skrzyżowanie nowej drogi z Botaniczną, przy czym główną drogą byłaby ta nowa, a dalszy odcinek Botanicznej byłby drogą podporządkowaną. Wtedy, siłą rzeczy, kierowcy jechaliby nowa drogą i Jaskółcza zostałaby rzeczywiście odciążona” – mówi Karczewski.
Karczewski przygotował już projekt swojej koncepcji, zebrał 50 podpisów i wysłał z załączonym pismem do radnych. Protestujący liczą na to, że radni zajmą się tą sprawą na najbliższej sesji Rady Miasta - pod koniec sierpnia.

Michał Korościel

(źródło: rzg.pl)

06 sierpnia 2007

Dziury, dziury, dziury...

"Niektóre drogi w Zielonej Górze są dziurawe jak szwajcarski ser i wciąż dochodzą nowe" - skarżą się zielonogórscy kierowcy, którzy zgłaszają takie przypadki urzędnikom. W tym celu piszą, dzwonią i wykorzystują Internet. Każdego dnia do magistratu wpływa co najmniej kilka zgłoszeń o dziurach.

Piotr Tykwiński - kierownik Biura Zarządzania Drogami zaznacza jednak, że sytuacji na drogach nie zawsze są winni drogowcy. "Jezdnie od wielu lat nie były remontowane a są silnie obciążone ruchem, np. al. Zjednoczenia, czy ul. Energetyków, do tego dochodzi rosnący dynamicznie ruch w mieście i przeładowane samochody ciężarowe, no i na końcu jeszcze warunki atmosferyczne"- wylicza Tykwiński.
A kierowcy potrafią wymienić jeszcze inne miejsca, gdzie nie brakuje dziur. To np. osiedle Słowackiego, Działkowa, Jaskółcza czy Sulechowska.
Urzędnicy zaznaczają że starają się reagować na bieżąco, miasto podzielone jest na trzy sektory, a każdym opiekuje się oddzielna firma. W tym roku na bieżące naprawy dróg i chodników zaplanowano milion trzysta tysięcy złotych. Do wydania zostało jeszcze około 640 tysięcy.

Marta Czechowska

(źródło: rzg.pl)

Opóźnia się modernizacja Wcześniaka

Nie ma chętnych do zaprojektowania przebudowy akademika Wcześniak. Problemy z nierozstrzygniętymi przetargami do tej pory były zmorą władz miasta, teraz zmaga się z nim także Uniwersytet Zielonogórski. Uczelnia szukała firmy, która przygotuje projekt modernizacji wieżowca a także odnowy znajdującej się nieopodal stolarni - tam mieścić się będą kluby studenckie.

„Niestety nie wpłynęła żadna oferta” - mówi rzecznik uczelni Ewa Sapeńko. W związku z tym Uniwersytet zdecydował się na powtórzenie przetargu. Jeśli i to nie przyniesie oczekiwanego efektu uczelnia przejdzie do negocjacji z firmami budowlanymi. Już wiadomo, że akademika nie uda się odnowić na rozpoczęcie roku akademickiego w 2008 roku, czego chciał rektor Czesław Osękowski. „Na same prace projektowe wykonawca ma 7 miesięcy, potem dojdą jeszcze przetargi na wyłonienie wykonawcy robót” - tłumaczy Sapeńko.
Modernizacja akademika Wcześniak ma kosztować kilkanaście milionów złotych.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

04 sierpnia 2007

Kiedy zamiana?

Przedłuża się proces zamiany nieruchomości między miastem, a firmą Lumel. Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu radni zadecydowali, że przekażą Lumelowi działkę w Strefie Aktywności Gospodarczej, a w zamian dostaną budynki zajmowane przez Lumel przy ulicy Dąbrowskiego. Umowa miała być podpisana do końca lipca, ale nie ma jej do dziś.

„Nie mamy jeszcze skompletowanych wszystkich dokumentów” - wyjaśnia naczelnik wydziału geodezji Zdzisław Szczepański. Dokumenty to jednak określenie dość ogólne. Według naszych informacji konkretnie chodzi o to, że miasto jeszcze nie ustaliło jeszcze stawek, za jakie będzie wynajmowało Lumelowi pomieszczenia przy Dąbrowskiego. Od momentu podpisania umowy lokale przy Dąbrowskiego przejdą we władanie miasta, a w związku z tym, że Lumel wyprowadzi się ze swojej siedziby dopiero za 2 lata przez ten czas miasto będzie wynajmowało pomieszczenia firmie. Pytanie za ile, powoduje, że umowy jeszcze nie ma. Wiadomo, że mają to być stawki preferencyjne dla Lumelu. Zdzisław Szczepański liczy na to, że w przyszłym tygodniu sprawa zostanie sfinalizowana, a Urząd miasta będzie mógł zajmować lokale przy Dąbrowskiego wcześniej niż za 2 lata. Na Dąbrowskiego mają się znaleźć Urząd Pracy Straż Graniczna i Izba Celna.

Michał Korościel

(źródło: rzg.pl)

Fotoradar już działa

Koniec żartów – fotoradar już działa w Zielonej Górze. Cztery maszty radarowe stoją w naszym mieście już od kilku miesięcy, ale do tej pory były jedynie straszakami. W tym tygodniu w końcu udało się podłączyć słupy pod zasilanie i zamontować radar, który codziennie będzie przenoszony w inne miejsce.

„Wczoraj był na Sulechowskiej, a dzisiaj nie zdradzę gdzie” - mówi Piotr Puchała z zielonogórskiej policji.
Jeśli przekroczymy prędkość jadąc w pobliżu fotoradaru, w ciągu 30. dni dotrze do nas zaproszenie do komendy policji na przesłuchanie. Wysokość mandatu zależy od tego jak dużo przekroczymy dozwoloną prędkość. Maksymalnie może wynieść 500 złotych.
Tym, którzy jeszcze nie zauważyli - przypominamy, że maszty radarowe stoją przy ulicy Sulechowskiej, Wyszyńskiego, Szosie Kisielińskiej i alei Wojska Polskiego.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

Jest lokalizacja dla Contrako

Czy to koniec kłopotów z nową lokalizacją dla warsztatu samochodowego firmy Contrako? Wszystko wskazuje na to, że tak. Firma jeszcze w tym roku ma się przenieść na ulicę Zachodnią. Przypomnijmy, że firma obecnie znajduje się na ulicy Podgórnej, naprzeciwko Urzędu Miasto. Contrako musi się jednak stamtąd wynieść w związku z innymi planami miasta dla tych terenów.

Akcja szukania nowego miejsca dla warsztatu trwa już dobre kilka miesięcy. Wszystkie dotychczasowe propozycje magistratu odpadały, albo ze względu na protesty mieszkańców, albo dlatego, że nie podobały się właścicielowi Contrako. Teraz wydaje się, że poszukiwania dobiegają końca. Magistrat zaoferował Contrako tereny na ulicy Zachodniej obok stacji napełniania gazem. „Oddamy im około tysiąca metrów kwadratowych tej działki, umorzymy blisko 200 tysięcy długu jakie Contrako ma wobec miasta, a w zamian właściciel warsztatu odda nam 3 tysiące metrów kwadratowych ziemi przy ulicy Batorego” - mówi Zdzisław Szczepański - naczelnik wydziału geodezji.

Takie rozwiązanie pasuje także właścicielowi Contrako Ireneuszowi Cieślakowi. „Jestem już wycieńczony tymi poszukiwaniami” - zdaje się mówić Cieślak. Miasto będzie chciało sfinalizować całą sprawę jak najszybciej, najlepiej w ciągu dwóch najbliższych miesięcy. Na Magistrat naciska znany w Zielonej Górze biznesmen Giulio Piantini. Włoch buduje już biurowiec naprzeciwko Urzędu Miasta, a na terenach obecnie zajmowanych przez Contrako chce stawiać kolejne. Piantiniemu zależy na czasie, a miasto takiego inwestora lekceważyć nie może.

Michał Korościel

(żródło: rzg.pl)

03 sierpnia 2007

Rondo Jana Pawła II do poprawki. Niejednej.

- Remont ronda się przedłuży - straszy zielonogórski magistrat. - Usterki poprawimy i terminu dotrzymamy - zapewnia wykonawca. A kierowcy klną pod nosem

Od kwietnia tego roku kierowcy w Zielonej Górze mają nie lada zadanie - jak przejechać przez jedno z najbardziej zatłoczonych zielonogórskich rond - Jana Pawła II. Trwa bowiem całkowita przebudowa tego skrzyżowania. Podjęła się tego firma Strabag.

W tym momencie możliwy jest tylko ruch prawoskrętny. Samochody zakręcają więc na najbliższych wysepkach. Według wstępnych zapowiedzi ten koszmar miał się skończyć 30 sierpnia. Okazało się jednak, że grunt pod rondem jest niestabilny i trzeba go utwardzić. Termin oddania inwestycji do użytku przesunięto na 21 września.

Wczoraj zielonogórski magistrat zwołała specjalna konferencje prasową, na której ogłosił, że prawdopodobnie i ten termin jest nierealny. - Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że firma nie zdąży wykonać wszystkich prac na czas ze względu na szereg nieprawidłowości, jakie wykryliśmy na budowie - tłumaczy Tomasz Nesterowicz z Biura Prezydenta Miasta.

Podczas jednej z kontroli urzędnicy pobrali próbki materiałów, z których budowano rondo, m. in. kruszywa na podkład pod asfalt oraz betonu, w którym mocowane były krawężniki. Okazało się, że nie spełniają one norm budowlanych. - Beton z których wykonano ławy pod krawężniki miał miejscami nawet dziesięciokrotnie niższą wytrzymałość na ściskanie niż wymagają normy. Z kolei kruszec na podkład pod drogę nie spełniał żadnych norm, zawierał też ił, co jest niedopuszczalne - wymienia nieprawidłowości Alicja Makarska, kierownik Biura Inwestycji Miejskich zielonogórskiego magistratu. Jak tłumaczy, gdyby tych błędów nie wykryto na czas, rondo byłoby po kilku latach użytkowania do remontu, bo ciężkie samochody, których jeździ tam dziennie setki, "rozjechałyby" asfalt bardzo szybko, a przy każdym najechaniu na krawężnik, ten by się po prostu wykrzywiał.

Jak podejrzewa Makarska, wykonawca chciał po prostu zaoszczędzić na materiale. - Nie ma tu mowy o nieświadomości, bo gdy tylko pobraliśmy próbki do sprawdzenia, słabe kruszywo na podbudowę drogi natychmiast zniknęło z placu budowy - mówi kierownik.

Nad całością wykonywanych prac czuwa zewnętrzna firma Komplet Inwest z Gorzowa. Miejscy urzędnicy zarzucają jej, że mimo sygnałów o nieprawidłowościach, nic nie zrobili, by im zapobiec. - To nie jest prawda, wystarczy zajrzeć do dziennika budowy. Sukcesywnie kontrolujemy budowę - tłumaczy Zbigniew Nieboj, asystent inspektora nadzoru firmy Komplet Inwest. Skąd się zatem wzięły te nieprawidłowości, które wykrył magistrat? - Według zapewnień wykonawcy beton był dobrej marki, a jego słaba wytrzymałość wzięła się z nieprawidłowej pielęgnacji betonu. Można było to sprawdzić dopiero po jego wyschnięciu, a nie podczas wylewania. Co do kruszywa, to nie powinno się ono w ogóle znaleźć na placu budowy, dlatego zaraz je usunięto - tłumaczy Nieboj.

Z zarzutami magistratu nie zgadza się też Krzysztof Wasielewski, kierownik budowy z firmy Strabag. - Kruszywo kazałem wymienić sam, gdy zorientowałem się, że nie spełnia norm. Osobiście bowiem nie czekając na kontrolę miasta zleciłem zbadanie materiału i na koszt dostawcy odesłałem go, bo był zły - mówi Wasielewski. Co do betonowych ław pod krawężniki, przyznaje, że pracownicy popełnili błędy, przy ich wykonywaniu. - To na prawdę drobna usterka, którą jesteśmy w stanie bardzo szybko poprawić. Kilkadziesiąt metrów wadliwego betonu zostanie usunięta - zapewnia kierownik budowy.

Wbrew straszeniu magistratu, wykonawca zapewnia, że rondo będzie gotowe do 21 września. Inaczej zapłaci karne odsetki. Po zakończeniu prac do ronda będą prowadziły wąskie wjazdy, które wymuszą na kierowcach dużo wolniejszą jazdę. Wloty i wyloty będą rozdzielone pasami zieleni szerokimi na cztery metry. Natomiast dla tych kierowców, którzy będą chcieli skręcić w prawo, zostaną wyznaczone osobne pasy. Skrzyżowanie będzie więc funkcjonowało jak prawdziwe rondo bez sygnalizacji świetlnej. Wraz z przebudową ronda zaplanowano też remont ul. Łużyckiej. Całość ma kosztować ok. 6 mln zł. Część pieniędzy pochodzi z Programu likwidacji miejsc niebezpiecznych na drogach Gambit 2005.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra