26 sierpnia 2007

Będzie drugie lodowisko

W tym tygodniu dowiemy się, kto zbuduje nam sztuczne lodowisko na stadionie żużlowym. Tafla wylana ma być do 15 listopada. I będzie to już drugi taki obiekt w mieście. A do tego większy od tego przy Domu Harcerza.

Lodowisko na stadionie będzie o wielkości 30 na 60 metrów. Prawie dwa razy większe niż to, na którym ubiegłej zimy mogliśmy się poślizgać przy Domu Harcerza. - Bandy będą ruchome, czyli można będzie podzielić taflę na dwie części - opowiada naczelnik wydziału inwestycji magistratu Alicja Makarska. - Mniejszą, 20 na 30 metrów, gdzie będą mogły się ślizgać dzieci i osoby stawiające pierwsze kroki na łyżwach. Oraz większą, 40 na 30 metrów , dla zaawansowanych łyżwiarzy.

Dzielenie tafli można będzie też zastosować na przykład przy organizacji zawodów czy imprez.
Lodowisko nie będzie zadaszone, ale jak zapowiada A. Markarska, w dalszej kolejności można będzie postawić nad nim namiot lub dmuchaną konstrukcję. Co oznacza, że lodowisko mogłoby dłużej funkcjonować, a ewentualne opady deszczu lub śniegu nie przeszkadzałyby w jego wykorzystaniu.

Słono za lód

Urzędnicy założyli, że do 15 listopada lodowisko ma być gotowe. Niekoniecznie z lodem, bo do wylania tafli potrzebne są temperatury poniżej 5 stopni Celsjusza. Przez kilka dni.

Na razie nie wiadomo, ile będzie kosztować lodowisko na stadionie i kto je zrobi. Decyzja ma zapaść w tym tygodniu. - Do przetargu zgłosiły się dwie firmy - zdradza A. Markarska. - Obie maja doświadczenie w budowaniu sztucznych lodowisk.

Jedna to firma Hefal, która postawiła obiekt przy Domu Harcerza, drugą ofertę złożyło konsorcjum firm. Propozycje sporo różnią się kwotami miedzy sobą - jedna opiewa na ok. 870 tys. zł, druga - na 1,3 mln zł. Która firma wygra, zdecyduje komisja przetargowa.
Lodowisko będzie na razie jedyną większą inwestycją z planowanej przebudowy stadionu żużlowego. Przetarg na przebudowę trybun obiektu po raz drugi zakończył się bowiem porażką. Nie ma chętnych projektantów, a bez projektu nie będzie żadnych poważniejszych prac.


Pod opieką sportowców

Lodowiskiem przy Wrocławskiej będzie zarządzać Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, które jest administratorem stadionu w imieniu miasta. Na razie jednak szef MOSiR-u Zygfryd Łojko nie potrafi powiedzieć, na jakich zasadach tafla będzie udostępniana zielonogórzanom, kto jej będzie pilnował, w jakich godzinach... - Wszystko to ustalimy, oczywiście, jeszcze przed sezonem - zapowiada Z. Łojko.


Przypomnijmy, że lodowisko przy ul. Dzikiej było czynne od rana do 21.00. Na początku można było ślizgać się za darmo, potem wprowadzono bilety. Przy obiekcie można było wypożyczyć łyżwy, prowadzono też obok gastronomię. W tym roku lodowisko przy Dzikiej też będzie w sezonie otwarte.
Coraz częściej padają propozycje, by przenieść je do centrum - najlepiej na deptak, tak jak jest we Wrocławiu. Ale władze nie mają takich planów.


Komentarz

Łyżwiarze przy ratuszu

Ciągle nie mogę pojąć, dlaczego w Zielonej Górze lodowisko nie mogłoby stanąć w centrum miasta. Jest tak już w kilku miastach w Polsce, a w niektórych europejskich nawet od wieków. Tafla 30 na 40 metrów na pewno zmieściłaby się na deptaku. A na placu Bohaterów udałoby się upchać nawet trzy lodowiska naraz. W tym jedno w fontannie z rzeźbą lodową.
Gdy rok temu padały już takie propozycje, władze miasta mówiły "nie” i tłumaczyły się bezpieczeństwem, miejscem... Rozumiem, że we Wrocławiu czy Wiedniu władze miasta nie dbają o bezpieczeństwo mieszkańców i gości. Tam wylali taflę ryzykanci i idioci...
Coś mi się wydaje, że tu jednak nie chodzi o metry kwadratowe i zdrowie łyżwiarzy, ale o lenistwo. Naszym urzędnikom nie chce się pomyśleć, jak i gdzie zorganizować taką atrakcję. Nie chce się załatwiać ochrony, pracowników, wypożyczani łyżew... Może więc zmuśmy ich do tego wysiłku. Czekam na Wasze listy w tej sprawie. Jeśli też jesteście za taflą przy ratuszu, pokażmy to osobom, którym płacimy za zarządzanie naszym miastem.

Alicja Bogiel

(źródło: gazetalubuska.pl)

Brak komentarzy: