03 sierpnia 2007

Rondo Jana Pawła II do poprawki. Niejednej.

- Remont ronda się przedłuży - straszy zielonogórski magistrat. - Usterki poprawimy i terminu dotrzymamy - zapewnia wykonawca. A kierowcy klną pod nosem

Od kwietnia tego roku kierowcy w Zielonej Górze mają nie lada zadanie - jak przejechać przez jedno z najbardziej zatłoczonych zielonogórskich rond - Jana Pawła II. Trwa bowiem całkowita przebudowa tego skrzyżowania. Podjęła się tego firma Strabag.

W tym momencie możliwy jest tylko ruch prawoskrętny. Samochody zakręcają więc na najbliższych wysepkach. Według wstępnych zapowiedzi ten koszmar miał się skończyć 30 sierpnia. Okazało się jednak, że grunt pod rondem jest niestabilny i trzeba go utwardzić. Termin oddania inwestycji do użytku przesunięto na 21 września.

Wczoraj zielonogórski magistrat zwołała specjalna konferencje prasową, na której ogłosił, że prawdopodobnie i ten termin jest nierealny. - Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że firma nie zdąży wykonać wszystkich prac na czas ze względu na szereg nieprawidłowości, jakie wykryliśmy na budowie - tłumaczy Tomasz Nesterowicz z Biura Prezydenta Miasta.

Podczas jednej z kontroli urzędnicy pobrali próbki materiałów, z których budowano rondo, m. in. kruszywa na podkład pod asfalt oraz betonu, w którym mocowane były krawężniki. Okazało się, że nie spełniają one norm budowlanych. - Beton z których wykonano ławy pod krawężniki miał miejscami nawet dziesięciokrotnie niższą wytrzymałość na ściskanie niż wymagają normy. Z kolei kruszec na podkład pod drogę nie spełniał żadnych norm, zawierał też ił, co jest niedopuszczalne - wymienia nieprawidłowości Alicja Makarska, kierownik Biura Inwestycji Miejskich zielonogórskiego magistratu. Jak tłumaczy, gdyby tych błędów nie wykryto na czas, rondo byłoby po kilku latach użytkowania do remontu, bo ciężkie samochody, których jeździ tam dziennie setki, "rozjechałyby" asfalt bardzo szybko, a przy każdym najechaniu na krawężnik, ten by się po prostu wykrzywiał.

Jak podejrzewa Makarska, wykonawca chciał po prostu zaoszczędzić na materiale. - Nie ma tu mowy o nieświadomości, bo gdy tylko pobraliśmy próbki do sprawdzenia, słabe kruszywo na podbudowę drogi natychmiast zniknęło z placu budowy - mówi kierownik.

Nad całością wykonywanych prac czuwa zewnętrzna firma Komplet Inwest z Gorzowa. Miejscy urzędnicy zarzucają jej, że mimo sygnałów o nieprawidłowościach, nic nie zrobili, by im zapobiec. - To nie jest prawda, wystarczy zajrzeć do dziennika budowy. Sukcesywnie kontrolujemy budowę - tłumaczy Zbigniew Nieboj, asystent inspektora nadzoru firmy Komplet Inwest. Skąd się zatem wzięły te nieprawidłowości, które wykrył magistrat? - Według zapewnień wykonawcy beton był dobrej marki, a jego słaba wytrzymałość wzięła się z nieprawidłowej pielęgnacji betonu. Można było to sprawdzić dopiero po jego wyschnięciu, a nie podczas wylewania. Co do kruszywa, to nie powinno się ono w ogóle znaleźć na placu budowy, dlatego zaraz je usunięto - tłumaczy Nieboj.

Z zarzutami magistratu nie zgadza się też Krzysztof Wasielewski, kierownik budowy z firmy Strabag. - Kruszywo kazałem wymienić sam, gdy zorientowałem się, że nie spełnia norm. Osobiście bowiem nie czekając na kontrolę miasta zleciłem zbadanie materiału i na koszt dostawcy odesłałem go, bo był zły - mówi Wasielewski. Co do betonowych ław pod krawężniki, przyznaje, że pracownicy popełnili błędy, przy ich wykonywaniu. - To na prawdę drobna usterka, którą jesteśmy w stanie bardzo szybko poprawić. Kilkadziesiąt metrów wadliwego betonu zostanie usunięta - zapewnia kierownik budowy.

Wbrew straszeniu magistratu, wykonawca zapewnia, że rondo będzie gotowe do 21 września. Inaczej zapłaci karne odsetki. Po zakończeniu prac do ronda będą prowadziły wąskie wjazdy, które wymuszą na kierowcach dużo wolniejszą jazdę. Wloty i wyloty będą rozdzielone pasami zieleni szerokimi na cztery metry. Natomiast dla tych kierowców, którzy będą chcieli skręcić w prawo, zostaną wyznaczone osobne pasy. Skrzyżowanie będzie więc funkcjonowało jak prawdziwe rondo bez sygnalizacji świetlnej. Wraz z przebudową ronda zaplanowano też remont ul. Łużyckiej. Całość ma kosztować ok. 6 mln zł. Część pieniędzy pochodzi z Programu likwidacji miejsc niebezpiecznych na drogach Gambit 2005.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Brak komentarzy: