02 września 2007

Zielona Góra już tylko czeka na inwestorów

Ogromną, 200-hektarową strefę gospodarczą chcą w Nowym Kisielinie utworzyć Uniwersytet Zielonogórski, miasto i marszałek. Ale na tym nie koniec. Już wkrótce Zielona Góra może pozyskać w sumie aż 400 ha ziemi.


Wielkie firmy high-tech zatrudniające setki lubuszan na 200 ha przy drodze, która nie przeszkadza okolicznym mieszkańcom - taką wizję terenu należącego do Uniwersytetu Zielonogórskiego w Nowym Kisielinie przedstawiają władze miasta i Uniwersytetu.

Już od kilku lat władze uczelni planowały stworzyć tam Park Naukowo-Technologiczny. Postanowiły jednak podzielić się ziemią z Zieloną Górą i Lubuskim Trójmiastem. Władze Zielonej Góry i województwa przystały na to od razu. Dawno już nie było takiej zgodności wśród lubuskich polityków. Przedstawiciele wszystkich liczących się w regionie partii jednym głosem opowiadają się za utworzeniem Lubuskiego Parku Przemysłowego.

100 ha zajmie Lubuski Park Przemysłowy Specjalnej Strefy Ekonomicznej (LPP SSE), gdzie mają głównie inwestować duże firmy. W całym kraju ma powstać kilka podobnych. Inwestorzy mogą liczyć w nich na spore ulgi nawet na ponad 10 lat. Na razie LPP otrzymał zgodę na włączenie do Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej 50 ha, ale docelowo w KSSSE mają znaleźć się 102 ha. - Liczymy, że uda nam się przekonać do tego rząd, bo przemawiają za nami same plusy: teren jest w jednym kawałku, jest jeden właściciel, bardzo dobre położenie komunikacyjne - mówił Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry. Na razie nie wiadomo, czy uczelnia teren sprzeda, wydzierżawi, czy wniesie działkę do KSSSE. Koncepcja powstania LPP na terenie uczelnianym przyniesie UZ same korzyści. - To ogromna szansa dla uniwersytetu, bo daje możliwość współpracy między nauką a przemysłem. To też miejsca pracy dla naszych absolwentów, by nie musieli wyjeżdżać za granicę - mówił prof. Czesław Osękowski, rektor UZ. Uczelnia może liczyć też na bardziej konkretne korzyści - uzbrojenie całego terenu i doprowadzenie drogi biegnącej przez cały park przemysłowy i łączący go z jednej strony z węzłem Racula na powstającej właśnie S3, a z drugiej strony z planowanym w przyszłości mostem na Odrze w Milsku. - Droga nie będzie przebiegać przez żadne miejscowości, nie będzie więc zakłócać spokoju okolicznym mieszkańcom - uspokajał Kubicki.

Sebastian Ciemnoczołowski, wicemarszałek województwa lubuskiego, przyznał, że przed utworzeniem LPP jeszcze daleka droga, tym bardziej że i koszt jego powstania nie jest mały. - 4,5 km drogi wraz z wiaduktem nad torami kolejowymi będzie kosztowało 35 mln zł, a uzbrojenie całego terenu to ok. 27 mln zł - wylicza. Głównie pieniądze mają pochodzić z funduszy unijnych, a dokładniej z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. - Będziemy współpracować, by te pieniądze pozyskać. Już zleciliśmy opracowanie koncepcji budowy tej drogi - zaznaczył jednak Ciemnoczołowski. Jak szacuje, tereny pod inwestycje będą gotowe za dwa - trzy lata.

Równocześnie z Lubuskim Parkiem Przemysłowym będzie powstawał też Park Naukowo-Technologiczny UZ, na którego potrzeby Uniwersytet Zielonogórski zostawił sobie 54 ha, na których powstanie m.in. centrum konferencyjne, laboratoria i całe zaplecze naukowe dla stref gospodarczych. Na pozostałej ziemi zaplanowano utworzenie Strefy Aktywności Gospodarczej Lubuskiego Trójmiasta. - Tam będą mogły inwestować mniejsze firmy, które potrzebują 1 czy 2 ha pod swoją produkcję, a w mieście o takie tereny trudno - tłumaczył Janusz Kubicki.

To niejedyne tereny pod inwestycje, które w najbliższej przyszłości będzie mogła zaproponować Zielona Góra chętnym firmom. W poniedziałek władze miasta spotykają się z przedstawicielami KSSSE, by rozmawiać o wniesieniu aportem do strefy 14 ha ziemi między rondem Rady Europy a hurtownią Makro. W ten sposób miasto stałoby się udziałowcem strefy. Problem w tym, że na razie rośnie tam las.

Nastroje studzi trochę Krzysztof Dołganow, prezes KSSSE. - Są dwa pomysły dotyczące tych terenów. Pierwszy to właśnie aport. Wtedy miasto staje się jednym z udziałowców strefy. Nie jest to jednak jednoznaczne z włączeniem tych terenów do KSSSE, to po prostu zapłata za akcje spółki - zaznacza Dołganow. - Drugi pomysł to właśnie włączenie ziemi do strefy. W poniedziałek będziemy uzgadniać, w którym kierunku będzie się to rozwijało. Muszę zaznaczyć, że miasto musi teren wylesić. W jednym i drugim scenariuszu w grę wchodzą tylko pełnowartościowe tereny inwestycyjne - mówi Dołganow. Co z obietnicą włączenia 50 hektarów w Nowym Kisielinie? - Nie ma żadnych rozstrzygnięć w tej sprawie. W tym wypadku decyzja ministerstwa ma zapaść do końca roku - mówi prezes.

Miasto stara się również o wylesienie 173 ha podmiejskich lasów, z czego ponad 100 chce przeznaczyć właśnie pod inwestycje. W kwietniu radni zdecydowali, że wytniemy: 77 ha przy już istniejącej strefie na Spalonym Lesie, 59 ha przy firmie ADB (Trasa Północna), oprócz tego 37 ha zostanie przeznaczone pod budownictwo mieszkaniowe (koło Auchan). Wniosek o wylesienie jest u marszałka.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Brak komentarzy: