29 października 2007

Hermes do likwidacji

Kolejny z reliktów PRL-u ma zostać zrównany z ziemią. Od kilku miesięcy mówi się o planach zburzenia Centrum Biznesu. Wszystko wskazuje na to, że podobny los czeka Dom Handlowy „Hermes”. Właściciel obiektu - Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem” prowadzi rozmowy z irlandzkim inwestorem, który chce postawić tam dwa nowe budynki.

„Jeden o charakterze handlowym, a drugi z miejscem na biura i usługi. Większy miałby liczyć cztery lub osiem kondygnacji i być w kształcie podkowy obejmującej pierwszy z budynków. W planach jest także utworzenie dwóch kondygnacji podziemnych parkingów” - opowiada Janusz Makowski, prezes spółdzielni „Społem”.
Janusz Makowski zapewnia, że przedsiębiorcy działający w Hermesie będą mogli skorzystać z powierzchni w nowym obiekcie. Sam Społem zresztą budynku sprzedawać nie zamierza lecz chce współuczestniczyć w przedsięwzięciu. „Wymieniliśmy z inwestorem listy intencyjne, w których zakładamy, że obydwie strony przystąpią do zmiany charakteru domu handlowego. Co będzie dalej zobaczymy” - dodaje prezes Makowski.
Spółdzielnia „Społem” może liczyć na poparcie władz Zielonej Góry, które dążą do zmian w śródmieściu. „Hermes jest reliktem, który już dawno nie spełnia swojej roli. W obecnej formie nie można zmienić jego funkcji więc konieczne jest wyburzenie obiektu. Raczej nikt nie będzie po nim płakał” - przekonuje wiceprezydent, Mariusz Woźniak.

Łukasz Woźnicki
Źródło: rzg.pl

Projektanci basenu idą z miastem na wojnę

Firmy, które przegrały przetarg na projekt zielonogórskiego basenu i hali, odwołują się od decyzji magistratu do prezesa Biura Zamówień Publicznych. Po publikacji "Gazety" poparła ich większość radnych

O sprawie napisaliśmy w czwartkowym wydaniu "Gazety". Chodzi o przetarg na projekt basenu i hali widowiskowo-sportowej. Firmy, które przegrały rywalizację o tę inwestycję, głośno protestują. Nie podoba im się wskazany przez Urząd Miasta zwycięzca. Według nich, Pracownia Architektoniczna Piotra Dominiczaka i Mariusza Szczuraszka z Ostrowa Wlkp. wygrała niesłusznie. Głównym kryterium, które zadecydowało o wyborze jej oferty, była cena. Według architektów z Ostrowa, inwestycję uda się zrealizować za 65 mln zł. Pozostałe firmy uważają, że koszty będą przynajmniej dwukrotnie wyższe. Aby udowodnić swoją rację, zamierzają odwołać się do prezesa Biura Zamówień Publicznych. Wciąż są jednak gotowi na rozmowę z magistratem. - Miasto cały czas ma szansę uniknąć złego wyboru - komentuje Przemek Łośko z Modern Construction Design.

Projekt pracowni Modern Construction Design z Poznania. Pracownia oszacowała inwestycje na 118 mln zł.

Wczoraj w zielonogórskim ratuszu radni PiS oraz PO spotkali się z niezadowolonymi architektami. - To, co dzieje się w sprawie przetargu, budzi w nas duży niepokój - komentuje Jacek Budziński, radny PiS. Zaznacza jednak, że to prezydent miasta ponosi całkowitą odpowiedzialność za najbardziej oczekiwaną od lat zielonogórską inwestycję. - Apelujemy do niego, aby na stronie internetowej Urzędu zamieścił wszystkie projekty, wizualizacje i dokładne wyceny. Mieszkańcy mają prawo je poznać - dodaje Budziński.

Podobne stanowisko przedstawia Platforma Obywatelska. - Chcemy, aby Urząd jeszcze raz przemyślał swoją decyzję. Wciąż są prawne możliwości zatrzymania tej niszczącej machiny. Jeśli miasto przegra sprawę, a według nas wszystko na to wskazuje, Zielona Góra zapłaci duże kary - przekonuje Adam Dygas, radny PO.

Głos w sprawie zabrał także poseł PiS Jerzy Materna: - Jeśli prezydent będzie postępować w taki sposób, minie kolejna kadencja samorządu, a basen nie powstanie - ostrzega.


Projekt Autorskiej Pracowni Architektonicznej Jerzego Gołębiowskiego z Zielonej Góry. Koszt inwestycji 146 mln zł.

Swoje zastrzeżenia przedstawili także sami architekci. - Inwestycja jest zagrożona. Ten obiekt może być zrealizowany tylko przy finansowej pomocy Unii Europejskiej. Jeśli teraz zaniżymy wartość inwestycji, miasto dostanie zbyt mało środków na jej realizację. Pamiętajmy, drugiej szansy na unijne pieniądze nie będzie - tłumaczy Jerzy Gołębiowski, prezes Autorskiej Pracownia Architektonicznej.

Projekt Konsorcjum Arcus z Zielonej Góry. Koszt inwestycji - 135 mln zł.

Zdaniem projektantów, firma z Ostrowa znacząco zaniżyła nie tylko koszty budowy inwestycji, ale także eksploatacji obiektu. - Nawet w Żarach czy Świebodzinie, czyli miastach, gdzie baseny są mniejsze od naszego, koszty są zdecydowanie wyższe niż zakładane przez ostrowian - tłumaczą.

Podobnego zdania są także pozostali architekci. Nawet ci, którzy oficjalnego protestu nie złożyli. - Za tak niską kwotę absolutnie nie da się zbudować centrum rekreacyjno-sportowego. We Wrocławiu buduje się sam aquapark wart 30 mln euro. Rozumiem, że Zielona Góra nie chce takich fajerwerków, ale daje to przecież obraz kosztów tego typu przedsięwzięć - wyjaśnia Tomasz Cichocki, szef pracowni Arcus.

To niejedyne zarzuty pod adresem pracowni z Ostrowa. Firma jako jedyna nie złożyła wizualizacji. - Nic nie narysowali, więc nic nie wycenili - krytykują pozostali.

Decyzji urzędu broni prezydent miasta Janusz Kubicki. - Wybraliśmy pomysł racjonalny zamiast monumentalnego - komentuje.

Zdaniem zwycięzców, zarzuty są bezpodstawne. - Wygraliśmy przetarg, ponieważ jesteśmy wiarygodną firmą, która przedstawiła najkorzystniejszą ofertę. Projekt dopiero powstanie przy ścisłej współpracy z władzami miasta - odpowiada Piotr Dominiczak. Jego zdaniem, koszty konkurencji są wyższe, ponieważ zaprojektowali większe obiekty. Chce także oszczędzić, budując obiekt na otwartym terenie, a parking między drzewami.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Wiadukt do remontu

Najpierw badania stanu technicznego, później projekt budowlano-wykonawczy. Do końca marca będziemy wiedzieli co trzeba dokładnie zrobić z wiaduktem na ulicy Sulechowskiej i ile będzie kosztował jego remont. Miasto wyłoniło firmę, która wykona projekt. To duży krok naprzód, jednak do wejścia ekip budowlanych jeszcze długo.

Prezydent miasta Janusz Kubicki nie ma wątpliwości, że z remontem ulicy Sulechowskiej nie można dłużej zwlekać i pieniądze na tę inwestycję powinny się znaleźć w przyszłorocznym budżecie.
„Jest to droga, którą wjeżdża się do miasta – nie wygląda najlepiej, wiadukt też jest w opłakanym stanie i trzeba to szybko poprawić” – mówił w Rozmowach Kontrolowanych na 97,1 FM.
Przetarg na wykonanie oceny stanu technicznego i projekt wygrało konsorcjum firm z Wrocławia i Gdyni. Przedni nim jest kilka zadań – przede wszystkim przeprowadzenie badań materiałowych i ocena stanu technicznego. W ramach remontu wiaduktu odświeżone mają być powierzchnie i uzupełnione ubytki – w betonie i konstrukcji schodów. Natomiast na ulicy Sulechowskiej ma się pojawić nowa nawierzchnia jezdni i chodniki. Czy będą potrzebne jeszcze inne prace? To będzie wiadomo po kontroli stanu technicznego wiaduktu.
Konsorcjum za swoje prace otrzyma 191 tysięcy złotych.
Dodajmy, że prezydent miasta wśród priorytetów drogowych wymienia też poprawę komunikacji na Jędrzychowie i wiążące się z tym wykonanie przebicia do Botanicznej oraz remont ulicy Jaskółczej.

Sylwia Misiak

(źródło: rzg.pl)

26 października 2007

Złoty Dom będzie wyższy o piętro?

Na razie są piwnice - miejsce pod dyskotekę, puby, bary. I teraz Złoty Dom ma rosnąć w górę. Wiele wskazuje na to, że urośnie wyżej niż planowano.

Kiedy w czerwcu wznowiono roboty przy budowie Złotego Domu, nie było planów zmiany projektu. Chociaż już wiadomo było, że w kompleksie znajdzie się również stara drukarnia, która stoi na tyłach planowanego domu towarowego. Teraz stwierdzono, że trzeba oba budynki połączyć. A przy okazji zmieni się wygląd domu towarowego. Czy bardzo? - Dopiero nad tym pracuję - odpowiada architekt Krystyna Goińska. - W połowie listopada wszystko będzie gotowe.

Szykuje się taras widokowy na deptaku

Już teraz udało się nam jednak dowiedzieć, że budynek ma być o kondygnację wyższy - czyli dorówna kamienicy Pod Filarami. Na górze ma być taras widokowy, by można było oglądać deptak z lotu ptaka, architekt myśli też o kopule nad domem handlowym. Zapowiadana szklana elewacja, w której miał przeglądać się ratusz, raczej się zmieni. Szkło, oczywiście będzie, ale również tynki. I przede wszystkim wybudowany zostanie łącznik między domem handlowym a starą drukarnią.

Jak zapowiada K. Goińska, budynek ma się wkomponować w zabytkową zabudowę deptaka. I zdaniem konserwator zabytków Barbary Bielinis-Kopeć przeprojektowanie domu handlowego może z korzyścią wpłynąć na jego wygląd. - Ale widziałam na razie dopiero wstępną koncepcję tego nowego projektu - zastrzega konserwator. Przyznaje, że zgodę na podwyższenie budynku raczej wyda. - Wyższa ma być tylko tylna część domu handlowego - tłumaczy. - Całość nie wyjdzie też poza wysokość pobliskiej kamienicy.

Terminu muszą pilnować

Czy zmiana projektu budynku nie opóźni czasami zakończenie inwestycji? Przypomnijmy, że CN Tower Plaza ma w umowie z miastem określone terminy - przez rok gotowy ma być stan surowy domu handlowego (w czerwcu przyszłego roku), za dwa lata obiekt ma być gotowy. Inaczej firma traci dzierżawę placu i płaci miastu 3 mln zł odszkodowania.

Wcześniej główny wykonawca - firma Bernarda Imańskiego - zapewniała, że budowa może nawet zakończy się wcześniej niż termin określony w umowie. Teraz B. Imański mówi: - Na razie położyliśmy strop nad piwnicami, w których mieścić się mają dyskoteki i puby. I czekamy na nowy projekt. Być może bowiem będą jakieś zmiany konstrukcyjne. Wiele zależy od tego projektu. Na razie jednak nie ma żadnego zagrożenia, że nie dotrzymamy terminu zakończenia robót.

(źródło: gazetalubuska.pl)

Remont Jana z Kolna dłuższy

Dramat handlowców i właścicieli punktów usługowych z ulicy Jana z Kolna. Remont drogi i praktycznie całkowite wyłączenie jej z ruchu odebrało im klientów. Przy tej ulicy zlokalizowane są głównie warsztaty samochodowe, które przez brak możliwości dojazdu praktycznie świecą pustkami. Remont Jana z Kolna miał się skończyć 16. października, tymczasem końca prac nie widać. Ustaliliśmy – prace zostały przedłużone do 30. listopada.

Na ulicy przez kilka tygodni obowiązywał ruch jednokierunkowy, teraz przy wjeździe od strony Batorego ustawiono znak zakazu ruchu. Mimo to wielu kierowców i tak wjeżdża w Jana z Kolna. My spotkaliśmy m.in. kurierów. „Nie ma wyjścia, klienci zamawiają ciężki towar, musimy się do nich dostać. Trzeba manewrować koparkami a dziurami” – mówili nam kierowcy. Także mieszkańcy mają kłopoty z dojazdem do własnych domów. „Jest tragicznie, nie ma wjazdów na posesje. Wiem, że będzie ładniej, ale pytanie kiedy?” – dodawał inny z naszych rozmówców. Najbardziej narzekają handlowcy. Bogdan Zawadzki i Maria Nowak z niepokojem obserwują wolno posuwające się prace. „Tracimy klientów – droga jest zablokowana” – mówili Radiu Zielona Góra. „Mam praktycznie zawieszoną działalność, ruch spadł o 80 procent. Miałam się wybrać do miasta i dowiedzieć co dalej, bo mam sparaliżowaną działalność” – dodawała pani Maria.
W imieniu handlowców i mieszkańców udaliśmy się do miasta. I niestety dobrych wiadomości nie mamy. Prace będą dłuższe przynajmniej o sześć tygodni. Rzecznik prezydenta miasta Tomasz Nesterowicz wyjaśnia, że powodem jest konieczność przeprowadzenia dodatkowych prac – wymiany kanalizacji. Do 30. listopada powinny zakończyć się roboty ziemne i pozostanie wykonanie nawierzchni.
A drogowcy zapewniają, że robią wszystko, by remont skończył się jak najszybciej. Wytykają też kierowcom, że wjeżdżają mimo zakazu ruchu i utrudniają prace.

Sylwia Misiak

(źródło: rzg.pl)

Rewolucja w śródmieściu?

Jest nowy pomysł na rewolucję w śródmieściu - wiceprezydent miasta Mariusz Woźniak przedstawił dzisiaj śmiałą wizję, która może zmienić oblicze centrum Zielonej Góry. Chodzi o teren pomiędzy Placem Powstańców Wielkopolskich a ulicą Zamkową, który w zamyśle władz miasta powinien stać się żywą przestrzenią publiczną.

Aby ten cel osiągnąć konieczne będzie poprowadzenie pod ziemią części alei Wojska Polskiego. Wjazd miałby się znaleźć na wysokości filharmonii, a wyjazd w pobliżu biblioteki. Na górze powstałoby miejsce, gdzie będzie można organizować wielkie imprezy kulturalne. „Chodzi o zorganizowany teren przyozdobiony ławkami, drzewami, fontannami i ogródkami gastronomicznymi” – opowiada Woźniak.
Poprowadzenie drogi pod ziemią ma sprawić, że zniknie niewidzialna granica oddzielająca deptak od północnej części śródmieścia, co wpłynie na jej ożywienie. Na tym terenie miałyby się także znaleźć podziemne parkingi usprawniające warunki komunikacyjne w centrum miasta.
„Zastanawiamy się nad możliwościami sfinansowania tego przedsięwzięcia. Inwestorzy, którzy będą chcieli zbudować tam restaurację czy hotel otrzymają od miasta ziemię za darmo a w zamian zbudują na przykład podziemny parking” - dodaje wiceprezydent. Proces ten ma trwać kilka, a nawet kilkanaście lat, ale – jak twierdzi Woźniak – to wielka szansa na rozwój Zielonej Góry.
Pomysł na zagospodarowanie tego terenu mają również mieszkańcy. Zielonogórzanie proponowali aby w tym miejscu powstał park lub kawiarnie. "Byłoby dobrze, żeby zrobić tam jakiś plac, gdzie ludzie przed świętami Bożego Narodzenia lub Wielkanocy mogliby usiąść i napić się grzanego wina lub zjeść kiełbaski na gorąco" - powiedziała jedna z zielonogórzanek. Większość mieszkańców w rozmowie z Radiem Zielona Góra projekt oceniło dobrze.
We wprowadzeniu pomysłu władz miasta w życie ma pomóc kilkudziesięciu studentów, którzy dzisiaj przyjechali do Zielonej Góry z uczelni w Gliwicach i Wrocławiu. Młodzi ludzie wezmą udział w konkursie na przygotowanie koncepcji zmian na tym terenie.
Jak się okazuje podobne projekty już istnieją. Wczoraj na spotkaniu władz Uniwersytetu Zielonogórskiego z przedstawicielami Rady Miasta dotyczącego współpracy tych dwóch instytucji, rozmawiano między innymi o udziale studentów w miejskich projektach.
Przewodniczący Rady Miasta - Adam Urbaniak powiedział, że wola współpracy jest, brakuje jednak wyraźnego określenia jej formy. Dodał, że na spotkaniu okazało się, że istnieją projekty, których miasto od dawna poszukuje, jednak jest problem w porozumiewaniu się i należy to zmienić.
Studenci mogliby skorzystać ze współpracy dzięki np. wykorzystaniu prac dyplomowych podejmujących temat zagospodarowania terenów w mieści. Rozmowy między Uniwersytetem Zielonogórskim i władzami miasta będą kontynuowane.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

24 października 2007

Odwierty na terenie UZ

Remont Wcześniaka wstrzymany. Biuro projektów, które zajmuje się akademikiem zdecydowało, że nie można rozpocząć prac w budynku. Powód? Trzeba zbadać teren pod domem studenckim. Kilka tygodni temu wykładowcy z Instytutu Budownictwa UZ dotarli do nieznanych wcześniej map, które pokazują dokładną geologię terenu pod Wcześniakiem. Okazuje się, że na początku poprzedniego stulecia na terenie Campusu B była duża kopalnia węgla brunatnego.

Wraz z końcem wojny kopalnię zamknięto, ale pod ziemią pozostała bomba zegarowa. „Po wydobytym węglu pozostały dziury w ziemi, które w każdej chwili mogą się zakleszczyć. Oznacza to, że teren w tym miejscu może się zapadać" - mówi dr Agnieszka Gontaszewska z Instytutu Budownictwa.
Mimo, że pracownicy Instytutu uważają, że grunt pod Wcześniakiem najprawdopodobniej jest stabilny, władze Uniwersytetu dmuchają na zimne. Instytut zbada grunt specjalną sondą. „W ciągu najbliższych tygodni rozpoczną się odwierty, które mają ustalić jak położony jest Wcześniak w stosunku do tych niekorzystnych warunków" - wyjaśnia kanclerz uniwersytetu Franciszek Orlik. Jeżeli okaże się, że teren pod akademikiem nie będzie się zapadał, wkrótce rozpocznie się jego kapitalny remont. Wzmocniona zostanie konstrukcja budynku, unowocześnione ma być także jego wnętrze. W tej chwili biuro projektów jest na etapie opracowywania dokumentacji.

Joanna Leśniewska
Źródło: rzg.pl

Prezydent chce miejskiego konserwatora zabytków

Zamiast miejskiego architekta - miejski konserwator zabytków. Właśnie z taką inicjatywą wyszedł prezydent miasta – Janusz Kubicki. Dokument, który prezydent przedstawi radnym na najbliższej sesji, dotyczy przejęcia od Wojewody za pośrednictwem Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków niektórych zadań, które samodzielnie może realizować miasto.

Do tej pory sprawami zabytków w Zielonej Górze zajmowała się Barbara Bielinis–Kopeć, Wojewódzka Konserwator Zabytków. Teraz prezydent Kubicki chciałby, aby magistrat przejął od niej cześć obowiązków. „Stąd pomysł powołania Miejskiego Konserwatora Zabytków” - mówi sekretarz Zielonej Góry - Ewa Trzcińska. „Wszystko leży w rękach radnych" - dodaje.
Do zadań Miejskiego Konserwatora Zabytków będzie należało m.in. przyspieszanie postępowań administracyjnych, w tym pozwoleń na budowę. Będzie on również dbał o prace ziemne, przyłącza, lampy, wymianę okien, elewacji czy wycinkę drzew. Oczywiście jeśli będzie to miało związek z naruszeniem zabytków.
„To ogrom zadań, które ciężko jest nam wykonać na czas” – potwierdza Barbara Bielinis-Kopeć, Lubuski Wojewódzki Konserwator Zabytków, która zapowiada, że będzie kontrolowała pracę miejskiego konserwatora.
Jeśli Rada Miasta podejmie uchwalę o zawarciu takiego porozumienia i powołaniu miejskiego konserwatora zabytków, w magistracie zostanie ogłoszony konkurs na to stanowisko.

Katarzyna Fedro
Źródło: rzg.pl

Remonty ulic

Poprawi się jakość zielonogórskich ulic. Intensywne roboty drogowe są teraz prowadzone na ulicy Łużyckiej i Zjednoczenia. Kierowcy muszą uzbroić się w cierpliwość i czekać do zakończenia prac.

Na ulicy Łużyckiej zamknięte są dwa pasy jezdni - po jednym pasie w każdym kierunku. Ale utrudnienia są również z wjazdem w boczne, osiedlowe uliczki. „Najgorzej jest w godzinach szczytu” – potwierdza kierownik robót, Krzysztof Wasilewski z firmy Strabag. Ulica będzie miała nową nawierzchnię, a zakończenia prac powinniśmy spodziewać się pod koniec listopada. „Następuje rozbiórka starych krawężników, montowanie nowych, a po nich będziemy nakładać nową nawierzchnię” – dodaje.
O tym jak trudno jest płynnie przejechać przez Łużycką w godzinach szczytu komunikacyjnego mówili nam zielonogórscy kierowcy. Mimo tego cieszą się, że niedługo ulica będzie jak nowa.
Utrudnienia są w tej chwili także na alei Zjednoczenia. Jak zapewnił nas Piotr Tykwiński - kierownik biura Zarządzania Drogami przy Urzędzie Miasta, ta ulica wymagała remontu w trybie natychmiastowym. „Były miejsca gdzie łata była na łacie” – mówi Tykwiński.

Katarzyna Fedro
Źródło: rzg.pl

Budowa strażnicy ul. Sulechowska






18 października 2007

Droga przez park

Długie przymiarki, burzliwa dyskusja, a teraz szybkie działania. Miasto wyłoniło firmę, której zadaniem jest opracowanie koncepcji drogi łączącej ulicę Wyszyńskiego z Botaniczną. To oznacza, że obrońcy Parku Piastowskiego i spokoju na ogródkach działkowych muszą pogodzić się z myślą, że Park przetnie dwupasmowa ulica.

Przetarg wygrała firma RAL Rajmunda Liberskiego i do końca listopada ma przedstawić koncepcję. Potem rozpoczną się prace projektowe. „Nad tą koncepcją będziemy dyskutować, zdecydujemy np. czy na wlocie do Botanicznej na wysokości Tatrzańskiej będzie rondo, czy zwykłe skrzyżowanie. Koncepcja ma bowiem przewidywać dwa rozwiązania” – wyjaśnia naczelnik Wydziału Inwestycji Miejskich Alicja Makarska.
Wiadomo, że droga będzie mieć kilometr długości. Wzdłuż niej będzie chodnik i ścieżka rowerowa. Koncepcja obejmuje też projekt oświetlenia, kanalizacji, podziemnego przejścia dla pieszych na wysokości Parku Piastowskiego oraz ustawienia ekranów dźwiękochłonnych.
Konsultacje miasta z mieszkańcami w sprawie przebiegu drogi już się zakończyły. Ewentualne protesty będzie można wnieść dopiero na etapie uzyskiwania pozwolenia na budowę.

Sylwia Misiak
Źródło: gazeta.pl

Parkowe alejki

Alejka w Parku Tysiąclecia łącząca ulicę Mieszka I z Wazów przy Urzędzie Miasta zostanie utwardzona – pojawi się tam kostka brukowa. Jej układaniem zajmuje się właśnie ekipa robotników pod wodzą Bogdana Górewicza. Zielonogórzanie cieszą się, że będzie wygodniej i ładniej.

„Nie jest to łatwe, podłoże jest bardzo nierówne, wystają korzenie, dłużej trwało wyrównywanie i układanie krawężników niż zajmie nam wyłożenie kostki” – mówili nam pracownicy.
Zielonogórzanie nie mają wątpliwości, że tego typu prace są potrzebne. Mówią, że będzie się w końcu wygodnie chodziło i jeździło wózkami. „Wiele alejek jest zaniedbanych, jak pada deszcz, robi się błoto, a teraz dzięki kostce brukowej z pewnością będzie dużo lepiej” – mówili.
Zielonogórzanie dodają, że warto pomyśleć też o innych alejkach i zainwestować w ławeczki. Nie mają natomiast zastrzeżeń do oświetlenia Parku Tysiąclecia.

Sylwia Misiak
Źródło: gazeta.pl

11 października 2007

Końcówka prac na nowym cmentarzu

Miejsc pogrzebowych w nowej części nekropolii ma starczyć na 50 lat. Pierwsze pogrzeby planowane są już pierwszych miesiącach 2008 roku

Nowo budowany cmentarz przy Wrocławskiej znajduje się naprzeciwko starego, na którym powoli zaczyna już brakować miejsc grzebalnych. Rocznie w całej Zielonej Górze odbywa się ok. 1 tys. pogrzebów, z tego 800 właśnie na cmentarzy przy Wrocławskiej.
Na nowej części roboty są w pełnym toku. Stoi już dom pogrzebowy, a teraz trwa drugi etap prac. Powstaje ogrodzenie, wejście na cmentarz, budynek administracyjno - techniczny oraz część kwater, których w sumie ma być 30. Wystarczy na nich miejsca do grzebania na pół wieku. A w razie potrzeby będzie można też wyciąć lasek, który teraz na razie zostawiono.

Praca wre

Kwatery wzdłuż ciągu pieszego od domu pogrzebowego mają być przeznaczone dla osób zasłużonych, choć nie jest to jeszcze przesądzone. Raczej pewny jest termin zakończenia budowy obiektu administracyjnego. Ma być gotowy 14 listopada.
Cała inwestycja ma być zakończona 20 maja 2008 r.

- Dla nas to jednak termin nie do przyjęcia, dlatego wykonawca robi wszystko, by go przyspieszyć - mówi prezes Miejskiego Zakładu Pogrzebowego Mirosław Gruszecki. Jego zdaniem techniczna gotowość do pochówku zostanie osiągnięta 1 stycznia. Ale pogrzeby rozpoczną się dopiero wtedy, gdy zabraknie miejsc na starej części cmentarza. Stanie się to w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Pamięć i restauracja

W nowej części cmentarza ma być dom pogrzebowy z salką ceremonialną oraz pokojem pożegnań, zwanym również zadumy. Będzie też zaplecze, a być może w przyszłym roku pojawi się piec do kremacji (najbliższe znajdują się teraz w Szczecinie, Wrocławiu lub w Poznaniu). Będzie też pole pamięci do symbolicznego rozsypywania prochów za pomocą specjalnej maszyny produkcji francuskiej. Cała inwestycja pochłonie ok. 40 mln. zł. Koszty podwyższyły galopujące ceny materiałów budowlanych.

W przyszłym roku na nowym cmentarzu ma się zacząć inwestycja będą absolutną nowością w Zielonej Górze. Będzie to budowa lokalu handlowego (12-18 pawilonów) z częścią ...restauracyjną. Na pierwszym piętrze obiektu ma być 4,5 salek, w których będzie można organizować stypy. Ale także napić się kawy, herbaty albo po prostu posiedzieć w oczekiwaniu na autobus, gdy na dworze będzie padać.

Katarzyna Borek
Źródło: gazetalubuska.pl

10 października 2007

Budowa kameralnego osiedla domków szeregowych w Zielonej Górze

Zielonogórska firma San-Bud rozpoczyna kolejną inwestycję mieszkaniową. Od kilku miesięcy trwa już budowa bloku przy ul. Strumykowej. Teraz San-Bud ruszył z budową domów szeregowych. Ma ich być 17. Będą tą parterowe budynki z użytkowym poddaszem. Każdy będzie mieć powierzchnię ok. 110 m kw.

Zobacz powiekszenie

Jak domy będą wyglądać? Na parterze projektant zaplanował duży salon z kominkiem, kuchnię, jadalnię, hol, pomieszczenie gospodarcze i łazienkę. Na górze mają się znaleźć trzy sypialnie, łazienka z oknem i garderoba. Deweloper ma w swojej ofercie różne projekty domów. Te środkowe będą mieć zadaszone wiaty od garażu. Większość domów nie ma piwnic. Skrajne domy mają garaże. Natomiast w domach, które będą podpiwniczone, znajdzie się miejsce aż dla dwóch aut. Tu dodatkowo będą jeszcze pomieszczenia gospodarcze na poziomie piwnicy.

Domy będą ułożone kaskadowo, podobnie wyglądają domy na os. Cegielnia. Dominować będzie kolorystyka brązowo-beżowa. Drzwi i okna mają mieć barwę złotego dębu.

Wykonawca zadba o zagospodarowanie terenu wokół szeregowców. Na osiedlu zostanie wybudowana droga wewnętrzna i podjazdy do domów. Osiedle ma być ogrodzone i zamknięte bramą na pilota. Planowany termin ukończenia inwestycji to wiosna 2008 r.

Dużą zaletą domów jest lokalizacja. Do ul. Źródlanej jest dobry dojazd od strony ul. Batorego. Stąd jest bardzo blisko do sklepów, szkoły i przedszkola. A dookoła jest mnóstwo zieleni.

Ceny domów to 470 tys. zł z VAT. W cenie zawarty jest już koszt gruntu. Domy będą oddawane do użytku do indywidualnego wykończenia.

Mirosława Dulat
Źródło: gazeta.pl

Chcą zainwestować w Zielonej Górze

Firma, która chce otworzyć fabrykę w Zielonej Górze, to Alu - Druckguss - udało się nam dowiedzieć.

Czytelnicy sugerują, że niemiecka spółka zainwestuje wspólnie z Lumelem, ale tego firmy nie potwierdzają. "Nie wierzę w tego zapowiadanego inwestora z 500 nowymi miejscami pracy” - napisał nam Czytelnik. I zdradził, że w Zielonej Górze fabrykę chce otworzyć niemiecki koncern Alu - Druckguss, który już dziś ma oddział w Nowej Soli. "Całość ma być zrealizowana w połączeniu z częścią Lumelu, która znajduje się przy Dąbrowskiego” - tłumaczył zielonogórzanin. - "I te 500 osób, to chyba razem z Lumelem.”

Zatrudnia nowych ludzie, ale...

Powstanie obu fabryk udało się nam potwierdzić, ale planowane są zupełnie oddzielnie. - Będziemy inwestować samodzielnie - podkreśla szef Lumelu Wiesław Ocytko. - Żadnych spółek...
Lumel finalizuje właśnie umowę z urzędem miasta - firma przejmie ziemię w strefie aktywności gospodarczej w zamian za budynek przy ul. Dąbrowskiego. Ostatnio na sesji prezydent zdradził, że Lumel nie dopełnił wszystkich formalności i umowa czeka na realizację, ale prezes Ocytko wczoraj zapewniał: - Z naszej strony wszystkie wymogi zostały spełnione, czekamy na termin podpisania umowy.

Lumel chce zacząć stawianie nowej fabryki wiosną. W strefie powstanie hala o powierzchni 13 tys. mkw. oraz zaplecze biurowe o pow. 3 tys. mkw. - Łączne zatrudnienie wyniesie tam 400 osób, ale przeniesiona zostanie tam produkcja z ul. Dąbrowskiego - zapowiada prezes. - Kupimy nowe maszyny, więc zatrudnienie wzrośnie, ale nie na stałe. Plany mamy trochę inne. Chcemy podwoić produkcję, bez wzrostu liczby załogi.

Budowa nowej fabryki ma zakończyć się w przyszłym roku. Lumel sfinansuje inwestycję częściowo z pieniędzy spółki (miasto ma jeszcze dopłacić do budynku), częściowo z kredytu. Budowa ma kosztować 40 mln zł. Ale Lumel to nie jedyna firma, która planuje nowy zakład w Zielonej Górze...

500 osób, a może 700?

W nowosolskim oddziale firmy Alu - Druckguss zdziwiono się, gdy zapytaliśmy o fabrykę w Zielonej Górze. - Nie ma takich planów - powiedziała nam pracownica biura. Nie udało się nam porozmawiać z prezesem firmy, przebywa w Niemczech i do Polski przyjeżdża tylko na umówione spotkania. Ale potwierdziliśmy informacje, że firma przymierza się do kupna ziemi w Zielonej Górze i postawienia tu zakładu produkcyjnego. Decyzja nie zapadła, ale przymiarki są poważne.

Alu - Druckguss zatrudnić ma u nas ok. 100 osób. 500 miejsc pracy ma przynieść kolejna inwestycja zapowiadana w mieście. Jaka? Wiadomo jedynie tyle że chodzi o branżę współpracująca z motoryzacją. - Nie udzielamy informacji w tej sprawie - zastrzega wiceprezydent Mariusz Woźniak. Nie chce też mówić o innych firmach, z którymi toczą się rozmowy.

A według naszych informacji w ciągu dwóch, trzech miesięcy rozstrzygnie się, czy w naszym mieście powstanie centrum telefoniczne (tzw. call center), które zatrudni nawet 200 osób. W tego typu miejscach pracę znajdują między innymi studenci.

Alicja Bogiel
Źródło: gazetalubuska.pl

Najpierw klasztor, później Kościół

Budowa Kościoła wstrzymana - z uwagi na boom budowlany i kiepską sytuację finansową parafia pod wezwaniem świętego Franciszka zaprzestaje prac przy budowie Kościoła, który powstaje tuż przy kaplicy na ulicy Kilińskiego. „Cały czas natomiast kontynuujemy budowę klasztoru i powoli widać koniec. Do dzisiaj spłacamy kredyt za kościół. Mamy do spłacenia 43 tysiące złotych. Byłoby to niewskazane moralnie gdybyśmy brnęli w dalsze zadłużenia nie przerywając tych prac” - mówi proboszcz parafii Ojciec Zdzisław Tamioła.

Jeżeli wszystko pójdzie po myśli franciszkanów prace zostaną wznowione na początku przyszłego roku. Do tego czasu ojcowie chcą wprowadzić się do klasztoru, który powstaje za kaplicą. „W klasztorze kończymy już kłaść gładź gipsową, są już okna, łazienki. Jeszcze drzwi, posadzki i kanalizacja” – wymienia ojciec Tamioła. W trzykondygnacyjnym klasztorze jest 26 pokoi z łazienkami, jadalnią i kaplicą dla zakonników.

Michał Korościel
Źródło: rzg.pl

Remont stadionu wcale nie taki pewny

Poznańska firma Modern Construction Systems chce za projekt ok. 580 tys. zł. To ponad dwa razy więcej niż mamy w budżecie.

Dwa podejścia do wyboru projektanta modernizacji stadionu żużlowego zakończyły się fiaskiem. Ale do trzech razy sztuka. Do ostatniego przetargu zgłosiła się firma Modern Construction Systems z Poznania, która będzie między innymi projektować poznański stadion na Euro 2012 i jest autorką przebudowy obiektu żużlowego w Ostrowie. Firma jednak nieźle się ceni. W budżecie mamy 260 tys. zł, poznańscy architekci zażądali ok. 580 tys. zł.

- Będę namawiał radnych na najbliższej sesji, by dołożyli pieniądze na ten projekt - mówi szef klubu żużlowego i zarazem radny Robert Dowhan. - Odłożenie prac projektowych spowoduje opóźnienie inwestycji o kolejny rok.

Prezydent na razie nie wie, czy będzie zwolennikiem dokładania pieniędzy akurat na ten cel: - Mamy wiele potrzeb. Basen, hala, żłobki, straż miejska... - wylicza szef prezydenckiego gabinetu Tomasz Nesterowicz. - Prezydent na spotkaniach z radnymi określa właśnie, na co powinniśmy wydawać miejskie pieniądze w przyszłym roku.
Czy do październikowej sesji radni i prezydent ustalą listę najważniejszych zadań, nie wiadomo. Remont stadionu stanął chyba pod wielkim znakiem zapytania.

Pieniędzy potrzebny jest cały worek

Tym bardziej, że sam projekt to tylko kropla w morzu potrzeb. Ile kosztować może sama przebudowa stadionu? - Bydgoszcz wykłada 70 milionów złotych - mówi prezes Dowhan. Ale nie wierzy, że tyle wyda nasze miasto. Przyznaje, że myśli o pracach podzielonych na etapy i kwocie mniejszej co najmniej o połowę.

Prezes Dowhan marzenia ma jednak ogromne: - Musimy powiększyć stadion, może nawet do 25 tysięcy miejsc. Może trzeba będzie dobudować piętro trybun. Potrzebny jest też budynek techniczny, dla sędziów, komentatorów, spikerów... I może jeszcze zamknięte loże, które mogłyby wykupić firmy na cały rok.
A co dla kibiców? - W nowych trybunach planujemy węzły sanitarne, sklepy i punkty gastronomiczne - mówi R. Dowhan. - I przede wszystkim spełnienie wymogów bezpieczeństwa: wejścia, parkingi...

Nie tylko żużel

Coraz częściej mówi się, że nowy stadion - jeśli już wydamy na niego pieniądze - powinien być wykorzystywany nie tylko na mecze żużlowe, ale również na inne imprezy masowe. - Już od kilku lat o to zabiegam - przypomina znany społecznik Zbigniew Majewski. - Przecież to obiekt miejski i mogłyby tu odbywać się koncerty, pokazy...
- Myślimy o koncertach i innych imprezach - odpowiada prezes Dowhan.
Ale efekt tego myślenia na razie jest średni...
Chociaż może to się wkrótce zmienić. W listopadzie pojawi się przy Wrocławskiej przenośne lodowisko. Tafla będzie mieć 30 na 60 metrów (prawie dwa razy większa niż przy Domu Harcerza).

Na jakich zasadach mieszkańcy będą mogli korzystać z lodowiska, urzędnicy wciąż ustalają. Wiadomo, że obiektem zarządzać będzie MOSiR. Jego szef Zygfryd Łojko zapowiada na razie: - Myślimy już o szatni, pracownikach, łyżwach do wypożyczenia. Niestety, opłaty za korzystanie z tafli dla mieszkańców będą.

Alicja Bogiel

Źródło: gazetalubuska.pl

05 października 2007

Na nową palmiarnię poczekamy do wiosny

Na nowiutkim parkiecie przy szumie fontanny w kształcie Bachusa w powiększonym wnętrzu zielonogórskiej palmiarni mieliśmy wirować w walcu już podczas tegorocznego sylwestra. Tak zapowiadało i miasto, i wykonawca.

Chociaż prace idą zgodnie z harmonogramem, już teraz wiadomo, że otwarcie modernizowanej wizytówki naszego miasta odbędzie się najwcześniej w kwietniu przyszłego roku. - To dlatego, że władze miasta postanowiły zwiększyć zakres prac przy okazji remontu. Doszło więc kompletne wyposażenie kuchni i zaplecza oraz modernizacja Domku Winiarza - tłumaczy Mariola Radwańska z Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, koordynatorka prac w palmiarni. - Wprawdzie już przygotowany jest przetarg na sprzęt i wyposażenie, ale do końca tego roku na pewno ze wszystkim nie zdążymy - dodaje.

Jak jednak zaznacza, przedłużenie remontu nie zaszkodzi roślinom, które znajdują się w palmiarni. - Chociaż jest coraz chłodniej, są one bardzo dobrze zabezpieczone. Fragmenty dachu, na którym trwają prace, przykryte są blachą i dodatkowo podwójną warstwą folii, a ponadto wnętrze ogrzewane jest grzejnikami. Zanim zaczną się mrozy, cały dach powinien być gotowy - zapewnia Mariola Radwańska.

Tymczasem cały czas trwa szklenie nowej, powiększonej konstrukcji szklanej nad obiektem. Będzie ona aż o 11 m wyższa od jej wysłużonej poprzedniczki, a cały obiekt będzie poszerzony z każdej strony o 3 m.

Remont zielonogórskiej palmiarni rozpoczął się jesienią ub.r. Wszystkie prace wycenione na 16 mln zł wykonuje firma Skanska.

Beata Tokarz
Źródło: gazeta.pl

04 października 2007

Coraz bliżej hali i basenu

Mamy projektanta basenu i hali – komisja konkursowa wybrała dzisiaj najlepszą ofertę na projekt najsłynniejszego, choć jeszcze niezrealizowanego zielonogórskiego obiektu. Zwyciężyła propozycja przedstawiona przez Pracownie Projektową Szczuraszek i Dominiczak z Ostrowa Wielkopolskiego.

Odpadły trzy inne oferty, w tym dwie zgłoszone przez firmy z Zielonej Góry. „Wygrała najkorzystniejsza finansowo. Obiekt ma być jak najtańszy, funkcjonalny, a koszty jego użytkowania nie mogą przygnieść nas do ziemi. Chciałbym aby ta firma jak najszybciej zabrała się za prace” – wyjaśnia prezydent Janusz Kubicki.
A gotowość do pracy deklarował już dzisiaj jeden z szefów pracowni, z którym udało nam się skontaktować. Paweł Dominiczak zdradził nam też najważniejsze elementy przedstawionej miastu koncepcji.
Ze wstępnych przymiarek urbanistycznych wynika, że dominować nad otoczeniem będzie na pewno hala sportowa, którą przewidziano na 6 tysięcy osób. Mniejszą powierzchnię zajmie basen, skonstruowany ekonomicznie dzięki systemom odzyskiwania energii. „Obiekt na pewno będzie atrakcyjny wizualnie i dopasowany do otoczenia z ekonomicznym uwzględnieniem potrzeb mieszkańców”- zapewniał Paweł Dominiczak.
Jeśli nie wpłyną żadne protesty, w przyszłym tygodniu władze miasta podpiszą umowę z projektantem. Droga do tego momentu była wyboista, a termin zakończenia negocjacji wielokrotnie przekładany. „Po prostu dmuchamy na zimne i chcemy wszystko przygotować profesjonalnie” – wyjaśniał Robert Jagiełowicz, pełnomocnik prezydenta do spraw budowy basenu i hali.
Także zielonogórzanie, z którymi rozmawialiśmy, są zwolennikami dmuchania na zimne. Mają już dość obietnic i zapewnień, a czekają na moment, w którym będą już mogli pływać.
Od momentu podpisania umowy projektant będzie miał dziesięć miesięcy na przedstawienie projektu razem z pozwoleniami na budowę. Wtedy rozpoczną się poszukiwania wykonawcy inwestycji.

Łukasz Woźnicki
Żródło: rzg.pl

Basen zaprojektują architekci z Ostrowa

Znamy już wyniki kilkumiesięcznej rywalizacji o zaprojektowanie najbardziej oczekiwanej przez zielonogórzan inwestycji - hali widowiskowej i basenu

Ostatecznie wygrała Pracownia Architektoniczna Piotr Dominiczak i Mariusz Szczuraszek w Ostrowa Wlkp. O wyborze oferty zadecydowała cena, która była głównym kryterium. Za projekt miasto zapłaci więc 2,3 mln zł. Na jego wykonanie firma ma 10 miesięcy. Jak będzie wyglądał kompleks, jeszcze nie wiadomo. Nie oznacza to jednak, że architekci mają całkowicie wolną rękę i mogą puścić wodze fantazji. - Będziemy spotykać się z projektantami, by na bieżąco konsultować wszystkie ustalenia - mówi Robert Jagiełowicz, pełnomocnik prezydenta ds. budowy basenu. Na pewno hala będzie na 5 tys. miejsc stałych z możliwością dostawienia dodatkowego tysiąca. Basen będzie miał osiem torów po 25 m.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Budowa Focus Park Zielona Góra

03 października 2007

Lubuskie zawarło kontrakt z Unią Europejską

Marszałek województwa lubuskiego Krzysztof Szymański i komisarz ds. polityki regionalnej UE Danuta Hübner podpisali we wtorek decyzję Komisji Europejskiej o akceptacji dokumentu, który otwiera nam drogę do 440 mln euro z Brukseli.

Wyścig o te pieniądze rozpocznie się już pod koniec roku.

Lubuski Regionalny Program Operacyjny to jeden z najważniejszych dokumentów w historii woj. lubuskiego. Określa jak nasze województwo ma "rządzić się" pieniędzmi z Unii przez najbliższe lata. Mamy w latach 2007-20013 do wydania aż 440 mln euro. - Takich pieniędzy tu nigdy jeszcze nie było i już nie będzie - podkreśla marszałek Krzysztof Szymański. Zostaną wydane na drogi, koleje, oświatę czy kulturę. Razem z wkładem własnym firm, samorządów i innych instytucji, które będą korzystały z rzeki euro, nasze województwo może liczyć na inwestycje wartości 2,2 mld zł. Na ostateczny kształt LRPO musiała zgodzić się Unia Europejska. Nie obyło się bez przeszkód. Unijni negocjatorzy raz kręcili nosem na nasze plany wydania pieniędzy na lotnisko w Babimoście, innym razem nie podobał im się nasz pomysł zabezpieczeń powodziowych w województwie. Ostatecznie jednak udało się przekonać Unię.

Żeby dobrać się do worka euro Urząd Marszałkowski musi jeszcze przejść audyt. - Będzie to ostateczny znak dla Unii Europejskiej, że jesteśmy gotowi - mówi Szymański. Audyt planowany jest na drugą połowę października. Później pozostanie już tylko ogłosić konkursy. Marszałek jest optymistą, według niego już pod koniec tego roku będzie można walczyć o pierwsze pieniądze.

LRPO powstał na początku tego roku. Dokument zawiera także priorytetową listę inwestycji. Te mają zapewnione fundusze poza konkursem, np. 20 mln euro trafi do kolejarzy na modernizację linii Czerwieńsk-Zbąszynek i budowę małej łącznicy kolejowej. Dzięki temu podróż pociągiem ekspresowym z Zielonej Góry do Poznania może trwać zaledwie godzinę z kwadransem. Tymczasem dziś podróż pociągiem tylko z Zielonej Góry do Sulechowa zajmuje 50 min. Kolejne 8,5 mln euro miałyby trafić na modernizację linii kolejowej na odcinku Krzyż - Kostrzyn. Mniej, bo 6,6 mln euro, na modernizację linii Zbąszynek - Gorzów. Marszałek stawia także na rozbudowę lotniska w Babimoście. Na ten cel jest gotów wydać nawet ponad 9 mln euro. Do priorytetów zaliczył też programy małej retencji wodnej czy ochrony przeciwpowodziowej.

Na edukację w programie zapisano 34 mln euro (w tym 20 mln euro na uczelnie). O pieniądze z tej puli na budowę biblioteki będzie mógł się starać m.in. Uniwersytet Zielonogórski. LRPO przewiduje m.in, że na budowę dróg pójdzie 84 mln euro, na nowe technologie (np. tele- i infostrady) - 36 mln euro oraz na budowę źródeł energii odnawialnej - 11 mln euro.

Krzysztof Kołodziejczyk
Żródło: gazetalubuska.pl

Remont w Palmiarni do końca marca

Przesunął się termin oddania do użytku kolejnej ważnej inwestycji w centrum miasta. Trzy miesiące później niż planowano zakończą się prace remontowe zielonogórskiej Palmiarni. Obiekt będzie gotowy pod koniec marca przyszłego roku, a zwiedzać go będzie można dopiero od połowy kwietnia.

W tej chwili rozpoczął się kolejny etap prac polegający na oszkleniu budynku czyli zamontowaniu na stalowej konstrukcji wielkich, szklanych szyb. Prace te powinny potrwać około miesiąca. Potem pracowników firmy Skanska – czyli głównego wykonawcy, czekają prace przy budowie zaplecza kuchennego, wieżyczki, w której będzie znajdować się winda przewożąca gości na najwyższe kondygnacje, a także prace wykończeniowe.
Kierownik robót – Andrzej Grzeskowiak w rozmowie z Radiem Zielona Góra nie ukrywał, że na wykonanie tych prac i inwestycji dodatkowych, nie przewidzianych wcześniej w umowie, potrzeba więcej czasu niż planowano. A te dodatkowe prace to domek winiarza i budowa fragmentu wejścia od strony ulicy Wrocławskiej.
Budowę z ramienia miasta nadzoruje Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Dyrektor Zakładu – Wojciech Janka zapewnia, że nie ma powodów do niepokoju. „Wszystkie prace są wykonywane wzorowo i mamy nad nimi stały nadzór” – zapewnia. „Nasza współpraca z firmą Skanska układa się bardzo dobrze” – dodaje Wojciech Janka.
Skanska jest też przygotowana na nadchodzące mrozy. Jeśli drastycznie spadnie temperatura, pracę rozpoczną piece olejowe, które ogrzeją wnętrze Palmiarni tak, aby nie ucierpiały znajdujące się w niej rośliny.

Katarzyna Fedro
Źródło: rzg.pl

Wysokie budynki w Zielonej Górze?

Co najmniej 72 metry, czyli 24 piętra, ma mieć budynek, zaplanowany przy ul. Sienkiewicza na terenie byłego Zefamu.

W tym tygodniu komisja architektoniczna będzie dyskutować, czy w naszym mieście mogą stanąć drapacze chmur.

Dziś ul. Sienkiewicza nie jest synonimem nowoczesności. Wręcz przeciwnie. To jeden z terenów, który dopiero czeka na rewitalizację. Być może boom inwestycyjny zacznie się tam od byłej fabryki Zefamu. Przez sześć lat po sprzedaży zakładu lokowały się tam głównie siedziby mniejszych firm, ale teraz szykuje się tam najwyższy budynek w mieście. Nie udało się nam w piątek porozmawiać z dyrektorem firmy But Pol, która administruje budynkami przy Sienkiewicza - rozmowę obiecano nam w tym tygodniu. Ale wiemy, że plany postawienia drapacza chmur są całkiem realne.

Drapacz chmur zamiast fabryki

- Tak, inwestor zwrócił się do nas z wnioskiem, by plan zagospodarowania tego terenu przewidywał również budynek o znaczniej wysokości - potwierdza naczelnik Anna Bazan - Krzywoszańska z urzędu miasta. - Plan dla tej części miasta jest właśnie przygotowywany, przyjęliśmy więc tę propozycję jako wniosek do planu.

Według naszych informacji, inwestor zamierza zrewitalizować i przebudować budynki przy samej ul. Sienkiewicza, a drapacz chmur postawić wewnątrz zakładu. W miejscu, gdzie jest spore obniżenie terenu w stosunku do innych nieruchomości. Ile metrów może mieć wysokościowiec? - Jeśli budynek ma mieć funkcje mieszkaniowe, piętro ma trzy metry. Dla
funkcji usługowych i biurowych piętro ma 3,5 metra - odpowiadają urzędnicy. Co oznacza, że 24 piętra przy ul. Sienkiewicza mogą sięgać nawet 84 metrów.

Czy urząd miasta wyda pozwolenie na budowę takiego wieżowca? W tym przypadku ważne będą również ustalenia komisji architektonicznej, która w tym tygodniu będzie rozważać możliwość postawienia wysokościowców w mieście. Na razie wpłynął wprawdzie jeden wniosek o zgodę na tak wysoki budynek, ale być może będą kolejne.

Panorama jest najważniejsza

- Chodzi między innymi o ochronę istniejącej panoramy miasta i jej punktów charakterystycznych. Takich jak Palmiarnia, ratusz, wieże kościołów, Polska Wełna - wylicza A. Bazan - Krzywoszańska. - Musimy sprawdzić, jak i gdzie wysokie budynki mogą się wpisać w tę panoramę.

Na mapie będzie to trudne. Dlatego komisja architektoniczna zbierze się w muzeum, przy makiecie miasta. I dyskutować będzie nie tylko o planowanym wieżowcu przy Sienkiewicza, ale w ogóle o możliwości postawienia takich obiektów. Gdzie mogą powstać i jakie. - Z wysokimi budynkami wiążą się również inne wymagania - przypominają urzędnicy. - Zieleń, miejsca parkingowe...

A co z terenem pod budowę? W Zielonej Górze jest sporo miejsc podmokłych, a nawet wyrobisk pokopalnianych. Na osiedlu Przyjaźni wieżowce z tego powodu pękają. - Dziś są takie technologie budowlane, że nawet na trudnym terenie można postawić wysoki budynek - uważa wiceprezydent Mariusz Woźniak. - To już należy do inwestora, by zbadać grunt i zadbać o bezpieczeństwo inwestycji.
Wszystko wskazuje więc na to, że najważniejszy w tej kwestii będzie wygląd miasta. Na razie najbardziej reprezentacyjny w mieście jest wieżowiec Nafty, a ma tylko dziewięć kondygnacji.

(źródło: gazetalubuska.pl)

Hydrozagadka w ZOK

"Nie ma, nie ma wody na pustyni" - cytatem z piosenki Bajmu szefowa Zielonogórskiego Ośrodka Kultury Wanda Rudkowska komentuje ubiegłotygodniowe doniesienia Gazety Lubuskiej dotyczące zalanych ścian w nowym podscenium ośrodka. Dzisiaj zaprosiła chętnych, by je obejrzeli i sami wydali opinię.

"Wszystko, co się znalazło w gazecie zostało mi nie w taki sposób włożone w usta jak powinno" – zaznacza Rudkowska, ale przyznaje, że plamy na ścianach są. Dodaje też, że powstały po majowej ulewie, kiedy woda zalała m.in. dworzec PKP i salę tortur w Muzeum Ziemi Lubuskiej. „Ściany teraz schną, ale by wyeliminować wszystkie inne przyczyny, które mogłyby to spowodować – szukamy. Ta część jest wykopana w ziemi, może coś się dzieje. Dzisiaj byli naukowcy z Uniwersytetu Zielonogórskiego – będzie im zlecona ekspertyza” – mówi Rudkowska.
Szefowa ZOK podkreśla, że w sali w ogóle nie było wody. Dementuje też informacje, że sama sprawowała nadzór techniczny nad budową. „Projektant jest, firma wykonawcza była, ZOK był inwestorem, a to zupełnie inna bajka. Każde zmiany w projekcie musi zatwierdzić projektant, bo on ponosi odpowiedzialność” – zaznacza.
Dodajmy jeszcze, że dzisiejsza prezentacja zamieniła się w swoisty happening - nad wejściem na podscenium zawisło koło ratunkowe, na drzwiach pojawiła się naklejka zakazująca pływania, a w sali przygotowano projekcję komedii Andrzeja Kondratiuka pod tytułem "Hydrozagadka". Pojawił się nawet pomysł, by podscenium nosiło właśnie taką nazwę.

Marta Czechowska

(źródło: rzg.pl)