11 grudnia 2007

Politycy się kłócą, a basen całkiem w lesie

Epopeja basenowa. Rozgorzał spór między PO a magistratem. Radni Platformy ostro krytykują prezydenta Janusza Kubickiego za opóźnienia przy budowie basenu i hali. - Pewność siebie go zgubiła - mówi Marek Kamiński, wiceprzewodniczący rady miasta, a Kubicki nie pozostaje dłużny. - Do lasu z takimi politykami - odpowiada

W piątek Krajowa Izba Odwoławcza w Warszawie unieważniła wyniki negocjacji na wykonawcę projektu basenu i hali widowiskowo-sportowej w Zielonej Górze. Eksperci uznali, że błędem było wstawienie do oceny jednego z kryteriów. Chodzi o określenie kosztów eksploatacji. Zdaniem Izby na tym etapie takie żądanie jest niemiarodajne.

Platforma się burzy

Wczoraj radni Platformy Obywatelskiej zwołali w tej sprawie specjalną konferencję prasową. - Pewność siebie zgubiła pana Kubickiego - mówił Marek Kamiński, wiceprzewodniczący rady miasta z PO. Sprawa przetargu na halę i basen nie podoba im się od początku do końca. - Oferent, który wygrał pierwszy przetarg, przygotował według nas najgorszą ofertę. Cały ich projekt to sześć kresek na mapie lotniczej, czyli praktycznie nic. Od początku sugerowaliśmy, żeby unieważnić procedurę i rozpisać nową. Magistrat się nie zgodził. Pozostali protestujący architekci złożyli skargę, i miasto spór przegrało. Teraz będzie musiało zapłacić 20 tys. zł kary. Tymczasem na uczelni zrealizowano wiele dużych inwestycji. Co stoi na przeszkodzie, żeby magistrat skonsultował się z tymi ludźmi? Nie chcemy, żeby urząd w nowym przetargu łączył projekt z wykonaniem. Na to potrzebne są pewne pieniądze, a my ich nie mamy. W ogóle najlepiej byłoby, gdyby wyboru projektu dokonało Stowarzyszenie Architektów Polskich - uważa radny PO Adam Dygas.

Platforma nie chce też dzielić inwestycji na dwa etapy. Straszy również, że mogą być problemy ze zdobyciem od marszałka unijnych pieniędzy na budowę centrum sportowo-rekreacyjnego. - Aby dostać dofinansowanie z LRPO, trzeba mieć solidnie przygotowany projekt. Na to się nie zapowiada - mówią. Nie są także zadowoleni z pracy Roberta Jagiełowicza, pełnomocnika prezydenta ds. hali i basenu. - To decyzja prezydenta, czy powinien być odwołany, czy nie. Naszym zdaniem efektów jego działań nie widać - mówią.

Miasto: Platforma krytykuje, a nic nie robi

Magistrat uspokaja: - Będzie basen. Politycy próbują zbić kapitał polityczny. Mieszkańcy najchętniej pogoniliby ich do lasu. PO miała szansę uczestniczyć w przetargu, ale nie chciała. Oferowałem im współrządzenie w mieście. Też nie chcieli. Marzył im się fotel prezydenta. Ja mogłem dać im tylko stanowisko wiceprezydenta. Potrafią tylko krytykować. Mniej bicia piany! - ripostuje Janusz Kubicki, prezydent miasta.

Jak tłumaczy, do urzędu nie dotarło jeszcze uzasadnienie z Izby. - Poza tym, dopóki werdykt się nie uprawomocni, trudno o dalsze plany. Na pewno nie będziemy się od niej odwoływać. Szkoda tylko, że Izba nie kazała nam jeszcze raz ocenić złożonych projektów z wyłączeniem kwestionowanego kryterium, tylko od razu unieważniła cały przetarg - tłumaczy Kubicki i żąda od PO pisemnej deklaracji, że miasto dostanie od marszałka 40 mln zł na basen. - Platforma to obiecała i mam nadzieję, że się nie wycofa - mówi. Jak tłumaczy, zlecenie projektu łącznie z jego wykonaniem to jedna z kilku możliwości rozważanych przez magistrat. - W grę wchodzi też przetarg lub konkurs architektoniczny. Chociaż, jak pokazuje przykład Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, to ostatnie rozwiązanie może budzić kontrowersje. Zresztą cały czas upieram się, że centrum nie ma być monumentalne i drogie. To nie musi być rozdmuchane architektonicznie. Basen będzie przecież położony w lesie! Ma być tani i funkcjonalny. Spodka to my nie wybudujemy - komentuje.

Prezydent zapowiada też, że nie zamierza z przyszłorocznego budżetu ściągać pieniędzy na projekt basenu. W jego projekcie zapisał 10 mln zł. - Jeśli pieniędzy nie wykorzystamy, trafią na zmniejszenie deficytu. Na pewno nie będę zaczynał żadnej innej dużej inwestycji - zapowiada Kubicki.

Decyzję Krajowej Izby Odwoławczej może jeszcze oprotestować Pracownia Architektoniczna z Ostrowa, która wygrała pierwsze postępowanie. - Decyzji na razie nie podjęliśmy, ale temat nie jest zamknięty - zapowiada Piotr Szczuraszek, jej współwłaściciel.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Brak komentarzy: