30 grudnia 2008

Dawny Polmos sprzedaje zabytkową siedzibę

Zielonogórska firma Da-Sa kupiła od V&S Luksusowa zabytkowe budynki przy ul. Chrobrego. Ma tu powstać centrum handlowo-biurowe, a w podziemiach pojawią się puby i restauracje

Za kilka miesięcy ul. Chrobrego zamieni się w plac budowy. Koncern V&S Luksusowa (dawny Polmos), zielonogórski producent alkoholi, sprzedał kompleks zabytkowych budynków. Nowym właścicielem poprzemysłowych gmachów jest firma Da-Sa, ta sama, która kupiła starą tkalnię przy ul. Fabrycznej i przerobiła ją na mieszkalne lofty. O tym, co będzie w budynkach po dawnym Polmosie, na razie niewiele wiadomo. Architekt Paweł Kochański pracuje nad projektem przebudowy obiektów.

Wiadomo jedynie, że nieruchomość będzie miała charakter handlowo-biurowo-usługowy. - Pod budynkami jest ponad tysiąc metrów kwadratowych starych piwnic. Prawdopodobnie zostaną przerobione na restauracje i puby - zdradza Zbigniew Zjawin, szef biura nieruchomości Faktor, które zajmuje się sprzedażą budynków. Inwestor, firma Da-Sa, najchętniej sprzedałby odnowiony kompleks jednemu właścicielowi.

Majątek dawnego Polmosu przy ul. Chrobrego to dwa gmachy przedzielone bramą wjazdową. Powierzchnia nieruchomości to ponad 4 tys. m kw. Nowy właściciel planuje rozbudowanie nieruchomości do ok. 6-7 tys. m kw. Powstaną tam dodatkowe miejsca parkingowe. Budynki są wpisane do rejestru zabytków, więc rewitalizacja będzie się odbywać pod ścisłym nadzorem konserwatora zabytków.

Dziś w budynku leżącym bliżej dworca PKP trwa jeszcze produkcja alkoholi, a w drugim mieści się przychodnia kardiologiczna. Nieruchomości mają zostać przekazane inwestorowi za kilka miesięcy. Wówczas ruszy przebudowa.

Fabryka alkoholi przy ul. Chrobrego powstała w 1895 r. Na początku produkowano tu koniaki. Nowoczesna przetwórnia składała się z dwóch bliźniaczych budynków z bramą wjazdową pomiędzy nimi. W budynku po prawej stronie mieszkał Heinrich Raetsch, właściciel fabryki. Po lewej stronie były magazyny i hale produkcyjne. Budynki są bogato zdobione. Ornamenty widać przy obramowaniach okien i zwieńczeniach murów. Fasada jest połączeniem stylu neorenesansowego i neobarokowego. Oba style nawiązują do architektury pałacowej, co było cechą charakterystyczną dla obiektów fabrycznych z przełomu XIX i XX wieku.

Wytwórnia koniaków po śmierci właściciela przeszła w ręce jego żony i synów. Na tyłach budynków powstawały kolejno: wozownia, stajnia, magazyn z pakownią, a w 1919 r. - garaż. W latach 20. XX w. dobudowano nową halę produkcyjną, magazyny i biura, a potem gorzelnię i komin. Po II wojnie światowej wytwórnia Heinricha Raetscha weszła po nacjonalizacji w skład Polskiego Monopolu Spirytusowego, a później Lubuskiej Wytwórni Wódek Gatunkowych.
Jak nieoficjalnie dowiedziała się "Gazeta", firma Da-Sa kupiła budynki za ponad 4 mln zł.

19 grudnia 2008

Nie będzie unijnej dotacji na budowę basenu ?

Zielonogórski magistrat nie dostanie unijnych pieniędzy na budowę basenu i hali widowiskowo-sportowej. - Tak umówiłam się z marszałkiem. Lepiej je zaoszczędzić i przeznaczyć na inny cel - przyznaje szefowa PO w regionie

Zielonogórski magistrat może zapomnieć o unijnej dotacji do szacowanej na 145 mln zł inwestycji. Zarząd województwa ogłosił harmonogram i regulamin konkursów o środki z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Z zapisów, które się w nim znalazły wynika, że szanse na to, aby marszałek przekazał miastu 40 mln zł dotacji, są bliskie zeru.

Dlaczego? Prezydent Zielonej Góry, Janusz Kubicki, już dwa lata temu, zaczynając prace nad koncepcją budowy centrum sportowo-rekreacyjnego zakładał, że część zadania sfinansuje ze środków unijnych. Pomoc w ich zdobyciu deklarowała także PO. Kilkakrotnie jednak decyzje marszałka budziły sprzeciw magistratu, np. kiedy nie wpisał zadania na listy indykatywne. Dziś urząd znów podnosi larum. - Platforma obiecywała nam, że dostaniemy 40 mln zł i ciągle się z tego wycofuje. Byliśmy zwodzeni nieprawdziwymi informacjami - uważa Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent Zielonej Góry. - Według ostatnich ustaleń w tym obszarze, marszałek przeznaczał 100 mln zł na trzy rodzaje inwestycji infrastrukturalnych: w kulturze, turystyce i sporcie. Teraz zarząd przygotował rozbicie, zgodnie z którym miasto może ubiegać się o dotacje tylko z puli na turystykę i sport. Zapisano tam zaledwie 39,9 mln zł. Teoretycznie możliwe jest, aby Zielona Góra wygrała cały konkurs i zgarnęła wszystkie pieniądze dla siebie. To oczywiste jednak, że zarząd województwa nigdy się na to nie zgodzi. Dopóki do podziału było 100 mln zł, mieliśmy nadzieję, że dostaniemy tyle, ile potrzebujemy. W tej chwili nikt już w to nie wierzy - wyjaśnia Kaliszuk.

Teraz zielonogórski magistrat mocno liczy na wsparcie Ministerstwa Sportu. Pomoc w zdobyciu pieniędzy z puli krajowej obiecywała Bożenna Bukiewicz, posłanka PO. Tyle że w ostatnim tekście "Gazety", komentując mniejszą niż chciało jej ugrupowanie liczbę zaprojektowanych miejsc w hali, zapowiedziała, że jej oferta jest już nieaktualna. Dla PO 5,5-7 tys. to absolutne minimum. Miasto zapisało ok. 2850 krzesełek. Rozsuwanych miejsc od 900 do 1000. Ostatni tysiąc foteli będzie można ustawić na parkiecie w momencie organizowania np. koncertu. Szefowa PO w Lubuskiem ostrzegała, że jeśli taki projekt przejdzie, miasto może zapomnieć o dotacjach z budżetu państwa. - Obiecałam, że będę załatwiać pieniądze na halę ze środków Ministerstwa Sportu, ale pod warunkiem że spełni ona oczekiwania Platformy. Dofinansowanie na dużą halę może wynieść nawet 50 proc., ale ja nie będę biegać za pieniędzmi na salkę szytą na miarę niewielkiego miasta powiatowego. Powiem tak: jeśli mamy tak budować, to nie róbmy tego wcale. Poczekajmy i PO zrobi to jak należy - mówiła.

Bukiewicz przyznaje "Gazecie", że to po rozmowie z nią marszałek zdecydował nie przyznawać pieniędzy na zielonogórską inwestycję. - Po pierwsze, to ja nic nie muszę. Umówiłam się z marszałkiem, żeby im tych pieniędzy nie dawał [miastu - red.]. Lepiej je zaoszczędzić i przeznaczyć na inny cel - przyznaje Bukiewicz. Jak zapewnia, wciąż może postarać się o dotacje z budżetu państwa. Zrobi to jednak dopiero wtedy, gdy magistrat przystanie na jej warunki. - Inaczej się umawialiśmy. Mała hala nas nie interesuje. Jeśli będzie 5 tys. miejsc, to załatwię pieniądze. Jeśli nie, to nie - komentuje.

Zdaniem wicemarszałek Elżbiety Polak, odpowiedzialnej za LRPO, nie było zmian w alokacji. - Prezydent wprowadza opinię publiczną w błąd. Poza tym jestem bardzo zdziwiona jego zarzutami. Przecież na każdym etapie można było przyjść i porozmawiać. Wystarczyło zgłosić uwagi. Nikt jednak tego nie zrobił - mówi Polak.

Co na to zielonogórski magistrat? - Cóż, jeśli nie dostaniemy dotacji z zewnątrz, obojętnie której, zbudujemy basen w oparciu o własny budżet. Mieszkańcy muszą się jednak liczyć z tym, że na wiele innych ważnych inwestycji zabraknie pieniędzy - komentuje Kaliszuk.

Przypomnijmy. Firma Skanska na 8-hektarowej działce przy ul. Sulechowskiej w pobliżu stadionu Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji buduje już centrum. Inwestycja ma być gotowa za dwa lata. Koncepcja zakłada, że basen z halą będą miały z lotu ptaka kształt motyla.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Zagrożona transakcja

Wielomilionowa transakcja pomiędzy zielonogórskim magistratem a właścicielami gruntów os. Na Olimpie jest zagrożona. Zdaniem prezydenta miasta winny jest radny i jego medialne wystąpienia

Na zaproponowanej przez inwestorów Zbigniewa Bąbelka i Adama Baranowskiego transakcji miasto miało zarobić 50 mln zł. Prace nad nią trwały od kilku miesięcy. Do sprzedaży jest ok. 23,7 ha ziemi na os. Na Olimpie. Z tego 5,9 ha należy do miasta. Według negocjowanej ugody miał tam powstać atrakcyjny teren inwestycyjny, który zostałby sprzedany pod wielki handel. Sprzedaż działek objętych porozumieniem nastąpiłaby po uchwaleniu zmiany planu zagospodarowania przestrzennego. Po sprzedaży gruntów inwestorzy przekazaliby miastu 40 proc. uzyskanej ceny. Negocjacje miały ustalić szczegóły porozumienia.

Wczoraj pismo w tej sprawie otrzymał radny PiS Kazimierz Łatwiński, przewodniczący Komisji Gospodarki. Wcześniej radny poprosił władze miasta o udostępnienie ostatniej wersji porozumienia, która miała być podpisana u notariusza. Wcześniej jego klub zlecił także opracowanie opinii prawnej dotyczącej porozumienia. Według niej dokument miał wiele uchybień prawnych. - Ta umowa to spora odpowiedzialność dla miasta. Uważam, że radni powinni wiedzieć, na jakich warunkach prezydent zamierza ją podpisać. Nie rozumiałem, dlaczego nagle jego treść stała się tajna. Uważam, że była ona ukrywana - tłumaczy Łatwiński.

Tekstu ugody nie otrzymał. W odpowiedzi dostał natomiast list podpisany przez Janusza Kubickiego,. Prezydent miasta pisze w nim, że publiczne wystąpienia radnego spowodowały, że przedsiębiorcy odstąpili od zawarcia porozumienia. - Pana medialna postawa zniweczyła w gruncie rzeczy ustalenia poczynione w ciągu kilku miesięcy negocjacji - komentuje prezydent. Tłumaczy radnemu, że negocjacje wymagają spokoju, rozwagi i zaufania. Dalej czytamy, że to przez wypowiedzi Łatwińskiego biznesmeni "stracili do miasta zaufanie obawiając się przedłożenia interesu politycznego niektórych grup radnych nad spodziewany zysk miasta". Jak informuje Kubicki w tej chwili przedsiębiorcy chcą jeszcze raz zweryfikować zapisy, aby lepiej zabezpieczyć własne interesy. Powodem mają być ich obawy o to, że w projekcie porozumienia chroniony jest przede wszystkim interes miasta, chociaż ryzyko finansowe całości przedsięwzięcia spoczywa na nich.

Radny Łatwiński jest zaskoczony. - Obarczanie mnie winą to pomówienie. To prawda, że wiele razy, także publicznie domagałem się informacji na temat planowanego przedsięwzięcia. Obawiam się, że miasto podpisze umowę na warunkach, których nie sposób zagwarantować. Gdyby tak się stało i umowa nie doszłaby do skutku musielibyśmy przedsiębiorcom płacić wysokie odszkodowania. Chciałem temu zapobiec. Insynuacje jednak, że to przeze mnie interes się nie powiedzie uważam za spore nadużycie - komentuje. Jego zdaniem w piśmie Kubicki występuje jako rzecznik przedsiębiorców, a nie miasta.

Prezydent swoje zdanie podtrzymuje. - Negocjacjom zaszkodziło tworzenie aury tajemniczości wokół sprawy - uważa.

O proponowanym przez przedsiębiorców interesie pisaliśmy już wielokrotnie. Transakcją zainteresowała się prokuratura okręgowa. Śledczy chcieli sprawdzić, czy nie narusza ona przepisów prawa karnego lub administracyjnego oraz zweryfikować m.in. to, czy umowa nie będzie działać na szkodę interesu miasta, czy wszystkie dokumenty są rzetelnie przygotowane. Naczelnik wydziału ds. przestępczości gospodarczej dostał już kluczowe dokumenty związane z transakcją. - Na razie jednak nie mamy żadnych wyników tego postępowania - mówi prezydent.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

PKS likwiduje połączenia

Od początku grudnia przewoźnik zawiesił aż 28 kursów. Zniknęły głównie połączenia weekendowe. - Brakuje pasażerów. Nie będziemy jeździć charytatywnie - komentuje prezes spółki

Większość zawieszonych kursów dotyczy autobusów, które jeździły w sobotę i w niedzielę. Znikło na przykład niedzielne połączenie z Zielonej Góry do Żagania o godz. 6, oraz z Żagania do Zielonej Góry o godz. 7.45. Podobnie stało się z sobotnim kursem z Cybinki do Zielonej Góry o godz. 17.35. PKS zlikwidował także cześć weekendowych połączeń Świebodzina z Ciborzem, Sulechowem, Międzyrzeczem, Wysoką i Nowym Dworkiem.

W dni powszednie nie jeździ już autobus z Zielonej Góry do Kalska o godz. 7.20, a także z Babimostu do Sulechowa, o godz. 5.40. Z rozkładu skreślono także kursy z Sulechowa do Świebodzina o godz. 12 i z Gubina do Biecza o godz. 5.35.

Jak tłumaczy Zbigniew Zaborowicz, szef zielonogórskiego PKS-u, redukcja kursów to sposób na to, aby nie podnosić cen biletów. Zielonogórski przewoźnik nie zmieniał ich od czerwca 2006 r. i, jak zapewnia, nie zrobi tego także po Nowym Roku. - Nasze działania nazwałbym bardziej racjonalizacją. Przy tej konkurencyjności, jaką mamy obecnie na rynku, nie możemy sobie pozwolić na to, żeby jeździć charytatywnie i utrzymywać nierentowne połączenia. Musimy je redukować, aby bilety nie podrożały - wyjaśnia Zaborowicz.

PKS, jako jedyny przewoźnik, dociera do wszystkich miejscowości w województwie lubuskim. Miesięcznie jego autobusy przejeżdżają ponad milion kilometrów i przewożą prawie 100 tys. pasażerów. Zlikwidowane połączenia co miesiąc przynosiły straty w wysokości kilkudziesięciu tys. zł. Nie wszystkie kursy są jednak nierentowne. Wśród najbardziej dochodowych połączeń z Zielonej Góry spółka wymienia te do Sulechowa, Babimostu, Krosna Odrz. czy Żar.

W rozkładzie jazdy pojawiły się także nowe połączenia. Od grudnia funkcjonują już weekendowe kursy z Krosna Odrz. do Zielonej Góry, ze Świebodzina do Ciborza oraz ze Świebodzina do Węgrzyńca. Przybył także autobus, który codziennie o godz. 7 będzie jeździł z Nowego Karmska do Babimostu.

Od grudnia również Student-Bus zaczął obsługiwać nowy kierunek. Po tym, jak szybka komunikacja studencka sprawdziła się na trasie Zielona Góra - Sulechów, PKS postanowił otworzyć podobne połączenie do Nowej Soli. - Realizujemy w ten sposób ideę lubuskiego trójmiasta. Każdy, kto kupi bilet miesięczny na Student-Bus, który jeździ do Nowej Soli, będzie mógł jechać na nim także do Sulechowa i na odwrót - zapowiada Zaborowicz.

Więcej zmian w rozkładzie jazdy na stronie www.pks.zgora.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Muzeum Lalek w Teatrze Lubuskim

Jest szansa na muzeum lalek w Teatrze Lubuskim. Zarząd Województwa pozytywnie zaopiniował wniosek adaptacji jednego z pomieszczeń teatru na Muzeum Lalek.

Jest to pierwszy krok do tego, aby takie muzeum powstało. Koszt projektu to 476 tysięcy złotych. Realizacja ma obejmować adaptację jednego z pomieszczeń teatru na muzeum i salę warsztatową.

„Jest to cześć większego projektu modernizacji teatru" - mówi dyrektor Lubuskiego Teatru, Robert Czechowski. Jeśli ten plan nie wypali projekt samodzielny zostanie złożony w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Warunkiem koniecznym była jednak pozytywna opinia marszałka.

„Liczymy na to, że dostaniemy dofinansowanie z ministerstwa, choć konkurencja jest duża, ale korzyści byłyby ogromne, bo nie tylko powstałoby muzeum lalek, ale cały budynek byłoby gruntownie odnowiony" - mówi wicemarszałek województwa, Tomasz Wontor.
Czy Teatr Lubuski dostanie dofinansowanie z Ministerstwa na modernizację budynku i adaptację jednego z pomieszczeń na Muzeum Lalek będzie wiadomo do końca grudnia.

Źródło: Radio Zielona Góra

Rewolucja w MZK

Wysokie kary za jazdę na gapę, nowe 11-miesięczne bilety dla uczniów i semestralne dla studentów oraz zmiana rozkładu jazdy. 1 stycznia szykuje się prawdziwa rewolucja w Miejskim Zakładzie Komunikacji.

Na przystankach MZK od kilku dni widnieją już tabliczki z nowym rozkładem - na razie na próbę. Ale nowy rozkład to niejedyna zmiana. - Wprowadziliśmy udogodnienia dla rodziców, którzy nie będą się już musieli martwić o comiesięczne kupno biletu - tłumaczy Andrzej Janecki, zastępca dyrektora MZK. - Rozeznaliśmy się, jak wygląda organizacja roku akademickiego na uniwersytecie i dzięki temu ustaliliśmy terminy ważności biletów semestralnych - wyjaśnia Janecki.

Młodzież szkolna będzie mogła korzystać z ulgowych imiennych biletów 11-miesięcznych. Obowiązują one od 1 września do 30 września następnego roku. Na terenie miasta jest to koszt 300 zł, na bilet na terenie miejscowości podmiejskich wydamy 280 zł, a do miejscowości w pierwszej i drugiej strefie podmiejskiej zapłacimy odpowiednio 500 i 600 zł.

Kolejna nowość to ulgowy imienny bilet studencki - obowiązuje przez jeden semestr i jest ważny w okresie od 1 października do 15 lutego i od 16 lutego do 30 czerwca - kosztuje on 135 zł w mieście, w pierwszej i drugiej strefie podmiejskiej 225 i 270 zł. Plusem nowych biletów jest raczej wygoda niż dodatkowe pieniądze w portfelu. Dla studentów kupujących bilety 30-dniowe będą to oszczędności rzędu 20 zł. Dla tych, którzy kupują bilety na 3 miesiące, jest to porównywalny koszt.

Po kieszeni uderzy nas za to nowy cennik kar. Dotychczas za jazdę bez biletu płaciliśmy 100 zł, gdy udało nam się zapłacić mandat w terminie 7 dni, oszczędziliśmy 30 zł. - Postanowiliśmy wzorem innych miast podnieść opłaty dodatkowe - tłumaczy zastępca dyrektora MZK. - W Poznaniu potwierdziło się, że im wyższy mandat, tym mniej gapowiczów - dodaje Janecki. Od stycznia pasażer za jazdę bez biletu dostanie aż 200 zł kary. Gdy szybko zapłaci mandat, oszczędzi 50 zł, ale kara i tak będzie dotkliwa. Ponad dwa razy więcej zapłacimy też za brak biletu na bagaż i zwierzę, za wnoszenie do autobusu niebezpiecznych przedmiotów, a także za jazdę bez dokumentu uprawniającego do ulgowego przejazdu.

Przyjezdnych na pewno ucieszy wprowadzenie biletów 24-godzinnych w miejsce dziennych. Dotychczas mogliśmy na jednym bilecie jeździć tylko do północy, teraz przez całą dobę.

Sporo zmieni się również w komunikacji podmiejskiej. Pod koniec września miasto podpisało z gminami Zielona Góra, Czerwieńsk, Świdnica i Zabór porozumienie międzygminne. Dzięki porozumieniu wszystkie zasady obowiązujące na terenie gmin i miasta zawarte są w uchwale rady miasta. Na szczęście ani w mieście, ani w podzielonogórskich miejscowościach podwyżek cen biletów nie będzie. Nie zmieni się także podział na strefy biletowe.

Nowością jest wprowadzenie na terenie całej sieci - czyli miasta i gmin 30-dniowych biletów imiennych. Za ulgowy zapłacimy 125 zł, za normalny 250. Z takim dokumentem przez cały miesiąc możemy jeździć po wszystkich podzielonogórskich miejscowościach i po samym mieście. Analogicznie działają bilety 24-godzinne - również są ważne na wszystkich strefach, ale przez jedną dobę. Koszt - 6 i 12 zł.

Niewiele zmieni się w kwestii ulg i bezpłatnych przejazdów. Bez biletu będą mogli jeździć dodatkowo strażnicy miejscy, a wszystkie ulgi, które obowiązywały na terenie miasta, są rozszerzone na terenie gminy.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

12 grudnia 2008

Fundusze dla Drzonkowa

Blisko 5 mln złotych zarezerwuje dla Wojewódzkiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Drzonkowie Zarząd Województwa.

Wicemarszałek Tomasz Wontor w rozmowie z Radiem Zielona Góra podkreślił, że to największa w historii naszego regionu kwota, jaką przeznaczono na ten ośrodek.
„Planujemy na nowy rok w rezerwie celowej 4 mln 750 tys. złotych. To po raz pierwszy tak duża kwota" - mówił wicemarszałek. Wyraził przy tym nadzieję, że pieniądze te będą stanowiły wkład własny dla zaplanowanych przez WOSiR inwestycji.
Zarząd Województwa liczy na efektywne działania władz ośrodka w zakresie pozyskiwania funduszy z zewnątrz. Przypomnijmy, że WOSiR ma w najbliższym czasie rozpocząć proces modernizacji.

Źródło: Radio Zielona Góra

Kościół na deptaku jak nowy

Zakończył się remont kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej. XVIII-wieczna świątynia nabrała nowego, świeżego wyglądu. Konserwatorzy wzmocnili konstrukcję budynku.

Ze ścian kościoła na deptaku zniknęły już rusztowania. Zakończyło się właśnie odnawianie elewacji świątyni pw. Matki Bożej Częstochowskiej. Widok, jaki się ukazał mieszkańcom po remoncie, zaskoczył z pewnością nawet najstarszych zielonogórzan. Kredowo białe ściany teraz kontrastują z pomalowanymi belkami w konstrukcji murów. Wyeksponowane zostały również elementy dekoracyjne, które dotąd były słabo zauważalne.

Remont przeprowadziła firma konserwatorska z Gorzowa Hermanowicz. Specjaliści zaimpregnowali drewniane elementy konstrukcji szachulcowej. Wzmocnili dzięki temu stare belki. Ubytki zostały wypełnione specjalnymi preparatami. Robotnicy odnowili okna i drzwi świątyni. - Chociaż dach na kościele został wymieniony już rok temu, dopiero teraz jest on dobrze wyeksponowany. Na białej świątyni czerwone dachówki pięknie kontrastują - mówi Edward Nalepa, prezes Fundacji na rzecz Rewitalizacji Miasta, który czuwał nad remontem. Remont kosztował blisko 380 tys. zł. Pieniądze pochodziły z budżetu miasta. - Złożyliśmy właśnie wniosek do Ministerstwa Kultury o rewitalizację starówki. Remont kościoła również wpisaliśmy do zadań. Jeśli uda się otrzymać dofinansowanie, dostaniemy zwrot 70 proc. kosztów remontu elewacji - dodaje Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent Zielonej Góry.

Kościół Matki Bożej Częstochowskiej został wybudowany w połowie XVIII w. Powstał na planie krzyża greckiego. Dawniej był to zbór protestancki Ogród Chrystusowy. Po II wojnie światowej świątynię przejęli katolicy.

Kiedy rok temu był wymieniany dach, aż 130 tys. zł dołożyli parafianie. Władze miasta dały wówczas 200 tys. zł, a Ministerstwo Kultury dołożyło 250 tys. zł. Odnowienie elewacji było na liście najważniejszych inwestycji Fundacji na rzecz Rewitalizacji.

Właśnie kończy się również remont szkoły muzycznej przy al. Niepodległości. Widać już odsłoniętą jedną ze ścian budynku. Elewacja zabytkowej kamienicy od lat już była bardzo zniszczona, ze ścian odchodziły wielkie płaty farby, kruszyły się gzymsy, odpadał tynk. Chociaż właścicielem willi jest Ministerstwo Kultury, remont został sfinansowany z budżetu Zielonej Góry. - Budynek będzie miał jasnoniebieską barwę. Badania tynku wykazały, że taki pierwotnie był kolor elewacji - tłumaczy Nalepa. Wykonawcą remontu jest zielonogórska firma Gorbacz.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

06 grudnia 2008

KTBS - nowe bloki

Będą nowe bloki Komunalnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego w Zielonej Górze.

W tym roku rozpoczęto budowę bloku przy ul. Potokowej, w którym będą 33 mieszkania i 2 lokale usługowe. Prace mają zakończyć się w maju. A niebawem ma ruszyć inwestycja przy ul. Elektronowej. „Mamy pozwolenie na budowę, czekamy na promesę" - mówi Janusz Jankowski, prezes Towarzystwa, który ma nadzieję na załatwienie sprawy jeszcze w tym roku. Przetarg na budowę 76 mieszkań KTBS zamierza ogłosić w styczniu.

To nie wszystkie inwestycje zaplanowane na przyszły rok. KTBS zamierza wybudować jeszcze blisko 700 mieszkań. Złożył cztery wnioski o kredyt: na osiedle przy ulicy Ludowej, gdzie mają powstać 4 budynki mieszkalne i około 200 mieszkań, na 2 czteroklatkowe budynki na osiedlu Kaszubskim, około 200 mieszkań ma powstać także na osiedlu Śląskim oraz kolejny blok przy Elektronowej - 33 mieszkania mają być oddane do użytku łącznie z boiskiem.

Te budowy mają szansę rozpocząć się najwcześniej jesienią przyszłego roku, a jest to związane z terminem rozpatrywania wniosków przez bank.
Dodajmy, że mieszkania w zasobach Towarzystwasą popularne, w kolejce na rozpatrzenie czeka około pół tysiąca wniosków.

Źródło:rzg.info.pl

05 grudnia 2008

Asfalt z ... opon

Zielona Góra jest drugim miejscem w Polsce, które ma najnowocześniejszą drogę. Przed budynkiem Uniwersytetu Zielonogórskiego przy ulicy Szafrana eksperymentalnie położono 100 metrów asfaltu modyfikowanego gumą pochodzącą z utylizacji opon samochodowych. Inicjatorem eksperymentu drogowego na zielonogórskiej uczelni był profesor Adam Wysokowski.

„Nowoczesny asfalt jest cieńszy, bardziej wytrzymały i skraca drogę hamowania samochodem o 25 procent" - mówi Wojciech Bisek z filmy realizującej asfaltowane drogi i dodaje, że to darmowa prezentacja nawierzchni wykonywanych głównie w Stanach Zjednoczonych. „W Polsce robimy dopiero pierwsze kroki" - powiedział.

Studenci budownictwa, którzy obserwowali kładzenie asfaltu przy uniwersytecie mówili, że ta technologia niewiele się różni od zwykłego asfaltowania. „Jak się sprawdzi nowa nawierzchnia, będzie można ocenić dopiero po kilku latach" - mówią. „O tym już nam mówił profesor" - dodają.
Nowy odcinek drogi z nawierzchnią asfaltu modyfikowanego będzie służył naukowcom i studentom do badań nad nawierzchniami.

Źródło:rzg.info.pl

02 grudnia 2008

Centrum Biznesu zostanie sprzedane ?

Jest chętny na kupno Centrum Biznesu, czeka teraz na zmianę przepisów, a dokładnie na uchwalenie planu miejscowego.

W CB miałaby powstać galeria handlowa. Wiceprezydent miasta, Dariusz Lesicki w rozmowie z Radiem Zielona Góra podkreślił, że sprawa obiektu w centrum miasta nie została odłożona w czasie, a kontakt z potencjalnym inwestorem jest cały czas utrzymywany.

"Jesteśmy w fazie bardzo zaawansowanych negocjacji z inwestorem. Wszystko zależy od terminu przyjęcia planu miejscowego. Mam nadzieję, że ten plan będzie mógł być przyjęty w pierwszym kwartale przyszłego roku" - mówił wiceprezydent Lesicki.
Dodajmy tylko, że Centrum Biznesu w ofercie sprzedaży pojawiło się już dość dawno, ale wcześniej sprawę komplikował brak studium zagospodarowania miasta. Teraz pozostaje jeszcze plan miejscowy.

Źródło: Radio Zielona Góra

27 listopada 2008

Focus Park (dop. Parkridge Retail) sprzedał część Polskiej Wełny

Prezydent chciał dla urzędu kupić budynek z wieżami. Szybszy okazał się prywatny przedsiębiorca.

Jeszcze pół roku temu na spotkaniu z radnymi Janusz Kubicki zaprezentował ciekawy pomysł. Rozważał przeniesienie urzędu m.in. do budynku dawnej Polskiej Wełny. Tego z wieżami. Obecne władze od dawna chciałyby wszystkie wydziały magistratu zmieścić w jednym obiekcie (teraz świadczenia socjalne są na ul. Zachodniej, wydział komunikacji na ul. Sienkiewicza). Już teraz jednak wiadomo, że transakcja nie dojdzie do skutku. Włodarzy uprzedził prywatny inwestor. - To prawda, sprzedaliśmy budynek z wieżami - potwierdziła nam Agnieszka Drucis z Parkridge. - Nowy właściciel jeszcze się zastanawia, jak go wykorzysta.
Opozycji taki rozwój sytuacji nie przypadł do gustu.

Szkoda, że nie działał szybciej

- Dobrze się stało, że pusty budynek znalazł chętnego. To daje nadzieję, że właściciel go zagospodaruje. Szkoda tylko, że prezydent nie zadziałał szybciej. Bo lepiej by się chyba stało, gdyby to właśnie miasto kupiło obiekt - ocenia radny PiS-u Kazimierz Łatwiński.
Łatwiński ma żal do Kubickiego, że tak naprawdę nigdy nie przedstawił radnym faktycznych kosztów kupna obiektu, a także jego adaptacji do potrzeb urzędu. - Nawet nas nie zapytał, czy jako rada dalibyśmy pieniądze - dodaje Łatwiński.

Włodarze na te słowa reagują spokojnie. Twierdzą, że inwestycja byłaby zbyt kosztowna. - Sama rozbudowa urzędu miała w sumie kosztować 12 milionów złotych. Już to uznaliśmy za zbyt duże obciążenie dla budżetu. Kupno a potem adaptacja byłego budynku Polskiej Wełny na pewno pochłonęłaby więcej. Dlatego prezydent zrezygnował z tego pomysłu - tłumaczy szef prezydenckiego gabinetu Tomasz Nesterowicz.
Nie zrezygnował jednak z pomysłu scalenia wszystkich wydziałów. Dlatego teraz rozważa wynajęcie pomieszczeń w budynku z wieżami.

Jeden z wielu wariantów

- To tylko jeden z wielu wariantów - nie przesądza Nesterowicz. - Problem w tym, że w Zielonej Górze nie ma wielu obiektów, które choćby pod względem wielkości umożliwiają ulokowanie w nim całego magistratu. A waga decyzji jest ogromna. Bo w przypadku wynajmu przez urząd tych pomieszczeń, w grę wchodzi przedsięwzięcie nie na rok czy dwa, a wieloletnie. Poza tym koszt dzierżawy może się okazać tak wysoki, że bardziej opłacalna stanie się budowa nowego budynku.

Co o wynajmie sądzi opozycja? Łatwiński takie rozwiązanie krytykuje. - Więcej korzyści wypływa z sytuacji, w której urząd rezyduje w budynku, którego jest właścicielem - ocenia.

Źródło: GazetaLubuska.pl

Sprzedaż nieruchomości na Dąbrowskiego

W połowie grudnia odbędzie się przetarg na nieruchomości koło Lumelu przy Dąbrowskiego - docelowo na terenie należącym do miasta i Lumelu ma się otworzyć galeria handlowa.

Wiceprezydent Dariusz Lesicki w rozmowie z Radiem Zielona Góra wyraził nadzieję, że tym razem dojdzie do sprzedaży nieruchomości należących do miasta i firmy. Lumel swoją działkę próbował już sprzedać dwa razy, ale chętnych zabrakło. Przetarg ma się odbyć 16 grudnia. Wiceprezydent Lesicki powiedział, że miasto jest w ciągłym kontakcie z przedstawicielami Lumelu, osiągnięto również porozumienie polegające na tym, że jeśli miasto sprzeda działkę, to Lumel tej samej firmie sprzeda swoje nieruchomości. W ten sposób inwestor będzie mógł przystąpić do budowy galerii handlowej.

Źródło: Radio Zielona Góra

Ruszyła budowa basenu

Koparki poszły w ruch. Na terenie przy ulicy Sulechowskiej na dobre ruszyły prace związane z budową basenu i hali widowiskowo-sportowej.

Firma Skanska otrzymała w ubiegłym tygodniu pozwolenie na budowę i od wczoraj realizuje najważniejszą inwestycję w historii Zielonej Góry. Prace ma zakończyć w czerwcu 2010 roku.
Jak mówi Robert Jagiełowicz - pełnomocnik prezydenta ds. budowy basenu i hali, każdy zielonogórzanin może zobaczyć sprzęt i prace związane ze stawianiem obiektu, przejeżdżając przez ulicę Sulechowską. „Koparki są w ruchu, a ciężarówki wywożą ziemię. Będą też w tym tygodniu dźwigi. Najważniejsze, że drzewa zostały szybko wycięte" - mówi.

Przed nami zima, ale jak zapewnia Robert Jagiełowicz, nie powinna ona znacznie zatrzymać prac związanych z budową basenu i hali. Z informacji jakie uzyskał prezydencki pełnomocnik wynika, że prace można wykonywać bez problemów do temperatury minus 5 stopni. „W styczniu będzie wkopanie kamienia węgielnego, dlatego do tego czasu mają być wylane fundamenty" - dodaje.

W basenie powinniśmy zacząć pływać w czerwcu 2010 roku. Inwestycja będzie kosztować miasto około 145 mln złotych.

Źródło: Radio Zielona Góra

21 listopada 2008

Portugalczycy chcą nam wybudować podziemny parking

Czy firma z Półwyspu Iberyjskiego pomoże nam rozwikłać problemy z brakiem parkingów? Niewykluczone!

Prezydenci są po wstępnych rozmowach z zachodnim inwestorem, który jest gotów wybudować parking podziemny na pl. Słowiańskim.

Projekt już jest gotowy. Zrealizował go inż. Rajmund Liberski. Według wstępnych planów pod ziemią znalazłyby się dwa piętra i 200 nowych miejsc dla samochodów. - Badania geologiczne pokazują, że zadanie można zrealizować - cieszy się wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk.

Trochę egzotyki

Kaliszuk zdradza, że w tej chwili władze miasta czekają na poprawki rządu do ustawy o partnerstwie publicznym. W tym samym czasie trwają poszukiwania inwestora, który mógłby zadanie zrealizować. Wstępnie taka firma już się znalazła. Nieco egzotyczna, bo z... Portugalii.

- Jesteśmy po pierwszych rozmowach. Firma zajmuje się budową parkingów. Brała udział w podobnym przetargu w Krakowie - dodaje Kaliszuk.

Podziemna budowa, to byłby pierwszy etap inwestycji. Drugim zajęłoby się miasto. Chodzi o ponowne zagospodarowanie powierzchni pl. Słowiańskiego. - Chcemy, aby pomiędzy budynkami sądu pojawiło się więcej zieleni, bardziej estetyczne ścieżki, ławki. Przy okazji również poprawilibyśmy parking przy Wyższej Szkole Finansów - planuje wiceprezydent.

Trzeba rozebrać bunkier

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, urzędnicy ogłoszą przetarg w pierwszej połowie przyszłego roku. Gdyby tak się stało, roboty ruszą jesienią. Ale to wariant nadzwyczaj optymistyczny.

- Na pewno początek prac sprawi trudności. Trzeba będzie rozebrać bunkier, ekshumować zwłoki, bo kiedyś był tu cmentarz. Możemy się natknąć także na resztki kościoła. Ale jeśli tak się stanie, wtedy wyeksponujemy go na zewnątrz. Według wstępnych wyliczeń budowa parkingu podziemnego pochłonie 12 milionów złotych - przypuszcza Kaliszuk.

W tej chwili na pl. Słowiańskim jest ok. 80 miejsc parkingowych.

Źródło: Gazeta Lubuska

Kup mieszkanie z dodatkiem, np. z lodówką

Kup mieszkanie, a dostaniesz sprzęt AGD w prezencie. Zielonogórscy deweloperzy nie przekonali się jeszcze do obniżenia cen mieszkań, ale kuszą nietypowymi promocjami

Od kilku dni na billboardach w Zielonej Górze wisi reklama mieszkań przy ul. Rzeźniczaka. Gorzowska firma Rajbud, która buduje tu już kolejny blok, wylicza, że za kawalerkę trzeba zapłacić 97 tys. zł, a za 57-metrowe mieszkanie ponad 200 tys zł. Chociaż w ostatnich miesiącach ceny mieszkań Rajbudu nie zmalały, deweloper znalazł sposób na przyciągnięcie klientów. - Każde młode małżeństwo, które kupi u nas mieszkanie, dostanie w prezencie wybrany sprzęt AGD - mówi Tomasz Narkun, szef biura sprzedaży w Gorzowie. Specjalna oferta dotyczy par, które są najwyżej trzy lata po ślubie. Sprzęt może mieć wartość nawet do 5 tys. zł. Klienci mogą sami wybrać urządzenia, jakie chcą mieć w swoim nowym "M", a Rajbud za nie płaci. - Ceny mieszkań utrzymują się na poziomie ok. 4-4,2 tys. zł za metr kwadratowy. Na obniżkę cen na razie się nie zdecydowaliśmy. W Zielonej Górze bardzo ciężko sprzedaje się mieszkania, więc postanowiliśmy w taki nietypowy sposób walczyć z konkurencją - tłumaczy Narkun. Są już efekty promocji. Na mieszkania zdecydowały się ostatnio trzy pary. Jako prezent wybrały sobie lodówki, pralki i kuchenki elektryczne.

Dużo droższy prezent oferuje swoim klientom zielonogórska firma San-Bud. Deweloper buduje właśnie kolejne mieszkania przy ul. Strumykowej. Promocyjna oferta powinna najbardziej zainteresować rodziny, które mają więcej niż jeden samochód. Jeśli klient zdecyduje się na mieszkanie i garaż, dostaje dodatkowo za darmo miejsce parkingowe w zadaszonej hali. Sprzedawcy zaprzeczają, jakoby promocja była związana z trudną sytuacją na rynku nieruchomości. - Nie mamy problemów ze sprzedażą mieszkań. Pomysł na promocję zrodził się z innego powodu - mówi Hanna Krawczyk, szefowa biura pośrednictwa nieruchomościami Apartament, które zajmuje się sprzedażą mieszkań San-Budu. Wyjaśnia, że os. Źródlane jest bardzo specyficzne. Pomiędzy trzema budynkami jest przestrzeń, którą architekci zaadaptowali właśnie na halę garażową. Na jej dachu znajdzie się plac zabaw, zieleń i ławeczki. W hali jest aż 69 miejsc parkingowych. - Dużo rodzin ma po dwa samochody. Ci, którzy kupią garaż, dostaną jeszcze miejsce w hali. Jest ono warte 16 tys. zł! - wylicza Krawczyk. Szefowa Apartamentu podkreśla, że San-Bud jako pierwszy w Zielonej Górze miał promocyjną ofertę dla szukających mieszkania.

Ani na obniżenie cen, ani na gratisy nie zdecydowała się jeszcze firma Ekonbud Fadom, która buduje mieszkania m.in. przy ul. Nowej.

- Dodatkowe promocje będą nieuniknione - mówi Małgorzata Stasiuk z biura Janczewska i Stasiuk Nieruchomości. Biuro sprzedaje apartamenty przy ul. Źródlanej. - W innych miastach w kraju to już normalny chwyt marketingowy. Klienci mogą liczyć m.in. na darmowe pomieszczenia gospodarcze czy garaże. W Zielonej Górze podobne promocje dopiero się pojawią - komentuje.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

19 listopada 2008

Można budować basen

Kolejny krok ku basenowi i hali widowiskowo - sportowej! Na szczęście - do przodu. Prezydent Miasta - Janusz Kubicki podpisał dziś zezwolenie na budowę obiektu.

Teren przy Sulechowskiej został uprzątnięty, drzewa, które wadziły usunięte, więc można zaczynać stawiać fundamenty. Podczas wręczenia dokumentu, prezydent mówił, że to historyczny dzień dla Zielonej Góry. "15 lat minęło od kiedy pierwsza koncepcja budowy tego obiektu została przedstawiona. To będzie hala, która będzie spełniała wymagania do rozgrywania spotkań międzynarodowych, no i nie będziemy musieli jeździć kilkadziesiąt kilometrów za miasto by się pokąpać w aquaparku. Nie mamy żadnych opóźnień" - cieszył się prezydent.

Firma Skanska dostała zielone światło od władz miasta i zapewnia, że już za kilka dni ruszą roboty. W styczniu zaplanowano wmurowanie kamienia węgielnego. Artur Piasecki - przedstawiciel firmy, przekonuje, że wszystko idzie zgodnie z harmonogramem, a efekty pracy będą już niedługo widoczne. "Niedługo wjadą na plac pierwsze dźwigi, nie mamy też żadnych problemów z pozyskaniem podwykonawców z Zielonej Góry" - zapewniał na spotkaniu z dziennikarzami.

Jeśli wszystko pójdzie po myśli wykonawców, pierwsi zielonogórzanie wezmą kąpiel w czerwcu 2010 roku. Hala ma być 7 pod względem wielkości w Polsce, a władze biorą pod uwagę powiększenie jej pojemności jeszcze bardziej. Jako jedna z nielicznych, będzie też klimatyzowana. Jej koszt to 141 mln złotych.

Źródło: Radio Zielona Góra

Lesicki o budżecie Zielonej Góry na 2009 rok

Ponad 200 milionów złotych - tyle mają kosztować inwestycje zapisane w przyszłorocznym projekcie budżetu miasta. „Ich wartość będzie największa w historii Zielonej Góry” – komentuje wiceprezydent Dariusz Lesicki i ocenia, że to budżet prorozwojowy.

Na pierwszym miejscu inwestycyjnych wydatków jest basen, który zdaniem wiceprezydenta, będzie warty wizerunku Zielonej Góry. „Ten wysiłek finansowy będzie miał swoje odbicie w odczuciach mieszkańców. W ciągu jednego roku czy dwóch lat nie da się jednak rozwiązać problemów, które narastały przez 30 lat"- dodaje.

Dariusz Lesicki uważa, że założenia zawarte w projekcie budżetu są na miarę miasta. "Mamy kryzys ekonomiczny, gospodarka jest spowolniona i to jeden z powodów, dla którego nie możemy go rozdmuchiwać"- zaznacza.

Dlatego w wielu wypadkach miasto będzie posiłkowało się kredytami. Magistrat liczy również na pozyskanie środków z Unii Europejskiej.
Dariusz Lesicki ujawnił także, że urzędnicy pracują nad rozwiązaniami, które pozwolą zabezpieczyć dochody miasta z tytułu sprzedaży gruntów. Nie chciał jednak podać szczegółów.

Zapowiedział tylko, że mają być one pozytywne dla mieszkańców, którzy będą mogli stać się właścicielami różnych nieruchomości.

Źródło: Radio Zielona Góra

18 listopada 2008

Kibice rozpoczynają bój o rozbudowę stadionu

Fani żużla mają dość. Nie chcą, aby zielonogórski obiekt był najgorszym stadionem w ekstralidze. Rozpoczynają akcję pod hasłem "Stadion godny Falubazu".

Kibice są rozczarowani ciągłym odwlekaniem remontu stadionu żużlowego przy ul. Wrocławskiej. Przypomnijmy. Ostatni przetarg na wykonanie projektu rozbudowy obiektu zakończył się fiaskiem, bo żadna z firm nie chciała podjąć się zadania ze względu na zbyt niską wycenę. Nie chcąc przespać kolejnego roku, kibice sami zaczynają walczyć o stadion. Pierwszym krokiem ma być złożenie wniosku do prezydenta, w którym fani ubiegają się o zabudżetowanie potrzebnych kwot na modernizację obiektu. Chcą zdążyć, zanim radni zatwierdzą prezydencki projekt budżetu. Liczą, że ich inicjatywę poprze kilka tysięcy kibiców. W ten sposób chcą wywrzeć nacisk na prezydenta, który ich zdaniem nie kwapi się, aby poprawić w Zielonej Górze warunki oglądania zawodów.

- Od kilku lat słyszymy o modernizacji, a tymczasem dotychczasowa przebudowa stadionu to chaotyczne szukanie prowizorycznych rozwiązań. Spójrzmy prawdzie w oczy. Mamy najgorszy stadion spośród ekstraligowych klubów - tłumaczą rozżaleni kibice i wyliczają uchybienia. - Ścisk, połamane ławki, cuchnące na kilometr toalety, czy felerny telebim, na którym nic nie widać. Chcemy pokazać, jak wielu zielonogórzanom, fanom żużla, zależy na nowym obiekcie.

Kibice apelują, by podpisywać się pod listem do prezydenta. Od dziś otwierają ponad 20 swoich punktów w sklepach, pubach, a nawet ciucholandach w całym mieście. Tam od ręki można poprzeć ich pomysł (wystarczy mieć tylko dowód osobisty). Kibice szukają także osób, które mogą zbierać podpisy w szkołach, na uczelni, zakładach pracy czy swoich firmach. Więcej o akcji czytaj na stronie: stadiongodnyfalubazu.pl.

List do prezydenta w sprawie rozbudowy stadionu można podpisać m.in. w takich miejscach jak: Grygier Kominki, ul. Jędrzychowska 39; Gaja Armatura, ul. Sulechowska 4a; Xerotronic, ul. Wiśniowa 1; Opel Kowalczyk Ul. Dekoracyjna 7a; Best, ul. Naftowa 8; Fitness Shop, ul. Kupiecka 53/7; Magik Komputery, ul. Przy gazowni 26; Sklep szafa, ul. Żeromskiego 17; Militaria, ul. Żeromskiego 14; Piwiarnia Warki, al. Niepodległości 10; sekretariat ZKŻ, ul. Wrocławska 69; Berlin Kebab, ul. Sobieskiego 13; Roksana pub, ul. Okulickiego 41; Sklep u Balona ul. Rydza Śmigłego (obok piekarni); Uniwersytet Zielonogórski, ul. Podgórna, budynek a8 (przy wejściu ); Top Optyk Zielona Góra, ul. Pieniężnego 20, ul. Kukułcza 10; Top Optyk Nowa Sól, ul. Plac Wyzwolenia 15; Europejska odzież na wagę ul. Moniuszki 1; Pub Wiking, ul. Batorego.

Studenci oraz kibice tymczasowo pracujący poza Zieloną Góra również mogą wydrukować, podpisać, zeskanować a następnie wysłać listę na adres kibicefalubazu@o2.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Budżet miasta: jest basen, z resztą krucho

Projekt budżetu Zielonej Góry na najbliższy rok jest gotowy. Prezydent chwali, że od lat nikt nie wydał na inwestycje tyle, co on. Jednak opozycja, poza bardzo kosztowną budową basenu i hali, widzi tylko czarną dziurę

To już drugi budżet prezydenta miasta Janusza Kubickiego. Rok temu projekt dokumentu przygotowała jednak poprzednia prezydent Bożena Ronowicz (PiS). Nowe władze w magistracie wprowadzały do niego dopiero poprawki.

Tym razem lewicowa ekipa zaprojektowała własny budżet. Ich wizja nie zachwyca jednak radnych opozycji. - Jestem mocno zawiedziony. Nie rozwiązuje on wielu ważnych problemów w mieście. Brakuje chociażby propozycji zwiększenia liczby miejsc w żłobkach. Znacznie ograniczono ilość remontów dróg i chodników. O kolejny rok prezydent odłożył remont stadionu żużlowego [w 2009 r. chce wydać na ten cel 1,1 mln zł - red.]. Większość i tak nielicznych inwestycji jest uwarunkowana otrzymaniem wsparcia ze środków unijnych. Zauważyłem też, że dochody zostały zaplanowane mocno kreatywnie, tak, aby oszukać wskaźniki. Uważam, że są sztucznie zawyżone. Nie sądzę np., aby prezydent zarobił tak dużo, jak zakłada na sprzedaży nieruchomości. Gdyby zbywał je dwa lata temu podczas boomu budowlanego, tak jak chciała tego PO, miałby na to szanse. Swoje wątpliwości będę chciał wyjaśnić na wtorkowej komisji w ratuszu - komentuje Artur Zasada, przewodniczący klubu PO i szef komisji budżetu i finansów.

Droga przez park Piastowski

Sprawdziliśmy projekt budżetu. Deficyt ustalono na poziomie 66 mln zł. Dochody szacowane są na 430 mln zł. Na wieloletnie programy inwestycyjne ma trafić w sumie 213 mln zł, ale tylko 144 mln zł pochodziłyby z budżetu miasta. Tyle że z tej kwoty 90 mln zł prezydent wyda na budowę basenu i hali sportowej przy ul. Urszuli. - Wydatki na inwestycje są największe w historii. Od lat nikt nie wydał tyle, co ja zamierzam. Komentarze opozycji mają charakter polityczny. Ciężko byłoby im powiedzieć, że to budżet dobrze skonstruowany. Ja oceniam go na szkolną czwórkę. Uważam, że jest ambitny i na miarę Zielonej Góry - komentuje Kubicki. - Zamierzam budować nowe drogi, choćby przez park Piastowski - dodaje.

Po odjęciu pieniędzy na basen i halę wydatki na inwestycje wieloletnie nie są porażające. W 2009 r. magistrat chce wydać 34 mln zł na transport i łączność, a 18 mln zł na gospodarkę komunalną i ochronę środowiska. Trzecia w kolejce jest oświata i wychowanie - też 18 mln zł. Pozostałe działy to już kwoty mniej znaczące. Miasto proponuje przeznaczyć 1,02 mln zł na turystykę, jedynie 443 tys. zł na gospodarkę mieszkaniową, a na pomoc społeczną zaledwie 215 tys. zł. Wśród najdroższych zadań znajdują się m.in. budowa drogi łączącej ul. Wyszyńskiego z ul. Botaniczną (4,5 mln zł), modernizacja wiaduktów na ul. Sulechowskiej (6,2 mln zł), przebudowa ul. Batorego (3 mln zł) i ul. Sienkiewicza (3,5 mln zł).

Na budowę parkingów prezydent zamierza wydać 1 mln zł. W projekcie znalazła się także kontynuacja budowy jednostki straży pożarnej (3,4 mln zł). Magistrat zapisał także środki na adaptację pomieszczeń na przedszkola w bloku przy ul. Waszczyka (1 mln zł). W przedszkole chce zmienić także zabytkową willę przy ul. Sienkiewicza (2 mln zł). Kubicki liczy również na jedno boisko z rządowego programu "Orlik 2012", sam zamierza zbudować następne przy Zespole Szkół Ogólnokształcących i Sportowych (1,5 mln zł). W projekcie znalazło się też 5,3 mln zł na budowę sali sportowej przy Zespole Szkół Budowlanych.

Coś na ogrzewanie

Prezydent wraca też do swojego hasła wyborczego. Zapisał 3,4 mln zł na termomodernizację. W przyszłym roku na pierwszy ogień pójdą Zespół Szkół Ekonomicznych, bursa i internat przy Zespole Szkół i Placówek Kształcenia Ustawicznego.

- PO wielokrotnie wskazywała na potrzebę uzyskania dodatkowych środków, które złagodziłyby finansowy ciężar budowy centrum sportowo-rekreacyjnego. Tymczasem prezydent pokazał, że jest głuchy na nasze argumenty i ten jego upór oceniam na ponad 100 mln zł. Jako przykład mogę podać np. wybór droższej oferty na basen i halę. Do dzisiaj nie potrafił odzyskać terenów od spółki Aquarena, które można byłoby z powodzeniem sprzedać za duże pieniądze np. pod budownictwo mieszkaniowe. To tylko kilka przykładów jego krótkowzroczności w podejmowanych decyzjach. Skutkiem jest najgorszy budżet, jaki mogłem sobie wyobrazić - dodaje Zasada.

Dokument nie podoba się także radnym PiS. Wytykają te same błędy co Platforma. - Budżet jest antyinwestycyjny. Niewiele dzieje się w oświacie. Tutaj też znalazło się zaledwie kilka inwestycji, a największe i tak uzależnia się od zdobycia środków z zewnątrz. Niewątpliwie rozczarowani będą także fani żużla - komentuje Jacek Budziński, szef radnych PiS.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Wymiana chodników na Osiedlu Łużyckim

Na zielonogórskim os. Łużyckim trwa wymiana chodników. Praca wre, remont przebiega bardzo sprawnie, tyle że jest niebezpiecznie

Ul. Wyszyńskiego codziennie chodzą setki osób, z pobliskiego przystanku dojeżdżają do szkoły, do pracy, tuż obok jest przychodnia.

Jednak remont okazał się nie tylko uciążliwy, ale wręcz niebezpieczny. Bożena Piotroń z przystanku przy ul. Wyszyńskiego codziennie dojeżdża do miasta. Jest zaskoczona, że nikt porządnie nie ogrodził terenu. - Nie ma żadnego zabezpieczenia, a przecież chodzą tutaj małe dzieci - mówi. - Pod twoim nosem na przystanku jeździ koparka. O wypadek nietrudno.

- Tutaj jest mnóstwo małych dzieci, a w ogóle nie jest to odgrodzone - dodaje Natalia, uczennica z pobliskiej szkoły. Kilkadziesiąt metrów dalej, gdzie prace się już zakończyły, widnieje jedynie znak "Przejście druga stroną drogi". Tam jednak żadnego zagrożenia nie ma.

Zdaniem Jana Jaśniewicza, mieszkańca osiedla, logiczne byłoby wyłączenie przystanku na czas remontu. - Przez te kilka dni nic by się nie stało, gdyby ludzie chodzili np. na przystanek przy Wojska Polskiego, a byłoby przynajmniej bezpieczniej.

Pracownik firmy Mag Bud, wykonawcy robót uważa, że mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie. - Nie ma żadnego zagrożenia, roboty są oznakowane taśmą. Jest sprawnie, czysto - mówi. Dodaje, że miasto wyznaczyło godziny, w których prace są ograniczane: - Uzgodniliśmy, że roboty będą mniej uciążliwe między godz. 7.15 a 8 oraz 14 a 15.30. Na pytanie, dlaczego nie przeniesiono przystanku i dlaczego koparka jeździła tuż obok przechodniów, pracownik firmy Mag Bud nie chciał odpowiedzieć i rzucił słuchawką.

- Rozważaliśmy możliwość wyłączenia przystanku, ale to z kolei mogłoby przeszkadzać starszym osobom, które musiałyby pokonać dłuższą drogę do kolejnego - mówi szef gabinetu prezydenta miasta Tomasz Nesterowicz. - Mamy świadomość, że prace są uciążliwe dla mieszkańców i możemy ich za to jedynie przeprosić - dodaje. Magistrat zapewnia, że prace zakończą się lada dzień i nie będą już kolidowały z ruchem pieszych. Remont chodnika przy ul. Wyszyńskiego ma potrwać do 26 listopada.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

30 października 2008

Na drogi pójdą miliony

Remont Trasy Północnej, wiaduktu na ul. Sulechowskiej - to najważniejsze inwestycje jakie miasto planuje na przyszły rok

Dokładnie 24,5 mln zł pochłonie odnowienie Trasy Północnej, na odcinku od ronda przy Auchan do ronda Rady Europy. A także budowa kolejnego, owalnego skrzyżowania przy wjeździe w ul. Rzeźniczaka. - Nowe rondo umożliwi mieszkańcom osiedla Zastalowskiego włączenie się do ruchu na Trasie Północnej w dwóch kierunkach - argumentuje Alicja Makarska z urzędu miejskiego.

Kolejne rondo na północy

Planowana przebudowa dróg w tej części miasta wiąże się także z błyskawicznym jej rozwojem. W północnej dzielnicy jak na drożdżach rosną następne osiedla. Rozbudowę planują prywatni deweloperzy a także KTBS i RTBS.

Na dodatek to właśnie w tej dzielnicy, zgodnie z zatwierdzonym studium, ma powstać Strefa Aktywności Gospodarczej. Nowe rozwiązania w komunikacji drogowej bardzo się więc przydadzą.

Kolejna pilna inwestycja, zaplanowana na przyszły rok, to remont wiaduktów wraz z przebudową ul. Sulechowskiej. Temat wałkowany od dawna. Już chyba wszystko o nim powiedziano. Wystarczy wspomnieć tylko, że jeśli wiadukt nie doczeka się odnowy, grozi mu nawet zamknięcie dla ruchu samochodów. Według wstępnych wyliczeń to zadanie będzie kosztowało 15 mln zł.

Tańsze ma być pociągnięcie drogi przez Park Piastowski. Czyli słynnego już połączenia ulic: Botanicznej i Wyszyńskiego. Planowaniu tej inwestycji w przeszłości towarzyszyło wiele protestów obrońców zieleni. Ostatecznie jednak władze miasta chcą przez park poprowadzić jezdnię, która ma kosztować 12 mln zł.

- Umożliwi mieszkańcom Jędrzychowa dotarcie do wschodniej części miasta bez konieczności przejazdu przez Jaskółczą i centrum - uzasadnia szef prezydenckiego gabinetu Tomasz Nesterowicz.

Doczeka się Jędrzychowska

Jak się dowiedzieliśmy w piątek w magistracie, kolejnych remontów doczeka się wreszcie ul. Jędrzychowska. Tym razem za 6 mln zł fachowcy odświeżą odcinek od ul. Winnej do ul. Zbożowej.

W przyszłym roku też, jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zmieni się wygląd Szosy Kisielińskiej. Przy skrzyżowaniu z wjazdem na os. Pomorskie powstanie rondo z prawoskrętem w kierunku osiedla. - Inwestor, który przymierza się do budowy Intermarche przygotowuje dla miasta dokumentacje projektową - zdradza Makarska.

Budowa ronda wraz z odnowieniem fragmentu Szosy Kisielińskiej uszczupli miejską kasę o 3 mln zł.
Na wszystkie inwestycje włodarze Zielonej Góry postarają się o dofinansowanie ze środków unijnych a także innych źródeł.

Źródło: Gazeta Lubuska

Więcej mieszkań

Rok 2008 zapisuje się w Zielonej Górze i województwie większą liczbą mieszkań oddanych do użytku.

„Choć we wrześniu oddano ich nieco mniej niż w sierpniu, to tendencja i tak jest zwyżkowa" - ocenia Krystyna Motyl, zastępca dyrektora Urzędu Statystycznego.

Ciekawostką jest to, że miasto plus powiat to prawie 33 procent mieszkań oddanych w całym województwie. Zielonogórzanie budują swoje domy poza miastem, bo tu nie mamy już terenów.

We wrześniu rozpoczętych budów w mieście było więcej niż we wcześniejszych miesiącach, ale statystycy przewidują, że teraz spadnie liczba wydawanych pozwoleń na budowę. Ten trend dał się zauważyć już we wrześniu, gdzie w porównaniu do roku poprzedniego ich liczba była niższa o kilka procent.

Statystycy czekają na skutki kryzysu finansowego. "Porównując jednak dwa poprzednie lata widać wyraźny wzrost w liczbie lokali oddawanych do użytku, dlatego, że w roku 2007 wydano bardzo wiele pozwoleń na budowę. Wiele osób buduje też mieszkania pod wynajem" - podkreśla Krystyna Motyl.

Tymczasem my zapytaliśmy zielonogórzan, czy warto je teraz kupować. Jedni twierdzą, że nie, bo trudno uzyskać kredyt, inni mówią, że mimo wszystko lepiej zainwestować we własne M, niż je wynajmować.

Dodajmy, że tendencje lokalne idą w parze z ogólnopolskimi. Według wyliczeń, we wrześniu w Polsce oddano do użytku o blisko jedną trzecią mieszkań więcej niż w tym samym okresie roku poprzedniego.

Źródło: Radio Zielona Góra

Co z resztą "Polskiej Wełny" ?

Centrum medyczne, dealer samochodowy, a może restauracja? To kilka pomysłów na zagospodarowanie zabytkowej części Polskiej Wełny, w której działa już galeria Focus Park. Główny inwestor czyli Parkridge Retail prowadzi negocjacje z firmami, które mogłyby zająć się niewykorzystaną jeszcze powierzchnią fabryki.

Jak udało nam się dowiedzieć, sprzedana została już część budynku z dwiema wieżami i według wstępnych informacji, mają powstać tam lokale biurowe bądź hotel. Jak powiedziała Agnieszka Drucis z Parkridge, pomysłów na zagospodarowanie Polskiej Wełny jest wiele - mówi się o centrum medycznym, kręgielni, fitness klubie, dyskotece i restauracji. „Te budynki są budynkami o wielkich kubaturach i nie każda firma jest skłonna je wynająć" - powiedziała, a jej zdaniem za drogie mogą okazać się koszty budowlane i koszty eksploatacji pomieszczeń.

Tymczasem Radio Zielona Góra zapytało klientów Focus Parku, co najchętniej widzieliby w niezagospodarowanej dotychczas części fabryki. Nie wszyscy przytaknęli pomysłowi utworzenia salonu samochodowego, ale chętnie widzieliby ośrodek SPA i ekskluzywną restaurację z możliwością organizowania dancingów.

W tej chwili niewykorzystane budynki są osłonięte siatą winylową i tak zostanie jeszcze przez rok.

Źródło: Radio Zielona Góra

26 października 2008

Czterech chętnych na zielonogórski Lumel

Minister Skarbu ujawnił firmy, które przymierzają się do kupna zielonogórskiego Lumelu.

O przejęcie akcji producenta mierników elektrycznych starają się: warszawska spółka Ter Heel Capital, Szwajcarzy z Nitrex Metal GmbH, niemiecka firma Prettl Management-Service. W tym gronie jest również żarski Relpol.

Majątek zielonogórskiej firmy wyceniany jest na blisko 40 mln zł (w tym w aktywach trwałych na ponad 13 mln zł). Wartość firmy może być jednak wyższa ze względu na inwestycje Lumelu. Zielonogórski producent przymierza się do budowy fabryki przy Trasie Północnej. Firma wciąż liczy także na poważne wpływy ze sprzedaży starej części fabryki i ziemi przy ul. Dąbrowskiego. Do tej pory jej się to nie udało, mimo dwóch przetargów (w ostatnim cena wywoławcza wyniosła 11 mln zł). Roczne obroty Lumelu sięgają 70 mln zł. Główna część produkcji to wciąż aparaty pomiarowe stosowane w przemyśle energetycznym, chemicznym i hutniczym. Blisko 40 proc. wyrobów trafia na eksport. Odbiorcami są znane koncerny m.in. ABB i ASCOM.

Pierwotnie ministerstwo planowało prywatyzować Lumel przez giełdę. Zdecydowało się jednak szukać strategicznego inwestora.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

25 października 2008

Zaparkujesz pod ziemią placu Słowiańskiego

Zielonogórski magistrat ma już gotową koncepcję podziemnego środmiejskiego parkingu pod placem Słowiańskim. - Wkrótce zaczynamy szukać inwestora, który zrealizuje ten projekt - mówi wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk

W styczniu br. radni dali zielone światło dla budowy kamienic i podziemnego parkingu na pl. Słowiańskim. Po burzliwych dyskusjach przystąpili do zmiany planu dla tej części miasta. Natomiast magistrat zlecił przygotowanie koncepcji inwestycji. Projekt parkingu przygotowała firma Raj.

Pod placem magistrat zamierza budować podziemny, dwukondygnacyjny parking. Zapewnia, że ma ekspertyzę geologiczną, która pozwala na inwestycję. Według szacunków firmy Raj realizacja projektu może kosztować ok. 18 mln zł. - Nowy parking ma pomieścić 200 samochodów. Według koncepcji znajdzie się na głębokości sześciu metrów - mówi projektant Rajmund Liberski. Na przygotowanych przez Raj wizualizacjach można zobaczyć także nowe zagospodarowanie samego placu. Więcej jest miejsca dla dzieci i na naziemny parking przy Wyższej Szkole Biznesu. - Przygotowana przez nas koncepcja zakłada nasadzenia dodatkowych krzewów i drzew. Według naszych wyliczeń zrealizowanie tak zaprojektowanego terenu kosztowałoby ok. 3 mln zł - tłumaczy Liberski.

Podczas ostatniej dyskusji w ratuszu kontrowersje budziła historyczna przeszłość placu. Według niektórych pod ziemią znajdują się betonowe schrony. Faktem jest, że na terenie placu funkcjonował dawniej szpital z cmentarzem. Zbiorowe groby pochodzą jeszcze z okresów wojen sięgających XVI w. Są też zabytkowe fundamenty kościoła. Znajdują się tu również stanowiska archeologiczne sięgające czasów 1000 p.n.e. Konserwator zabytków nie widzi jednak przeszkód dla inwestycji. - Cmentarz zlikwidowano już 200 lat temu. W XIX w. zaczęła powstawać tu reprezentacyjna zabudowa miasta - mówi Barbara Bielinis-Kopeć, wojewódzki konserwator zabytków. Koncepcja parkingu już do niej wpłynęła. - Oceniłam ją pozytywnie, pod warunkiem że będzie zgodna z planem zagospodarowania przestrzennego tego terenu. Nie widzę przeszkód, żeby taki parking powstał. Przy okazji można by uporządkować teren po cmentarzu. W tej chwili firmy prowadząc prace wykopowe często natrafiają na ludzkie szczątki. Przy okazji budowy można by je zebrać i w godziwy sposób pochować. Badania archeologiczne, które przy okazji byłyby prowadzone mogłyby także wnieść dużo wiedzy o mieście - dodaje Bielinis.

Rok temu wiceprezydent Zielonej Góry Krzysztof Kaliszuk widział na pl. Słowiańskim rząd sześciu nowych kamieniczek. Na dole miały znaleźć się kancelarie prawne. Na górze mieszkania pod wynajem. Kamienice miały zasłonić tyły poczty i przyległe do niej budynki. Po krytyce Kaliszuk z pomysłu zrezygnował. - Koncepcja miała swoich przeciwników m.in. konserwatora zabytków. Zostajemy tylko przy parkingu. Jeśli nie zmienią się przepisy dotyczące partnerstw publiczno-prywatnych, w ciągu miesiąca możemy zacząć szukać prywatnego inwestora, który zechce wybudować i prowadzić parking, a potem na nim zarabiać - tłumaczy Kaliszuk.

Kalina Celińska
Źródło:gazeta.pl

Budowa budynku wielorodzinnego przy ulicy Zawadzkiego - Zośki


Budowa budynku wielorodzinnego ul. Zawadzkiego - Zośki

Budowa hali sportowej przy Gimnazjum nr 2 ul.św. Cyryla i Metodego



Budowa budynku wielorodzinnego ul.Wojska Polskiego



24 października 2008

Drogą przez Park Piastowski w 2010

Za blisko dwa lata miejska droga przetnie Park Piastowski. W Urzędzie Miasta trwają intensywne prace przy przygotowaniu niezbędnej dokumentacji, która jest potrzebna do rozpoczęcia budowy.

A dokładnie ma to być połączenie ulicy Botanicznej z ulicą Wyszyńskiego. Przy skrzyżowaniu Botanicznej z Ptasią powstanie rondo w kształcie owalu. Na terenie parku pojawiła się już ekipa geodetów, którzy wykonują pomiary potrzebne w późniejszym etapie prac.

Przypomnijmy, że kilka tygodni temu miejscy radni przegłosowali studium zagospodarowanie przestrzennego miasta, w którym znalazł się zapis o budowie drogi przez Park Piastowski. Zdaniem naczelnik Wydziału Inwestycji Miejskich - Alicji Makarskiej, takie rozwiązanie komunikacyjne jest niezbędne, bo znacznie rozładuje ruch w tej części miasta.

Droga przez Park Piastowski ma być gotowa w 2010 roku i będzie kosztować miasto 12 mln złotych. Jeśli chodzi o inne inwestycje to urzędnicy planują m.in. budowę obwodnicy wewnątrzmiejskiej, modernizację wiaduktu przy ulicy Sulechowskiej, a także remont Trasy Północnej.

Źródło: Radio Zielona Góra

Zielonogórskie inwestycje drogowe

Zielonogórski magistrat szykuje się do poważnych inwestycji drogowych. Urzędnicy planują m.in. budowę obwodnicy wewnątrzmiejskiej, połączenie ulicy Botanicznej z Wyszyńskiego, modernizację wiaduktu przy ulicy Sulechowskiej, a także remont Trasy Północnej.

Na Uniwersytecie Zielonogórskim odbyła się wczoraj debata na temat komunikacji zorganizowana przez stowarzyszenie Zielonogórskie Perspektywy.
O najważniejszych planach inwestycyjnych mówiła min. naczelnik Wydziału Inwestycji Miejskich - Alicja Makarska. Jej zdaniem główną sprawą jest połączenie ulicy Botanicznej z Wyszyńskiego. O tym jednak zadecydują radni po przedstawieniu przez prezydenta budżetu. Mówiła również o budowie obwodnicy od ulicy Karowej przez Raculkę do ulicy Wrocławskiej.

Oferty rozwiązań komunikacyjnych proponowane przez miasto okazują się jednak zbyt kosztowne i niepraktyczne. Według Andrzeja Brachmańskiego połączenie Wyszyńskiego z Botaniczną spowoduje zwiększenie ruchu na wąskiej ulicy przy parku. Z negatywnym odbiorem spotkała się też wysunięta koncepcja połączenia osiedla Pomorskiego z węzłem północnym. "Jest to droga inwestycja, przy której będzie trzeba wyciąć lasy" - mówi Brachmański i dodaje, że ma teorię "trzech mitów" w kwestii inwestycji. „Most w Milsku jest potrzebny, ale powinien być przeznaczony do ruchu lokalnego. Poza tym jest sprawa przebicia Parku Piastowskiego, a bardzo drogą koncepcją jest połączenia osiedla Pomorskiego z węzłem północnym" - mówił.

W dyskusji nie zabrakło słów na temat obwodnicy, która miałaby ułatwić dojazd do Zielonej Góry mieszkańcom Trzebiechowa czy Bojadeł. Przy okazji tej inwestycji głośno było też o kwestii ochrony środowiska. Andrzej Greinert z Uniwersytetu Zielonogórskiego uważa, że nie należy podejmować przedwczesnych decyzji, a proponowane rozwiązania mogą zwiększać zanieczyszczenie środowiska w regionie. „Im słynniejszy ruch, tym mniejsze zanieczyszczenie. Główne zadania dla Zielonej Góry to bardziej płynna regulacja na liniach prostych" - powiedział.

W debacie wzięło udział również kilku mieszkańców miasta. Jedna z zielonogórzanek - Joanna Lidene mówiła Radiu Zielona Góra, że na spotkaniu zabrakło najważniejszych stron w tej sprawie - miejskich radnych. „Po raz kolejny zabrakło radnych. To wygląda tak, jakby oni w ogóle nie byli zainteresowani opiniami mieszkańców. Chciałabym zaapelować, aby radni zaczęli się pojawiać i chociaż sprawiać wrażenie, że interesują się tym, co mamy do powiedzenia i jak chcemy żyć w tym mieście" - mówiła.

Źródło: Radio Zielona Góra

23 października 2008

Parking i centrum winiarstwa zamiast ruiny

Położona u stóp Winnego Wzgórza ruina od kilku lat straszyła odwiedzających Palmiarnię. Wreszcie została zburzona. W przyszłym roku stanie tam parking, a za cztery lata ruszy budowa centrum winiarstwa.

Budynek przy Winnym Wzgórzu przez lata należał do miasta. Do remontu przymierzało się Zielonogórskie Stowarzyszenie Winiarskie. - Chcieliśmy otworzyć tam centrum winiarstwa, sklep z akcesoriami winiarskimi i urządzić siedzibę stowarzyszenia. Temat się rozmył, bo nie mieliśmy pieniędzy- mówi Roman Grad, prezes winiarzy.

Dwa lata temu działkę przy ul. Wrocławskiej kupiła poznańska firma Progress Invest. Jesienią ub.r. zwróciła się do konserwatora zabytków o zgodę na wyburzenie ruiny. Pozwolenie dostała już w listopadzie ub.r., ale budynek został. Na ostatnich sesjach rady miasta kilkakrotnie głos w tej sprawie zabierał radny PO Krzysztof Machalica. - Ruina wyglądała fatalnie, groziła zawaleniem. Inwestorzy długo zwlekali z wyburzeniem i zrobili to dopiero po naszych interwencjach - tłumaczy.

Tymczasem Zbigniew Szymański z firmy Progress Invest całą winą obarcza skomplikowane procedury. - Załatwienie wszystkich formalności trwało prawie rok - wyjaśnia. Teraz firma wystąpiła do magistratu o pozwolenie na budowę parkingu, decyzja ma zapaść w ciągu miesiąca. - U podnóża Palmiarni już wiosną może powstać parking na 30-40 miejsc - mówi Paweł Augustyniak z firmy Art Geo, opracowujący projekt budowy.

Parking to pomysł na maksymalnie trzy lata. Docelowo w tym miejscu powstanie centrum winiarstwa. - Chcemy umiejscowić tu sklepy z winem, z akcesoriami winiarskimi, znajdzie się tam także klub winiarza. Będzie to miejsce, gdzie będą się spotykać wielbiciele tego trunku - zapewnia Szymański.

Plany inwestora cieszą prezesa stowarzyszenia winiarskiego. - Miło mi to słyszeć. Wreszcie znalazłoby się miejsce na organizację imprez winiarskich, mielibyśmy gdzie zaprezentować pamiątki i eksponaty Jeżeli inwestor się do nas zwróci, chętnie weźmiemy udział w takim przedsięwzięciu - mówi Grad.

Joanna Leśniewska

Źródło:gazeta.pl

22 października 2008

Zielona Góra: Powstają nowe boiska

W piątek oddano do użytku boisko przy Zespole Szkół Akademickich, w sobotę przy SP-15, a we wtorek podobna uroczystość odbędzie się przy SP-14.

- Pięć lat chodziłam do tej szkoły i grałam w piłkę na tym boisku. Oczywiście nie wyglądało tak pięknie jak dziś - mówiła w sobotę przed przecięciem wstęgi w SP-15 przy ul. Lisiej wiceprezydent Wioleta Haręźlak.

Cieszyła się razem z uczniami, że zyskali tak piękny obiekt. - Mam nadzieję, że będziecie o niego dbali - dodała. - Zajęcia będą się odbywać nie tylko w czasie lekcji, ale także popołudniami. Prowadzić je będą trenerzy osiedlowi.

Symbol solidarności

Sobotnia uroczystość miała podwójny charakter, została połączona z festynem charytatywnym na rzecz chorych uczniów SP-15. Jak podkreślała dyr. szkoły Bożena Szymańska, boisko będzie symbolem naszej solidarności z Piotrusiem i Maciusiem, którzy nie mogli przybyć na imprezę.

Piotruś chodzi do zerówki, ale jeszcze ani razu nie pojawił się na zajęciach. Maciuś jest uczniem II klasy, teraz przebywa w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Leczenie obu chłopców jest bardzo drogie. Stąd festyn, z którego dochód przekazany zostanie rodzinom uczniów. Na nowym boisku wystąpiły zespoły sportowe i taneczne.

- Nie wiedziałam, że w naszej szkole dzieje się aż tyle ciekawych rzeczy - zachwycała się pierwszoklasistka Jagoda.
Nauczyciele, pracownicy szkoły upiekli ciasta, przygotowali kiszone ogórki i smalec. Zorganizowali konkursy, aukcje prac itd. Dzięki sponsorom niczego na imprezie nie zabrakło.
reklama

Przetarg do powtórki

Podczas spotkania nauczyciele i uczniowie wypróbowali nowe boisko, rozgrywając mecz. Nieważny był wynik, liczył się dobra zabawa. Podobnie było w piątek w Zespole Szkół Akademickich przy Szosie Kisielińskiej (Gimnazjum nr 10 i IV LO), gdzie także uroczyście z udziałem władz miasta otwarto nowe boisko. Tu rozegrano mecz między drużynami: Stare Boisko (ubiór zawodników świadczył o jego stanie) i Nowe Boisko (eleganckie sportowe stroje). Jutro cieszyć się będą uczniowie SP-14 przy ul. Jaskółczej. Wszyscy bardzo czekali tu na nowy obiekt, bo dotychczas wuefy odbywały się w niezbyt sprzyjających zdrowiu warunkach.

- To jeszcze nie koniec zmian, bo przy boiskach miały być np. bieżnie - zauważają uczniowie. Potwierdza to wiceprezydent Haręźlak: - Dokończymy inwestycje, będą też bieżnie, ale nie teraz. Najpierw chcemy wybudować boiska przy wszystkich szkołach, a dopiero potem dodawać do nich nowe elementy. I budować na osiedlach. Priorytetem są teraz boiska przy Zespole Szkół Ekonomicznych, Zespole Szkół Elektronicznych i Samochodowych, Gimnazjum nr 6, Zespole Szkół Sportowych.
W. Haręźlak dodaje, że miasto będzie się starać o dofinansowanie inwestycji z programów "Orlik 2012" i "Blisko boisko". Ale nie tylko pieniądze są problemem.
- Ogłosiliśmy przetarg na wykonanie boiska przy Gimnazjum nr 5 i nikt się nie zgłosił, trzeba go więc będzie powtórzyć - podkreśla wiceprezydent.

Źródło: GazetaLubuska.pl

Spór na linii Zielona Góra - Nowa Sól

Mamy spór o Lubuski Park Przemysłowy, a dokładnie o jego lokalizację. Włodarze Lubuskiego Trójmiasta pozostają przy swoich stanowiskach w sprawie siedziby parku przemysłowo-technologicznego. Janusz Kubicki uważa, że musi on powstać w Starym Kisielinie, z kolei Wadim Tyszkiewicz przekonuje, że najlepszą lokalizacją jest strefa gospodarcza w Nowej Soli. Jego zdaniem, przepadną też unijne pieniądze przeznaczone na ten projekt.

Przypomnijmy, że to właśnie prezydent Nowej Soli poddał w wątpliwość sensowność inwestycji koło Zielonej Góry. Jego zdaniem, taniej i lepiej byłoby utworzyć Lubuski Park Przemysłowy na terenie, który jest już do tego przystosowany. „Mam dużo pytań, na które nie otrzymałem odpowiedzi. Jeśli się coś planuje, to robi się biznes plan, a tego mi tutaj brakuje. Jeśli otrzymam odpowiedzi, może się do tego parku przekonam" - mówi Tyszkiewicz.

Prezydent Zielonej Góry nie wierzy w czystość intencji Wadima Tyszkiewicza. Janusz Kubicki ma żal, że zanim Tyszkiewicz rozpoczął medialną wrzawę, nie skontaktował się z nim w sprawie rozwiania ewentualnych wątpliwości. „Przez rok nie było żadnego pytania z pana strony" - mówił do Tyszkiewicza Kubicki. „Zaprosił pan rektora i powiedział: Po co robić z Zieloną Górą, zrób to ze mną" - opowiadał prezydent Zielonej Góry.

Zdegustowany brakiem komunikacji na linii Zielona Góra - Nowa Sól jest z kolei burmistrz Sulechowa - Ignacy Odważny. Jego zdaniem, ulokowanie parku koło Zielonej Góry jest szansą dla rozwoju jego miasta. „Znam tę sprawę i nie ukrywam, że kibicuję temu tematowi, bo wiem dokładnie, że tylko możemy na tym skorzystać"- powiedział.

Dodajmy, że Wadim Tyszkiewicz uważa, że najprawdopodobniej przepadną unijne pieniądze przeznaczone na ten projekt. Z tym stwierdzeniem nie zgadzają się ani prezydent Zielonej Góry ani burmistrz Sulechowa.

Źródło: Radio Zielona Góra

Jest galeria, są popękane ściany, będą pieniądze

Mieszkańcy budynków przy Focus Parku żądają odszkodowań za zniszczenia, jakie miały powstać w ich domach, gdy budowano galerię. Ubezpieczyciel nie chce o tym słyszeć

Pani Alina Chmielak w budynku przy ul. Kraszewskiego mieszka od 58 lat. Świeżo w pamięci ma spotkanie z dyrektorami Parkridge, którzy przed rozpoczęciem przebudowy Polskiej Wełny na ekskluzywne centrum handlowe zaprosili mieszkańców z okolicznych domów na konferencję. - Chcieli się z nami zapoznać. Zapewniali, że zrobią ze starą fabryką porządek. Każdy z nas się cieszył, bo usłyszeliśmy, że nie będziemy już dłużej mieszkać w pobliżu starej rudery. Miało być lepiej, ale jak się wkrótce okazało, wcale nie było - opowiada Chmielak. Kiedy ze swoich okien oglądała, jak robotnicy rozwalali słupy suwnicy, była przerażona. - Najpierw je podcięli, a później zawalili całą suwnicę. Jak to wszystko runęło, to myślałam, że od tego trzęsienia nasz dom też się zawali. Ale na tym nie koniec, bo następnego dnia przyjechała kruszarka i przez kolejne miesiące rozgniatała gruzy. Wszystko się wtedy trzęsło. Wychodziłam z domu, bo nie można było usiedzieć - opowiada.

Naprzeciw jej domu mieszka pani Joanna. Gdy rozpoczęła się budowa Focus Parku, nie było dnia, żeby obok jej okien nie przejeżdżały kilkudziesięciotonowe ciężarówki. - Szklanki dzwoniły mi w szafce, jak się stało w domu, to czuć było wibracje, nim się obejrzałam, zaczęły mi pękać ściany. Myślałam, że to się skończy wraz z remontem, więc pęknięcia zamalowałam, ale ledwie odjechały koparki, a przez naszą uliczkę zaczęły się przeciskać tiry z towarem - relacjonuje pani Joanna. Wkrótce okazało się, że poszkodowanych jest więcej. Pani Joanna zdecydowała, że do siedmiu pism z prośbą o odszkodowanie, które wysłano do dyrekcji Focus Parku dołoży także swoje.

Galeria wszystkie pisma przekazała swojemu ubezpieczycielowi, firmie Hestia. Kilka tygodni temu u pani Joanny w domu pojawił się ekspert budowlany przysłany przez firmę ubezpieczeniową. Jak wspomina kobieta, jego ekspertyza ograniczyła się do zrobienia kilku zdjęć, potem usłyszała, że tak to już jest z regipsami, że z czasem pękają i roboty budowlane na pewno nie miały na to wpływu. Kilka dni później dostała od Hestii odpowiedź, że w jej przypadku odszkodowanie się nie należy. Podobnie wygląda historia każdego z poszkodowanych. Wspólnie postanowili, że nie odpuszczą i zagrozili, że sprawę skierują do sądu. Poskutkowało.

Z mieszkańcami spotkała się dyrekcja Focus Parku. Mieszkańcy ul. Kraszewskiego usłyszeli, że polisa budowlana, podpisana z Hestią, nie pokrywa tego typu zniszczeń. Przedstawiciele galerii zapewnili jednak, że tak sprawy nie zostawią i skorzystają z polisy OC. Za nim jednak dojdzie do wypłaty odszkodowań, mieszkańców czeka spotkanie z kolejną grupą ekspertów, którą powołała firma ubezpieczeniowa. Dodatkowa, dokładna ekspertyza ma stwierdzić, jaki jest charakter roszczeń i czy uszkodzenia budynków rzeczywiście spowodowały roboty budowlane. Dyrekcji Focus Parku przedstawią opinię, w oparciu o którą będzie określana wysokość odszkodowań. Jak zapowiedzieli szefowie galerii, chcą, aby proces oszacowania szkód i zadośćuczynienia był jak najbardziej sprawiedliwy.

Poszkodowanych dodatkowo uspokaja także Arkadiusz Gawron, kierownik budowy. - My jesteśmy cały czas chętni do współpracy. Musimy jednak zachować procedury. Jeżeli nie udało nam się skorzystać z jednej polisy, to spróbujemy z drugiej. Jeżeli nadal nie znajdziemy rozwiązania, to znowu siądziemy do stołu i będziemy rozmawiać. Na pewno mieszkańcy nie zostaną na lodzie - przekonywał.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

10 października 2008

Kolejne lofty w Zielonej Górze

Ulica Fabryczna zmienia się nie do poznania. Stare, pofabryczne budynki zamieniają się w ekskluzywne lofty. Niespełna kilka miesięcy temu oddano do użytku tkalnię czternastkę, a już na ukończeniu jest kolejna inwestycja - to lofty przy ulicy Fabrycznej 17.

Poniemieckimi obiektami zakładu włókienniczego przy ulicy Fabrycznej zajmuje się firma Faktor Nieruchomości i jak mówi jej właściciel - Zbigniew Zjawin, inwestycja będzie gotowa na początku przyszłego roku. „Wykonawca próbuje teraz wykończyć budynek i pod koniec października nowi właściciele będą mogli urządzać pomieszczenia" - mówi. W loftach znajdują się 72 apartamenty od 37 do 130 m2.
Tkalnia siedemnastka nie będzie tak ekskluzywna jak jej poprzedniczka. W nowych loftach nie będzie basenu i sali do fitness, ale i tak budynek będzie charakteryzował bardzo wysoki standard. Będą windy, monitoring, wielki ogród i plac zabaw. Nie zabraknie także miejsc parkingowych.

Przypomnijmy jeszcze, że cena za metr kwadratowy mieszkania w loftach przy ulicy Fabrycznej 17 była dużo niższa niż cena loftów przy Fabrycznej 14. Tu metr mieszkania kosztował 3 tysiące 450 złotych brutto, a wszystkie apartamenty zostały już sprzedane. Oficjalne otwarcie nowych lotów zaplanowano na początek 2009 roku. W planach jest już kolejna podobna inwestycja, ale szczegóły nie są na razie znane.

Źródło: Radio Zielona Góra

Nowy cmentarz

Nowy cmentarz przy ulicy Wrocławskiej jest już prawie gotowy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwsze pochówki odbędą się tam na przełomie roku. Takie zapewnienia padają z ust szefa Miejskiego Zakładu Pogrzebowego - Mirosława Gruszeckiego, jednak on sam w tej sprawie wypowiadać się nie chce. Powód - kontrola audytorów, którzy sprawdzają funkcjonowanie Zielonogórskich Zakładów Usług Miejskich, które m.in. tworzy Miejski Zakład Pogrzebowy.

Przypomnijmy, że kontrola w ZZUM potrwa około dwóch miesięcy i ma wykazać czy w spółce nie doszło do nieprawidłowości organizacyjnych i finansowych. Prezydent miasta - Janusz Kubicki zapewnia jednak, że prace na cmentarzu są prowadzone zgodnie z planem i nie boi się kontroli, którą prowadzą radni i miejscy audytorzy. „Nowa część cmentarza również wymaga wyposażenia. Dlatego inwestujemy w niego, a pieniądze nie wyparowały" - powiedział Kubicki.

Sama bryła nowego cmentarza robi wrażenie. Jeśli chodzi o ęłęóotoczenie, to stanowi je plac oparty na rzucie wycinka koła z posadzką w formie promieni. Sam plac oświetlono kolumnadą lamp w formie pochodni. W nowoczesnym obiekcie znajdzie się sala pożegnań, sala ceremonialna, a także zamrażarki i chłodnie. Trwają również ustalenia co do zakupu pieca do spopielania. Na razie - jak udało nam się ustalić - jeszcze takiego nie zakupiono.

Źródło: Radio Zielona Góra

Będzie szybka kolej!

Będzie szybka kolej łącząca Zieloną Górę, Sulechów i Nową Sól. Dziś władze Lubuskiego Trójmiasta spotkały się z marszałkiem województwa Lubuskiego - Marcinem Jabłońskim i przedstawiły projekt szybkiej kolei.

Chodzi przede wszystkim o to, oby w obrębie Zielonej Góry, Nowej Soli i Sulechowa mieszkańcy mogli szybko się przemieszczać. „Będziemy starać się, aby do takiego połączenia doszło jak najszybciej" - mówi wiceprezydent miasta - Dariusz Lesicki i jak dodaje - jest już projekt i koncepcja, która w obecnej chwili może zostać zmaterializowana.

„Chcielibyśmy, aby mieszkańcy Lubuskiego Trójmiasta mogli poruszać się po całym regionie na jednym zintegrowanym bilecie" - mówi szef Lubuskiego Trójmiasta, Bartosz Fitych. Fitych dodaje, że mieszkańcy Lubuskiego Trójmiasta przemieszczają się do pracy np. na strefę ekonomiczną w Nowej Soli. Poza tym - jak zauważa dyrektor - mamy dwa prężnie działające ośrodki akademickie.

Tabor przewożący mieszkańców między trzema miastami miałby kosztować około 35 milionów złotych, które Lubuskie Trójmiasto będzie się starało pozyskać z rezerwy finansowej Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Marszałek województwa - Marcin Jabłoński zadeklarował, że dołoży starań w poszukiwaniu źródeł finansowania projektu. „Będziemy starali się podjąć współpracę i przygotować profesjonalne materiały, które trafią do lubuskich parlamentarzystów, aby pomogli nam starać się o środki" - powiedział.

Prace podzielone będą na trzy etapy; zakup taboru, modernizacja linii kolejowej i budowa łącznicy między Pomorskiem a Sulechowem. Jak na razie zabezpieczono środki na remont linii kolejowej.

Źródło: Radio Zielona Góra

Zamieszanie wokół toru

Na blisko trzy tygodnie wstrzymano prace przy budowie toru speedrowerowego przy Gimnazjum nr 1. Powód - wykonawca i prezes ZKS Zielona Góra nie mogli zdecydować się na nawierzchnię toru. Prace zostały wznowione w tym tygodniu i zakończą się jeszcze w październiku.

Takie zapewnienia padły z ust dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji - Roberta Jagiełowicza, który jednocześnie skrytykował władze klubu speedrowerowego za brak zdecydowania i konkretów. „Oni nie mają sprecyzowanych pewnych rzeczy i norm. Pan Zakrzewski opiniował projekt i uczestniczył przy specyfikacji, a okazało się w trakcie realizacji, że na pewne rzeczy trzeba nanieść korektę" - powiedział dyrektor i dodał, że opóźnienie prac spowodowały niejasne ustalenia co do rodzaju nawierzchni. Robert Jagiełowicz zapewnił jednak, że speedrowerowcy jeszcze w tym roku będą mogli wyjechać na tor.

Innego zdania jest natomiast prezes klubu - Krzysztof Zakrzewski, który przekonuje, że liga speedrowerowa już się zakończyła, klub musiał wycofać się z rozgrywek, a poza tym nowy stadion musi zdobyć licencję, co - jego zdaniem - nie jest takie oczywiste. Stadion może bowiem nie spełnić wymagań federacji. W pierwszym etapie prac zabraknie np. drogi dojazdowej i parkingu zadaszonego dla zawodników. „Sezon dla nas już się skończył. Jeździliśmy na wyjazdach, a rewanże się nie odbyły, bo tor nie został ukończony. Jeżeli komisja uzna, że tor się nadaje do rozgrywek po I etapie prac - to będziemy jeździć" - powiedział.

ZKS Zielona Góra musi do końca roku zgłosić drużynę do rozgrywek, a żeby to zrobić musi mieć ważną licencję toru. "Tor w projekcie jest na miarę europejską i zamierzamy w 2010 roku starać się o zawody rangi międzynarodowej" - dodał Zakrzewski. A my przypomnijmy, że na budowę toru speedrowerowego miasto przeznaczyło 400 tysięcy złotych.

Źródło: Radio Zielona Góra

Miasto zamienia się na grunty i traci pieniądze

Radni PO twierdzą, że zielonogórski magistrat zamieniając się na grunty z przedsiębiorcami pozbawia miasto zysków. Podają wyliczenia. Każda działka sprzedana w przetargu to zysk z ok. 240-procentową przebitką

Radni PO od dawna grzmią na sesjach rady miasta nie zgadzając się na zamiany gruntów. Na ostatniej sesji protestowali m.in. przeciw dwóm propozycjom, które ostatecznie i tak przeszły głosami PiS i SLD. W zamian za ziemię pod budownictwo wielorodzinne przy ul. Fajansowej magistrat dostanie od firmy San Bud stawek z nabrzeżem na os. Cegielnia. Wymiana gruntów odbędzie się również na os. Warmińsko-Mazurskim. Zdaniem Platformy miasto traci w ten sposób szansę na zarobek. Aby to udowodnić, radny Artur Zasada, szef klubu Platformy w ratuszu poprosił magistrat o zestawienie wszystkich przetargów na sprzedaż niezabudowanych nieruchomości. - Zapytałem prezydenta Janusza Kubickiego, czy po wystawieniu nieruchomości na przetarg otrzymujemy kwoty wyższe niż te ustalone przez rzeczoznawców. Zaprzeczył. Poprosiłem więc o zestawienie - opowiada.

Tabelka, którą przygotował magistra, to wykaz nieruchomości sprzedawanych w przetargu w tym i w ub.r. Jak się okazuje, niemal wszystkie sprzedano drożej niż wycenił to rzeczoznawca. - Czuję się oszukany. Tylko w 2007 r. różnica pomiędzy ceną wywoławczą a uzyskaną w przetargu wyniosła 240 proc. na korzyść miasta. To pokazuje, że miasto zamieniając się na grunty robi błąd. Ceny wskazywane przez rzeczoznawców są nieadekwatne - komentuje Zasada.
Dla przykładu działki przy ul. Źródlanej, Wąskiej czy Szkarłatnej miasto sprzedawało z kilkakrotnym przebiciem. Zdaniem naczelnika wydziału geodezji i gospodarowania mieniem wnioski radnego są "lekko zafałszowane". - Rzeczoznawcy ustalając wartość nieruchomości posługują się metodą porównawczą odnosząc się do danych z poprzedniego roku. W 2007 r. przeżywaliśmy boom gospodarczy, dlatego wyceny w oparciu o dane z 2006 r. wskazywały ceny niższe niż osiągaliśmy. Teraz mamy już tylko 10 proc. przebicia - mówi Zdzisław Szczepański.

Na następnej sesji rady miasta ma pojawić się uchwała, która określi zasady gospodarowania nieruchomościami. Jak tłumaczy prezydent Kubicki, w rzeczywistości w ogóle jednak nie musi radnych prosić o zgodę na zamianę. - Argumenty PO mają wymiar jedynie ekonomiczny. Tymczasem osiąganie zysku to niejedyne zadanie miasta. Z takiej perspektywy nie opłacałoby się nam budować ani jednego boiska. Lepiej byłoby sprzedać grunt pod blok. Po co tworzyć miejsca w żłobku czy przedszkolu, skoro do tego też dokładamy? Dojdziemy do absurdu. Okaże się, że nie opłaca się nawet ludzi leczyć. Po prostu czasem zależy nam na konkretnej transakcji i musimy ją dokonać - mówi.

Radni PO nie zgadzają się z tym argumentem. - To demagogia. Sprzedaż nieruchomości to jedno z ważniejszych źródeł dochodów miasta. Na wykonanie zadań, o których mówi Kubicki potrzebne są pieniądze. Im więcej będzie ich miał, tym więcej zrobi. Jeśli tego nie rozumie, to jest złym gospodarzem. Mam wrażenie, że dla miasta te grunty to ziemia niczyja i niedługo może kazać nam zamieniać się na chmury albo dym z komina - komentuje Artur Zasada.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Betonują park, choć wiedzą, że to głupie

Brukowanie parku to głupota - oburzają się mieszkańcy i ekolodzy. Zielonogórski magistrat robi jednak swoje, a winę zwala na poprzednią ekipę rządzącą miastem

Park Tysiąclecia wygląda dziś dokładnie tak samo jak jesienią ub.r. Główna, najszersza aleja od strony szpitala przy ul. Wazów, znów jest pokrywana polbrukiem.

Prace trwają też na trzech innych ścieżkach, które biegną w poprzek parku. Tyle że te aleje nie będą brukowane, tylko utwardzane. - I to najnowocześniejszą metodą - mówi wiceprezydent miasta Krzysztof Kaliszuk, odpowiedzialny za gospodarkę komunalną w mieście.

- Brukowanie alejek w parkach to głupota - dziwią się spacerowicze. Dlaczego? - precyzują ekolodzy. - Betonowanie parków jest czymś nienaturalnym. To nie są zwykłe chodniki. Poza tym beton czy asfalt źle wpływają na gospodarkę wodną tego ekosystemu - tłumaczy jeden z zielonogórskich dendrologów.

Wiceprezydent Kaliszuk. - To nie jest nasz pomysł. Taki projekt zaakceptowała poprzednia ekipa prezydent Bożeny Ronowicz i my go jedynie kontynuujemy. Nie można zerwać umowy - mówi. Choć aleja jest wybrukowana w połowie, to wiadomo, że betonowa nawierzchnia będzie aż do ul. Waryńskiego.

Bożena Ronowicz, była prezydent miasta, dziś radna PiS jest oburzona. - Niech Kaliszuk się opamięta. Takie tłumaczenie po dwóch latach rządzenia jest infantylne. Jeśli mu się coś nie podoba, to niech to zrobi według swojej koncepcji. Tyle że on woli nic nie robić. Przypomnę, że od dawna czeka gotowy projekt modernizacji parku przy ul. Ogrodowej i nikt w urzędzie się nim nie interesuje - odpowiada.

Dlaczego urzędnicy zgodzili na się dalsze brukowanie alejek? - To drugi etap prac rozpoczętych cztery lata temu. Pierwszy fragment zrobiono w 2004 r. Teraz systematycznie kończymy roboty. Chcemy, by główny szlak parku w całości był w jednym stylu. Nie chcemy niszczyć tego, co zrobiliśmy. Za rok powinniśmy skończyć inwestycję - tłumaczy Jarosław Szczęsny, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej w Urzędzie Miejskim. Zapewnia jednak, że więcej betonu w parku już nie będzie.

Kolejne ścieżki równane są nową metodą, niestosowaną dotąd w Zielonej Górze. Na początek do remontu idą najbardziej zniszczone alejki. - Trudno się już po nich szło, więc zostaną wyrównane przy użyciu specjalnej, utwardzanej masy ziemnej. To ekologiczna nawierzchnia - mówi naczelnik Szczęsny.

Nowa metoda polega na zerwaniu nawierzchni. Nowa ziemia jest zagęszczana specjalnym preparatem jonowymiennym. Taką mieszankę utwardza walec. Podobnym sposobem odnawia się aleje w lasach. Jeśli sprawdzi się w parku Tysiąclecia i alejki nie zniszczą się przez zimę, będzie stosowana też w innych zielonogórskich parkach. Remont parkowych alejek kosztuje 100 tys. zł. Prace potrwają do końca października.

- A co z tym polbrukiem? - pytamy wiceprezydenta Kaliszuka.

- Jeśli nowa metoda się sprawdzi, to pomyślimy o zdjęciu bruku. Wykorzystamy go w innym miejscu.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

02 października 2008

Muzycy czekają na remont willi

Nie tylko dach, ale i cała elewacja szkoły muzycznej będą wyremontowane. Jest szansa, że jeszcze w tym roku piękna, ale zaniedbana willa na zielonogórskim deptaku odzyska dawną świetność

O remoncie szkoły muzycznej przy al. Niepodległości mówiło się od lat. Budynek znalazł się, co prawda, w pierwszym Lokalnym Programie Rewitalizacji Miasta, uchwalonym latem 2005 r., ale do dziś pozostał jedynie zapisem w odpowiedniej rubryce.

Zabytkowy budynek z przełomu XIX i XX w. od dawna znajduje się w opłakanym stanie. Tynk łuszczy się już na wszystkich ścianach, odpadają kawałki gzymsów, wyszczerbienia widać przy oknach i pod stropem dachu. Willa przypomina zapomnianą ruderę. Chociaż budynek należy do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które jednak nie kwapi się do remontu, miasto postanowiło wziąć ten ciężar na siebie.


Kilka miesięcy temu radni zdecydowali przekazać na remont szkoły muzycznej 300 tys. zł. To jednak za mało, by gmach dobrze wyremontować, tym bardziej że okazało się, że ściany są zawilgocone, fundamenty słabe, a dach przecieka. Zdaniem Edwarda Nalepy, prezesa Fundacji na rzecz Rewitalizacji Miasta, najważniejsze jest osuszenie budynku i naprawa dachu. - Prace remontowe już trwają. Dach jest pokryty papą, jest więc tylko uszczelniany i dodatkowo izolowany, lada dzień zaczniemy osuszać fundamenty - mówi. 

Mimo miejskiej pomocy, na elewację pieniędzy dotychczas nie wystarczało. Nalepa pozyskał jednak sponsorów i już ogłosił przetarg na remont budynku. 

Wykonawca naprawi nie tylko elewację, zeskrobie starą farbę, otynkuje budynek, uzupełni ozdobne gzymsy i płaskorzeźby, ale i naprawi taras na piętrze. Wszystkie prace mają być gotowe jeszcze w tym roku, pod warunkiem, że uda się wyłonić zwycięzcę przetargu, a z tym ostatnio fundacja ma problemy, bo zgłasza się do nich bardzo mało chętnych. Wszystko okaże się w najbliższy poniedziałek.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra