29 stycznia 2008

Jak zagospodarować teren "Pod Topolami"?

We wtorek radni będą się zastanawiać co zrobić z targowiskiem Pod Topolami. W grudniu handlowcom skończyła się umowa dzierżawy.

W styczniu handlowcy nie zapłacili za dzierżawę terenu targowiska. Nie mogli, bo nie mają umowy z miastem. - Ale już jesienią prosiliśmy o przedłużenie umowy dzierżawy - zastrzega szef spółki Pod Topolami Henryk Szczerba.
Dotychczas miasto przedłużało handlowcom umowę co pół roku. I tak już kilka razy. Tym razem sprzedawcy chcą jednak, by termin był dłuższy. Bo jak twierdzą, tylko w takim przypadku warto inwestować w wygląd targowiska.

Brzydko, coraz brzydziej

O tym, że pawilony handlowe przy ul. Pod Topolami straszą mieszkańców i turystów, pisaliśmy już wielokrotnie. I handlowcy od lat zgadzają się z tym, że trzeba coś z estetyką targowiska zrobić. Przypomnijmy, że mowa była nawet o likwidacji targu. Ostatecznie do planu zagospodarowania miasta wpisano przy ul. Pod Topolami teren zielony oraz stoiska handlowe z materiałów naturalnych - pasujące do zabytkowego charakteru deptaka. Pawilonów miało być niewiele i handel mógł zajmować jedynie część terenu. A targ nadal straszy.

Sprzedawcy chcą budować

Handlowcy mówią, że chcą to zmienić. Warunek? Umowa na trzy lata. Dłuższego okresu nie biorą pod uwagę, bo wtedy konieczny byłby przetarg na teren i drobni sprzedawcy na pewno przegraliby rywalizację o ziemię. Tylko czy spółka Pod Topolami będzie budować? Już teraz jej członkowie narzekają na dochody, a wcześniejsze zapowiedzi o inwestycjach zakończyły się niczym. Poza tym w spółce jest 27 osób, a handluje 17. Wątpliwości jest sporo...

- Czeka nas decyzja, co dalej z targowiskiem - mówił nam wczoraj wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk. - I będziemy o tym rozmawiać we wtorek na spotkaniu z radnymi.
We wtorek - czyli dziś. Radni i urzędnicy mają zdecydować, czy to miasto powinno wybudować stoiska handlowe, czy też sprzedawcy ze spółki Pod Topolami i na jakich zasadach. A może radni zechcą zmienić plan zagospodarowania śródmieścia... - Decyzja nie zapadnie we wtorek, ale i tak musimy ją wkrótce podjąć - mówi K. Kaliszuk. - Może więc znów wydzierżawimy teren tylko na kilka miesięcy, a w tym czasie powstanie pomysł inwestycji na tym terenie.

(źródło: gazetalubuska.pl)

Trwa rozbudowa cmentarza

Pierwsze pogrzeby na nowej części nekropolii planowane są dopiero w połowie roku. Gdy skończą się miejsca grzebalne na starej, których pozostało jeszcze ok. 400.

Nowo budowany cmentarz przy Wrocławskiej znajduje się naprzeciwko starego. Rocznie w całej Zielonej Górze odbywa się ok. 1 tys. pogrzebów, z tego 800 właśnie na cmentarzu przy Wrocławskiej. Na jego starej części zostało jeszcze ok. 400 miejsc grzebalnych (miesięcznie ubywa ok. 70). Gdy skończą się wszystkie - a będzie to według szacunków za ok. sześć miesięcy - rozpoczną się pogrzeby na wciąż budowanej jeszcze nowej nekropolii.

Stoi tam już dom pogrzebowy. A obecnie powstaje ogrodzenie, wejście na cmentarz, budynek administracyjno - techniczny oraz część kwater (w sumie ma ich być 30). Wystarczy na nich miejsca do grzebania na pół wieku. Całość ma być gotowa do 20 maja. - I ten termin będzie raczej dotrzymany - mówi prezes Miejskiego Zakładu Pogrzebowego Mirosław Gruszecki. W nowej części cmentarza znajdzie się również: dom pogrzebowy z salką ceremonialną oraz pokojem pożegnań (zwanym też zadumy) i zaplecze. Oraz pole pamięci do symbolicznego rozsypywania prochów, za pomocą specjalnej maszyny.

Cała inwestycja pochłonie ok. 40 mln. zł. I nie obejmuje kosztów wybudowania czegoś, co będzie absolutną nowością w Zielonej Górze. Lokalu handlowego z częścią ...restauracyjną na piętrze obiektu. Mają być tam salki do organizacji styp oraz restauracja działająca na co dzień. W której będzie można napić się kawy, herbaty albo po prostu posiedzieć w oczekiwaniu na autobus, gdy na dworze będzie padać.

(źródło: gazetalubuska.pl)

Nowy hotel w Zielonej Górze

Amadeus to nazwa nowego hotelu. Został zbudowany przy ul. Jedności, na miejscu starej stolarni.

Zielonej Górze przybędzie nowych 50 miejsc hotelowych dla turystów, sala restauracyjna i klubowa. Budynek oferuje 20 podwójnych pokoi, oraz trzy apartamenty, w tym jeden z nich to apartament prezydencki z dużą łazienką i jaccuzi.

Budowa trwała 4 lata. Kosztował blisko 5 mln zł. Hotel o dobrym standardzie, z łazienkami i telewizorami w pokojach. To już drugi tego rodzaju obiekt na ul. Jedności. Wcześniej Zajazd Pocztowy już na dobre wpisał się w krajobraz miasta. Teraz prawdopodobnie i Amadeus zyska zaufanie gości, którzy będą mogli zatrzymać się w nim już w na początku lutego br.

(źródło: gazetalubuska.pl)

27 stycznia 2008

Tajna wizyta inwestora

Zainteresowani kupnem Centrum Biznesu przedsiębiorcy już wiedzą, że burzenia domu partii nie będzie. Niedawno doszło do ich spotkania z władzami miasta i konserwatorem zabytków.

Prezydent Janusz Kubicki nie był zachwycony zapowiedziami konserwatora, że nie dopuści do wyburzenia siedziby Centrum Biznesu. Szef prezydenckiego gabinetu Tomasz Nesterowicz komentował: - Jeszcze pół roku temu dom partii nie był zabytkiem, a teraz może się okazać, że będzie. Jeśli inwestorzy zrezygnują z budowy centrum rozrywkowo - handlowego, straci na tym miasto.

Powraca moda na PRL...

Według naszych informacji, inwestorzy już wiedzą o zabytkowym charakterze CB. Ostatnio doszło do spotkania przedstawicieli firmy zainteresowanej kupnem spółki, władz miasta i wojewódzkiej konserwator zabytków. - Było takie spotkanie - potwierdza prezydent Kubicki.

- Rozmowa przebiegła rzeczowo, w przyjaznej atmosferze - dodaje konserwator Barbara Bielinis - Kopeć. - Przedstawiłam swoje argumenty. Absolutnie nie było mowy o tym, że przedsiębiorcy wycofają się z inwestycji, jeśli wpiszemy budynek do rejestru zabytków.
Konserwator jednak nie spieszy się z tym wpisywaniem... Bo wtedy inwestorzy zupełnie będą mieli związane ręce. Bardziej chodzi o to, by zachować socrealistyczny budynek i wkomponować go w planowane centrum. - Obiekt mający swój kontekst miejsca i tradycji będzie bardziej interesujący w odbiorze niż nowoczesna architektura pozbawiona tego waloru. Powraca przecież moda na PRL i może to być świetnym magnesem - relacjonuje swoje argumenty konserwator.

Przedstawiciele brytyjskiej firmy już mają zresztą doświadczenie z wkomponowywaniem istniejących obiektów w nowe. Taką inwestycję przedstawili też na tym spotkaniu. O szczegółach zielonogórskiej budowy mowy jeszcze nie było.

Na 20 milionów raczej nie liczmy

Czy nowa sytuacja zniechęci przedsiębiorców do budowy centrum handlowo - rozrywkowego w Zielonej Górze? - Inwestorzy muszą teraz przeanalizować sytuację - mówi prezydent. - Nie wiem, jaką podejmą decyzję.

Planowanego przez miasto zarobku - 20 milionów złotych - raczej w tej sytuacji nie uda się uzyskać. - Szczerze powiem, że pieniądze już teraz nie grają takiej roli - przyznaje J. Kubicki. - Rzecz w tym, że ta część miasta musi ożyć. I do tego dążymy.
Przetarg na spółkę CB zapowiadano na początku roku. Ale wcześniej radni mają przyjąć studium zagospodarowania przestrzennego miasta. Na razie nie było to obiektem obrad sesji, czyli przetarg będzie najwcześniej za kilka tygodni.

Czy brytyjska firma wystartuje w tym przetargu? Trudno przewidzieć. Ale pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że Domy Towarowe Centrum dały właśnie ogłoszenie o wynajmie pomieszczeń. Wcześniej nie szukały dzierżawców. Nieoficjalnie mówi się, że kupnem Centrum Biznesu jest właśnie zainteresowany właściciel DT Centrum. Firma DTC Real Estate rozbudowuje swoje galerie w całej Polsce i "GL” również potwierdziła, że przymierza się do rewitalizacji zielonogórskiego budynku. Po co miałaby teraz dzierżawić powierzchnie, jeśli myślałaby o wyburzeniu obiektu czy jego przebudowie?

Alicja Bogiel

(źródło: gazetalubuska.pl)

25 stycznia 2008

Reliance zwiększy zatrudnienie

Zielona Góra doczeka się pierwszego dużego inwestora. Działająca już w naszym mieście firma Reliance w ciągu dwóch lat zwiększy zatrudnienie z 60 do 600 osób i zainwestuje najpierw 180 milionów złotych, a potem być może nawet miliard 800 milionów złotych. Reliance Industries Limited to jeden z największych koncernów indyjskich, który działa miedzy innymi w branży tekstylnej.

Należąca do niego niemiecka spółka Trevira jest w Zielonej Górze od 2006 roku i produkuje włókna w wynajmowanych zakładach Novity.
„Trevira zainwestuje u nas i stworzy nowe miejsca pracy. Będą to inwestycje w ludzi i urządzenia. Firma zajmuje się przede wszystkim teksturowaniem i farbowaniem włókien syntetycznych” – mówi wiceprezydent – Dariusz Lisiecki. Trevira zostanie w zakładach Novity i do wynajmowanych hal przeniesie część produkcji z Danii. Jeśli otrzyma wsparcie od polskiego rządu i znajdzie dobrych pracowników, w ciągu pięciu lat planuje wydać od 300 do 500 milionów euro na kolejne inwestycje związane z branżą petrochemiczną. Jak mówi prezydent – Janusz Kubicki, jest możliwość dofinansowania inwestycji przez Państwową Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych, a miasto zorganizuje szkolenia dla nowych pracowników. „Ta firma brała pod uwagę także inne miasta w naszym województwie. Zadecydował przyjazny klimat dla inwestycji i możliwość skorzystania z gotowej hali Novity” – dodaje prezydent.

Ponieważ liczby podawane przez inwestora dotyczące zatrudnienia są imponujące, Radio Zielona Góra sprawdziło czy hinduska firma ma szanse na znalezienie „od ręki" pracowników w naszym mieście.
Powiatowy Urząd Pracy już zapowiada wolę współpracy. Jak mówi zastępca dyrektora urzędu – Irena Radziusz w samej Zielonej Górze jest zarejestrowanych 136 osób, które mają wykształcenie umożliwiające podjęcie pracy w branży tekstylnej. Dodatkowo na terenie powiatu jest 228 potencjalnych pracowników. Urząd pracy jest gotowy skierować te osoby np. na przygotowanie zawodowe – wtedy pracodawca nie będzie ponosił kosztów, a bezrobotni będą dostawali stypendia w wysokości 140% zasiłku. „Bardzo się cieszymy, że powstają w Zielonej Górze nowe miejsca pracy” – dodawała Radziusz.

W rejestrach bezrobotnych jest też wiele osób bez zawodu, które po przeszkoleniu również mogłyby pracować dla indyjskiego inwestora.
Władze miasta podkreślają, że Trevira to nie jedyny inwestor, który zainwestuje w Zielonej Górze, ale ze szczegółami wolą poczekać do końca negocjacji. „Wierzę, że niedługo uda nam się sfinalizować kolejne umowy z developerami, przedsiębiorcami z branży usług czy producentami” – dodaje Janusz Kubicki.

(źródło: rzg.pl)

23 stycznia 2008

Samochody wjadą pod ziemię

Czy na pl. Słowiańskim powinien być parking podziemny? Tak - odpowiedzieli we wtorek radni.

Ale już niekoniecznie chcą, by inwestycję prowadziło Komunalne Towarzystwo Budownictwa Społecznego.
O pomyśle budowy pod placem Słowiańskim dwukondygnacyjnego parkingu pisaliśmy już kilkakrotnie. Wczoraj radni mieli otworzyć kolejną furtkę w drodze do tej inwestycji - przystąpić do zmiany planu zagospodarowania terenu. I taką uchwałę podjęli. Ale przy okazji rozgorzała dyskusja na temat samej inwestycji.

Miejsce trochę ryzykowne

- Mamy badania geologiczne, które potwierdzają, że w tym miejscu można wybudować parking - przypomniał wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk. - Na innych terenach już nie.
Radni mają jednak wątpliwości co do ustalonej lokalizacji. Marek Kamiński mówił o badaniach archeologicznych. Jacek Budziński przypomniał, że pod placem jest cmentarzysko. - To jest święta ziemia - określił.

Inni samorządowcy obawiali się, że po prostu takiego obiektu nie da się tam zrobić.
- Zapłaciliśmy za ekspertyzę geologiczną i jeśli okaże się, że wbrew ustaleniom budować się tam nie da, wystąpimy o odszkodowanie do tej firmy - zapowiedział prezydent Janusz Kubicki.
Zapewnił też, że na placu pozostanie zieleń i plac zabaw. Chociaż budynki są tam również planowane...

Prawnicy spłacą kredyt

- Na placu stanie też rząd małych kamieniczek z lokalami do wynajęcia. Ta inwestycja pozwoli szybciej spłacić kredyt, który trzeba będzie zaciągnąć na budowę. Ile to będzie wszystko kosztować ? - Między 10 a 20 milionów - szacuje prezydent. - Kosztorys i plan biznesowy dopiero powstanie.

Jak zdradził J. Kubicki, w Krakowie wydzierżawiono plac pod parking podziemny na... 70 lat, by można było na tym zarobić. Kto więc weźmie na siebie taką inwestycję? Wstępnie miasto myśli o KTBS-ie, który miałby wydzierżawiać lokale w kamieniczkach prawnikom oraz biurom i zarabiać na tym. - A jeśli wynajem lokali wystarczy tylko na kredyt na budynki, lokatorzy KTBS-ów będą musieli spłacać parking. Jestem przeciwny - mówił Piotr Barczak.
Prezydent zapewniał, że mieszkańcy czynszówek na pewno nie będą musieli dokładać do inwestycji. I przypomniał, że udział KTBS-u nie jest jeszcze przesądzony. Decyzje zapadną dopiero po analizach ekonomicznych.

Alicja Bogiel

(źródło: gazetalubuska.pl)

22 stycznia 2008

Drukarnia pnie się w górę, a Złoty Dom?

Do czerwca tego roku - zgodnie z umową - miał stanąć stan surowy budynku tzw. Złotego Domu. Tymczasem w miejscu byłego domu towarowego na deptaku niewiele się dzieje.

Połączony z tą inwestycją remont starej drukarni postępuje szybko, a obok cisza i spokój... Pod koniec ubiegłego roku pisaliśmy, że zmieniony będzie wygląd domu towarowego. W planach jest dodatkowe piętro, kopuła, a także zmiana wyglądu elewacji. Nad zmianami pracowali architekci i dlatego nie kontynuowano wtedy robót budowlanych. Czyżby prace projektowe trwały?

- Swoje zadanie zakończyłam w terminie, proszę kontaktować się z inwestorem - skierowała nas do przedsiębiorcy Rifata Altina architekt Krystyna Goińska. Z biznesmenem nie można się jednak skontaktować - nie odbiera telefonu komórkowego, nie odpowiedział na pozostawioną na telefonicznej sekretarce prośbę o informacje. Próby będziemy więc ponawiać.

Według naszych informacji, faktycznie trwają nadal prace przygotowawcze do budowy domu handlowego w zmienionej formie. I inwestor zabiega, by przesunąć termin postawienia stanu surowego budynku. Ale nadal ostateczny termin oddania domu handlowego do użytku nie został zmieniony. Mowa jest o czerwcu przyszłego roku.

- I jest to termin realny - ocenia Bernard Imański, szef firmy budowlanej, która jest wykonawcą inwestycji. Teraz firma B. Imańskiego prowadzi roboty w byłej drukarni. Prace postępują szybko. - Z tą częścią inwestycji żadnych problemów nie ma - mówi przedsiębiorca. - Czekamy teraz na pełną dokumentację domu handlowego. Projekt architektoniczny jest ciekawy, nowa elewacja dostosowana do charakteru deptaka. Mam nadzieję, że obiekt będzie się podobał i że już wkrótce ruszymy z kontynuacją budowy.

(źródło: gazetalubuska.pl)

Najważniejsze ustalenia radnych

Zielone światło dla podziemnego parkingu w centrum miasta. Podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta radni zgodzili się na przystąpienie do zmiany planu zagospodarowania śródmieścia. Dzięki temu w przyszłości na Placu Słowiańskim będzie można postawić nowe kamienice, a także zbudować dwukondygnacyjny podziemny parking.

Miałoby się tym zająć KTBS, choć pod uwagę brany jest także inwestor prywatny lub samo miasto. „Dzierżawiąc kamienice zarobimy na parking” – mówił wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk. "Wzdłuż istniejących starych kamieniczek wybudujemy na terenie zielonym cześć nowych. Dzierżawiąc je środowisku prawniczemu, poprawimy bilans finansowy przedsięwzięcia dla nas najważniejszego, czyli budowę podziemnego parkingu" - mówił.
Władze miasta planują, że prace na Placu Słowiańskim rozpoczną się najwcześniej w przyszłym roku. Najpierw trzeba przygotować koncepcję i dokonać zmian w planie zagospodarowania śródmieścia. „Sam plac nie zmieni swojej obecnej funkcji, bo parking będzie pod ziemią i pomieści kilkaset samochodów. Badania geologiczne mówią, że możemy to zrobić, a w centrum brakuje miejsc parkingowych" - zaznaczał prezydent Janusz Kubicki.

Choć ostatecznie większość radnych zagłosowała za projektem uchwały, wcześniej nie brakowało wątpliwości. Najwięcej pytań w tej sprawie zadał radny PiS Piotr Barczak. „Obawiam się, że KTBS nie będzie w stanie sfinansować tak dużej inwestycji. A jeśli nawet, to kosztem mieszkańców, którzy więcej zapłacą za czynsz" - mówił radny.

Z kolei radny LiD Edward Markiewicz zwracał uwagę na inny problem, który może się pojawić przy realizacji przedsięwzięcia. „Na Placu Słowiańskim był kiedyś cmentarz i czekają nas długotrwałe badania archeologiczne” – przekonywał. "Osobiście uważam, że to przedsięwzięcie jest mało realne" - dodał.
Wielu nieprzekonanych udało się przekonać po wizji lokalnej na placu zorganizowanej przez prezydenta. Nie oznacza to jednak, że radni już zaakceptowali inwestycję. „Na razie przystępujemy do zmian planu zagospodarowania i czekamy na więcej informacji” – mówił szef klubu PO Artur Zasada. „Zgodziliśmy się co do koncepcji, a szczegóły dopiero poznamy" - mówił.

Natomiast jednomyślnie radni podeszli do innej uchwały – nadania tytułu Honorowego Obywatela Zielonej Góry byłemu biskupowi Adamowi Dyczkowskiemu. Biskup otrzyma wyróżnienie na uroczystej sesji rady miasta w połowie lutego. „Doceniamy zaangażowanie księdza biskupa w sprawy naszego miasta: zainicjowanie zespołów parafialnych Caritas, tworzenie świetlic socjoterapeutycznych czy pomoc dla domu samotnej matki” – przekonywał przewodniczący Rady Miasta Adam Urbaniak.

Pozytywnej decyzji władz doczekali się także kupcy, którzy handlują na giełdzie rolno-towarowej. Wcześniej apelowali o zmniejszenie opłaty targowej. „Dzisiaj zmiany zaakceptowali radni” – mówi skarbnik miejski Emilia Wojtuściszyn. "Producenci rolni handlujący z samochodów zapłacą mniej. Zamiast 31 złotych zapłacą 5 złotych w przypadku samochodu do 1,5 tony, 10 złotych dla samochodów powyżej tej wagi i dla ciągników z przyczepami" - mówi Wojtuściszyn.
Warto wspomnieć o jeszcze jednej podjętej dzisiaj uchwale – dotyczącej zawarcia międzygminnego porozumienia. „Dzięki niemu zostanie wybudowana ścieżka rowerowo-motorowerowa, która umożliwi dojazd z Zielonej Góry do jeziora Dąbie" - mówi wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk.

Radni zgodzili się dzisiaj także na udzielenia bonifikaty Wspólnocie Chrześcijańskiej Zboru Kościoła Bożego w Chrystusie, która chce wykupić dwa lokale przy ulicy Kupieckiej.

Łukasz Woźnicki

(źródło: rzg.pl)

Działka po złomowisku na sprzedaż

Parkingowa inwestycja szykuje się nie tylko na Placu Słowiańskim. Nowe miejsca postojowe mogą też powstać po drugiej stronie – przy ulicy Moniuszki. Miasto dysponuje tam działką o powierzchni pięciu tysięcy metrów kwadratowych. Kiedyś znajdowało się tam złomowisko.

„Chodzi o teren między ulicą Moniuszki a Zespołem Szkół Ekonomicznych” – wyjaśnia naczelnik Wydziału Geodezji Zdzisław Szczepański. Rozważana jest koncepcja, by w planie zagospodarowania przestrzennego zapisać budowę dwukondygnacyjnego parkingu, który byłby częścią kilkupiętrowego budynku. „Dwie kondygnacje zajmowałby właśnie ogólnodostępny parking, jedna ma być przeznaczona na handel, a cztery na biura i mieszkania” – ujawnia naczelnik. Pomysł już został uzgodniony z konserwatorem zabytków.
„Wyburzyliśmy tam komórki i stare budynki, od kilku lat teren jest przygotowywany do sprzedaży, a w tej chwili ruchy ogranicza jedynie brak planu zagospodarowania” – dodaje naczelnik i zapewnia, że jak tylko plan zostanie uchwalony, nieruchomość będzie wystawiona na przetarg.

Sylwia Misiak

(źródło: rzg.pl)

21 stycznia 2008

Będzie budynek-cudo na UZ?

Napędzany własną energią supernowoczesny budynek w Zielonej Górze? Wszystko wskazuje na to, że już za dwa lata taki obiekt się pojawi. Dziś na konferencji prasowej na Uniwersytecie Zielonogórskim przedstawiciele Wydziału Inżynierii Lądowej i Środowiska oraz żarskiej firmy Kronopol przedstawili jedyny w Polsce plan budowy budynku pozyskującego energię alternatywną i oszczędzającego energię elektryczną.

Jak mówi dziekan wydziału Inżynierii - prof. Tadeusz Kuczyński, tam zmieści się katedra biotechnologii naszego uniwersytetu. Budowla miałaby być sfinansowana w połowie z funduszy unijnych, a w połowie ze środków konsorcjum firm, które brałyby udział w projektowaniu i realizacji budowy.
Budynek miałby spełniać rolę demonstracyjną i funkcjonalną. „Oprócz sal wykładowych powstałyby tam laboratoria” - mówi dr Grzegorz Banysek z Uniwersytetu Zielonogórskiego i dodaje, że spełniałby trzy cele: demonstracyjny, badawczy i technologiczny.
Nowoczesny budynek stanąłby na skrzyżowaniu ulic Wazów i Szafrana na kampusie A Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Monika Szczepańska

(źródło: rzg.pl)

17 stycznia 2008

Będą nowe tablice

Stare, zniszczone i połamane tablice z nazwami miejskich ulic zostaną wymienione. Zielonogórski magistrat szuka firmy, która zajmie się wykonaniem nowych tablic i bieżącym ich utrzymaniem na teranie miasta.

Jak mówi Jarosław Szczęsny - naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, część tablic z nazwami ulic jest zdewastowana, a zdarzają się także przypadki ich kradzieży. „Tablice uzupełniamy każdego roku. Często dewastują je wandale, kradną złodzieje, albo niszczą się podczas wypadków drogowych” – dodaje Szczęsny.
Mieszkańcy miasta doceniają pracę urzędników, ale jak mówili w rozmowie z Radiem Zielona Góra, nie zwracają większej uwagi na jakość tablic z nazwami ulic.
Wymiana tablic będzie kosztować miasto 40 tys. złotych. Termin realizacji umowy obowiązuje do końca roku.

Katarzyna Fredro

(źródło: rzg.pl)

16 stycznia 2008

Zielona Góra ogłasza wielkie wyprzedaże

W ciągu dwóch lat prezydent Zielonej Góry zamierza sprzedać kilkadziesiąt miejskich budynków, działek oraz setki lokali komunalnych. Wartość nieruchomości wycenia na 70 mln zł. Wkrótce pierwsze przetargi.

"Gazeta" dotarła do listy kilkudziesięciu nieruchomości do sprzedaży, przygotowaną przez zielonogórski magistrat. Według wstępnych wyliczeń do kasy urzędu tylko w tym roku powinno wpłynąć ok. 40 mln zł.

Połowa tej kwoty ma pochodzić ze sprzedaży miejskiej spółki Centrum Biznesu. Prezydent Janusz Kubicki chce sprzedać udziały w spółce, a faktycznie główny gmach przy ul. Bohaterów Westerplatte wraz z parkingiem. Kolejne 30 mln zł ze sprzedaży reszty nieruchomości ma zasilić budżet miasta już w przyszłym roku.

Kaszubskie na przetarg

Deweloperów zainteresują działki na os. Kaszubskim, gdzie miało powstać ekskluzywne osiedle domków. Leśną polanę (3 ha) wypatrzyła dwa lata temu firma Kronopol z Żar. Zdaniem przedsiębiorstwa było to idealne miejsce na małe osiedle jednorodzinne dla kluczowych dla firmy pracowników, którzy chętnie zamieszkaliby w atrakcyjniejszym i większym mieście niż oddalone o 40 km Żary. Na zielonogórskim osiedlu miały stanąć lekkie domy w stylu kanadyjskim. Radni wyrazili zgodę i grunt wydzierżawili na 10 lat Własnościowej Spółdzielni Budownictwa Jednorodzinnego "System Kronopol". I na tym koniec. Więcej ziemi firma bez przetargu już nie dostanie. Przylegające do gruntu Kronopolu dziesięć działek miasto chce po prostu sprzedać. Ziemię wycenia na 2,6 mln zł. - Zwróciliśmy się do prezydenta z prośbą o jej bezprzetargowe przekazanie nam w użytkowanie wieczyste nieruchomości. Niestety, dostaliśmy negatywną odpowiedź. Rozumiemy, że urząd jest zainteresowany sprzedażą. W końcu to żywy pieniądz w kasie. Jednak to, że nie dostaliśmy zgody, nie oznacza, że osiedle nie powstanie w ogóle. Będzie po prostu mniejsze. Na tej części terenu, który już mamy, spółdzielnia zainwestuje - zapowiada mówi Marek Piekarz, kierownik działu marketingu firmy Kronopol.

Jak tłumaczy magistrat, spółdzielnia Kronopol-System ziemię na polanie będzie już mogła tylko kupić w przetargu. - Tak będzie również z kolejnymi działkami, które dopiero przygotujemy po uchwaleniu studium. W tym miejscu zostanie jeszcze dodatkowe 3 ha gruntów pod budownictwo mieszkaniowe i je również w przyszłości wystawimy na przetarg - wyjaśnia Zdzisław Szczepański, naczelnik wydziału geodezji i gospodarowania mieniem w Urzędzie Miasta.

Kto kupi "ruski rynek"

Działki pod budownictwo mieszkaniowe znajdą się także przy ul. Źródlanej. Przetarg na jedenaście nieruchomości jest już przygotowywany. Urząd wycenia wszystkie działki na 1,5 mln zł. Więcej, bo aż 9 mln zł, zamierza zarobić na sprzedaży gruntów pod mieszkaniówkę na os. Uczonych. Pierwsze 3 mln zł może dostać od ręki, ponieważ lada chwila wystawi do przetargu 18 działek w północnej części Jędrzychowa IV. Zdobycie pozostałych 6 mln zł ze sprzedaży 5 ha ziemi w jego południowej części nie pójdzie już raczej tak łatwo. - Musimy uregulować sprawy związane z wykreśleniem hipoteki dla Polmosu i uzbroić teren - tłumaczy Zdzisław Szczepański. Sprzedaż tych działek ma skończyć się w 2011 r.

W planie jest także sprzedaż terenów w Strefie Aktywności Gospodarczej przy Trasie Północnej. Najwięcej, bo aż 8 mln zł magistrat chciałby zarobić na sprzedaży działki o powierzchni 14 ha. Tu jednak potrzebne jest nowe studium i plan zagospodarowania przestrzennego. Teren trzeba będzie także wyłączyć z produkcji leśnej. Na to jak liczą urzędnicy potrzeba przynajmniej dwóch lat. Aktualny plan mają natomiast dwie mniejsze działki o powierzchni 5 ha. Wyceniono ją na 3 mln zł.

Pod młotek pójdzie również ok. 300 lokali komunalnych. Najemcy mają wykupić je za gotówkę. W ten sposób do kasy miasta trafi milion zł. W sumie miasto ma ponad 5,8 tys. lokali. Dodatkowe 500 tys. zł wpłynie na konto urzędu od osób, które w poprzednich latach na kredyt kupiły mieszkania komunalne.

Lista nieruchomości na sprzedaż jest długa. Jednak już teraz wiadomo, że nie wszystko uda się sprzedać w tym roku. Dla wielu z nich wciąż nie ma planu zagospodarowania przestrzennego. Na ten dokument trzeba jeszcze poczekać. Bez planu nie można bowiem wydać decyzji o warunkach zabudowy. Na taki dokument czeka między innymi działka przy ul Zamkowej, tzw. ruski rynek, czy teren przy pl. Powstańców Wielkopolskich obok stacji Lotos. - Sprzedaż nieruchomości wpisanych na tę listę w dużej mierze zależy od sprawnych decyzji radnych. W końcu to oni uchwalają studium i plan zagospodarowania przestrzennego dla miasta. Myślę, że jeśli współpraca z nimi będzie przebiegała tak jak dotychczas, w ciągu dwóch lat zrealizujemy cały projekt - komentuje Tomasz Nesterowicz, p.o. szefa gabinetu prezydenta miasta.

Co można jeszcze kupić?

1 działka przy ul. Kaspra Twardowskiego, obok parku, powierzchnia 0,1 ha za 300 tys. zł (pod usługi, mieszkania i parking);

1 działka przy ul. Struga za salonem Toyoty, powierzchnia 0,66 ha za 2,6 mln zł (usługi);

1 działka przy ul. Winnej, powierzchnia 01 ha za 85 tys. zł, (usługi, mieszkania);

1 działka na os. Pomorskim, przed piekarnią, powierzchnia 0,33 za 660 tys zł (usługi);

1 działka przy ul. Kąpielowej, powierzchnia 0,5 ha za 500 tys. zł (usługi, sport i rekreacja, parkingi);

6 działek przy ul. Dożynkowej i Bocznej, powierzchnia 1,1 ha za 1,6 mln zł (zabudowa mieszkaniowa);

1 działka przy ul. Wrocławskiej po byłej stacji gazu, powierzchnia 0,16 ha za 200 tys. zł (usługi);

1 działka przy ul. Źródlanej, od strony ul. Sulechowskiej, działka o powierzchni 0,25 ha, za 380 tys zł (mieszkaniówka).
Kalina Celińska
Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

14 stycznia 2008

Większy Park Przemysłowy

O 57 hektarów powiększył się teren na jakim ma powstać Lubuski Park Przemysłowy. Po powiększeniu strefa będzie miała ponad 90 hektarów terenu do zagospodarowania przez park. Dziś na specjalnej konferencji prasowej prezydent miasta - Janusz Kubicki i wiceprezydent - Dariusz Lesicki, mówili o nowym rozporządzeniu Rady Ministrów zmieniającym granice strefy.

„Nasze działania są popierane nie tylko przez samorządy, ale także przez rząd. 24. grudnia Rada Ministrów zmieniła granice Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej dokładając do nich teren w Nowym Kisielinie” – mówił prezydent.
„Powiększona strefa będzie szansą na zdobycie nowych inwestorów” - zaznaczył wiceprezydent - Dariusz Lesicki, który przekonywał, że będą mogli oni skorzystać ze zwolnień z podatku dochodowego od osób prawnych.
Warto dodać, że Zielona Góra jest pierwszym miastem w Polsce, które zdobyło poparcie rządu na budowę i poszerzenie specjalnej strefy ekonomicznej.

Monika Szczepańska
Źródło: rzg.pl

Popłyną pieniądze z Unii

Zielona Góra ma szansę dostać blisko 100 milionów euro z Unii Europejskiej. Jak szacują urzędnicy, to kwota jaka może trafić do kasy miasta do 2013 roku. W zielonogórskim magistracie przygotowana jest lista projektów, które będą starać się o dofinansowanie, głównie z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego czy z Europejskiej Współpracy Terytorialnej.

Pracownicy wydziału Funduszy Europejskich w Urzędzie Miasta, który działa pod okiem nowego naczelnika - Macieja Nowickiego, czekają na ogłoszenie pierwszych konkursów, a ma to nastąpić w drugim kwartale tego roku. Nowa perspektywa finansowa ma przynieść naszemu miastu niemałe profity.
Jak mówi naczelnik Nowicki, kluczowe będą projekty o charakterze inwestycyjnym. Tu należy wymienić m.in. przebudowę wiaduktu na ulicy Sulechowskiej, zakup autobusów MZK i oczywiście - budowę basenu i hali sportowej oraz budowę Parku Technologicznego. „To ważna i ambitna inwestycja dla całego regionu” – dodaje.
Poza tym na blisko 4 miliony złotych ma opiewać projekt adaptacji budynku przy ulicy Reja na siedzibę organizacji gospodarczych, podobnie jak adaptację pomieszczeń na Dąbrowskiego na siedzibę Powiatowego Urzędu Pracy. Pieniądze mają wpłynąć do miasta nie tylko z projektów inwestycyjnych, ale także z projektów o znaczeniu transgranicznym. A będą to m.in. odnowienie lasku piastowskiego czy utworzenie polsko–niemieckiego Centrum Informacji Turystycznej.
Miasto zamierza też - przy współpracy z organizacjami pozarządowymi - realizować projekty i starać się o pieniądze z Europejskiego Funduszu Społecznego z programu Kapitał Ludzki. Mają to być projekty na Centrum Integracji Społecznej czy na doszkalanie urzędników.
Miasto będzie starało się także o pieniądze z funduszy centralnych m.in. na kanalizację w gminie i w mieście Zielona Góra, na rozbudowę składowiska odpadów i na rewitalizację śródmieścia. A to kolejne kilkadziesiąt milionów euro.

Katarzyna Fedro
Źródło: rzg.pl

Czekamy na Ruben Hotel

Za blisko dwa i pół miesiąca pierwsi klienci przekroczą próg nowego, trzygwiazdkowego hotelu, który powstaje w centrum Zielonej Góry. Kończy się budowa hotelu Ruben, a jego otwarcie zaplanowano wczesną wiosną. "Prace wykończeniowe są już na finiszu" - zapewnił Radio Zielona Góra Krzysztof Żejmo - przedstawiciel inwestora, spółki Hoga.

W hotelu będzie pracować około pięćdziesięciu osób. Inwestorzy zakończyli właśnie pierwszy etap rekrutacji. Nie oznacza to jednak, że zielonogórzanie dalej nie mogą starać się o pracę w hotelu. "Wciąż czekamy na aplikacje" - dodaje Żejmo i zaznacza, że poszukiwane są osoby do obsługi hotelowej, recepcjoniści, kucharze i kelnerzy. Szczegółowe informacje znaleźć można na stronie www.rubenhotel.pl
Jest szansa, że otwarcie nowego obiektu w Zielonej Górze poprawi infrastrukturę hotelową w mieście, na co liczą władze miasta. Jak mówi wiceprezydent - Dariusz Lesicki, jest to ważne w momencie starania się o kolejnych inwestorów, choć to nie rozwiązuje problemu. „W Zielonej Górze brakuje dobrego operatora hotelowego i należy skierować ofertę do takiej sieci, która zbuduje czterogwiazdkowy hotel” – mówi.
Dodajmy, że w trzygwiazdkowym hotelu Ruben do dyspozycji gości będą 63 pokoje w tym trzy apartamenty, sale konferencyjne, restauracja, a także sala relaksu, w której znajdzie się m.in. sauna.

Katarzyna Fedro
Źródło: rzg.pl

Szkołę muzyczną czeka remont

Budynek szkoły muzycznej przy alei Niepodległości już wkrótce zmieni swój wygląd. Dyrekcji szkoły udało się zdobyć środki na przygotowanie ekspertyzy technicznej budynku. Hubert Dziedzic - dyrektor szkoły powiedział, że koszt ekspertyzy pokryje Ministerstwo Kultury.

Już w przyszłym tygodniu w szkole muzycznej im. Karłowicza pojawią się eksperci, którzy będą badać czy budynek jest bezpieczny i jakie będą potrzebne prace remontowe. Fundacja na Rzecz Rewitalizacji Miasta ma w swoich planach remont elewacji budynku, który swoim wyglądem od lat straszy mieszkańców.
Prezes fundacji - Alina Gajec mówiła, że Fundacja będzie się starać o fundusze ze środków unijnych. Przygotowany jest projekt "Rozwój instytucji kultury o znaczeniu ponadregionalnym" w planie jest między innymi remont elewacji szkoły oszacowany na na 700 tysięcy złotych.
Kiedy nastąpi jego realizacja jeszcze nie wiadomo. Jak na razie dyrektorowi szkoły udało się zdobyć środki ze skarbu państwa na wykonanie ekspertyzy technicznej budynku. Zakończy się ona za kilka tygodni, w tym czasie również mają być zrobione odwierty za budynkiem, aby sprawdzić stan wody gruntowej, bo w planach dyrekcji jest rozbudowa szkoły.

Monika Szczepańska
Źródło: rzg.pl

Będzie więcej miejsc na stadionie

Miasto rusza z modernizacją stadionu przy ulicy Wrocławskiej. W tym tygodniu zostaną ogłoszone dwa przetargi – jeden na powiększenie części trybun, a drugi na tablicę świetlną. Jak mówi Robert Jagiełowicz - dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, to kolejny krok ku polepszeniu warunków w jakich kibice będą oglądać zawody żużlowe w nadchodzącym sezonie.

„Jako pierwszy będzie modernizowany sektor, przy którym jest w tej chwili scena. Tam będzie o blisko tysiąc miejsc więcej” – mówi Jagiełowicz i dodaje, że pojawiła się także koncepcja wstawienia trybun przenośnych, a to dałoby około trzech tysięcy więcej miejsc siedzących.
Do 13. kwietnia mają być też odremontowane trybuny znajdujące się przy wyjeździe ciągników i polewaczki. Ale to nie koniec inwestycji - jeszcze w tym tygodniu ogłoszony ma być przetarg na zakup i montaż tablicy świetlnej.
"Na modernizację stadionu potrzeba około 30 milionów złotych - mówi prezes ZKŻ Kronopol - Robert Dowhan i dodaje, że na drobnych pracach się nie skończy. Ma powstać koncepcja rozbudowy całego stadionu.
Władze miasta i klubu żużlowego planują zwiększyć pojemność stadionu do 20 tysięcy miejsc.

Katarzyna Fedro
Źródło: rzg.pl

09 stycznia 2008

Wytniemy połacie lasu, miasto będzie wielkie

Setki hektarów lasów na tereny pod inwestycje, kolejne hipermarkety wzdłuż Trasy Północnej, arteria aglomeracyjna i tzw. ring - to dopuszczają planiści we wstępnej wersji konstytucji przestrzennej Zielonej Góry

Prace nad przestrzenną konstytucją miasta, czyli planem zagospodarowania Zielonej Góry, trwają od ponad pół roku. Stara jest już nieaktualna. Pierwszy krok, czyli dokument "Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Zielona Góra", jest już gotowy. Czeka na ostatnie podpisy.

"Studium" autorstwa projektantów i planistów z gliwickiej spółki P.A. Nova to ogólny plan przyszłej konstytucji przestrzennej, konieczny do jej uchwalenia w ratuszu. Głosowanie prawdopodobnie na początku marca. - Bardzo istotny dokument. Załóżmy, że w przyszłości w planie zagospodarowania przestrzennego umieścimy budowę hipermarketu. Jeśli w tym miejscu nie zakłada tego "Studium", będzie to niemożliwe - tłumaczy przewodniczący rady miejskiej Adam Urbaniak (PO). - Inwestycje nie mogą być niezgodne z tym opracowaniem. Ono porządkuje gospodarowanie terenami i nieruchomościami.

Planiści korzystali z sugestii i podpowiedzi radnych, głównie z komisji rozwoju i ochrony środowiska. Spotykali się z nimi kilkakrotnie. Tak samo z grupami mieszkańców (np. protestującymi przeciwko wycięciu małego lasu przy ul. Francuskiej), z miejscowymi urbanistami i architektami. Publikowane dziś przez "Gazetę" główne założenia "Studium" wkrótce mają stać się tematem miejskiej debaty.

Tniemy lasy pod inwestycje i hipermarkety

Na mapie przestrzennej wskazano lasy, które w przyszłości mogą pójść pod topór. I to więcej niż wycinka 170 ha, na które przystali radni w maju 2007 r. - Oczywiście nie znaczy to, że wpuszczamy natychmiast buldożery i gromady drwali - zastrzega Adam Urbaniak. - Bez potrzeby nikt nie będzie ciął. Plan jest po prostu bardziej optymistyczny w wyznaczeniu terenów pod przyszłe inwestycje - dodaje Kazimierz Łatwiński, radny PiS, pomysłodawca uchwały "wylesieniowej".

Połacie leśne, które mogą być wycięte, układają się w kształt szerokiej podkowy. Początek leży u granic os. Pomorskiego. Łuk wyznacza obwodnica (przyszły fragment trasy S3). Biegnie do Strefy Aktywności Gospodarczej (popularny Spalony Las). "Studium" zakłada powiększenie jej ponaddwukrotnie, kosztem lasu. To szczyt podkowy. Sięga aż pod wieś Jany. Druga strona obszarów inwestycyjnych zaczyna się od skrętu w lewo, wzdłuż Trasy Północnej. Przy jednym z największych zielonogórskich rond - Rady Europy, wskazano miejsce pod handel wielkopowierzchniowy. Hipermarkety mogą stanąć również u kresu Trasy Północnej, na granicy Zielonej Góry i podmiejskiego Przylepu. Ziemie wytyczono po obu stronach wylotowej arterii na Krosno Odrzańskie. Prowadzą do nich kolejne leśne tereny pod inwestycje, przylegające do Trasy Północnej.

Inwestycyjno-handlowy "obszar podkowy" uzupełnia kilka terenów dla przedsiębiorców i biznesu z sieci handlowych. Największy, inwestycyjny naniesiono na południowych krańcach miasta, nieopodal pierwszych domów Drzonkowa. Bez przeszkód hipermarkety (dwa tereny) będą mogły powstać przy os. Pomorskim i Śląskim.

Jednak dwie drogi przez lasy piastowskie

Nowych planów przestrzennych wyglądają zielonogórscy deweloperzy, korzystający z owoców boomu mieszkaniowego. Propozycji jest kilka: zielonogórski Chynów z likwidowaną giełdą niedzielną (na mapie umieszczono mieszkania, usługi, galerie handlowe) wraz z rozbudowywanym os. Kolorowym. Niewielkie tereny mieszkaniowe przewidziano w okolicach amfiteatru. Powinien rozrosnąć się zielonogórski Jędrzychów. Pokaźne tereny mieszkaniowe wbijają się też klinem w stronę Ochli i Kiełpina. Kilkanaście hektarów pod mieszkaniówkę przeznaczono w okolicach hipermarketu Auchan. Właściciele ziemi, dwaj zielonogórscy przedsiębiorcy, ponad rok temu chcieli budować tam centrum handlowe. Bloki mogą też stanąć w okolicy ul. Działkowej i al. Zjednoczenia (dziś część to ogródki działkowe).

Przestrzeń Zielonej Góry - patrząc na "Studium" - czeka rewolucja komunikacyjna. Otóż, do firm ze Spalonego Lasu, dojedziemy nie przez śródmieście, lecz wewnętrzną obwodnicą. Absolutną nowością na mapie jest zaznaczenie drogi za amfiteatrem. Planiści wytyczyli ją śladem linii wysokiego napięcia. Co ciekawe, równocześnie zaplanowano, niecałe dwa km dalej, drogę przez park Piastowski. Obie mają być fragmentem południowego połączenia (zupełna nowość), przez os. Pomorskie ze Spalonym Lasem, leżącego u północnego wylotu miasta.

Znaleziono też sposób na korki w śródmieściu. Pojawia się trasa aglomeracyjna. Biegnie wzdłuż dworca PKP i linii kolejowych, do ul. Foluszowej. Ma w przyszłości odciążyć ruch na głównej ul. Bohaterów Westerplatte.

Artur Łukasiewicz
Źródło: gazeta.pl

07 stycznia 2008

Zielonogórski Lumel buduje halę produkcyjną

13 tys. mkw. będzie miała nowa hala produkcyjna Lumelu, która jeszcze w tym roku powinna stanąć na Spalonym Lesie.

Przeniesie się tu cała produkcja mechaniczna z ul. Dąbrowskiego. Producent aparatury pomiarowej i tablic diodowych zainwestuje 40 mln zł.

O inwestycji mówiło się już od dawna. Przeniesienie produkcji z ul. Dąbrowskiego na Strefę Aktywności Gospodarczej nabrało wyraźnych kształtów w październiku ub. roku, kiedy władze Zielonej Góry przypieczętowały zamianę nieruchomości z Lumelem, zielonogórskim gigantem od aparatów elektrycznych. Pół roku wcześniej zielonogórscy radni podjęli uchwałę w sprawie zamiany. Wcześniej Lumel miał propozycję przeniesienia Lubuskich Zakładów Aparatów Elektrycznych do Sulechowa czy Nowej Soli. W wyniku transakcji miasto weźmie od Lumelu część kompleksu fabrycznego przy ul. Dąbrowskiego. Ma się tu przenieść m.in. Urząd Celny, Urząd Pracy i oddziały straży granicznej. W zamian władze zaproponowały firmie ziemię pod inwestycję w strefie gospodarczej przy Trasie Północnej. Do wymiany nieruchomości miasto musi jednak dopłacić 5,6 mln zł różnicy w wartości.

We wrześniu ub. roku Lumel wybrał już firmę projektową. Propozycja hali przy Trasie Północnej będzie dopięta na ostatni guzik lada dzień. - Wówczas wystąpimy o pozwolenie na budowę. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, w ciągu kilku tygodniu wybierzemy wykonawcę, a wiosną ruszymy z budową - opowiada Wiesław Ocytko, prezes zarządu Lumelu. Planowany termin zakończenia budowy to przełom listopada i grudnia tego roku.

Według wstępnych planów nowa hala produkcyjna ma mieć 13 tys. mkw. Do tego dojdzie część biurowa o powierzchni 2,7 tys. mkw. Cała działka Lumelu na Spalonym Lesie ma 3,5 ha. Hala powstanie przy ul. Międzyrzeckiej, na tyłach siedziby firmy Unipak. Do nowej siedziby przeniesie się cała produkcja mechaniczna, która teraz znajduje się w kompleksie przy ul. Dąbrowskiego. Znajdą się tu najważniejsze działy - m.in. dział narzędziowy i odlewnia ciśnieniowa. Prezes Ocytko jest przekonany, że zmiana siedziby firmy wpłynie korzystnie na wydajność produkcji. Dlaczego? - Będziemy teraz w jednym zwartym obiekcie. Do tej pory produkcja rozkładała się na 30 mniejszych budynków. To nie tylko zwiększało nasze koszty, ale też utrudniało funkcjonowanie - mówi Ocytko.

Mimo że zmiana siedziby wiąże się z polepszeniem sytuacji w firmie, to docelowo nie planuje się w Lumelu drastycznego wzrostu zatrudnienia. Według prezesa zarządu więcej osób może być potrzebnych jedynie na czas przeprowadzki. Ta planowana jest na pierwszą połowę 2009 r. Przy ul. Sulechowskiej nadal zostanie produkcja wyrobów elektronicznych. - Nową siedzibę na pewno doposażymy jeszcze w nowoczesny sprzęt - mówi prezes.

Mirosława Dulat
Źródło:gazeta.pl

Lofty "Tkalnia" - ul. Fabryczna





Budowa Hotelu "Ruben" na pl. Słowiańskim


04 stycznia 2008

Dawna siedziba PZPR pod ochroną (???)

Miasto chce sprzedać jedyny w mieście cenny budynek z epoki socrealizmu(gmach Centrum Biznesu). Co zrobi z nim przyszły inwestor? Nie wiadomo. Teoretycznie może go nawet wyburzyć. - Jeśli zajdzie potrzeba, wpiszemy go do rejestru zabytków, by go chronić - zastrzega wojewódzki konserwator zabytków

W wielu polskich miastach w imię modernizacji i unowocześniania terenów burzy się budynki sprzed kilkudziesięciu lat. Przy okazji rozpętała się też dyskusja, czy takie obiekty należy chronić jako znaki historii, czy pozwalać burzyć, by robić miejsce pod nowe inwestycje.

We Wrocławiu specjaliści od architektury współczesnej stworzyli listę najcenniejszych powojennych budowli, w Katowicach trwa walka o dworzec kolejowy, a w Opolu już płaczą po mozaice, która przez 40 lat zdobiła ścianę restauracji Festiwalowej, a przy okazji remontu po prostu ją zniszczono i wywalono na śmietnik.

Czy taki los czeka też nasze Centrum Biznesu, pierwotnie siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR?

To najciekawszy obiekt socrealizmu w naszym mieście. Zaprojektował go Mikołaj Kokozow, jeden z ciekawszych i wybitniejszych architektów polskich lat 50., autor m.in. stadionu Skry czy gmachu mieszkalnego przy ul. Noakowskiego w Warszawie. Pierwotnie miał być dużo większy z 18 wydziałami, salą obrad, czterema salami konferencyjnymi czy biblioteką. A pracować miało tu ponad 1300 osób. Ostatecznie projekt zmniejszono. Gmach stanął w 1953 r. Przez ostatnie lata był m.in. siedzibą miejskiej spółki Centrum Biznesu.

Obecnie nad głównym wejściem gmachu wisi baner: na sprzedaż. Radni miejscy zgodzili się na taki krok kilka miesięcy temu, mimo że władze miasta nie przedstawiły im koncepcji zagospodarowania tego terenu przez ewentualnego inwestora. To pozostaje całkowicie w jego gestii. Okazuje się, że obecnie potencjalny kupiec może z budynkiem zrobić wszystko, nawet go wyburzyć. Na to jednak nie zgodzi się Barbara Bielinis-Kopeć, lubuski wojewódzki konserwator zabytków.

Gdy tylko pojawiły się głosy, że gmach może zniknąć z architektonicznej mapy Zielonej Góry, zleciła badaczom z zielonogórskiego oddziału Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków opracowanie oceny naukowej tego budynku. W ten sposób chciała wyprzedzić ewentualne zakusy, by obiekt wyburzyć. - Jak wskazali specjaliści, to wartościowy budynek, zarówno pod względem architektonicznym, jak i urbanistycznym. Ich zdaniem warto więc go wpisać w rejestr zabytków i prawnie ochronić przed zniszczeniem - tłumaczy Bielinis-Kopeć.

Jak jednak zastrzega, na razie gmachu do rejestru nie wpisze, by... dać potencjalnemu inwestorowi większe pole manewru przy zagospodarowywaniu budynku. - Dla nas najważniejsza jest bryła. Gmach wpisany do rejestru zabytków jest chroniony w całości, co bardzo utrudnia wszelkie zmiany wewnątrz budynku, układu pomieszczeń, adaptację wnętrz na nowe potrzeby. Chcemy, by obiekt był zagospodarowany, więc nie kładziemy kłód pod nogi już na samym początku - mówi konserwator. Opinię naukowców wraz ze swoją oceną przekaże prezydentowi miasta, by ten w rozmowach z inwestorami zaznaczał wartość historyczną budynku.

Co się stanie, gdy miasto sprzeda gmach, a kupiec zmieni zdanie i zechce go wyburzyć mimo wcześniejszych obietnic, że go zostawi? Czy wtedy nie będzie za późno, by go ratować? - Gdy budynek rzeczywiście będzie zagrożony, momentalnie wpisujemy go na listę zabytków. Na razie jednak nie widzę potrzeby, by wszystko się tam musiało znajdować. Mam nadzieję, że to nie będzie potrzebne - tłumaczy Barbara Bielinis-Kopeć.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

03 stycznia 2008

Za rok Złoty Dom będzie otwarty

Na horyzoncie zielonogórskiego deptaka coraz wyraźniej widać zapowiadaną od lat inwestycję CN Tower Plaza.

Po kilku latach przerwy inwestor już na dobre ruszył z budową Złotego Domu przy ul. Krawieckiej. Firma kupiła też budynek po starej drukarni, który znajduje się w pobliżu. Prace toczą się równolegle na obu obiektach. Oba zostaną połączone łącznikiem, który powstanie na poziomie pierwszego piętra. - Częściowo zmieniliśmy projekt. Przede wszystkim Złoty Dom będzie o jedno piętro wyższy, niż planowaliśmy pierwotnie. Razem z piwnicą będzie to zatem pięć kondygnacji. Na samym szczycie powstanie złota kopuła. Pod nią będzie restauracja i taras widokowy - zdradza Rifat Altin, dyrektor generalny CN Tower Plaza. Kawiarnie, bary i zakłady usługowe pojawią się również na parterze budynku. Natomiast na piętrach będą sklepy.

Wykonawca do lutego powinien już skończyć piwniczną część budynku.

W połowie ub. roku zielonogórski magistrat podpisał umowę z CN Tower Plaza na dzierżawę terenu, na którym kilka lat temu miał powstać Złoty Dom. Umowa jest tak skonstruowana, że jeśli w określonym terminie firma nie wywiąże się z zadania, teren wróci w ręce miasta. Budynek w stanie surowym musi być zatem gotowy do połowy roku. Kolejny rok ma na dokończenie inwestycji. Jeśli Plaza nie dotrzyma warunków umowy, straci nie tylko zainwestowane pieniądze, ale też prawa do całego zadania. Stanie się tak również wtedy, kiedy inwestor nie zapłaci raty dzierżawnej. Czynsz dzierżawy wynosi 378 tys. zł rocznie. Firma musi płacić go przez trzy lata. Chyba że budynek powstanie wcześniej.

Natomiast jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, CN Tower Plaza kupi grunt bez przetargu. Sprzedaż Złotego Domu będzie można sfinalizować dopiero, gdy budynek będzie gotowy. - Na pewno dotrzymamy terminów. Nie mamy wyjścia. A wielkie otwarcie Złotego Domu planujemy wstępnie na Wigilię 2008 r. - zdradza Rifat Altin. Budowa samego Złotego Domu pochłonie 18 mln zł. Razem z remontem starej drukarni inwestycja będzie kosztować ok. 35 mln zł. Złoty Dom to dawny dom towarowy Dom Dziecka, który spalił się w latach 80. W 1993 r. grunt przejęła firma Dema, która miała tu postawić nowoczesne centrum handlowe. Ale za budowę wzięła się dopiero firma Tower Plaza. Miasto domagało się jednak zwrotu ziemi. We wrześniu 2005 r. rada miasta zgodziła się na wydzierżawienie terenu. Ostatecznie nieruchomość została wystawiona na przetarg.

02 stycznia 2008

Marszałek postawi biurowce

W tym roku samorząd woj. lubuskiego wzbogaci się o 300 ha lotniska w Babimoście oraz o biurowce, które mają stanąć w centrum Zielonej Góry.

CO WOJEWÓDZTWO LUBUSKIE MA I ILE TO JEST WARTE?

DROGI WOJEWÓDZKIE
1.553 km - wartość 2,39 mld zł. Utrzymanie dróg będzie w br. kosztować 85 mln zł.

GRUNTY I DZIAŁKI
2,6 mln mkw. - wartość 36 mln zł. Najcenniejsze działki położone są w centrum miast, jak np. ta na której stoi filharmonia zielonogórska.

BUDYNKI I BIUROWCE
428 tys. mkw. - wartość 237 mln zł. Istniejące biurowce marszałkowi już nie wystarczają. Obok urzędu będzie budowany nowy, większy za 20 mln zł.

Bogactwo regionu można mierzyć na rozmaite sposoby: zamożnością mieszkańców, liczbą inwestycji, wpływami z podatków itp. Pod każdym z tych względów, Lubuskie nie należy do krajowej czołówki. Wystarczy pamiętać, że średnia płaca w Lubuskiem wynosi dziś 2,5 tys. zł brutto, podczas gdy w kraju przekracza już 3 tys. zł.

Drogi na dokładkę

Ale można też sprawdzić jaki województwo ma majątek. I choć tutaj też nie możemy się mierzyć z Mazowszem czy Wielkopolską, to jednak kwota 3 mld zł, na jaką wyceniane jest lubuskie mienie - robi wrażenie. - Choć województwo jest małe, to jednak wartość majątku samorządu województwa jest spora - ocenia dyrektor generalna urzędu marszałkowskiego Agnieszka Czarnolewska.

Największym jego składnikiem są drogi wojewódzkie. Jest ich 1.553 km a ich wartość wynosi 2.396 mln zł. To ósme miejsce w kraju (na 16 województw), a więc średnio. Szkopuł w tym, że to majątek, do którego trzeba dokładać. - Zarabiamy najwyżej na reklamach w pasie drogi, ale to groszowe sprawy w porównaniu z 85 mln zł na inwestycje i bieżące utrzymanie dróg, jakie w tym roku wydamy - mówi dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich Helena Włodarczyk.

Szpital pod młotek

Na utrzymanie nie zarabiają też instytucje marszałka: biblioteki, filharmonia, centrum animacji kultury, ośrodki w Przełazach i Drzonkowie itp., a budynki mają spore i to dobrze ulokowane. - W Przełazach i Drzonkowie majątek niszczeje, trzeba w niego wciąż inwestować - przyznaje Czarnolewska.

Na deficycie są przede wszystkim szpitale wojewódzkie, z gorzowskim na czele. - Część majątku szpitali, która jest dziś niewykorzystana, będzie sukcesywnie sprzedawana - mówi Czarnolewska. Z kolei geodeta województwa Andrzej Betka podkreśla, że wymusza to procedura restrukturyzacja szpitali. - Najpierw na sprzedaż pójdzie szpital przy ul. Warszawskiej w Gorzowie, potem przy ul. Walczaka, a potem będziemy myśleć o budynkach przy ul. Dekerta - wylicza. Innego wyjścia nie ma, bo sejmik poręczył kredyt dla szpitala na 60 mln zł i szpital musi być wypłacalny.

Potrzebny Manhattan

Ale województwo w tym roku nie tylko będzie się pozbywać nieruchomości. Najpewniej wzbogaci się o 300 ha lotniska w Babimoście. Zamierza także budować nowe biurowce. Marszałek chce się zamienić na działki z prezydentem Zielonej Góry, by w zamian przejąć skarpę między Palmiarnią a urzędem marszałkowskim i tam wybudować nowy biurowiec. W budżecie na 2008 r. zapisano 20 mln zł na projekt i budowę tego obiektu.

Oprócz tego marszałek rozważa podniesienie obecnego gmachu urzędu o jedną kondygnację, a nawet wyburzenie sali kolumnowej, by na jej miejscu zbudować nowy biurowiec. - Nie mamy innego wyjścia, bo urząd jest przystosowany do pracy 200 osób, już pracuje tu 340, a niebawem będzie pracować ok. 400 - szacuje dyr. Czarnolewska. Jej zdaniem budowa nowego biurowca opłaci się bardziej niż dalsze wynajmowanie biur w kilku miejscach miasta, jak to ma miejsce obecnie.

Michał Iwanowski

(źródło: gazetalubuska.pl)

Remonty zatok MZK

Remont zatoczek autobusowych przeciągnął się w czasie. Jednak jak zaznacza dyrektor MZK Barbara Langner jest to tylko kilka dni. Chodzi o to, że zatoki muszą być zrobione tak, aby służyły przez lata - dodaje dyrektor. Liczyliśmy na to, że w ubiegłym roku zostaną zakończone prace remontowe przystanków przy ul. Bema i przy ul. Podgórnej na przeciwko Uniwersytetu Zielonogórskiego. Mimo, że remont przeciągnie się o kilka dni to i tak jesteśmy zadowoleni z ich realizacji.

Zatoki autobusowe, które mają koleiny i są nierównie utrudniają kierowcom autobusów niskopodwoziowych podjeżdżanie blisko krawężnika. Jest to także problem dla wsiadających do autobusu pasażerów niepełnosprawnych i matek z wózkami.
Mieszkańcy mówią, że zielonogórskie przystanki i zatoki autobusowe są zrobione dobrze. Choć jak wiadomo remonty są zawsze potrzebne, bo jak mówił jeden z mieszkańców, koleiny na niektórych przystankach są bardzo głębokie i trzeba coś z tym zrobić. Inni mówili, że nie zauważają potrzeby remontów.
W tym roku planowany jest remont kolejnych zatok autobusowych. Pierwsza ma być odnowiona zatoczka przy al. Wojska Polskiego przed Osiedlem Zacisze.

Monika Szczepańska

(źródło: rzg.pl)

WiMBP: Wasik dalej dyrektorem

"Najważniejsi są czytelnicy i będziemy robić wszystko, by ich obsługa była jak najlepsza" - mówi Maria Wasik, która ponownie została dyrektorem Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. Zarząd województwa utrzymał rozstrzygnięcia komisji konkursowej na to stanowisko.

By doskonalić obsługę czytelników biblioteka podejmie w tym roku szereg działań związanych z informatyzacją. Jednym z nich jest instalacja programu dla dzieci, który umożliwi stworzenie obrazkowego katalogu, łączącego w jednym okładkę, ilustracje a nawet tekst książki. "Młodzi czytelnicy nie zawsze bowiem radzą sobie z hasłami przedmiotowymi i wyszukaniem odpowiedniego tytułu" - ocenia Wasik.
Biblioteka zamierza też rozbudować centrum przetwarzania danych, które w coraz większym stopniu będzie obsługiwało filie miejskie. Na miejscu mają zostać także skomasowane informacje o regionie i turystyce. Na to ma być przygotowany duży projekt, który pozwoli zakupić sprzęt i programy.

"Mieszkańców miasta na pewno interesuje co będzie z gmachem biblioteki" - mówi dyrektor Wasik i zapowiada, że jeszcze w tym kwartale zostanie ogłoszony przetarg na projekt wymiany elewacji, centralnego ogrzewania i docieplenie gmachu. Teren wokół biblioteki ma zostać uporządkowany.

W tym roku zostanie też wyremontowania filia na osiedlu Morelowym, placówka będzie się też starać o remont największej bibliotecznej filii przy ul.Ptasiej.


Marta Czechowska

(źródło: rzg.pl)

Budowa Focus Park Zielona Góra


Przebudowa Palmiarni w Zielonej Górze




Boom budowlany: tysiąc nowych mieszkań

W rejonie ulic Strumykowej, Rzeźniczaka i Źródlanej trzy firmy biją się o klientów. Gra toczy się o wysoką stawkę. Za 3-4 lata przybędzie tu łącznie ponad tysiąc mieszkań

W ub. roku (2007) w Zielonej Górze inwestycje mieszkaniowe ostro ruszyły z kopyta. Mieszkania budują się już w niemal każdej części miasta. W ścisłym centrum powstają dwa budynki, w których oprócz lokali usługowych będą mieszkania - przy pl. Matejki, naprzeciw Urzędu Miasta i przy ul. Kupieckiej, w pobliżu ZUS. Wkrótce do użytku zostaną też oddane luksusowe pofabryczne lofty przy ul. Fabrycznej. Mieszkania powstają też w innych częściach miasta - przy ul. Nowej, Zawadzkiego za amfiteatrem czy przy al. Wojska Polskiego.

Od kilku miesięcy jednak zdecydowanie największy ruch mieszkaniowy panuje w rejonie ulic Źródlanej, Strumykowej i Rzeźniczaka. Tam bloki budują trzy firmy. I chociaż przedstawiciele wszystkich trzech deweloperów twierdzą, że nie są dla siebie konkurencją, to walka o klienta stała się trudniejsza. Nabywcy przebierają w ofertach. Każdy deweloper zapewnia o wysokim standardzie sprzedawanego M. Ceny za metr są jednak bardzo rozbieżne.

Najwcześniej z budową wystartowała gorzowska firma Rajbud, która jest już na trzecim etapie osiedla przy ul. Rzeźniczaka. Budowa pierwszego bloku z 99 mieszkaniami ruszyła ponad rok temu. Wtedy mieszkania sprzedały się jak ciepłe bułeczki. Teraz trwa budowa dwóch kolejnych bloków - 40- i 60-mieszkaniowego. Klucze do mieszkań lokatorzy dostaną w czerwcu i grudniu 2008 r. - Nie wiemy dokładnie, ile jeszcze mieszkań wybudujemy przy Rzeźniczaka. Na razie skupiamy się na aktualnych inwestycjach. Niewykluczone jednak, że powstaną tu kolejne nasze mieszkania - mówi Artur Pierun z zielonogórskiego biura sprzedaży Rajbud. Ceny za metr przy ul. Rzeźniczaka należą do najniższych w mieście. W bloku, który będzie oddany do użytku w grudniu, metr kosztuje niewiele ponad 3,8 tys. zł brutto. Niska cena nie oznacza już jednak świetnego zbytu. Rajbud poczuł na plecach oddech konkurencji. - Rzeczywiście widać teraz mały zastój w sprzedaży. Klienci mają w okolicy większy wybór - przyznaje Pierun.

Po sąsiedzku, bo tuż za płotem ekskluzywne osiedle stawia Paweł Adamowski, właściciel firmy Unibet. Oficjalna nazwa osiedla to Źródlane. Cel? 15 apartamentowców z 620 mieszkaniami w cztery lata. Budowa pierwszych bloków ruszyła kilka tygodni temu. - Zima nam niestraszna. Dziś były już wylewane stropy piwnic. Położona jest już kanalizacja, doprowadzone wszystkie media. Jak tylko beton wyschnie, zabieramy się za pierwsze piętro - mówi Jan Kominek, szef marketingu firmy Unibet Deweloper. Firma podpisała już umowy przedwstępne z kilkunastoma klientami. Ceny metra będą tu dużo wyższe niż u sąsiada zza płotu. Średni koszt metra to 4,2 tys. zł netto. Za stumetrowe mieszkanie zapłacimy zatem ok. pół miliona zł. - Klienci płacą za bardzo wysoki standard. Na przykład okna wstawiamy wyłącznie drewniane. Lokator dojedzie windą z podziemnego garażu prosto na swoje piętro. Każdy mieszkaniec będzie też miał przy swoim mieszkaniu pomieszczenie gospodarcze, w którym można trzymać rower czy wózek - wylicza Kominek. Unibet nie boi się, że rynek nieruchomości w Zielonej Górze się przesyci. - Mamy klientów, którzy kupują nawet kilka mieszkań naraz. W mieście jest naprawdę duże zapotrzebowanie na mieszkania, które długo jeszcze się nie wyczerpie - tłumaczy specjalista z Unibet.

Z pracami ostro idzie również zielonogórska firma San-Bud, która równolegle w tym Zielonej Góry prowadzi dwie inwestycje. Przy ul. Strumykowej buduje kompleks apartamentowców. Ceny? od 3,7 do 4 tys. zł brutto za metr. - W pierwszym bloku zostały na sprzedaż już tylko mieszkania dwupoziomowe. Wkrótce rozpocznie się tu budowa kolejnych budynków - mówi Hanna Krawczyk z biura Apartament Nieruchomości, które zajmuje się sprzedażą mieszkań San-Budu. W kompleksie będzie łącznie ok. 170 mieszkań. - Gwarantujemy wysoka jakość wykończenia. Kamienne klatki schodowe, przeszklenia, stalowe rolety, piękne zagospodarowanie terenu - wymienia Krawczyk. Oprócz mieszkań, San-Bud buduje też przy ul. Źródlanej domki szeregowe. 17 budynków powstaje na ogrodzonym terenie. Osiedle będzie miało własną drogę. - Podobne domy stoją już na os. Cegielnia. Powierzchnie domów to od 110 do 160 m kw. Cena to ok. 470 tys. zł - mówi szefowa Apartament Nieruchomości.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

W kwietniu zobaczymy odnowioną palmiarnię

Już podczas tegorocznego sylwestra mieliśmy się bawić na nowym parkiecie w nowej, powiększonej i wyremontowanej zielonogórskiej palmiarni - sztandarowym lokalu w Zielonej Górze.

Tak obiecywały jeszcze niedawno i władze miasta, i wykonawca. Niestety, na pląsy wśród egzotycznej roślinności będziemy musieli jeszcze poczekać. Zmienił się bowiem zakres prac, a więc i koszt inwestycji. Na szczęście, radni nie szczędzili grosza na dokończenie remontu i w przyszłorocznym budżecie zapisano na ten cel 5,3 mln zł plus milion na wyposażenie palmiarni. W sumie cała inwestycja pochłonie ponad 17 mln zł. Efekt tych wydatków zobaczymy jednak dopiero w kwietniu. - Zima jest dla nas łaskawa i prace idą zgodnie z harmonogramem. Władze miasta postanowiły jednak przy okazji remontu wyposażyć całą kuchnię i zaplecze oraz zmodernizować Domek Winiarza - tłumaczy Mariola Radwańska z Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, koordynatorka prac w palmiarni. Jak zapewnia, 90 proc. prac już jest gotowych. Na skale wisi Bachus z naczyniem w dłoni, z którego będzie wylewała się woda. Są już wszystkie tarasy i rozpięte pod dachem mostki. Po starej konstrukcji, oprócz widocznych z zewnątrz pozostałości daszków, nie ma już w środku śladu. - Czekamy jeszcze na szklane elementy wykończeniowe, kładziemy ostatnie kafelki i przygotowujemy miejsce na estradę - wymienia Radwańska. Teraz dodatkowo między budowlańcami kręcą się też projektanci wnętrz.

Efektu jeszcze nie widać, bo wszystkie rośliny nadal pokryte są specjalnymi foliami, by nie zostały uszkodzone. Nasza chluba, czyli daktylowiec, jest przywiązany linami, by się nie przewrócił. W planach są też nowe nasadzenia. Wyremontowana palmiarnia będzie aż o 11 m wyższa od jej wysłużonej poprzedniczki, a cały obiekt jest szerszy z każdej strony o 3 m. Sam obiekt ma być gotowy do połowy kwietnia, a otaczający go Park Winny - do końca czerwca.