04 stycznia 2008

Dawna siedziba PZPR pod ochroną (???)

Miasto chce sprzedać jedyny w mieście cenny budynek z epoki socrealizmu(gmach Centrum Biznesu). Co zrobi z nim przyszły inwestor? Nie wiadomo. Teoretycznie może go nawet wyburzyć. - Jeśli zajdzie potrzeba, wpiszemy go do rejestru zabytków, by go chronić - zastrzega wojewódzki konserwator zabytków

W wielu polskich miastach w imię modernizacji i unowocześniania terenów burzy się budynki sprzed kilkudziesięciu lat. Przy okazji rozpętała się też dyskusja, czy takie obiekty należy chronić jako znaki historii, czy pozwalać burzyć, by robić miejsce pod nowe inwestycje.

We Wrocławiu specjaliści od architektury współczesnej stworzyli listę najcenniejszych powojennych budowli, w Katowicach trwa walka o dworzec kolejowy, a w Opolu już płaczą po mozaice, która przez 40 lat zdobiła ścianę restauracji Festiwalowej, a przy okazji remontu po prostu ją zniszczono i wywalono na śmietnik.

Czy taki los czeka też nasze Centrum Biznesu, pierwotnie siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR?

To najciekawszy obiekt socrealizmu w naszym mieście. Zaprojektował go Mikołaj Kokozow, jeden z ciekawszych i wybitniejszych architektów polskich lat 50., autor m.in. stadionu Skry czy gmachu mieszkalnego przy ul. Noakowskiego w Warszawie. Pierwotnie miał być dużo większy z 18 wydziałami, salą obrad, czterema salami konferencyjnymi czy biblioteką. A pracować miało tu ponad 1300 osób. Ostatecznie projekt zmniejszono. Gmach stanął w 1953 r. Przez ostatnie lata był m.in. siedzibą miejskiej spółki Centrum Biznesu.

Obecnie nad głównym wejściem gmachu wisi baner: na sprzedaż. Radni miejscy zgodzili się na taki krok kilka miesięcy temu, mimo że władze miasta nie przedstawiły im koncepcji zagospodarowania tego terenu przez ewentualnego inwestora. To pozostaje całkowicie w jego gestii. Okazuje się, że obecnie potencjalny kupiec może z budynkiem zrobić wszystko, nawet go wyburzyć. Na to jednak nie zgodzi się Barbara Bielinis-Kopeć, lubuski wojewódzki konserwator zabytków.

Gdy tylko pojawiły się głosy, że gmach może zniknąć z architektonicznej mapy Zielonej Góry, zleciła badaczom z zielonogórskiego oddziału Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków opracowanie oceny naukowej tego budynku. W ten sposób chciała wyprzedzić ewentualne zakusy, by obiekt wyburzyć. - Jak wskazali specjaliści, to wartościowy budynek, zarówno pod względem architektonicznym, jak i urbanistycznym. Ich zdaniem warto więc go wpisać w rejestr zabytków i prawnie ochronić przed zniszczeniem - tłumaczy Bielinis-Kopeć.

Jak jednak zastrzega, na razie gmachu do rejestru nie wpisze, by... dać potencjalnemu inwestorowi większe pole manewru przy zagospodarowywaniu budynku. - Dla nas najważniejsza jest bryła. Gmach wpisany do rejestru zabytków jest chroniony w całości, co bardzo utrudnia wszelkie zmiany wewnątrz budynku, układu pomieszczeń, adaptację wnętrz na nowe potrzeby. Chcemy, by obiekt był zagospodarowany, więc nie kładziemy kłód pod nogi już na samym początku - mówi konserwator. Opinię naukowców wraz ze swoją oceną przekaże prezydentowi miasta, by ten w rozmowach z inwestorami zaznaczał wartość historyczną budynku.

Co się stanie, gdy miasto sprzeda gmach, a kupiec zmieni zdanie i zechce go wyburzyć mimo wcześniejszych obietnic, że go zostawi? Czy wtedy nie będzie za późno, by go ratować? - Gdy budynek rzeczywiście będzie zagrożony, momentalnie wpisujemy go na listę zabytków. Na razie jednak nie widzę potrzeby, by wszystko się tam musiało znajdować. Mam nadzieję, że to nie będzie potrzebne - tłumaczy Barbara Bielinis-Kopeć.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Brak komentarzy: