28 kwietnia 2008

Os. Mazurskie, czyli szał ziemskich zakupów

Ile jest warta ziemia pod duże osiedle mieszkaniowe w Zielonej Górze? Miliony. Tylko dwa hektary w sąsiedztwie os. Mazurskiego magistrat wycenia na 2 mln zł. Sama warszawska Korporacja Mieszkaniowa planuje postawić tam 350 mieszkań

Osiedla Mazurskie i Warmińskie w Zielonej Górze to 60 ha ziemi. Aż 41 ha należy do miasta. Pozostałe działki mają drobnych - ponad 30 - właścicieli.

Do tej pory inwestorom ciężko było coś tu budować z powodu fatalnego podziału gruntu. Na mapach widać, jak brakuje dostępu do drogi, lub kształt działek trudny do zagospodarowania. Miesiąc temu radni uchwałą scalili nieruchomości. Powstanie tu duże osiedle z blokami i domkami jednorodzinnymi. Prawie połowa gruntów przeznaczona jest pod administrację, sport, rekreację, zieleń parkową oraz kościół.

Magistrat już wystawił na przetarg dziesięć działek na os. Kaszubskim, niedaleko Mazurskiego. Teren ma być przeznaczony pod budownictwo jednorodzinne. Działki o powierzchni 2 ha urząd wycenia na 2,1 mln zł. Liczy jednak, że zarobi na nich jeszcze więcej. - Jestem przekonany, że ziemię w tej części miasta sprzedamy bez problemów. Ostatnio praktycznie każdy przetarg rozstrzygamy z nadwyżką. Dostajemy za grunty więcej, niż zakłada cena wywoławcza. Bardzo dobrze poszła np. sprzedaż działki przy ul. Źródlanej - opowiada Zdzisław Szczepański, naczelnik wydziału geodezji i gospodarowania mieniem w zielonogórskim magistracie.

Miasto zabiera się także za os. Mazurskie. - Zaczynamy przygotowywać wyceny nieruchomości. Licytacja pierwszych gruntów może odbyć się już za dwa miesiące. Pod budownictwo wielorodzinne trafią kilkuhektarowe działki. Są też tereny przeznaczone pod budownictwo jednorodzinne. Tych działek jest ok. 15. Każda liczy od 1 tys. do 1,2 tys. m kw. - mówi naczelnik Szczepański.

To niejedyne przygotowywane przez urząd transakcje. - Miasto mogłoby zamienić się na nieruchomości z Leszkiem Jarząbkiem. Przedsiębiorca jest właścicielem gruntów ul. Batorego, na tyłach osiedla KTBS. Jest zainteresowany ziemią na os. Mazurskim, a Towarzystwo Budownictwa chciałoby na jego terenie stawiać kolejne budynki. Jest już wstępna zgoda prezydenta na tę zamianę - tłumaczy Szczepański.

Pierwszą dużą inwestycję na os. Mazurskim poprowadzi warszawska Korporacja Mieszkaniowa. Firma w tej chwili jest już właścicielem 4 ha gruntów. Nie wyklucza, że chciałaby kupić drugie tyle. Inwestorzy z Warszawy pierwsze prace na osiedlu zaczną jesienią. Warszawska korporacja wybuduje tu 350 mieszkań. - Będziemy stawiali osiedle domów wielorodzinnych. Powstanie 12 budynków. Wszystkie będą miały cztery lub pięć kondygnacji i garaże podziemne. W tej chwili kończymy projektowanie i wkrótce wystąpimy o pozwolenie na budowę. Zakładamy, że prace będą etapowane. Całość inwestycji chcemy zakończyć w ciągu trzech lat - opowiada Robert Wilczyński, przedstawiciel Korporacji Mieszkaniowej z Warszawy.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Powstaje Osiedle Przyleśne

Będą nowe miejsca do mieszkania - firma Homebud z Zielonej Góry buduje osiedle ekskluzywnych domków szeregowych na zielonogórskim Jędrzychowie. Na Osiedlu Przyleśnym - bo tak będzie się nazywać - zamieszka 21 rodzin, a pierwszy etap inwestycji zakończy się w sierpniu tego roku.

Na placu budowy rozmawialiśmy z inwestorem - Robertem Jędrychowskim. „Pierwsze cztery domy wybudujemy już latem” –powiedział inwestor i zapewnił, że w każdym mieszkaniu znajdzie się salon z kominkiem, gabinet, przestronna kuchnia, jadalnia, łazienka oraz schowek. W górnej części: cztery sypialnie, łazienka i hall.
"Chodziło o to, aby było to miłe, kameralne osiedle otoczone lasem" - dodał Robert Jędrychowski i zapewnił, że przyszłym mieszkańcom Osiedla Przyleśnego będzie tam wygodnie. „Powstanie ładna droga osiedlowa, domy oddamy z wszystkimi mediami, a mieszkania będą liczyć od 147 do 170 m2” – mówił.
Ceny mieszkań rozpoczynają się od 450 tysięcy złotych. Najdroższe domy kosztują około 570 tysięcy. Trzy domy zostały już sprzedane. Budowa całego osiedla ma się zakończyć wiosną przyszłego roku.

Źródło: rzg.pl

25 kwietnia 2008

Budowa basenu. Które podejście? Kto to zliczy

Prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki rozpisuje przetarg na basen i halę. Od poniedziałku będzie czekał na oferty. Jeśli jego optymistyczny plan wypali, w czerwcu podpisze umowę na ich budowę.

Dokładne szczegóły na temat tego, jak ma wyglądać inwestycja, pojawią się na stronie internetowej miasta w poniedziałek 28 kwietnia. Dokumentacja jest spora. Urzędnicy przygotowali grubą teczkę, w której dokładnie opisują, co ma się znaleźć w kompleksie. Przezorność magistratu ma ustrzec przed protestami oferentów, które doprowadziły do unieważnienia ostatniego przetargu.

Tym razem magistrat zdecydował się wybrać opcję trudniejszą. Zamierza ogłosić tylko jeden przetarg. Ten obejmie nie tylko projekt, ale także budowę obiektu. Według urzędu, taka procedura pozwoli wybudować centrum rekreacyjno-sportowe szybciej. Inwestycja miałaby zakończyć się w ciągu dwóch lat.

Jedynym kryterium, według którego magistrat wybierze zwycięzcę, będzie cena. - To dlatego w dokumentacji wszystko opisaliśmy niezwykle szczegółowo. Dokładnie mówimy czego oczekujemy. Podajemy nie tylko wymiary boisk, liczbę i rodzaj basenów oraz atrakcji aquaparku, ale mówimy nawet o tym, jak pomalować ściany. Uwzględniliśmy każdą śrubkę - opowiada Janusz Kubicki. Prezydent nie wierzy, że tym razem też nie uda się rozstrzygnąć przetargu. Nawet jeśli projektanci nie przedstawią rozwiązania, które go zachwyci. - Wygląd obiektu nie jest dla mnie najważniejszy. Byłem ostatnio w Libercu. Ich aquapark z zewnątrz wygląda jak hipermarket, ale wewnątrz ma wszystko, czego goście potrzebują. Dla mnie też funkcjonalność jest najważniejsza - tłumaczy Kubicki.

Obiekt, który stanie na terenie MOSiR przy ul. Sulechowskiej, będzie składał się z trzech części: basenu, hali i ośrodka odnowy biologicznej. Na razie miasto nie będzie budować basenów zewnętrznych. Zapewnia jednak, że wykonawcy, projektując obiekt, muszą uwzględnić to, że w przyszłości powstanie kompleks także na świeżym powietrzu.

Na budowę basenu i hali radni przeznaczyli w budżecie 119 mln zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

24 kwietnia 2008

Budowa "Złotego domu"










Prace archeologiczne na deptaku


Zagospodarowanie placu przed filharmonią

Budowa budynku mieszkalnego ul. Dąbrowskiego


Będzie basen?

Jest nowa wizja basenu w Zielonej Górze. Prezydent Janusz Kubicki zapewnia, że obiekt powstanie. Dziś na specjalnej konferencji prasowej prezydent miasta przedstawił program funkcjonalno-użytkowy zielonogórskiego basenu i hali widowiskowo-sportowej. W jednym obiekcie ma się znaleźć basen i hala, podziału na dwa obiekty nie będzie powiedział prezydent. Rozpisany zostanie kolejny przetarg.

Będzie on w formule "zaprojektuj i wybuduj". Obiekt będzie znajdował się przy ul. Sulechowskiej w miejscu byłej Giełdy Rolno-towarowej. Hala ma pomieścić 5 tys. osób, a basen to właściwie cały kompleks, od brodziku dla matki i dziecka po pływalnię ze zjeżdżalniami. Przetarg zostanie ogłoszony w poniedziałek.
Rozstrzygnięcie nastąpi najprawdopodobniej w połowie czerwca. Program funkcjonalno-użytkowy został przygotowany przez firmę zewnętrzna przy udziale Urzędu Miasta mówił doradca prezydenta do spraw basenu i hali Robert Jagiełowicz. " Nie mogliśmy wykonać tego przy udziale zielonogórskich firm dlatego zatrudniliśmy firmę zewnętrzną". - dodał.
Projekt basenu wraz z wykonaniem ma kosztować około 110 mln złotych. Oprócz basenu na obiekcie mają się znaleźć: kręgielnia, kosmetyczka, siłownia i sauna. W poniedziałek na stronie internetowej Urzędu Miasta pojawi ogłoszenie o przetargu . Kryterium wyboru ma być cena. Przewidziany czas realizacji to 22 miesiące od momentu zawarcia umowy, czyli według obietnic w 2010 roku powinniśmy korzystać z nowego basenu.

Źródło: rzg.pl

Sklep czy wieżowiec?

„Nie chcemy wieżowca, chcemy w spokoju robić zakupy” - mówią mieszkańcy osiedla Braniborskiego. Od dwóch lat pomiędzy blokami straszy nieczynny sklep sieci Biedronka. Mieszkańcy osiedla chcą sklepu – miasto jednak postanowiło w tym miejscu wybudować wieżowiec. Dziś o godzinie 13.00 pod nieczynną Biedronką zebrali się wzburzeni zielonogórzanie.

„To najwyższy punkt Zielonej Góry, a my nie mamy gdzie robić zakupów, musimy dźwigać ciężkie siatki” - narzekają mieszkańcy.
Mieszkańcy osiedla Braniborskiego zwrócili się też z prośbą o pomoc do miejskich radnych. O 13.00 na osiedlu spotkali się z przedstawicielem Forum Młodych PiS - Arkadiuszem Tyburą. „Budowanie na tym terenie wieżowca jest nieporozumieniem. To teren historyczny. W planowanym studium zagospodarowania miasta faktycznie jest zapis, że na tym terenie można budować takie bloki, ale jaki wizjoner to wpisał? Tego nie wiem” – powiedział.
Dziś na osiedlu Braniborskim odbędzie się jeszcze jedno spotkanie. Z mieszkańcami ma się spotkać wiceprzewodnicząca Rady Miasta - Jolanta Danielak i wiceprezydent Zielonej Góry - Dariusz Lesicki. „Pod studium dotyczącym zagospodarowania tego terenu podpisało się 400 osób. Myślę, że decyzję zostawimy radnym” – powiedział wiceprezydent.
Inwestor zapewnił, że będą tam nie tylko ekskluzywne mieszkania, ale także sklepy. Budynek ma być bardzo nowoczesny – ma mieć od trzech do siedmiu kondygnacji, podziemny parking, około 90 mieszkań, a powierzchnia handlowa ma liczyć 400 m2.
Jak udało się dowiedzieć, zaprotestował także Uniwersytet Zielonogórski. Władze uczelni nie chcą, aby obok Wieży Braniborskiej, w której mieści się Instytut Astronomii, obywały się prace ciężkiego sprzętu, które mógłby zagrozić konstrukcji budowli.
O wynikach tych rozmów będziemy informować.

Źródło: rzg.pl

Utrudnienia na Sienkiewicza

Kolejne remonty przy ulicy Sienkiewicza. Przypomnijmy, w połowie marca rozpoczął się remont drogi przy ulicy Kraszewskiego. Powstaje tam dojazd do Focus Park. W związku z tą przebudową część ulicy Sienkiewicza, na odcinku 100 metrów, od dzisiaj będzie zamknięta.

„W związku z remontem nieczynny będzie jeden pas ruchu” - mówi zastępca kierownika budowy, Paweł Murawa. Prace potrwają do 30. kwietnia. Ruch odbywa się wahadłowo.
Prace na Kraszewskiego mają zakończyć się w pierwszej połowie maja.

Źródło: rzg.pl

23 kwietnia 2008

Będzie przebudowa ronda 11. Listopada

Kolejne zielonogórskie rondo - do poprawki. Po remoncie skrzyżowania przy kościele Świętego Ducha, przebudowy doczeka się rondo 11. Listopada przy Urzędzie Miasta. Władze Zielonej Góry ogłosiły już przetarg na wykonanie niezbędnych prac.

W planach jest przede wszystkim przebudowa kanalizacji, krawężników, nawierzchni drogi, a także nowe oświetlenie. Prace obejmą również cześć ulicy Podgórnej i Wrocławskiej. „Przewidujemy, że w wyniku tych prac uda się doprowadzić do płynności przejazdu na tym rondzie” - mówi Tomasz Nesterowicz - p.o. kierownika biura prezydenta miasta.
Firma, która zajmie się przebudową ronda będzie musiała także przedstawić projekt organizacji ruchu i zabezpieczenia robót w okresie trwania budowy. Miasto dopuszcza częściowe wyłączenia z ruchu ulic, co oznacza większe korki. A na te już teraz narzekają zielonogórscy kierowcy, którzy przyznali, że przebudowa ronda 11. listopada jest konieczna. „Najgorzej jest o godzinie 15.00 czy 16.00. Jest za mała przepustowość” – żalą się.
Jeśli chodzi o terminy, to prace powinny rozpocząć się pod koniec maja. Warto dodać, że wykonawca zajmie się także zielenią w tym miejscu - będą nowe drzewa i krzewy.

Źródło: rzg.pl

19 kwietnia 2008

Zmienia się zielonogórski cmentarz

W kaplicy pojawiły się szklane płaskorzeźby, wyznaczane są kwatery pod groby. Za trzy miesiące odbędą się pierwsze pochówki w nowej części zielonogórskiej nekropolii.

Na razie przejeżdżający ul. Wrocławską mogą oglądać teren nowego cmentarza tylko zza płotu. A ten jest bardzo reprezentacyjny, z klinkieru i metalowych zdobień. Za nim właśnie trwa wytyczanie kwater i budowa ścieżek z kostki granitowej lub betonowej między nimi. - Przygotowane będzie miejsce na 6-7 tys. grobów. A to tylko jedna trzecia całego terenu zaplanowanego na nowy cmentarz miejski. Na razie jednak trwają prace przy wykończeniu II etapu inwestycji - mówi Mirosław Gruszecki, prezes Miejskiego Zakładu Pogrzebowego, który zarządza zielonogórskim cmentarzem.

Gotowa jest już m. in. kaplica przedpogrzebowa, która kształtem przypomina łódź, a przed nią płoną nowoczesne latarnie jak pochodnie. Wnętrze też wreszcie doczekało się wykończenia. Są meble, nagłośnienie, lodówki. A na ścianach głównej sali pojawiło się już 10 długo wyczekiwanych szklanych płaskorzeźb wysokich na 2 m i szerokich na 80 cm. Wykonała je mało znaną techniką fussingu zielonogórska artystka Małgorzata Bukowicz. - To bardzo pracochłonna technika, której w naszym mieście nikt nie stosuje, a i w całym kraju niewielu artystów robi takie rzeczy - twierdzi rzeźbiarka, która sama zaproponowała szefostwu Miejskiego Zakładu Pogrzebowego tę niecodzienną formę. Jak opowiada, najpierw jest etap projektowania, potem rzeźbienia formy, na którą nakłada się szkło, z różnymi dodatkami, farbami. To wszystko przez ponad trzy dni wypala się w piecu w temp. ok. 900 stopni Celsjusza. Trzeba zachować rygor temperaturowy, by tafle powoli się nagrzewały i stygły. - Już dawno przymierzałam się do tej techniki. Aby wykonać to zlecenie, kupiłam nawet ogromny specjalny piec do zatapiania i formowania szkła. Warto było spróbować, bo efekt jest niesamowity - mówi Bukowicz. Rzeczywiście szklane tafle, które są podświetlone od wewnątrz, tworzą intymny nastrój i ociepliły bardzo surowe mury kaplicy.

Dodatkowo podobne kompozycje zamontowano nad głównym wejściem i w salach bocznych. Warunkiem przetargowym była uniwersalność witraży, by przedstawiciele różnych religii nie czuli się urażeni. - Przygotowałam trzy propozycje w oparciu o motyw człowieka i przyrody. Są to więc postacie roboczo nazwane "żałobnikami", które żegnają odchodzące osoby. Różnią się między sobą kwiatami, które trzymają w dłoniach. Po podświetleniu wyglądają jak postacie z innego świata - tłumaczy Małgorzata Bukowicz.

Pierwsze pochówki na nowej części cmentarza zaplanowano na lipiec. Jednak już w maju pracownicy Miejskiego Zakładu Pogrzebowego umieszczą swój sprzęt w nowym budynku administracyjno-techniczno-socjalnym w nowej części, by, jak tłumaczy prezes Gruszecki, nie trzeba było za każdym razem przenosić go przez ruchliwą ulicę ze starych pomieszczeń.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Park Piastowski zyska nową twarz. Piękniejszą

Miasto chce zagospodarować ponad 30 ha lasów na Wzgórzach Piastowskich. - Przywrócimy temu miejscu rekreacyjny charakter, by zielonogórzanie mogli tam odpoczywać - zapowiadają władze Zielonej Góry.

Park Piastowski powstał na początku ubiegłego stulecia. Sadzili go m.in. członkowie przedwojennego Towarzystwa Upiększania Miasta. Już kilkadziesiąt lat temu było to miejsce odpoczynku zielonogórzan, niedzielnych spacerów i rekreacji. Z czasem jednak teren ten coraz bardziej podupadał.

Obecnie o dawnej świetności świadczą piękne drzewa i resztki nierównych ścieżek. Przyszedł jednak czas, by las znowu stał się pięknym parkiem dla mieszkańców Zielonej Góry. Miasto chce zagospodarować ponad 30 ha między amfiteatrem a ogrodem botanicznym.

Według projektu powstanie tam ponad 1,5 km nowych ciągów pieszo-rowerowych. Z kolei istniejące ścieżki zostaną wyrównane, poszerzone i utwardzone. - Nie ma mowy o kostce betonowej. Będą to ścieżki żwirowe, a na podjazdach i skrzyżowaniach zastosujemy prawdopodobnie grys z żywicą syntetyczną, która przepuszcza wodę, ale zapobiega wypłukiwaniu kamyczków - tłumaczy Jarosław Szczęsny, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej zielonogórskiego magistratu.

Co prawda oświetlenia w parku nie będzie, ale za to wzdłuż alejek pojawią się ławki i kosze na śmieci. Obok nich nasadzone będą rododendrony, które lubią wilgoć i cień, a przy okazji pięknie kwitną i pachną. Jak zapewnia urzędnik, nie zostanie wycięte ani jedno drzewo.

Przy każdym z czterech głównych wejść do parku (przy ogrodzie botanicznym, koło ronda przy wyjeździe na Ochlę, przy Górce Tatrzańskiej i przy amfiteatrze) pojawią się tablice informacyjne w języku polskim i niemieckim. Do nich dołączone zostaną także mapy, opis parku i jego atrakcji. A tych zaplanowano w nim sporo: powiększenie istniejącego już wrzosowiska, na dwóch polanach będą wiaty, pergole, altany, by można było tam odpocząć, ale i schować się przed deszczem czy słońcem. Obok będą place zabaw dla dzieci. Przy jednej z tras zaprojektowano skałkę wspinaczkową, a w innym, obecnie niezadrzewionym miejscu, powstanie w przyszłości skatepark. W środku parku stanie też drewniana wieża widokowa. Aby spacerowicze nie zgubili się w lesie, na każdym skrzyżowaniu będą kierunkowskazy.

Remontu doczeka się też parking przy amfiteatrze i droga do niego. Jak szacuje magistrat, całość inwestycji będzie kosztowała ok. 2,5 mln zł. Pieniądze mają pochodzić ze środków unijnych. - Już jesteśmy po kilku spotkaniach z władzami Cottbus. Razem z nimi będziemy składać wniosek o dofinansowanie z programu Europejskiej Współpracy Terytorialnej. Oni chcą odrestaurować park w Branitz, a my dołączymy nasz park - tłumaczy Szczęsny.

Obecnie Cottbus przygotowuje projekt budowlany inwestycji. - My już taki mamy i jesteśmy gotowi do pisania wniosku. Czekamy tylko na ogłoszenie naboru - dodaje naczelnik.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

17 kwietnia 2008

Zmiany na Cegielni

Do 2010 roku, a może i wcześniej teren wokół stawu na tzw. Cegielni ma zostać uporządkowany. Powstaną ścieżki rowerowe i piesze, prace trwają. Mieszkańcy tymczasem twierdzą, że na nic zdadzą się prace porządkowe, jeśli teren nie będzie pilnowany przez policję.

Jak powiedział nam Grzegorz Sachar z Sanbudu, firmy, która prowadzi rekultywację zbiornika, właśnie została wydana zgoda starosty powiatowego na prace. Na miejscu są koparki, spychacze, oczyszczono już brzegi z zarośli i drzew. Nad stawem powstaną ścieżki rowerowe, chodniki, plaże. Wszystko po to, by mieszkańcy miasta mieli gdzie wypoczywać. Brzegi stawu zostaną uregulowane, tak by można było swobodnie dostać się nad wodę. Tymczasem mieszkańcy skarżą się na „znudzoną” młodzież, na wandali. W ich przekonaniu potrzeba patroli policji, które będą odstraszać młodych ludzi strzelających np. z wiatrówek do kaczek i łabędzi – bo takie przypadki miały miejsce.

Źródło: rzg.pl

Szkoła muzyczna nadal będzie straszyć

Milion złotych wydamy w tym roku na odnowienie zabytkowych elewacji

Tym razem sporo kamienic zgłoszono do programu rewitalizacji miasta. Jest wśród nich siedziba przychodni na rogu Bankowej i al. Niepodległości, są budynki przy Fabrycznej, Sikorskiego i oczywiście te z deptaka.

Jeszcze niedawno tylko kilka, kilkanaście wspólnot mieszkaniowych rocznie starało się o udział w programie rewitalizacji miasta. Od kiedy miasto wykładało tylko połowę kosztów remontu, a samemu trzeba było wyłożyć drugą, chętnych na odnawianie starych kamienic nie było aż tak dużo. Ale powoli to się zmienia. A w tym roku do konkursu o miejskie pieniądze wystartowały zarówno wspólnoty mieszkaniowe, instytucje, jak i prywatni właściciele budynków. - I niektórzy dołączyli naprawdę imponującą dokumentację. Zdjęcia, opracowania historyczne, projekty - opowiada Alicja Gajec z fundacji na rzecz rewitalizacji miasta.

No i pieniądze przepadły...

Niestety, wśród wybranych budynków nie ma szkoły muzycznej. Pieniądze, które w ubiegłym roku zarezerwowano w budżecie państwa na ten cel, przepadły. Przypomnijmy, że były poseł Krzysztof Bosak wystarał się o wpisanie tej inwestycji do ogólnopolskiego budżetu, ale umieszczono ją nie w tej rubryce. I złotówki przepadły. Teraz kłopot został na barkach szkoły i... miasta. - To nie jest nasz budynek, szkołą zarządza ministerstwo - przypomina wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk. - Za pośrednictwem fundacji będziemy jednak starać się o dotację unijną na ten remont i jesteśmy gotowi wspomóc finansowo inwestycję.

Marszałek euro na zabytki będzie dzielić dopiero w przyszłym roku, ale w tym roku miasto wystartuje w konkursie ministerialnym. Zabiegać będziemy o ponad 20 milionów złotych. - Do tego projektu zamierzamy wpisać muzeum, teatr, szkołę muzyczną, nawierzchnię deptaka, obiekty sakralne, zaułek artystów, iluminację zabytków - wymienia wiceprezydent. - Niestety, nie jesteśmy Toruniem czy Kazimierzem nad Wisłą, które to miejscowości doskonale wpisują się w zachowywanie spuścizny narodowej, ale mamy nadzieję, że uda się nam dostać pieniądze również na nasze obiekty.
Ministerialny konkurs ma być ogłoszony w maju. Urząd już się do niego przygotowuje.

Zabytki mają pierwszeństwo


O milion złotych z budżetu miasta starało się blisko 30 właścicieli budynków. Po przejrzeniu dokumentacji do konkursu zakwalifikowano 21. Kto dostanie pieniądze? - Decyzje podejmie rada fundacji w poniedziałek - zapowiada A. Gajec. Duże szanse ma kamienica na rogu Bankowej i al. Niepodległości, bo już od dwóch lat stara się o dotację. I wstępnie dostała się wcześniej "na listę”. Wnioski dotyczą też budynków przy ul. Kupieckiej, Żeromskiego, czyli ścisłego centrum. Ale również wspólnoty mieszkaniowe z ul. Sikorskiego, Fabrycznej i Reja zabiegają o dotacje. Jest jednak ważny warunek - premiowane są budynki wpisane do rejestru zabytków. - Przyznam, że bardzo zależy mi na ulicy Reja - mówi A. Gajec. - Chciałabym, by z czasem wszystkie kamienice odzyskały swój blask. Ale to kwestia przyszłości.

Źródło: gazetalubuska.pl

15 kwietnia 2008

Uwagi do studium

Tysiące osób podpisało się pod uwagami do projektu studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. „Jest to na razie szacunkowa liczba, bo jeszcze do Urzędu Miasta napływają wnioski wysłane pocztą. Termin minął o północy” – mówi wiceprezydent miasta Dariusz Lesicki. Jego zdaniem łącznie będzie około 100-120 uwag. Pod wieloma z nich są setki podpisów mieszkańców.

Uwagi dotyczą przede wszystkim terenów, które mają mieć funkcje przemysłowe oraz obszaru wokół Dzikiej Ochli. „Wiele z nich już zostało uwzględnionych przez prezydenta. Mam nadzieję, że spornych spraw nie będzie dużo” – dodaje Lesicki.
Do końca tygodnia uwagi będą analizowane. Każdy z klubów radnych wyznaczy po jednym reprezentancie, który będzie uczestniczył w ich opiniowaniu. Decyzja o tym, które z nich uwzględnić należy jednak do prezydenta miasta. W wypadku negatywnej opinii uwagi będą podlegały ocenie na specjalnej sesji Rady Miasta, która odbędzie się na początku maja.

Źródło: rzg.pl

Nowy wygląd kamienic PKO BP

Zespół kamienic, w których znajduje się bank PKO BP przy ulicy Żeromskiego będzie cieszył oczy zielonogórzan nowym wyglądem. Poprawi się też funkcjonalność wewnątrz. Bez przeszkód będą obsługiwane osoby niepełnosprawne. Projekt modernizacji jest już gotowy, każdy szczegół zaakceptowała Wojewódzka Konserwator Zabytków i wydano niezbędne pozwolenia na prace. Ruszą one na początku maja i potrwają do sierpnia.

Dyrektor I oddziału Lech Kurowski nie wątpi, że gmach po remoncie będzie robił jeszcze większe wrażenie niż teraz. „Zespół kamienic, w którym znajduje się bank tworzy piękny zespół architektoniczny, a po remoncie będzie jeszcze piękniejszy. Na parterze pojawi się nowe przestrzenne okno, oraz bonie na elewacji podobne do tych, jakie są na Ratuszu. Na zmodernizowanym fragmencie ściany od strony ulicy Żeromskiego nad oknami będą markizy. Zmieni się też kolor elewacji na parterze” – mówił Radiu Zielona Góra.
Równolegle z pracami przy elewacji będzie się toczył remont wewnątrz – na parterze i pierwszym piętrze. Jakość obsługi klientów znacznie wzrośnie, bo np. praca w wydziale operacyjnym będzie wyglądała inaczej. Znikną okienka kasowe, klienci będą mogli usiąść naprzeciw obsługującego ich pracownika. Dzięki temu będzie wygodniej i zostanie zachowana intymność rozmowy. Klienci nie będą musieli stać już w kolejkach, bo pojawią się ławeczki. I właśnie to – jak się przekonaliśmy – najbardziej cieszy zielonogórzan korzystających z usług banku. „Jestem niepełnosprawna i ciężko mi stać” – przyznawała jedna z klientek.
W narożniku ulic Mickiewicza i Żeromskiego zostanie utworzone samoobsługowe pomieszczenie. Aneks z wrzutnią, bankomatami i terminalami będzie działał całodobowo. Natomiast na rogu Żeromskiego i Starego Rynku pozostanie jeden bankomat.

Źródło: rzg.pl

11 kwietnia 2008

Spór o biurowiec w centrum miasta

Zielonogórzanie z ul. Kupieckiej i pl. Powstańców Wielkopolskich protestują przeciw budowie biurowca

To kolejny spór w Zielonej Górze między przedsiębiorcami planującymi inwestycje w śródmieściu. Tym razem chodzi o biurowiec, jaki firma Jama Nieruchomości zamierza wybudować przy pl. Powstańców Wielkopolskich (naprzeciwko księgarni św. Antoniego).

Źródło: gazeta.pl

Jama ma gotowy projekt czterokondygnacyjnego biurowca z poddaszem. Ściany budynku mają być częściowo przeszklone, czym nawiązują do szklanej sali pobliskiej filharmonii. Na górnych kondygnacjach zaprojektowano ogromny taras. Teren, na którym ma powstać inwestycja, jest już otoczony płotem, trwają prace archeologiczne.

Wizualizację obiektu pokazywaliśmy w "Gazecie" w ub. tygodniu, po tym, jak radni przyjęli uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego dla pl. Powstańców Wielkopolskich.

Przeciwko budowie biurowca protestują mieszkańcy starych kamieniczek przy ul. Kupieckiej. Budynek stanie tuż pod ich oknami. O zmianę warunków zabudowy walczą od ponad pół roku. Mieszkańcy kamienic sąsiadujących z planowanym biurowcem złożyli odwołania do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO uznało żale mieszkańców za słuszne. Przyznało, że decyzja Urzędu Miasta o warunkach zabudowy narusza dobra osób mieszkających w pobliżu, bo nowy budynek ograniczy im dostęp do światła. - Usłyszeliśmy od władz miasta, że w tym miejscu ma się pojawić zabudowa o charakterze historycznym. Ale przecież tu nigdzie nie ma budynku, który miałby pięć kondygnacji i wysokością dorównałby budynkowi - mówi Maria Lak-Mrówczyńska, która w imieniu mieszkańców domaga się od inwestorów, by ci obniżyli w projekcie wysokość biurowca. Pod pismem z protestem podpisało się blisko 50 osób. - Problemem nie jest tylko światło. Stracimy miejsca parkingowe na podwórku, służby ratownicze będą miały gorszy dojazd do posesji mieszkańców - mówi Wojciech Stawski, właściciel zakładu fotograficznego przy pl. Powstańców Wielkopolskich. Stawski zdenerwował się, kiedy kilka tygodni temu dostał z magistratu jeszcze jedno pismo o wydaniu warunków zabudowy - tym razem dla działki tuż przy ul. Bohaterów Westerplatte, gdzie dziś jest parking. - Władze robią z nas durniów. Nie zgadzam się, żeby za moje podatki miasto jednego dnia remontowało parking, a drugiego dnia zrywało nawierzchnię - mówi.

Działka, na której ma stanąć biurowiec Jamy, została sprzedana w ub. roku za blisko 3 mln zł. Zgodnie z umową, w ciągu roku miały się tu pojawić fundamenty, a po dwóch latach od sprzedaży ziemi inwestycja miała zostać doprowadzona do stanu surowego.

Według prezydenta miasta Janusza Kubickiego, sprawę rozstrzygnie dopiero nowy plan zagospodarowania przestrzennego miasta. - O wydanie warunków zabudowy można wystąpić dla każdego obszaru w mieście. To, że jest już taki dokument, jeszcze o niczym nie przesądza - mówi prezydent.

Roman Wirowski, jeden z szefów firmy Jama zaprosi mieszkańców ul. Kupieckiej na spotkanie. - Postaram się wytłumaczyć, że budowa biurowca będzie dla nich korzystna. Wymienimy sieci wodne, gazowe i elektryczne, więc wspólnoty nie będą ponosić żadnych kosztów. Chcemy również przekonać władze miasta, żeby odnowiły elewacje kamienic od strony podwórka, żeby dopasować je wizualnie do otoczenia - mówi Wirowski.

Planiści w magistracie pracują nad planem zagospodarowania. Dopiero kiedy dokument będzie gotowy, mieszkańcy będą mieli szansę złożyć swoje uwagi. Do tej pory inwestycja jest zablokowana.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

09 kwietnia 2008

Pl. Pocztowy: nowe wcielenie starej drukarni

Ruina przy zielonogórskim pl. Pocztowym przestanie straszyć. Przebudowa starej drukarni skończy się do końca roku

Dwa budynki przy pl. Pocztowym zasłonięte są rusztowaniami, widać robotników na dachach, znika stara sypiąca się elewacja. Jeden z budynków jest częścią tzw. Złotego Domu, przylegającego z drugiej strony do Starego Rynku (wejście od ul. Krawieckiej). Drugi budynek to dawna drukarnia. Budynki mają być skończone do grudnia br.

Wyremontowane pomieszczenia w dawnej drukarni inwestor zamierza wynajmować. Poszukiwaniem najemców zajmuje się Małgorzata Cichowlaz, szefowa biura nieruchomości Koncept House. - Trwają właśnie prace na parterze budynku. Wykonawcy mają tu poważne zadanie, bo muszą znacznie pogłębić podłogę. W budynku zostaną zlikwidowane bariery architektoniczne. Przy wejściu nie będzie żadnych schodków ani uskoków, więc bez problemu wjedzie zarówno osoba niepełnosprawna, jak i mama z wózkiem - opowiada Cichowlaz.

Na parterze jest dziś sklep z instrumentami muzycznymi. Cała powierzchnia najniższej kondygnacji ma 160 m kw. Właściciele budynku chcieliby, by cały parter trafił w ręce jednego najemcy. Najchętniej widzieliby tu bank lub duży sklep odzieżowy. - Witryny parteru i wejście do budynku będzie z dwóch stron - przy pl. Pocztowym i od strony deptaku - mówi Cichowlaz. Dwa kolejne piętra mają mieć charakter biurowo-usługowy. Pomieszczenia będzie można przystosować do potrzeb kancelarii lub gabinetów lekarskich. Wszystkie lokale będą wykończone według potrzeb najemców. Budynek będzie klimatyzowany, zostanie również zamontowana instalacja alarmowa.

Właściciel budynku zdecydował dobudować jeszcze jedno piętro, żeby wysokością dopasować się do powstającego Złotego Domu. Na najwyższej kondygnacji będzie mieszkanie. Nowością w budynku będzie winda.

Za metr kwadratowy wynajmu na parterze trzeba będzie zapłacić 100 zł netto miesięcznie. Czynsz na pierwszym i drugim piętrze to 60 zł netto za metr.

Stara drukarnia powstała na pl. Pocztowym w pierwszej połowie XIX wieku. Właścicielem był Wilhelm Levysohn, wydawca gazety "Gruenberger Wochenblatt". W tym samym budynku prócz drukarni mieściły się również księgarnia, siedziba wydawnictwa i galeria sztuki. W latach 70. XIX wieku syn Levyshona, Ulrich, dalej rozbudowywał drukarnię. Działała ona do końca XX wieku. Przez kilka ostatnich lat w budynku były najpierw kawiarnia, a potem sklep z instrumentami muzycznymi. Wyższe kondygnacje stały puste.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

08 kwietnia 2008

Zamiast sklepu pojawi się blok

Nie będzie marketu na os. Braniborskim, w budynku po byłej Biedronce. Prawdopodobnie w tym miejscu powstanie budynek mieszkalny.

Os. Braniborskie, najwyżej położone w mieście. To właśnie stąd dookoła rozpościera się piękny widok na resztę miasta i lasy. A klimat panuje czasem niczym w górach. Ale mimo tych wyjątkowych zalet, dzielnica ma jedną wadę. Bolączkę, o której co jakiś czas przypominają mieszkańcy - brak dużego sklepu. Odkąd trzy lata temu zlikwidowano Biedronkę, żaden z innych marketów nie zdecydował się na lokalizację na "dachu” Zielonej Góry. Ku rozżaleniu wielu mieszkańców.

Starsi męczą się niemiłosiernie

- To się w głowie nie mieści. Po wszystkie zakupy musimy chodzić na dół. A później z siatami z powrotem się wspinać. Młodzi dadzą radę, ale starsi mieszkańcy męczą się niemiłosiernie - podkreśla Filip Jankowski.
O uciążliwości przypominają też inni mieszkańcy. Potwierdziły to choćby dwie nasze akcje pt. Jak tu się mieszka, które przeprowadziliśmy w tej okolicy. O braku sklepu, jako największym problemie, wspominali niemal wszyscy pytani. Wspominali, mając jednocześnie nadzieję, że wreszcie ktoś po Biedronce przejmie budynek.

Tymczasem ostatnio aż zahuczało na osiedlu od plotek. Lotem błyskawicy rozeszła się wieś, że budynek po markecie ma być wyburzony. I żadnego sklepu tam nie będzie. Postanowiliśmy sprawdzić, czy to prawda. - Rzeczywiście w lutym prywatna firma wynajęła od nas obiekt - potwierdza szef Społem Janusz Makowski.

Nikt się nie zdecydował

Makowski nie zdradził z jakiej branży jest inwestor. Dodał jednak, że Społem cały czas starała się namówić przedstawicieli marketów i dyskontów do działania po Biedronce. - Tesco, Polomarket, Carrefour. Nikt się nie zdecydował. Z prostej przyczyny, prowadzenie tego typu sklepu na osiedlu Braniborskim nie opłaca się. A dodam, że tylko w ubiegłym roku ze względu na konieczność utrzymania pustego budynku straciliśmy 90 tysięcy złotych - wzdycha Makowski.


Wygląda więc na to, że sklepu na os. Braniborskim nie będzie. A co powstanie? Prywatny inwestor, który wynajął budynek od spółdzielni, zgłosił się do urzędu miejskiego o wydanie warunków zabudowy. - To prawda - potwierdza szef prezydenckiego gabinetu Tomasz Nesterowicz. - W tej chwili trwa załatwianie formalności. Już są pozytywne opinie wodociągów i energetyki cieplnej. Zgodnie z warunkami zabudowy w tym miejscu może powstać budownictwo wielorodzinne.

Z tego wynika więc, że jeżeli nie będzie protestów mieszkańców, zamiast Biedronki prawdopodobnie pojawi się blok mieszkalny.

Źródło: gazetalubuska.pl

Parter Złotego Domu już stoi

Budowa domu handlowego na deptaku ruszyła z kopyta . - I teraz wszystko będzie już w takim tempie - zapowiada szef zakładu budowlanego Bernard Imański.

Od kilkunastu dni widać spory ruch na budowie domu towarowego na deptaku. Przez ten czas stanęło już piętro budynku. A wcześniej przez kilka tygodni widać było tylko strop pierwszej, podziemnej kondygnacji. - Tempo jest szybkie, bo chcemy dotrzymać terminu i w czerwcu zamknąć stan surowy budynku - zapowiada B. Imański.

Widok wprost z tarasu

Według naszych informacji, budowa ruszyła, bo firma budowana B. Imańskiego włączyła się również jako inwestor w przedsięwzięcie. Ten krok ma zapewnić, że termin zapisany w umowie z miastem zostanie dotrzymany. Jeśli bowiem tak by się nie stało, firma CN Tower Plaza (właściciel inwestycji) będzie musiała zapłacić miastu 3 mln zł kary.

W tym czasie, gdy prowadzone są prace budowlane, inwestor uzgadnia ostatnie zmiany w wyglądzie budynku. Już bowiem zapowiadaliśmy, że kamienica będzie miała zupełnie inny wizerunek niż ustalono kilka lat temu. Przede wszystkim będzie pięć kondygnacji, a nie cztery. A na samej górze zaplanowano taras widokowy. - To świetne rozwiązanie - zachwala kierownik budowy Zenon Zygielewicz.
W budynku będzie winda i ruchome schody. Obiekt będzie połączony ze starą drukarnią przy pl. Pocztowym.

Nową nazwę wymyślą mieszkańcy?

Na razie nie wiadomo, jaka będzie elewacja domu handlowego. - Ustalimy to ostatecznie we środę - zapowiada B. Imański. Czy nazwa "Złoty Dom” będzie nadal pasować do wyglądu kamienicy? - Raczej nie - zapowiada przedsiębiorca. - Będziemy myśleć więc nad nową nazwą budynku. Mamy nadzieję, że zielonogórzanie nam pomogą. Kiedy projekt elewacji zostanie zatwierdzony, udostępnimy go "GL”. Chcemy, by mieszańcy mieli udział w wymyśleniu nowej nazwy.

Przedsiębiorcy zamierzają zakończyć budowę najpóźniej w czerwcu przyszłego roku. Już ustalają z przyszłymi dzierżawcami sposób wykorzystania obiektu. Na razie na pewno wiadomo, że w podziemiach będą bary, na ostatniej kondygnacji restauracja. A na pozostałych? - Są już pierwsze zgłoszenia dzierżawców - mówi B. Imański. - To złotnicy, instytucje finansowe...
O tym, kto wprowadzi się do nowej kamienicy na deptaku, dowiemy się prawdopodobnie w przyszłym roku.

Źródło: gazetalubuska.pl

Nie chcą biurowca w centrum

Rodzi się kolejny konflikt mieszkańców Śródmieścia z władzami miasta. Tym razem różnica zdań dotyczy inwestycji przy pl. Powstańców Wlkp., nieopodal księgarni św. Antoniego.

Od kilku miesięcy lokatorzy kamienic nr 34, 36, 38, 40 i 42 przy ul. Kupieckiej oraz nr 3 przy pl. Powstańców Wlkp. z niepokojem patrzą na to, co się dzieje przed ich oknami. Za stalowym ogrodzeniem trwają prace archeologiczne. To początek budowy czterokondygnacyjnego biurowca wraz z poddaszem użytkowym. Budynku, który zdaniem części mieszkańców nie powinien, a nawet nie ma prawa tam powstać.

Ale nie tak wysoko!

- Przecież tak wysoki obiekt zupełnie zasłoni nam dostęp światła do mieszkań, które i tak już są bardzo zawilgocone - dziwi się Maria Mrówczyńska. - Jedna kondygnacja, a proszę bardzo, niech sobie budują. Ale nie tak wysoko. Zresztą w tym miejscu nigdy nie było tak wysokiej zabudowy.

Przysłuchując się słowom sąsiadki, Ewa Motyl tylko znacząco przytakuje. - Nie dość, że mamy mały plac, to jeszcze nam się zabierze miejsce! A gdzie my zaparkujemy samochody? Będziemy mieszkać, jak w norze. Dlaczego tu się wpycha inwestora? Przecież są puste tereny koło Castoramy czy przy gazowni - dziwi się Motyl.

Mieszkańcy napisali protest, pod którym podpisało się 46 osób. - Nie jesteśmy przeciwni inwestycjom w Zielonej Górze. Ale lokalizowanie nowych obiektów powinno się odbywać z poszanowaniem interesów innych osób, nie tylko inwestorów - piszą w piśmie.

Prezydent przeszkód nie postawi

Na ostatniej sesji miejskiej rady, radni przystępując do zmian w planie zagospodarowania przestrzennego dali zielone światło inwestorowi. Co w takim razie z protestem mieszkańców? - Jeżeli tylko wszystko będzie się działo zgodnie z prawem, prezydent na pewno nie postawi przeszkód inwestorowi - odpowiada szef gabinetu Janusza Kubickiego, Tomasz Nesterowicz.

W tej chwili sprawę bada miejski konserwator zabytków. Dalsze działania inwestora uzależnione są od jego decyzji. A co ma powstać przy nieopodal księgarni św. Antoniego? - Czterokondygnacyjny biurowiec o łącznej powierzchni 2,5 tysiąca metrów kwadratowych, z wykorzystaniem podziemia - opowiada prezes firmy Jama, która stawia biurowiec, Marek Jarosz.
Zdaniem Jarosza będzie to obiekt nowoczesny, jakiego jeszcze nie ma w Zielonej Górze. Czy powstanie? Mieszkańcy pobliskich kamienic zapowiadają, że będą walczyć o swoje, wnosząc uwagi do planu zagospodarowania przestrzennego.

Źródło: gazetalubuska.pl

Stylowe lampy w Parku Winnym

Park Winny będzie miał nowe oświetlenie. Przy zielonogórskiej Palmiarni będzie około dwudziestu nowych lamp, a stare zostaną odnowione i pomalowane. Magistrat na utrzymanie oświetlenia zielonogórskich parków przeznaczył w tym roku o 4 tysiące złotych więcej.

Jak mówi kierownik Biura Zarządzania Drogami w Urzędzie Miasta - Piotr Tykwiński, na wykonanie oświetlenia i jego utrzymanie miasto przeznaczyło w tym roku 77 tysięcy 370 złotych.
Ze względu na przebudowę Palmiarni i nowe ścieżki, pojawił się problem oświetlenia. „Dlatego wymieniamy lampy na nowe, bardziej odpowiadające wizerunkowi nowej Palmiarni” - mówi dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej - Wojciech Janka. Nowych lamp jest około dwudziestu.
Przed otwarciem Palmiarni wszystkie lampy będą odnowione i zmienione na styl bardziej pasujący do koncepcji nowego obiektu. Jest jednak potrzeba wymiany wszystkich lamp – na razie trwają rozmowy z magistratem w tej sprawie.

Źródło: rzg.pl

Bezpieczniej i ładniej

Zielonogórskie place zabaw pięknieją. Trwają pozimowe konserwacje sprzętów, wysypywany jest nowy piach. Prace wykonano już m.in. w parkach – Świętej Trójcy, Sowińskiego oraz Tysiąclecia. W tym ostatnim miejscu spotkaliśmy uwijającą się ekipę pana Marka Jagusza.

Rodzice i opiekunowie chwalą odnowione place. Są przekonani, że teraz jest dużo bezpieczniej i bez obaw można pozwolić na zabawę nawet najmłodszym dzieciom. „Także my mamy gdzie usiąść, bo przy ogrodzeniu ustawiono ławeczki, płotek stanowi zabezpieczenie przed zwierzętami, uniemożliwia też oddalenie się dzieci. Jest czysto, kolorowo i ciekawie” – zachwalały mamy kilkulatków.
Zgodnie z unijnymi wymogami wszystkie nowe place muszą być ogrodzone i takie właśnie w Zielonej Górze powstają.

Źródło: rzg.pl

Zielona Góra dziś i jutro

„Gospodarka przede wszystkim. Zielona Góra dziś i jutro” – to kolejna debata organizowana przez zielonogórski PiS i posła Jerzego Maternę. Posłuchać prelegentów i podyskutować o wizji rozwoju naszego miasta będzie można już dziś po południu. „Rada Miasta będzie niedługo przyjmować bardzo ważne dokumenty – strategię rozwoju miasta i studium zagospodarowania przestrzennego, chcemy o nich porozmawiać” – mówił w Café Ermitaż Kazimierz Łatwiński, radny Prawa i Sprawiedliwości.

Łatwiński obawia się, że oba dokumenty mogą mieć braki, a przyjęte założenia nie zagwarantują nam dostatecznego rozwoju przemysłu. „Ukierunkują Zieloną Górę na lata, a pewne zapisy w strategii i studium mogą spowodować, że rozwój miasta będzie niedostateczny. Chcę powiedzieć o zagrożeniach, w obliczu których stoi nasze miasto” – mówił Łatwiński. Nasz gość zapoznał się bowiem z badaniami i diagnozą do strategii przygotowanymi przez wrocławską firmę i jak mówi wyniki są niepokojące. Zamierza je dziś wieczorem przedstawić.

W sali kameralnej Teatru Lubuskiego, gdzie odbędzie się spotkanie pojawią się m.in. goście z gmin, które rozwijają się w ostatnich latach bardzo szybko – wśród nich Ryszard Pacholik, wójt Kobierzyc na Dolnym Śląsku. Ta gmina stawia na inwestycje w gospodarce i handlu, sport, pamięta o kulturze, wójtowi udało się ściągnąć inwestorów z LG. „Doszło do tego dzięki ścisłej współpracy współpraca prezydenta Wrocławia, wojewody dolnośląskiego i wójta. To dobra lekcja dla nas, bo – jak podkreślał Łatwiński – „nie wolno prezentować tylko swoich ambicji i myślenia partyjnego, kiedy się chce sprowadzić inwestorów”.
Spotkanie rozpocznie się o godzinie 17.00. Patronuje mu Zarząd Regionu NSZZ „Solidarność”. Głos zabiorą m.in. były wicewojewoda Ireneusz Madej, rektor UZ Czesław Osękowski, socjologowie i przedstawiciel Wrocławskiego Parku Technologicznego.

Źródło: rzg.pl

03 kwietnia 2008

Inwestycje przy szkołach

W tym roku miasto wybuduje 10 kolejnych boisk szkolnych i osiedlowych

- Boiska będą droższe niż myśleliśmy - mówił nam niedawno prezydent Janusz Kubicki. W kontekście, że może nie będzie ich tyle, na ile liczyliśmy. Ale okazuje się, że jest nawet szansa na dodatkowe płyty.
Ile kosztuje boisko? Są takie za prawie 600 tys. zł i takie za połowę mniej. Ale i tak kwoty te są wyższe niż wyliczono w budżecie miasta. - Nie wiem, czy uda się nam zrobić wszystkie zaplanowane boiska przy szkołach - mówił niedawno prezydent Kubicki. Szefowa wydziału inwestycji Alicja Makarska też narzeka, że wykonawcy podają wysokie kwoty. - Również dlatego, że zdecydowaliśmy się na płyty poliuretanowe, które są droższe niż sztuczna trawa, ale też bardziej funkcjonalne - tłumaczy.

Ale to nie znaczy, że przetargi na budowę sportowych obiektów kończą się fiaskiem. Okazało się, że przy ul. M. Curie - Skłodowskiej nie można zbudować boiska, bo nie ma go w planach przestrzennego zagospodarowania. Pieniądze przesunięto na inne zadania i również dzięki nim w tym roku w prawie 10 szkołach przybędą nowoczesne place treningowe. Jest też szansa na kolejne dwa.

Cała lista dobrych wieści

Na ostatniej sesji radni przyznali pieniądze dwóm szkołom - przy SP 1 przy Wyszyńskiego oraz dla Zespołu Szkół Ekonomicznych przy Długiej. Chodzi o niewielkie kwoty, większe dołoży ministerstwo. Na nowe boiska. Dlaczego akurat tam? - W tych rejonach płyt treningowych jest najmniej - tłumaczył prezydent Kubicki. Jest jeszcze jeden powód. Od 1 kwietnia boisko przy szkole ekonomicznej jest zamknięte na kłódkę. - Sanepid nie pozwolił z niego korzystać, jest niebezpiecznie, trening grozi kontuzjami - mówi dyrektor placówki Barbara Bogacz-Szczepańska. Z tej płyty korzystała też młodzież ze śródmieścia, teraz nie ma ona wstępu na obiekt sportowy. A szkoła musiała zmienić plan lekcji.

Oprócz tych dwóch boisk, w tegorocznych planach jest jeszcze 10 za pieniądze miejskie. Zespół edukacyjny przy ul. Staffa za 290 tys. zł wybuduje wielofunkcyjne boisko do siatkówki i koszykówki. Obiekt ma być gotowy w czerwcu. Duże boisko powstanie przy SP 7 na ul. Zielonogórskiej - do koszykówki, siatkówki i piłki ręcznej. Kosztować będzie 538 tys. zł. W Zespole Szkół Akademickich wkrótce rozpoczną się prace przy dwóch płytach: do siatkówki i koszykówki, za ponad pół miliona złotych. III LO przy Strzeleckiej do szczęścia brakować będzie już tylko bieżni. W tym roku powstanie tam bowiem boisko do piłki ręcznej.
W SP 14 przy ul. Bocianiej do 7 lipca mają powstać dwie płyty - do piłki ręcznej i koszykówki. Wydamy na to 550 tys. zł.

Nie tylko przy szkołach

A to jeszcze nie koniec boiskowych inwestycji... W SP 15 przy ul. Lisiej powstać ma płyta do piłki ręcznej. Takiej zażyczyli sobie w szkole. W tym miesiącu ogłoszony zostanie przetarg na prace budowlane. Podobnie jest w gimnazjum nr 5 na ul. Piastowskiej. Tam wkrótce zobaczymy boisko do siatkówki.


Urząd przygotowuje też przetargi na budowę boiska osiedlowego przy ul. Anny Jagiellonki. Jedynie tu powstanie obiekt ze sztuczną trawę. Będą dwie płyty do siatkówki i do piłki ręcznej. Osiedlowy plac treningowy w tym roku będzie też w parku Sowińskiego przy starówce.
W sumie, pod koniec roku przybyć nam może aż 12 boisk. Już mamy ich 10. Sporo, ale wciąż jeszcze w wielu miejscach młodzież nie ma gdzie pograć w piłkę. - Aby powstała cała sieć takich obiektów, musi ich powstać 28 przy szkołach i dziewięć osiedlowych - wylicza A. Makarska. A to oznacza, na przyszły rok zostanie nam jeszcze "tylko” 14.

Źródło: gazetalubuska.pl

02 kwietnia 2008

Decyzje przeciągnięte w czasie

Wczorajsza sesja Rady Miasta przeciągnęła się w czasie, ze względu na odrzucenie uchwały dotyczącej scalenia gruntów na terenie kisielińskiej dzielnicy mieszkaniowej. Radni szybko zmienili zdanie i zwołali specjalną sesję. Na kilkunastominutowym spotkaniu uchwalono scalenie i podział nieruchomości oraz nadanie nazw ulicom na Osiedlu Warmińskim i Mazurskim.

Naczelnik Wydziału Geodezji i Gospodarowania Mieniem Zdzisław Szczepański powiedział, że w wyniku scalenia nieruchomości miasto otrzyma dodatkowo około 30 hektarów ziemi z przeznaczeniem na zabudowę rodzinną i wielorodzinną. „Ziemia zostanie wystawiona do przetargu, a ze sprzedaży tych terenów miasto może uzyskać 30 do 35 milionów zł” – dodaje Szczepański.

Wątpliwości co do uchwały było wiele, jednak najważniejsza dotyczyła pokrycia kosztów odszkodowania dla mieszkańców za działki gruntów wyznaczone pod drogi mówi radny PO Artur Zasada – „Wątpliwości były z tego względu, że miasto budowało drogi, które były niepotrzebne, a mieszkańcom trzeba było płacić wysokie odszkodowania. Teraz okazuje się, że droga jest potrzebna, a kwotę odszkodowań pokryją opłaty adiacenckie- czyli kwoty wzrostu ceny nieruchomości po uchwaleniu scalenia i gruntów” – wyjaśnia radny. Miasto nie poniesie w związku z tym żadnych kosztów.

Źródło: rzg.pl

Marek Kamiński o sesji Rady Miasta

Sesja Rady Miasta - to temat dzisiejszej porannej rozmowy w Cafe Ermitaż. Jedną z głośniejszych kwestii była propozycja zakupu "Bitwy pod Grunwaldem". - "Za długo trwało przygotowanie do głosowania, za dużo było dyskusji i szumu medialnego, to na pewno zaszkodziło rzeźbie" - mówił nasz dzisiejszy gość - Marek Kamiński z PO i wyjaśniał dlaczego głosował "za".

– „Pan prezydent dawał słowo, że po zakupie dzieło będzie w odpowiednim miejscu eksponowane, uwierzyłem i glosowałem za, ale nie wszyscy dali się przekonać” – zaznaczał radny.
Podczas wczorajszej sesji radni udali się do Ochli, aby zobaczyć dzieło Jana Papiny. Barbara Langner dyrektor MZK zaskoczyła urzędników i podstawiła radnym autobus kiepskiej jakości - jednych to zbulwersowało, inni stwierdzili, że to primaaprilisowy żart. A Marek Kamiński uznał to za dobry pomysł zwrócenia uwagi na problemy Miejskiego Zakładu Komunikacji. Według radnego receptą na zły stan wielu pojazdów w MZK jest złożenie wniosków o środki unijne. Jak mówi Marek Kamiński Zielona Góra ma duże szanse na pozyskanie funduszy.
Na wczorajszej sesji dyskutowano również o tym jak będzie wyglądało Osiedle Mazurskie. Dopiero późnym popołudniem udało się dojść do porozumienia. Według Kamińskiego uchwała była za słabo przygotowana przez poszczególne wydziały i trzeba było wyjaśnić wszelkie pytania i wątpliwości. "Na szczęście nie zatrzymał się proces inwestycyjny na tym terenie" - dodał na koniec radny.

Źródło: rzg.pl

"Tak" dla inwestycji

Droga otwarta dla nowych inwestycji. Zielonogórscy radni zgodzili się wczoraj na przystąpienie do zmiany planów zagospodarowania przestrzennego dla trzech lokalizacji na terenie miasta. Pierwsza to Plac Powstańców Wielkopolskich, gdzie firma Jama chce postawić 5 kondygnacyjny biurowiec. Ostatnio tak wysoki budynek oprotestowali mieszkańcy placu, poparli ich także niektórzy radni.

Jacek Budziński z PiS bezskutecznie próbował zdjąć uchwałę z porządku obrad, ale projekt ostatecznie został przyjęty. "Mieszkańcy cały czas mają szansę. Przystąpienie do sprawozdania planu zagospodarowanie da możliwość do składania protestów, do czego zresztą ich zachęcam"– mówił wczoraj radny.

Podobnie do sprawy podchodzą władze Zielonej Góry. Chociaż nie zamierzają wycofać swojej zgody na inwestycję, uważają, że uda im się porozumieć z mieszkańcami. "Na razie tylko przystępujemy do zmiany planu, dyskusja dopiero przed nami"- przekonywał wiceprezydent Dariusz Lesicki.

Radni zgodzili się także przystąpić do zmiany planu dla Centrum Biznesu. Prezydent Janusz Kubicki chce sprzedać budynek inwestorowi, który zbuduje na jego miejscu centrum handlowo-rozrywkowe. Obiekt o podobnym przeznaczeniu będzie mógł powstać także przy ulicy Dąbrowskiego- w budynku Lumelu, który w zeszłym roku kupiło miasto. Radni ten pomysł poparli choć nie obyło się bez ciętych komentarzy. - „Prezydent mówił, że wyremontuje budynek z funduszy unijnych i przekaże go Straży Granicznej czy celnikom. A teraz musimy ratować mu tyłek- mówił radny PO Artur Zasada. "Okazało się, że nie ma nawet takiego funduszu unijnego, który by finansował tego typu remont i nie ma nawet pomysłu, co z tym budynkiem zrobić. Budynek wart kilkanaście milionów złotych uległby zniszczeniu i mogłoby sie okazać, że te pieniądze zostały bezpowrotnie stracone. Jedyna szansą, żeby te pieniądze odzyskać była zmiana tego planu" - dodaje Zasada.
Władze miasta prowadzą już rozmowy z inwestorami zainteresowanymi budynkiem przy ulicy Dąbrowskiego. Lumel ma go opuścić w 2009 roku.

Źródło: rzg.pl