04 lipca 2008

75 milionów do wzięcia

Zielonogórscy przedsiębiorcy proponują miastu wspólny interes na centrum handlowym. Zarobimy my, zarobicie i wy - tak można opisać ofertę Zbigniewa Bąbelka i Adama Baranowskiego, która wpłynęła w ubiegłym tygodniu do magistratu. Miasto miałoby zyskać na tej propozycji 75 mln zł.

Na pierwszy rzut oka sprawa wygląda podejrzanie. Dwóch przedsiębiorców chce, by miasto zmieniło plan zagospodarowania przestrzennego działek, których oni są właścicielami. Chcą, by zamiast domów stanęły tam hipermarkety. Propozycja wpływa akurat przed głosowaniem nad studium zagospodarowania miasta. I jeśli ta oferta zostałaby przez miasto przyjęta, dwóch biznesmenów mogłoby zarobić w ciągu roku nawet kilkadziesiąt milionów złotych.

To ma być wspólna korzyść

Z. Bąbelek i A. Baranowski wprost jednak mówią - nasz plan przyniesie konkretne korzyści dla miasta. Wyliczyli je na - bagatela - 75,4 mln zł już za rok.
Jak można zarobić takie pieniądze? Propozycja dotyczy osiedla Na Olimpie, czyli terenów między marketem Auchan i blokami byłego ogrodnictwa. Dziś planowane jest tam osiedle domków jednorodzinnych, w nowym studium przewiduje się tam budynki wielorodzinne. Większość terenu jest własnością dwóch przedsiębiorców, a część (5,5 ha) ma miasto i są to grunty pod drogami. - Proponujemy, by scalić ten teren i sprzedać w jednym kawałku, około 20 hektarów, pod handel wielkopowierzchniowy - mówi A. Baranowski. - Po scaleniu 40 procent terenu dostanie miasto, my 60 procent. Czyli miasto jeszcze dostanie od nas ziemię. Całość można w przetargu sprzedać po tysiąc złotych za metr. Tylko przy cenie 560 złotych miasto zarabia 50 milionów.

Zdaniem przedsiębiorców, miasto zyska jeszcze bardziej. Nie musi uzbrajać tego terenu pod budownictwo, czyli zaoszczędza 20 mln zł, dostanie również podatki od nieruchomości - 3 miliony rocznie. W sumie zyski miasta miałyby wynieść ponad 75 milionów złotych.
Zysk ma być szybki, bo sieci handlowe już przebierają nogami, by otworzyć u nas markety. Chętny jest Liroy Merlin, mówi się o M1.
Ale wszystko to uda się jedynie, jeśli 15 lipca na głosowaniu radni w studium przeznaczą teren osiedla pod markety.

A może tak poczekać...

Radni jednak jeszcze propozycji nie poznali. - Nie mogę tej oferty ocenić, bo jeszcze jej nie znam - mówił nam wczoraj szef klubu PiS Jacek Budziński. - W piątek mamy się spotkać z jednym z inwestorów.

Radni lewicy mają wyznaczone spotkanie w przyszłym tygodniu. Ale już dziś szef klubu Zygmunt Listowski zapowiada: - My się zgodzimy na tę propozycję. Jeśli miasto może na tym skorzystać, dlaczego nie.

Najważniejszy będzie jednak głos Platformy, bo i najbardziej liczny podczas głosowania
- Każdy sposób na to, by miasto zarobiło pieniądze, jest wart rozważenia - mówi Artur Zasada. - Ale ofertę mamy poznać dopiero w czwartek, a do tego nie znamy stanowiska prezydenta w tej sprawie, a to ono jest dla nas punktem wyjścia.

Prezydent Janusz Kubicki podchodzi do tej propozycji baaardzo ostrożnie. - Na pewno nie jestem zwolennikiem, by ją rozpatrzyć przed uchwaleniem studium - przyznaje. - To tak, jakbyśmy czekali, kto z prywatnych inwestorów da miastu więcej, by oni mogli zrobić interes. Sprawę trzeba też rozpatrzyć pod względem prawnym. No i decyzja jest w rękach rady.

Jaki będzie los milionowej oferty zielonogórskich przedsiębiorców, dowiemy się prawdopodobnie w czwartek. Wiele wskazuje na to, że nie da się wpisać jej do obecnego studium, bo zmiana jest istotna i wymagałaby kolejnych konsultacji z mieszkańcami. Po prostu oferta wpłynęła za późno.

Źródło: gazetalubuska.pl

Brak komentarzy: