23 lipca 2008

Kubicki: jak interes nie wyjdzie dam 10 mln zł

Dam inwestorowi 10 mln zł gwarancji na to, że miasto uchwali studium i plan w terminie! - mówi prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki po rozmowie z biznesmenami

Zielonogórscy przedsiębiorcy Zbigniew Bąbelek i Adam Baranowski zaproponowali miastu wspólny interes i obiecują co najmniej 75 mln zł zysku.

- W urzędzie jestem drugi raz i nie mam o nim dobrego zdania. Miesiącami czekam na odpowiedzi od prezydenta. Niektórych jeszcze nie otrzymałem. Także ta sprawa miesiąc leżała w szufladzie - mówi przed wejściem do prezydenckiego gabinetu Adam Baranowski.

Chodzi o 22,5 ha ziemi na os. Na Olimpie, za hipermarketem Auchan. Biznesmeni chcą sprzedać ją pod handel i przemysł. Według nich miasto, które ma tam także swoją ziemię (5,5 ha), mogłoby dołączyć do sprzedaży. Przedsiębiorcy szacują, że metr gruntu wart jest od 560 zł do 1 tys. zł. Trzeba tylko zmienić studium i uchwalić plan. Potem w przetargu teren sprzedać. - To ponad 50 mln zł gotówką. Miasto zaoszczędzi też w ten sposób 22 mln zł, bo nie musiałoby budować dróg publicznych - tłumaczą przedsiębiorcy. Formalnie urząd musiałby scalić wszystkie grunty i je podzielić. Biznesmeni godzą się, aby po zakończeniu procedury udział miasta w gruntach wzrósł z 24 do 40 proc. Przedsiębiorcom zostałoby po 30 proc. Wczoraj zgodzili się też na to, aby magistrat sprzedawał swoje grunty pierwszy.

Tutaj zgoda się kończy. Zdaniem przedsiębiorców najpierw trzeba zmienić projekt studium uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego miasta. Ten dokument radni mają przegłosować w sierpniu br. Biznesmeni chcą termin przesunąć o półtora miesiąca. - Ustalmy nowe studium, a potem finalizujmy transakcję. Będziemy pewni, że wojewoda nie zaskarży procedur - mówi Baranowski.

Tu zaczynają się schody. Ze względu na inne inwestycje, prezydent nie chce odkładać sesji. - Uważam, że trzeba przyjąć studium takie, jak jest teraz, i od razu rozpocząć procedurę jego zmiany dla terenu za hipermarketem Auchan. Na tej samej sesji przyjmiemy uchwałę o przystąpieniu do uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. Bez niego nic się nie da na tej działce zrobić - tłumaczy Kubicki.

Przedsiębiorców jednak nie przekonał. Nie podoba im się perspektywa kilku miesięcy oczekiwań. - Nie wierzę panu. Chcecie te pieniądze czy nie?! - pytał biznesmen. - Nie czekajmy, aż pociąg koniunktury przejedzie wokół nas - mówi Bąbelek.

Kubicki szuka rozwiązania. - Procedury planistyczne potrwają pół roku. Aby nie zniechęcać potencjalnych inwestorów, już teraz przystąpmy do przetargu na ziemię. Miasto może podpisać umowę przedwstępną z przyszłym inwestorem. Mogę mu dać gwarancję, że w perspektywie pół roku uchwalimy studium i plan. Jeśli tak się nie stanie, to miasto może się zobowiązać do pokrycia kosztów biznesowych tej firmy np. wydatków na projekt. Jestem gotów wyłożyć 10 mln zł - mówi.

- To nie żart? - pyta "Gazeta".

- Dlaczego? Wtedy będę miał pewność, że radni nie wycofają się w ostatniej chwili - odpowiada Kubicki.

Kolejna runda negocjacji w przyszłym tygodniu. Biznesmeni nie są zadowoleni. - Cały czas czujemy niechęć - mówi Adam Baranowski.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Brak komentarzy: