16 lipca 2008

Ulica Dąbrowskiego po roku pożegnała hałas

Zielonogórzanie z ulicy Dąbrowskiego mogą odetchnąć, skończył się najdłuższy remont w historii ulicy

Zniknęły walce i koparki, ucichły młoty pneumatyczne, nigdzie nie widać robotników. Tak wczoraj wyglądała zielonogórska ul. Dąbrowskiego. A mieszkańcy odetchnęli. - Ten hałas był nie do wytrzymania - mówią.

Z zimową przerwą remont ul. Dąbrowskiego trwał prawie rok. Pierwsze ekipy budowlane weszły na ulicę w sierpniu ub. roku.

Przetarg na inwestycję wygrała firma San-Bud. Dziś droga jest już po korekcie, pojawiło się na niej 60 nowych miejsc parkingowych i chodnik. Zamontowano nowe oświetlenie, pojawiły się nowe studzienki. Budowlańcy przesadzili kilka drzew (rosną teraz na sąsiedniej ul. Jana z Kolna).

Mieszkańcy fatalnie wspominają jednak czas remontu. Narzekań nie było końca. Hałas, brud, utrudnienia w komunikacji, a do tego odwlekane terminy zakończenia prac. Remont miał się najpierw zakończyć w czerwcu, potem na początku lipca. Mieszkańców dziwiło zachowanie robotników, którzy jednego dnia kładli asfalt i wylewali beton, a następnego znów go rozwalali. Z takiej sytuacji na drodze cieszyli się tylko instruktorzy szkoły jazdy. - Nasi kursanci na własnej skórze mogą poznać, co to znaczy polska droga - śmiali się instruktorzy.

- Wydawało się, że ten koszmar nie będzie miał końca, a w poniedziałek hałas ucichł, a ciężki sprzęt zniknął z drogi - mówi pan Kazimierz.

- Pozostaje tylko kilka drobnych poprawek, więc na jeden dzień wrócą walce, ale tylko po to, żebyśmy mogli połączyć Dąbrowskiego z Jana z Kolna. Później pozostanie tylko pomalowanie linii na jezdni - mówi Rafał Pietryka, kierownik budowy. Inwestycja kosztowała miasto ok. 4,4 mln zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Brak komentarzy: