05 sierpnia 2008

Przy Castoramie powstanie nowa galeria

To nie żart! W Zielonej Górze może powstać jeszcze jedna galeria. Prezydent miasta zdradził radnym, że jest inwestor zainteresowany budową galerii handlowej przy Castoramie

Janusz Kubicki, prezydent miasta, nie chce mówić o pomyśle głośno. - Powiem więcej, jeśli będą umowy. Na razie żadnych szczegółów nie będę zdradzał - ucina.

Bardziej rozmowny był podczas cotygodniowego spotkania z przedstawicielami klubów radnych. To im przedstawił szczegóły przedsięwzięcia. - Prezydent uważa, że Castoramę należy rozbudować na jej przedłużeniu w stronę biblioteki im. Norwida (ul. Wojska Polskiego). Są tam trzy działki. Największa to własność prywatna. Leży w bezpośrednim sąsiedztwie hipermarketu. Dwie kolejne, należą do miasta (3 tys. m kw.). Powierzchnia całego terenu to ok. 2,5 ha. Rozszerzenie powinno obejmować działki miejskie, tak, aby miasto skorzystało na sprzedaży gruntów pod wielkopowierzchniowy obiekt handlowy. Prezydent przedstawia tę koncepcję w taki sposób, że jest inwestor, który ma przekształcić Castoramę w galerię handlową także pod względem architektonicznym. Nas, jako radnych PiS, będą interesować szczegóły tej transakcji. Chcemy wiedzieć więcej o tym, jak w przyszłości ma wyglądać galeria. Musimy uniknąć ryzyka, że powiększa się Castoramę, a ona zaczyna sprzedawać cegły albo magazynować materiały budowlane. Uważam, że jest tu za dużo tajemnic. Prezydent musi nam powiedzieć więcej, inaczej zabraknie głosów dla przegłosowania tej koncepcji - mówi Kazimierz Łatwiński, radny PiS.

Podobnego zdania jest Artur Zasada, szef radnych PO. - Już od dawna mówi się o tym, że z Castoramą trzeba coś zrobić. Prezydent zapowiada, że inwestor przebuduje galerię tak, aby wyglądem przypominała poznański Stary Browar. Z zewnątrz ma być obita cegłą klinkierową. Tyle że nie pokazał nam planów. Nim przegłosujemy zmiany w studium, chcemy je zobaczyć. Każdy pomysł na zagospodarowanie tego okropnego miejsca jest wart zastanowienia - mówi Zasada.

Więcej o negocjacjach mówi Dariusz Lesicki, wiceprezydent miasta odpowiedzialny za ściąganie inwestorów. - Projekt zakłada zmianę wyglądu Castoramy na taką, o której mówią radni. Według tych zamierzeń w nowej galerii mają powstać sklepy różnych branż, ale prym nadal wiodłaby Castorama. Myślę, że to szansa dla tych zielonogórskich przedsiębiorców, którzy z różnych powodów nie mogli wynająć powierzchni w Focus Parku, a widzą dla siebie miejsce w centrum handlowym. Nie obawiałbym się, że firma zrobi skład materiałów budowlanych. Można temu zapobiec, ustalając warunki funkcjonalne podczas uchwalania planu - mówi Lesicki. Jak tłumaczy, wizualizacji jeszcze nie ma. - Jest natomiast ogólna koncepcja, którą przedstawiają biznesmeni - dodaje. Zapewnia też, że głównym inwestorem nie będzie Castorama.

To niejedyna galeria, jaka ma powstać w Zielonej Górze w najbliższej perspektywie. Na 17 września zaplanowano otwarcie galerii Focus Park. W dawnej Polskiej Wełnie pod jednym dachem znajdzie się 110 sklepów i dziesięciosalowe kino.

Kolejna galeria ma stanąć przy ul. Dąbrowskiego. Tu zielonogórskie zakłady Lumel wystawiają na sprzedaż 1,7 ha gruntów. Także magistrat, do którego należy przylegająca do Lumelu działka o powierzchni ok. 67 arów, wkrótce ogłosi przetarg. W walce o grunt, który ma wkrótce zostać przeznaczony pod handel wielkopowierzchniowy, biorą udział dwie firmy. To Plaza Center, właściciel m.in. kompleksu Wratislavia Center we Wrocławiu i biurowca Wilcza House w Warszawie oraz Caelum Development, która we wrześniu ub.r. otworzyła w Gorzowie Galerię Askana i już buduje tam kolejne centrum handlowe Nova Park na Zawarciu.

Magistrat prowadzi także negocjacje z dwoma biznesmenami, którzy zaproponowali miastu interes na ziemi za hipermarketem Auchan. Zielonogórscy przedsiębiorcy Zbigniew Bąbelek i Adam Baranowski obiecują co najmniej 75 mln zł zysku. Chodzi o 22,5 ha ziemi na os. Na Olimpie. Biznesmeni chcą sprzedać ją pod wielki handel i przemysł. Według nich miasto, które ma tam także swoją ziemię (5,5 ha), mogłoby dołączyć do sprzedaży. Przedsiębiorcy szacują, że metr gruntu wart jest od 560 zł do 1 tys. zł. Trzeba tylko zmienić studium i uchwalić plan. Potem w przetargu teren sprzedać. - To ponad 50 mln zł gotówką. Miasto zaoszczędzi też w ten sposób 22 mln zł, bo nie musiałoby budować dróg publicznych - tłumaczą przedsiębiorcy. Formalnie urząd musiałby scalić wszystkie grunty i je podzielić. Biznesmeni godzą się, aby po zakończeniu procedury udział miasta w gruntach wzrósł z 24 do 40 proc. Przedsiębiorcom zostałoby po 30 proc.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Brak komentarzy: