22 października 2008

Jest galeria, są popękane ściany, będą pieniądze

Mieszkańcy budynków przy Focus Parku żądają odszkodowań za zniszczenia, jakie miały powstać w ich domach, gdy budowano galerię. Ubezpieczyciel nie chce o tym słyszeć

Pani Alina Chmielak w budynku przy ul. Kraszewskiego mieszka od 58 lat. Świeżo w pamięci ma spotkanie z dyrektorami Parkridge, którzy przed rozpoczęciem przebudowy Polskiej Wełny na ekskluzywne centrum handlowe zaprosili mieszkańców z okolicznych domów na konferencję. - Chcieli się z nami zapoznać. Zapewniali, że zrobią ze starą fabryką porządek. Każdy z nas się cieszył, bo usłyszeliśmy, że nie będziemy już dłużej mieszkać w pobliżu starej rudery. Miało być lepiej, ale jak się wkrótce okazało, wcale nie było - opowiada Chmielak. Kiedy ze swoich okien oglądała, jak robotnicy rozwalali słupy suwnicy, była przerażona. - Najpierw je podcięli, a później zawalili całą suwnicę. Jak to wszystko runęło, to myślałam, że od tego trzęsienia nasz dom też się zawali. Ale na tym nie koniec, bo następnego dnia przyjechała kruszarka i przez kolejne miesiące rozgniatała gruzy. Wszystko się wtedy trzęsło. Wychodziłam z domu, bo nie można było usiedzieć - opowiada.

Naprzeciw jej domu mieszka pani Joanna. Gdy rozpoczęła się budowa Focus Parku, nie było dnia, żeby obok jej okien nie przejeżdżały kilkudziesięciotonowe ciężarówki. - Szklanki dzwoniły mi w szafce, jak się stało w domu, to czuć było wibracje, nim się obejrzałam, zaczęły mi pękać ściany. Myślałam, że to się skończy wraz z remontem, więc pęknięcia zamalowałam, ale ledwie odjechały koparki, a przez naszą uliczkę zaczęły się przeciskać tiry z towarem - relacjonuje pani Joanna. Wkrótce okazało się, że poszkodowanych jest więcej. Pani Joanna zdecydowała, że do siedmiu pism z prośbą o odszkodowanie, które wysłano do dyrekcji Focus Parku dołoży także swoje.

Galeria wszystkie pisma przekazała swojemu ubezpieczycielowi, firmie Hestia. Kilka tygodni temu u pani Joanny w domu pojawił się ekspert budowlany przysłany przez firmę ubezpieczeniową. Jak wspomina kobieta, jego ekspertyza ograniczyła się do zrobienia kilku zdjęć, potem usłyszała, że tak to już jest z regipsami, że z czasem pękają i roboty budowlane na pewno nie miały na to wpływu. Kilka dni później dostała od Hestii odpowiedź, że w jej przypadku odszkodowanie się nie należy. Podobnie wygląda historia każdego z poszkodowanych. Wspólnie postanowili, że nie odpuszczą i zagrozili, że sprawę skierują do sądu. Poskutkowało.

Z mieszkańcami spotkała się dyrekcja Focus Parku. Mieszkańcy ul. Kraszewskiego usłyszeli, że polisa budowlana, podpisana z Hestią, nie pokrywa tego typu zniszczeń. Przedstawiciele galerii zapewnili jednak, że tak sprawy nie zostawią i skorzystają z polisy OC. Za nim jednak dojdzie do wypłaty odszkodowań, mieszkańców czeka spotkanie z kolejną grupą ekspertów, którą powołała firma ubezpieczeniowa. Dodatkowa, dokładna ekspertyza ma stwierdzić, jaki jest charakter roszczeń i czy uszkodzenia budynków rzeczywiście spowodowały roboty budowlane. Dyrekcji Focus Parku przedstawią opinię, w oparciu o którą będzie określana wysokość odszkodowań. Jak zapowiedzieli szefowie galerii, chcą, aby proces oszacowania szkód i zadośćuczynienia był jak najbardziej sprawiedliwy.

Poszkodowanych dodatkowo uspokaja także Arkadiusz Gawron, kierownik budowy. - My jesteśmy cały czas chętni do współpracy. Musimy jednak zachować procedury. Jeżeli nie udało nam się skorzystać z jednej polisy, to spróbujemy z drugiej. Jeżeli nadal nie znajdziemy rozwiązania, to znowu siądziemy do stołu i będziemy rozmawiać. Na pewno mieszkańcy nie zostaną na lodzie - przekonywał.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Brak komentarzy: