28 stycznia 2009

Billboard, który pokaże nam piłkarzy Euro

470 tys. żarówek bije z ekranu w centrum Zielonej Góry, oślepiając kierowców. - Zmniejszymy moc - obiecuje właściciel

Nowoczesnego billboardu przy ul. Bohaterów Westerplatte nie da się nie zauważyć. Tablica ma 5 na 8 m. Miga dyskotekowo na ścianie pawilonu Topaz.

Właścicielem giganta jest firma TvCity z Olsztyna. Ekran jest piątym obiektem spółki w Polsce. - Dwa mamy w Olsztynie, w tym jeden o powierzchni 60 m kw. Pozostałe są w Gdańsku i Białymstoku. Kolejne będą w Szczecinie i Warszawie. Chcieliśmy w pierwszej kolejności zaopatrzyć największe miasta w kraju. Zielona Góra skorzystała na tym przez mój osobisty sentyment - mówi Władysław Bogdanowski z TvCity, z pochodzenia zielonogórzanin. Docelowo ekranów w Polsce ma być kilkadziesiąt.

Na ekran reagują głównie kierowcy. - Kiedy stoję na światłach przy Empiku, oślepia mnie światło. Nie wyobrażam sobie, co muszą czuć lokatorzy sąsiednich budynków. Świdruje jak na dyskotece - mówi pan Bartek, który zadzwonił wczoraj do redakcji "Gazety". Skargi o zbyt intensywnym świetle ekranu dotarły już do olsztyńskiej firmy. - W środę zrobimy korektę. Światło żarówek na pewno nie będzie już tak intensywne. W nocy nie powinno przeszkadzać wcale kierowcom, bo zamiast reklam wyświetlamy zegar w kolorze niebieskim - podkreśla Bogdanowski.

Ekran diodowy to nowa forma reklamy zewnętrznej. Ma zarabiać więcej niż zwykłe billboardy. Za 1,8 tys. dziesięciosekundowych spotów trzeba zapłacić 550 zł. Reklamy pojawiają się przez miesiąc 60 razy dziennie. - Przy dobrym natężeniu reklam, jesteśmy w stanie obsłużyć 40 firm. To pozwala zredukować 40 billboardów, które w mieście tworzą prawdziwe cmentarzysko - tłumaczy Bogdanowski. TvCity rozmawia też z władzami Zielonej Góry i woj. lubuskiego o współpracy. Na wąskim pasku na ekranie mogłyby się przewijać newsy o mieście, zapowiedzi ważnych wydarzeń czy prognoza pogody. Dodatkowo ekran może wyświetlać migawki z życia Zielonej Góry i okolic. - Promocja miasta może mieć znacznie szerszy zasięg. Filmy o Zielonej Górze mogą trafić przecież na ekrany w Gdańsku czy Olsztynie - mówi Bogdanowski. I dodaje, że nie zawsze czas reklamowy na ekranie jest sprzedawany. Spoty o działaniach społecznych wyświetla za darmo. Z takiej możliwości skorzystało niedawno Gdańskie Centrum Wolontariatu. Firma TvCity liczy na to, że w 2012 r. pokaże mecze Euro. W Zielonej Górze parking między Topazem a Empikiem zamieniłby się wówczas w ogródek piłkarski.

Miesięcznie reklamowy ekran zużywa prądu z 2 tys. zł. To tyle, ile oświetlenie około dziesięciu mieszkań.

Przypomnijmy. Na pomysł zainstalowania w mieście takiego ekranu kilka miesięcy temu wpadł radny PO Robert Dowhan. Prezes klubu żużlowego liczył na to, że na ekranie będzie można oglądać mecze Falubazu. Miasto jednak nie było zainteresowane pomysłem Dowhana.

Mirosława Dulat
Źródło:gazeta.pl

Brak komentarzy: