27 kwietnia 2009

Nie będzie "orlików" ?

Zarząd województwa wstrzymał decyzję o przekazaniu Zielonej Górze pieniędzy na dwa dodatkowe "orliki”.

- Wontor wściekł się za wypowiedzi wiceprezydent Haręźlak, która zasługi w tej sprawie przypisała Kubickiemu - twierdzi nasz informator.

W lutym sejmik wytypował 20 miast i miasteczek, które dostaną dofinansowanie na budowę boisk w ramach programu rządowego "Orlik” (gminy płacą tylko 1/3 kosztów resztę daje marszałek i rząd). W Zielonej Górze ulokowano wtedy tylko jedno boisko (miasto zarezerwowało w budżecie pieniądze aż na sześć).

Dwa tygodnie temu pojawiła się szansa na kolejne dwa - zrezygnowały Świdnica i Nowogród Bobrzański. Oprócz pewnej już wcześniej ul. Źródlanej, "orliki” miały więc "wylądować” przy Gimnazjum nr 6 oraz w "elektroniku” przy ul. Staszica. Dziś to już nie jest pewne.
Listę "orlikowych” gmin opracowuje zarząd województwa a przyjmuje ją sejmik. Przy dzisiejszym układzie koalicyjnym głosowania to praktycznie formalność. Nad uchwałą uwzględniającą dwa kolejne boiska w Zielonej Górze radni mieli pochylić się na poniedziałkowej Sesji. Tyle, że już po rozpoczęciu sesji projekt został zdjęty z porządku obrad.

W kuluarach mówiło się, że to kolejna odsłona konfliktu, który jakiś czas temu rozgrywał się między wicemarszałkiem Tomaszem Wontorem a Januszem Kubickim, prezydentem Zielonej Góry. Tym razem miało pójść o wypowiedź wiceprezydent Wiolety Haręźlak, która na łamach "Gazety Lubuskiej” z dodatkowych boisk uczyniła osobisty sukces prezydenta Kubickiego, który "wychodził” je w ministerstwie sportu.

- Nasze działania przyniosły skutek. Pisaliśmy dużo pism do sekretarza w ministerstwie sportu, do samego ministra Drzewieckiego. Wskazywaliśmy, że mamy pieniądze zabezpieczone w budżecie. Wykazaliśmy wielką chęć budowy tych obiektów. - mówiła euforycznie w gazecie. - Wontor się wściekł. O wszystkim decyduje Sejmik a oni przypisali sobie całą zasługę - twierdzi nasz informator.

Wicemarszałek zaprzecza takiej wersji: - Wypowiedź Pani wiceprezydent była bardzo niezręczna, ale to zbyt poważny projekt, żeby kierować się uprzedzeniami. Po prostu lista gmin była tworzona jeszcze pod koniec ubiegłego roku.

Od tamtej chwili upłynęło sporo czasu, dlatego kiedy pojawiły się wolne miejsca, ze względu na uczciwość zwróciliśmy się do wszystkich z pytaniem, czy nie byliby zainteresowani projektem. Czekamy na informacje zwrotne i wcale nie jest wykluczone, że Zielona Góry tych "orlików” nie dostanie - mówi wicemarszałek.

Wiceprezydent Zielonej Góry Krzysztof Kaliszuk, jest wręcz przekonany, że miasto znajdzie się na liście.- W poniedziałek przed sesja w rozmowie z marszałkiem Jabłońskim dowiedziałem się, że po prostu były problemy z uzyskaniem opinii komisji (Kultury, Edukacji i Kultury Fizycznej - dop. red.), ale na kolejnej sesji na pewno dostaniemy się na listę - mówi wiceprezydent

- Skąd ta pewność, przecież mogą być inni chętni - pytamy.
- Do tej pory marszałek trzymał się uzgodnień i mam nadzieje, że tak będzie tym razem. Jesteśmy w bardzo dobrych relacjach z wicemarszałkiem Wontorem i nie ma żadnego konfliktu - zapewnia Kaliszuk.

Czy faktycznie były problemy z opinią komisji?

Józef Rubacha, jej przewodniczący: - Kiedy przyszło do rozmowy nad projektem uchwały w sprawie "orlików” wicemarszałek Wontor przedstawił zastrzeżenia do zielonogórskich boisk. Powiedział, że inne gminy zaczynają protestować i twierdza, że też chcą coś zrobić. Zasugerował, że uchwała nie będzie rozpatrywana na tej sesji, nie było sensu nad niczym głosować.

Według informacji z Urzędu Marszałkowskiego oprócz Zielonej Góry "orlikami” zainteresowane są jeszcze: powiat Nowa Sól i Wschowa oraz miasto Gubin.

Źródło: Gazeta Lubuska

Brak komentarzy: