23 czerwca 2009

Estetyka Miasta: Dlaczego w mieście potrzebujemy fontann

W Zielonej Górze fontann mamy jak na lekarstwo. Te, które istnieją, są bez pomysłu i niemal niezauważalne

- Fontanna jest jednym z elementów architektury, bez którego żadne miasto nie może się obyć - uważa Agnieszka Mróz, urbanistka z Zielonogórskiego Towarzystwa Upiększania Miasta.

- Po pierwsze spełnia funkcję estetyczną, ale nie tylko. Woda w mieście to także element natury. Wodotryski spełniają również funkcję zdrowotną. Wielu mieszkańców to alergicy, astmatycy, którym źle się żyje w suchym środowisku. Fontanny dają oddech. Dla dzieci z kolei fontanna to rozrywka - przypomina.

W Zielonej Górze fontanny są zaledwie cztery. Najwięcej na deptaku przy al. Niepodległości. Latem umilają nam czas trzy małe źródełka i duża fontanna przy pl. Bohaterów, wybudowana cztery lata temu. Fontanny nie ma przy dużym pl. Słowiańskim i przed filharmonią.

- Ludzie już w starożytności mieli świadomość, że woda tworzy świat i daje życie organizmom, a przecież miasto to także organizm, który potrzebuje wody. W Zielonej Górze nie mamy jezior ani rzek, dlatego ludzie tutaj tak bardzo ciągną do wody - podkreśla Adrian Nejman, jeden z członków ZTUM. - O ile jednak w ciepłe dni fontanny urozmaicają zielonogórski krajobraz, to przez dużą część roku, kiedy nie tryskają, nie cieszą oka. Miastu brakuje oryginalnych, ciekawych fontann - dodaje.

Najnowszą zielonogórską fontanną poza ulicami, funkcjonującą od września ub.r., jest wodotrysk w kształcie drzewa przed galerią Focus. W ub. roku zaczęła też działać fontanna w galerii Tesco przy ul. Energetyków. W ostatnim czasie powstały również trzy nowe fontanny w przebudowanej Palmiarni. Dwie nawiązują do winiarskich tradycji miasta. Trzecia zaś przedstawia krążącą kulę ziemską.

Ze starszych fontann jedyną z funkcjonujących jest ta obok ZUS przy ul. Batorego. Innych władzom miasta nie opłacało się naprawiać. I tak mamy w Zielonej Górze kilka szpetnych pozostałości po wodotryskach. - Kamienne i betonowe dziury możemy napotkać przy Szkole Myślenia Twórczego przy ul. Sowińskiego, przy dawnym kasynie przy Chrobrego i za hotelem Ruben na pl. Słowiańskim. Puste betonowe niecki wciąż widać przed biblioteką Norwida, w parku Piastowskim naprzeciw I LO, a także na skwerku za kinem Newa - wymienia Nejman. Tę ostatnią magistrat planuje przywrócić do życia. Kiedy? Nie wiadomo. Podobnie sprawa wygląda z nieczynną fontanną przy Filharmonii Zielonogórskiej. Wypełnioną wodą nieckę miała zastąpić fontanna według projektu studenta UZ Mariusza Szandrowskiego. Miały być to trzy lekko odchylone od osi kule wykonane z granitu, dające wrażenie dynamiki, po nich miała spływać woda. Dodatkowo uświetnić fontannę miało kilkanaście źródełek tryskających w górę i falujące strumienie podświetlone kolorowymi laserami. Mija kolejny rok i wciąż nic nie słychać o planach budowy fontanny. A od kiedy starą fontannę rozebrano i zasypano, na pl. Powstańców Wielkopolskich rosną tylko krzaczki.

Zdaniem Agnieszki Mróz nie musimy wcale stawiać w mieście monumentalnych obiektów. - Mamy mało miejsca na duże, charakterystyczne fontanny. Te, które mogłyby powstać, powinny być tanie i łatwe w utrzymaniu i konserwacji. Nie stać nas na kosztowne realizacje na miarę Wrocławia. Za to powinniśmy stworzyć kilka niewielkich punktów, które pozwolą nam odpocząć nad wodą - komentuje Mróz.

Na razie miasto nie planuje jednak budowy fontann ani radykalnych remontów starych obiektów. Magistrat na razie koncentruje się na konserwacji istniejących wodotrysków. Rocznie na ich utrzymanie z budżetu wydaje ok. 100 tys. zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Brak komentarzy: