28 lipca 2009

Schronisko zyska nowe oblicze

Zielonogórskie schronisko dla bezdomnych zwierząt zostanie odnowione. Miasto ogłosiło przetarg na remont boksów dla psów. Przedmiotem zamówienia jest demontaż starych wiat i zbudowanie nowych boksów wraz ze zmianą nawierzchni.
"Wymienimy 48 kojców dla psów" - mówi naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta - Jarosław Szczęsny. Na ten cel zapisano w budżecie 400 tysięcy złotych. W odnowionych boksach psy będą miały powierzchnie zrobioną z nowoczesnych materiałów, łatwych w utrzymaniu. Teraz czworonogi w kojcach mają piasek, który trzeba często wymieniać. "W nowych boksach psom będzie cieplej i wygodniej " - mówi Monika Wiszniewska - kierownik schroniska dla zwierząt i dodaje, że zostanie wymieniona najstarsza część schroniska, która pamięta jego początki. Zakończenie remontu schroniska przy ul. Szwajcarskiej planowane jest pod koniec listopada tego roku.

Monika Suder
Źródło:rzg.info.pl

Nowoczesna neurochirurgia w Zielonej Górze

Lubuski Ośrodek Neurochirurgii i Neurotraumatologii w zielonogórskim szpitalu ma być gotowy jeszcze w tym roku. Z zapowiedzi dyrekcji naszej lecznicy wynika, że będzie to jeden z najnowocześniejszych tego typu ośrodków w kraju.
Dokończenie inwestycji będzie możliwe dzięki podpisanej w ub. tygodniu umowie o przekazaniu środków z LRPO. "Jest to kolejny etap rozbudowy neurochirurgii. Inwestycję rozpoczęliśmy mniej więcej dwa lata temu, częściowo z pieniędzy marszałkowskich" - mówił dyrektor Szpitala Wojewódzkiego, Waldemar Taborski. A tempo prac będzie szybkie, bo szpital dysponuje wszystkimi niezbędnymi dokumentami, projektami. "Sądzę, że uda nam się zakończyć prace na przełomie października, listopada. Jest jeszcze problem z zakupem specjalistycznej aparatury, dlatego, że chcemy, aby ta neurochirurgia była najlepszą neurochirurgią w kraju i zapewniała operacje w zakresie tzw. neuronawigacji" - mówił dyrektor.
Szpital otrzyma blisko 8,5 mln złotych dofinansowania z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Koszt całej inwestycji, to ponad 12 mln złotych. Dodajmy jeszcze, że szpital rozpocznie niebawem wdrażanie projektu telemedycyny - ta inwestycja również otrzyma unijne wsparcie.

Przemysław Kobus
Źródło:rzg.info.pl

26 lipca 2009

Szansa na duuuże dofinansowanie

Zielona Góra o krok od otrzymania 52 milionów złotych na projekt uporządkowania gospodarki wodno-ściekowej. Pieniądze są dotacją wartej 90 milionów inwestycji realizowanej przez Zielonogórskie Wodociągi i Kanalizację. Środki pochodzą z funduszy unijnych, ale ich przyznawaniem zajmuje się Ministerstwo Środowiska.

Dziś w Zielonej Górze gościł wiceminister resortu Stanisław Gawłowski. Jak mówi, wszystko jest na dobrej drodze. Obecna na konferencji prasowej wojewoda lubuski Helena Hatka podkreślała, że nasze województwo bardzo dobrze wykorzystuje unijne środki. Gospodarzem spotkania z ministrem była posłanka Bożenna Bukiewicz, która podkreśliła, że Zielona Góra i województwo może liczyć na poparcie rządu w staraniach o kolejne unijne dotacje. Jeżeli Zielona Góra otrzyma dotacje ZWiK w ramach II etapu projektu rozbuduje sieć kanalizacji sanitarnej i wodociągowej oraz przeprowadzi renowację aktualnie funkcjonujących łączy.

Janusz Życzkowski
Źródło:rzg.info.pl

25 lipca 2009

Umowy podpisane, można ogłaszać przetargi

62 umowy na dofinansowanie inwestycji z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego podpisano dzisiaj w Zielonej Górze. Na najnowszej liście beneficjantów znalazło się kilka zielonogórskich inwestycji.
Wiadomo już, że na 100 proc. dofinansowanie otrzymają m.in. Szpital Wojewódzki w Zielonej Górze, Uniwersytet Zielonogórski czy też zielonogórska Agencja Rozwoju Regionalnego.
Blisko 18 mln złotych otrzyma Uniwersytet Zielonogórski na przebudowę akademika „Wcześniak" - budynek został ewakuowany po tym, jak okazało się, że znajduje się w fatalnym stanie technicznym. Przez trzy lata nic się w tej sprawie nie działo. 10 mln złotych przekazane ARR trafi na dokapitalizowanie Lubuskiego Funduszu Pożyczkowego, a więc będą to pieniądze dla przedsiębiorców. 10 mln złotych otrzyma również Lubuski Fundusz Poręczeń Kredytowych Pieniądze na pewno otrzyma też zielonogórski szpital. 8,5 mln złotych zostanie przeznaczonych na budowę Lubuskiego Ośrodka Neurochirurgii i Neurotraumatologii. Blisko 3,5 mln złotych pomoże sfinansować zakup tomografu komputerowego. 850 tys. trafi do ODN-u na centrum multimedialne.

Przemysław Kobus
Źródło:rzg.info.pl

24 lipca 2009

Rowerowa Zielona Strzała kontra stara kolej

Miłośnicy zabytkowej kolejki szprotawskiej protestują przeciwko budowie Zielonej Strzały - najdłuższej w Zielonej Górze trasy rowerowej. Twierdzą, że ze ścieżki skorzysta tylko grupa rowerzystów

Zielona Strzała ma być najdłuższym szlakiem rowerowym w Zielonej Górze. Kibicują mu cykliści. Przeciwnikami są miłośnicy starej kolejki szprotawskiej. Szlak ma biec od al. Zjednoczenia do Jędrzychowa. Przetnie al. Wojska Polskiego i os. Łużyckie. Nad wiaduktem nad al. Wojska Polskiego prywatny inwestor chce zbudować przy niej restaurację. Szlak Zielonej Strzały wytyczają nieczynne tory dawnej kolejki. Właśnie dobiega końca projektowanie trasy. Rowerzyści nie mają wątpliwości, że będzie to ścieżka, jakiej dotąd w Zielonej Górze nie było. - Kiedyś jeździły tędy pociągi. Teraz mieszkańcy będą się przemieszczać bez problemu z jednego końca miasta na drugi. Cały szlak ma mieć ponad 5,5 km długości - mówi Robert Górski, zielonogórski cyklista. Ścieżka będzie całkowicie bezpieczna, dwukierunkowa.
"Strzale" sprzeciwiają się miłośnicy kolejki szprotawskiej z Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Prezes Mieczysław Bonisławski w liście otwartym twierdzi, że władze miasta dopuszczają do głosu w dyskusji jedynie małą grupę rowerzystów. Tymczasem argumenty miłośników kolei są pomijane. Ci są przekonani, że tory, na których ma powstać ścieżka, należy zachować. Mogłyby się na nich odbywać żywe lekcje historii z przejażdżkami zabytkową drezyną. PTKraj odkrywa na nowo kolejową historię miasta. W dawnym magazynie dworca Grunberg Oberstadt przy ul. Ogrodowej powstaje Muzeum Techniki. Mają tu trafić mapy, stare rozkłady jazdy, wyposażenie kolejowe. W planach jest również m.in. odtworzenie krawędzi peronowej i budki dróżnika. - Działania miasta pokazują, że urzędnicy kierują się nie wieloletnią strategią, ale doraźnymi emocjami. Miasto traktuje zabytek instrumentalnie. Pomysł ścieżki w takim kształcie sprawia wrażenie zrobionego na kolanie, na chybcika, bez przemyślenia - pisze Bonisławski.
Miłośnicy kolejki zaproponowali magistratowi kompromis - niech Zielona Strzała powstanie obok torów. - W urzędzie nikt nie traktuje takich prób poważnie. W głowach urzędników decyzja już zapadła. Nikt nie chce się przyznać do błędu w lokalizacji - przekonuje Bonisławski.
- Uruchomienie kolejki w mieście wiązałoby się z utworzeniem szlabanów. To sparaliżowałoby ruch w mieście. Sto lat temu ruch przecież wyglądał zupełnie inaczej. Poprowadzenie ścieżki obok torów też nie wchodzi w grę. Byłoby to zbyt niebezpieczne - komentuje wiceprezydent miasta Krzysztof Kaliszuk.

Mirosława Dulat
Źródło:gazeta.pl

Uniwersytet buduje muzeum przyrodnicze

Na zielonogórskiej uczelni ma powstać Centrum Bioróżnorodności, jedyne takie w zachodniej Polsce

Naukowcy Uniwersytetu Zielonogórskiego zakładają, że Transgraniczne Centrum Bioróżnorodności - Muzeum Przyrodnicze, pozwoli na fuzję badań z popularyzacją nauk przyrodniczych. Muzeum miałoby powstać przy Uniwersytecie Zielonogórskim. - Wydział nauk biologicznych jest jedyną placówką regionu przygotowaną naukowo do systematycznych badań nad bioróżnorodnością ziemi lubuskiej - wyjaśnia prof. Leszek Jerzak, dziekan wydziału. Uniwersytet już dziś ma w swoich zbiorach pokaźne kolekcje kręgowców i bezkręgowców, a także roślin i grzybów. Są wśród nich także egzemplarze rzadkich i zaginionych gatunków z wykopalisk archeologicznych. - Eksponaty dotyczą np. ponad 400 gatunków kręgowców - dodaje prof. Jerzak. Materiał przyrodnikom i biologom przysyłają ogrody zoologiczne z Wrocławia i Poznania.
- Posiadamy bogate zbiory z późnego plejstocenu oraz materiał wczesnośredniowieczny. W sumie przeszło 300 tys. szczątków, głównie ptaków i ssaków. Większość z nich można poddać badaniom genetycznym, co pozwoli badać zmiany zachodzące w poszczególnych gatunkach, a także stworzyć bank DNA roślin, grzybów i zwierząt - opowiada prof. Jerzak.
Naukowcy z przyszłego Centrum Bioróżnorodności chcą objąć badaniami przede wszystkim województwo lubuskie i Brandenburgię. - Pozwoli to na finansowanie projektu w ramach Europejskiej Współpracy Transgranicznej - wyjaśnia Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent Zielonej Góry. Muzeum ma powstać przy ul. Tatrzańskiej. Znajdą się w nim w pracownie, sale wystawiennicze i dydaktyczne. W planach jest też niewielki zwierzyniec. W struktury muzeum ma zostać włączony działający już Ogród Botaniczny. Projekt centrum opracował zespół pod kierunkiem prof. Beaty Gabryś i dr. Zbigniewa Zawady. Budowa muzeum ma ruszyć w przyszłym roku. Szacowany koszt inwestycji to ok. 6 mln zł.

Piotr Wołkowski
Źródło:gazeta.pl

22 lipca 2009

Ekspresowy remont muzeum za unijne pieniądze

Rozbudowa Muzeum Ziemi Lubuskiej będzie kosztować 2,4 mln zł. Finał prac już w grudniu.
Umowę o dofinansowanie modernizacji zielonogórskiego Muzeum Ziemi Lubuskiej podpisał dyrektor Andrzej Toczewski. Dzień wcześniej zrobił to marszałek.
Inwestycja zostanie dofinansowana ze środków unijnych w ramach listy indykatywnej LRPO. Dotacja to ok. 1,7 mln zł, natomiast koszt całej inwestycji to 2,4 mln zł. W planach jest remont elewacji i dachu budynku. Ma się zmienić też jego kolorystyka. Natomiast wewnątrz zostaną wyremontowane parkiety w salach wystawowych, oświetlanie wystaw i instalacja przeciwpożarowa. W ramach projektu odrestaurowany zostanie też zabytkowy portyk z Przytoku. Prace remontowe mają zakończyć się w grudniu.

Źródło:gazeta.pl

21 lipca 2009

Modernizacja teatru

Są unijne pieniądze na modernizację Lubuskiego Teatru. W piątek dyrektor Robert Czechowski podpisał z Marszałkiem Województwa Lubuskiego Marcinem Jabłońskim umowę o dofinansowaniu zadania w ramach LRPO. Projekt przewiduje wykonanie prac remontowo-budowlanych oraz zakup i dostawę wyposażenia.
W komunikacie przygotowanym przez Teatr czytamy: „Stan budynku wymaga gruntownego remontu. Realizacja projektu przyczyni się nie tylko do zahamowania niszczenia obiektu ale dzięki remontowi i zakupowi trwałego wyposażenia pozwoli na rozszerzenie działalności artystycznej, edukacyjnej i kulturalnej. Zakres zadania to przede wszystkim renowacja i restauracja Teatru, nawiązująca stylem do pierwotnego wystroju - remont elewacji budynku wraz z termomodernizacją, przystosowanie techniczne scen Teatru do realizacji przedsięwzięć artystycznych na wysokim poziomie artystycznym i technicznym (...)."
W teatrze pojawią się nowoczesne urządzenia oświetleniowe i akustyczne. Na spektakle na scenach zlokalizowanych na piętrach dostaną się także osoby niepełnosprawne, bo projekt przewiduje również montaż winy.
Projekt opiewa na kwotę: 5 milionów 612 tys. złotych. Środki pozyskanie z Unii Europejskiej to 3 miliony 910 tys. Na pozostałą kwotę, tzw. wkład własny składają się pieniądze od marszałka (1 milion 357 tys. złotych) i Miasta Zielona Góra (345 tys. zł).

Sylwia Misiak
Źródło:rzg.info.pl

Osiedle mieszkaniowe na b. giełdzie

Budynki jedno- i wielorodzinne, supermarket - tereny dawnej giełdy samochodowej na Chynowie mają zostać zagospodarowane już w najbliższej przyszłości, a część terenu zostanie sprzedana prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Magistrat kończy prace nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego dla straszących dzisiaj terenów na Chynowie.
Wiceprezydent, Dariusz Lesicki w rozmowie z Radiem poinformował, że prace nad planem miejscowym powoli dobiegają końca i wszystko wskazuje na to, że na pierwszej powakacyjnej sesji Rady Miasta projekt trafi pod głosowanie.
"Jest to nieruchomość, na której przewiduje się obecnie budownictwo jednorodzinne. Wprowadzamy jeszcze trochę budownictwa wielorodzinnego, obszar pod usługi. Myślę, że będzie to jakieś małe centrum handlowe, potrzebne na Chynowie, bo teraz takiego tam nie ma. Mam nadzieję, że obszar ten zostanie w tym roku sprzedany pod inwestycje" - mówił Lesicki.

Przemysław Kobus
Źródło:rzg.info.pl

Zamiast sprzedaży - remont

Jeszcze w tym miesiącu akademik "U Lecha" zostanie zamknięty. Uniwersytet Zielonogórski zdecydował, że budynek zostanie wyremontowany. Przypomnijmy, nieruchomość wystawiono na sprzedaż, ale ponieważ nie było chętnych, przetarg odwołano. Teraz sprzedane zostaną uczelniane obiekty w podzielonogórskim Przylepie i przy ul. Wyszyńskiego, w których mieszkają pracownicy Uniwersytetu.
"Musimy zamknąć akademik ze względu na zalecenia i uwagi strażaków" - mówi profesor Longin Rybiński, prorektor do spraw studenckich. Obiekt zmieni swoje przeznaczenie - po remoncie na dolnych kondygnacjach zamieszkają pracownicy UZ, a górne piętra wciąż będą zajmować studenci. Teraz w akademiku "U Lecha" mieszkali nie tylko studenci, na jednym piętrze także pracownicy. Pomieszczenia dydaktyczne miał również Wydział Pedagogiki oraz kierunek Jazz i Muzyka Estradowa. Niebawem ma zostać stworzony dokładny projekt prac, bo w budynku szwankowała także wentylacja i instalacja wodno-kanalizacyjna. Wraz zamknięciem akademika, swoją działalność kończy bar, który mieści się na niskim parterze. Jego właścicielka Małgorzata Szyguła przyznaje, że choć lokalizacja nie jest pierwszoplanowa, lokal miał swoich klientów. Na miejscu żywili się nie tylko studenci, organizowano tu też komunie i przyjęcia.
Prace w akademiku mają ruszyć w ciągu roku, zakończenie - nie wcześniej niż za dwa lata.

Marta Czechowska
Źródło:rzg.info.pl

Jest pozwolenie na drogę przez park

Jest pozwolenie na budowę drogi przez Park Piastowski. Władze miasta ogłosiły przetarg na wykonawcę prac, a jego rozstrzygnięcie zaplanowano na trzeci dzień sierpnia. Droga przez park połączy ulicę Wyszyńskiego z Botaniczną, co - zdaniem miejskich urzędników - udrożni ruch w tej części miasta i pozwoli na rozpoczęcie kolejnych inwestycji drogowych.
Paweł Urbański - naczelnik Wydziału Inwestycji Miejskich w zielonogórskim magistracie mówi, że to znaczący element komunikacyjny miasta . „Na pewno odciąży ulicę Jaskółczą i pozwoli po realizacji tego zadania - rozpocząć remont właśnie Jaskółczej i Ogrodowej" - przekonuje. Lada dzień zostanie podpisane porozumienie z działkowcami, którzy początkowo sprzeciwiali się budowie drogi. Wiadomo już, że inwestycja wymusi likwidację 32-óch ogródków działkowych, a w zamian za to ich właściciele dostaną od miasta odszkodowania za nasadzenia roślin i altanki. Zielonogórzanie popierają tymczasem projekt miejskich urzędników i przypominają o największej korzyści jaką będzie rozładowanie korków na Jaskółczej i Botanicznej. „Szkoda trochę drzew, ale jak ma to być ułatwienie - to oczywiście jestem za!" - mówiła nam jedna z zielonogórzanek. Dodajmy, że budowa drogi rozpocznie się już we wrześniu, a zakończy w czerwcu przyszłego roku. Będzie biegła wzdłuż działek i osiedla domków jednorodzinnych. Trasa zostanie zabezpieczona ekranami dźwiękochłonnymi. Całość pochłonie 16 milionów złotych.

Katarzyna Fedro
Źródło:rzg.info.pl

Zmiany w 4 Różach

Sala koncertowa na 300 osób, większe toalety i klimatyzacja - między innymi takie zmiany zaskoczą zielonogórzan, którzy odwiedzą 4 Róże dla Lucienne. W klubie rozpoczyna się remont, który ma sprawić, że stanie się on bardziej funkcjonalny i komfortowy.

Największa zmiana dotyczy sali koncertowej, która zostanie powiększona o 100 metrów kwadratowych, dzięki połączeniu jej z „salą z wozami drabiniastymi". „Czekamy teraz na pozwolenie na przebudowe, bo konieczne będą wyburzenia" - mówi właściciel klubu Bruno Kieć.

Jacek "Katos" Katarzyński z Fundacji Kombinat Kultury jest przekonany, że większy klub pozwoli lepiej zorganizować koncerty i inne wydarzenia kulturalne. „Myślę, że wielu ludzi się ucieszy, że będzie można poszaleć bez ścisku" - komentował.

Z kolei Bruno Kieć liczy na przyciągnięcie do lokalu bardziej wymagającego klienta. „Modernizacja obejmuje przebudowę toalet, montaż klimatyzacji i odpowiedniej wentylacji. Będą też nowe elementy w programie dla starszej młodzieży i bardziej wyrafinowanej muzycznie" - dodawał.

Kieć nie zdradza jakiego rodzaju imprezy zagoszczą w powiększonym klubie 4 Róże dla Lucienne. Jeżeli projekt przebudowy spełni wymogi formalne prace remontowe potrwają do września.

Janusz Życzkowski
Źródło:rzg.info.pl

16 lipca 2009

Będzie wymiana nawierzchni deptaka

"Projekty są gotowe. Czekamy tylko na zielone światło od Komisji Europejskiej i możemy ruszać z rewitalizacją starówki" mówił w Ermitaż Lemo Cafe wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk. Przypomnijmy - zarząd województwa dofinansował zielonogórski projekt kwotą 10 milionów złotych wpisując zadanie na listę indykatywną.
Nasz gość podkreślał dużą rolę posłanki Bożenny Bukiewicz i europosła Artura Zasady w staraniach o uwzględnienie modernizacji deptaka przy podziale unijnych środków na zadania związane z rewitalizacją. Przypominał, że projekt obejmuje też pokazanie mieszkańcom zabytków znajdujących się pod ziemią. "Do projektu zmiany nawierzchni dołożyliśmy odsłonięcie podziemnych reliktów. Koło ratusza będzie piękna wielka szklana płyta, po której będzie można jeździć także samochodami dostawczymi. Te prace będą kosztować około miliona złotych, ale na szczęście połowę daje Unia" - mówił prezydent.

W projekcie znajduje się wymiana nawierzchni deptaka - od teatru do ulicy Pod Filarami. Pojawią się nowe płyty chodnikowe. "Nie mogą być one za śliskie, a jednocześnie muszą być gładkie, żeby kobiety w szpilkach nie miały problemu z chodzeniem. Postawiliśmy więc na granitowe płomieniowane płyty. Największe mają 100 na 50 cm, a w miejscach odtwarzania starych traktów pojawią się mniejsze o wymiarach 15x20, a na obrzeżach - 8x6" - dodawał wiceprezydent.

Już wkrótce Miasto przedstawi wizualizację i zobaczymy jak starówka będzie wyglądała jesienią przyszłego roku.

A oprócz rewitalizacji deptaka do projektu wchodzą jeszcze trzy zadania: całkowite odnowienie Placu "Pod Topolami", który stanie się miejscem do sprzedaży owoców i kwiatów; obecne targowisko zostanie zlikwidowane, z widoku znikną również toalety. Kolejne zadanie to rewitalizacja kamienicy przy ulicy Reja, która zostanie przekazana do użytkowania OPZL i Izbie Budownictwa oraz prace w Zaułku Artystów. Na parterze kamienicy przy ulicy Fabrycznej będą pomieszczenia dla Teatru Lubuskiego i kabareciarzy, na piętrze 10 pracowni artystów, którzy będą opłacać tylko prąd i ogrzewanie. Natomiast odtworzona piwnica ma służyć środowiskom winiarskim.

Źródło: Radio Zielona Góra

15 lipca 2009

Dodatkowe pieniędze dla Zielonej Góry!

Zielonogórskie projekty dostały pieniądze na realizację inwestycji współfinansowanych z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Władze województwa lubuskiego podpisały dziś umowę w tym zakresie m.in. z Muzeum Ziemi Lubuskiej, które dostało ponad 1,5 mln złotych na modernizację placówki.

"Dzięki temu będziemy mogli w końcu rozpocząć kompleksowy remont, na który nasze muzeum czeka od połowy lat 60-tych ubiegłego wieku" - podkreśla dyrektor Muzeum Ziemi Lubuskiej - Andrzej Toczewski.

Również dzisiaj została podpisana umowa o dofinansowaniu projektu przebudowy ulicy Jędrzychowskiej. Całkowita wartość projektu wynosi 4 miliony 681 tysięcy złotych, a kwota dofinansowania blisko 3,5 mln złotych.

Na liście indykatywnej znalazła się także zielonogórska starówka. Po interwencji władz miasta oraz parlamentarzystów, rewitalizacja Zielonej Góry zostanie dofinansowana kwotą blisko 10 milionów złotych. Mimo, że pieniądze są już przyznane, to na uruchomienie środków będziemy musieli jeszcze poczekać. Powodem jest brak odpowiednich dyrektyw Komisji Europejskiej. Mimo tych problemów prezydent miasta - Janusz Kubicki obiecuje, że inwestycja zostanie zrealizowana do końca 2010 roku.

Źródło: Radio Zielona Góra

Trzy nowe orliki w mieście. Tylko gdzie?

Zielonogórski magistrat miał powód do radości. Zdobył dofinansowanie do budowy trzech wielofunkcyjnych boisk w mieście. Miny urzędników zrzedły jednak, kiedy część radnych wpadła na pomysł: jednego "orlika" z uchwały wyrzucić.

Kiedy odpowiedzialna za oświatę wiceprezydent Wioleta Haręźlak odpowiadała w ratuszu na niewygodne pytania, zza okien dochodziły słowa piosenki: nie martw się, wilki nie zjedzą cię. Nie zjadły, ale brakowało niewiele.

Wczorajsza sesja w ratuszu, już 50. w tej kadencji, miała być tylko formalnością. Prezydent dzień wcześniej podpisał umowę z Urzędem Marszałkowskim o przyznaniu celowej dotacji do budowy trzech wielofunkcyjnych boisk z rządowego programu Orlik 2012. Rada miała te inwestycje jedynie przypieczętować, czyli dopisać pieniądze do budżetu.

Okazało się jednak, że część ma wątpliwości. Poszło o lokalizację obiektów. Zastrzeżeń nie budziły jedynie dwa boiska: przy Gimnazjum nr 6 oraz przy Zespole Szkół Elektronicznych i Samochodowych. Dlaczego jednak jako trzecią lokalizację wybrano teren przy parafii św. Alberta przy ul. Źródlanej zamiast przy Zespole Szkół Ekologicznych lub Gimnazjum nr 7, część radnych już nie mogła zrozumieć. - Wokół nie ma podobnych obiektów sportowych, jest natomiast spory parking - tłumaczyła Haręźlak.

- A to dobre. To młodzież niby podjedzie samochodem, zaparkuje i pójdzie kopać piłkę - ironizował Andrzej Maciejewski (SLD).

Wątpliwości mieli także Aleksandra Mrozek i Robert Dowhan z PO. Zaproponowali nawet, aby z projektu uchwały skreślić boisko przy ul. Źródlanej i zmienić jego lokalizację na inną. Zażądali przerwy na formalności. - Będzie wstyd na całą Polskę. Jak wytłumaczymy, że nie chcemy 666 tys. zł? Radni nie doczytali, że w ten sposób pozbawią miasta pieniędzy w ogóle. Dotacja była celowa i zmienić jej przeznaczenia nie można. Bierzemy albo nie - tłumaczyli urzędnicy.

Rzeczywiście po przerwie radna Mrozek pomysłu nie forsowała, a jej klubowy kolega Dowhan nawet nie wrócił na salę. Natomiast Piotr Barczak z PiS próbował dla dwóch szkół dołożyć zapis o gwarancji na budowę boisk za rok. To także nie było możliwe. Radni jego wniosek odrzucili.

Ostatecznie uchwała przeszła. Do każdego boiska miasto dostanie 666 tys. zł. Samo dołoży po 834 tys. zł. Dwa przetargi już rozpisano. Trzeci, na ul. Źródlaną będzie dziś.

Kalina Celińska

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Energometr: wrzucasz 10 gr i ładujesz telefon

Zielonogórscy studenci stworzyli pierwszy w Polsce energometr na słońce. Urządzeniem za grosze naładujesz komórkę lub odkurzysz tapicerkę w samochodzie

Energometr skonstruowali ci sami studenci Uniwersytetu Zielonogórskiego, którzy rok temu prezentowali swój samochód na prąd. Auto wprawdzie nie jest jeszcze zarejestrowane, ale działa bez zarzutu. Można nim przejechać 100 km po załadowaniu prądu za 3 zł. Samochód może się rozpędzić nawet do 85 km na godzinę. - Pojawiły się jednak głosy, że do rozruszania auta wykorzystujemy tzw. brudną energię, czyli prąd z gniazdka. Chcieliśmy zamknąć usta wszystkim malkontentom. Elektryczne auta to przyszłość motoryzacji. Znawcy przewidują, że dilerzy samochodów wprowadzą je na rynek już w przyszłym roku. Nikt takiego pojazdu jednak nie kupi, jeśli nie będzie odpowiedniej infrastruktury - mówi prof. Grzegorz Benysek z Instytutu Inżynierii Elektrycznej na Uniwersytecie Zielonogórskim.

Energometr pozwala zasilić czystą energią słoneczną nie tylko auto. Studenci i zielonogórzanie mogą ładować swoje komórki czy laptopy. Podobno pod budynek instytutu mieszkańcy przyjeżdżają nawet z domowymi odkurzaczami, żeby za kilka groszy wyczyścić wnętrze samochodu. Dla porównania kilkuminutowe czyszczenie tapicerki odkurzaczem na stacji benzynowej kosztuje 2 zł. Jedna kilowatogodzina z energometru to koszt 50 gr. Jeśli do urządzenia wrzuci się 10 gr, można przez 200 minut ładować telefon.

Jak działa energometr? Urządzenie zasilają baterie słoneczne. Te ustawiono przy dachu uczelnianego budynku. Z minisiłowni słonecznej energia jest magazynowana i przekazywana do pobierania przez użytkowników. - Prądem wytworzonym przez energometr zasilamy również komputery w pracowni w budynku. W ten sposób zwracają nam się koszty montażu - opowiada Bartosz Kubik, dziś już absolwent UZ, działacz koła naukowego PESUZ. Tzw. falownik wytwarza napięcie 230 V, a więc takie samo jak w domowym gniazdku. W ekourządzeniu nie ma jednak żadnych zakłóceń. Nie powoduje również emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

Główna obudowa energometru to przerobiony parkometr. W miejscu drukarki biletów parkingowych znajduje się gniazdko wtykowe. Na obudowie są tylko dwa przyciski. Jeden służy do przetestowania, czy podłączona maszyna nie pobiera zbyt dużej mocy. Drugi guzik służy do zatrzymania ładowania. Energometr ma też duży wyświetlacz i selektor monet. - Myślimy o rozbudowie możliwości przyjmowania opłat. W przyszłości maszyna będzie przyjmować m.in. karty chipowe - tłumaczy Tomasz Gruszczyński, jeden z konstruktorów energometru. Wszystkie czynności wykonane przy pomocy urządzenia są archiwizowane.

Praca nad energometrem trwała dziesięć miesięcy. Kosztowało to kilkanaście tysięcy złotych. Studenci właśnie obronili swoje prace dyplomowe, których tematem był energometr. Młodzi naukowcy już myślą o udoskonaleniu wynalazku. Ich kolejnym celem jest stacja szybkiego ładowania, która pozwoli zatankować "do pełna" elektryczny samochód w 10 minut. Studenci liczą na to, że władze Zielonej Góry zlecą im postawienie podobnych urządzeń w innych częściach miasta. - Do tej pory o takim ekologicznym rozwiązaniu mówiły Warszawa czy Gdańsk. A Zielona Góra już je ma! Energometr okaże się hitem, kiedy na rynku pojawią się auta na prąd. Takie plany mają już producenci Smarta, Nissana i Toyoty - mówi prof. Benysek.

Mirosława Dulat

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Os. Raculka: Komu przeszkadzały te progi?

Na zielonogórskim os. Raculka kilka lat temu założono uliczne progi, żeby uniemożliwić piratom drogowym organizowanie wyścigów. W ub. tygodniu na jednej z dróg usunięto część garbów. Mieszkańcy osiedla zastanawiają się, czyj to był pomysł? Niektórzy podejrzewają prezydenta miasta, który mieszka niedaleko.

Kilka lat temu na os. Raculka w Zielonej Górze okoliczna młodzież organizowała nielegalne wyścigi. Mieszkańcy zaczęli domagać się założenia progów ograniczających prędkość. - Sąsiad zbierał podpisy. Wszystko to założyli na naszą prośbę - mówi jedna z mieszkanek osiedla. Przed wybudowaniem garbów wyścigi regularnie zakłócały spokój osiedla. - Wszędzie tutaj szaleli. Mojego męża mało nie potrącili, chociaż szedł chodnikiem. A naszego kota to przejechali. Piraci potrafili potrącić psa, którego ktoś na smyczy wyprowadzał - opowiada. Jak dziś opowiadają, po wstawieniu garbów na ulicach wszystko się uspokoiło. - Nikt nie narzekał, bo właściciele domków zawsze spokojnie jeżdżą - dodaje jeden z mieszkańców.

Jednak w ub. tygodniu dwa z czterech garbów przy ul. Wyścigowej zostały usunięte, a mieszkańcy zastanawiają się, czyj to jest pomysł. - Najpierw myślałam, że będą je remontować, a tu raptem je rozbierają - mówi mieszkanka osiedla. - Dziwne, że to rozebrali. Zwłaszcza że miesiąc temu garby i cała droga były remontowane - dodaje jej sąsiadka. Na razie żadne wyścigi jeszcze się nie odbywają, ale mieszkańcy obawiają się, że kiedy informacja o braku garbów się rozniesie, wszystko zacznie się od nowa. - Znowu zaczną szaleć. Widocznie komuś progi przeszkadzały. Kiedy robotnicy je rozbierali, to mówili tylko, że mają takie zlecenie, ale nie chcieli powiedzieć, kto im rozbiórkę zlecił - wspomina mieszkaniec ul. Wyścigowej.

Ulica, z której usunięte zostały garby, prowadzi do domu prezydenta Zielonej Góry Janusza Kubickiego. Mieszkańcy spekulują, że to on może być tajemniczym zleceniodawcą.

- Taki sąsiad też ma dobre strony. Ale są także pewne korzyści. Wcześniej nie można było się doprosić, żeby zimą odśnieżono. A teraz nawet latem przejedzie samochód, który całą drogę zamiecie - zauważa mieszkanka ul. Wyścigowej.

Kierownik biura zarządzania drogami Piotr Tykwiński twierdzi, że to nie prezydencka inicjatywa. - Podczas prac naprawczych ul. Wyścigowej dwa progi zostały zdemontowane. Uznaliśmy, że ich gęstość na ulicy była zbyt duża. Zostawiliśmy progi przed skrzyżowaniami, co powinno być skutecznym zabezpieczeniem przed nadmierną prędkością. Natomiast żeby takie optyczne ograniczenie było, w miejscach progów ułożyliśmy czerwoną kostkę - tłumaczy Tykwiński. Wyjaśnia też, że przejazd samochodu przez taki próg zwiększa poziom hałasu, a nadmiar garbów bywa niebezpieczny. - W razie zagrożenia takie progi są olbrzymim utrudnieniem dla karetek czy strażaków - dodaje.

Piotr Wołkowski

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

08 lipca 2009

To jeszcze nie koniec remontów

Ten rok znów stoi pod znakiem dużych remontów dróg w mieście. Kierowcy nie mogą liczyć na chwilę wytchnienia – w zeszłym roku Łużycka, aleja Konstytucji 3 Maja i Wrocławska, w tym – Sulechowska, Sienkiewicza i Jędrzychowska, w przyszłym – Jaskółcza i budowa łącznika z Wyszyńskiego do Botanicznej.

Na szczęście prace posuwają się sprawnie, tak jak zakończony niedawno remont ulicy Sienkiewicza. Droga została oddana dwa miesiące przed terminem zapisanym w umowie z wykonawcą. Paweł Urbański, naczelnik Biura Inwestycji Miejskich zapowiada jednak, że to jeszcze nie koniec prac w tym rejonie miasta. „Chcemy wykonać łącznik Sienkiewicza z Sikorskiego, czyli fragment ulicy Strzeleckiej. Planujemy też przebudowę odcinka Fabrycznej - od krzyżówki z Ogrodową do wylotu na Kożuchowską" - mówił Radiu.
Pozostałe remonty planowane na ten rok - w pełni. Najwięcej dzieje się na ulicy Sulechowskiej, która jest przebudowywana łącznie z wiaduktem. W drugim etapie prac remont obejmie odcinek od Urszuli do ronda, wraz z wjazdami na basen. Trwa również pierwszy etap remontu Jędrzychowskiej i przygotowywanie projektu na drugi etap, który ma być wykonany w przyszłym roku.
Na kompleksowy remont czeka też ulica Batorego. Wykonanie tej inwestycji władze miasta uzależniają od otrzymania unijnej dotacji. Nie uwzględniono jej jednak na liście indykatywnej i miasto będzie musiało wystartować w konkursie.

Sylwia Misiak
Źródło:rzg.info.pl

Remont szkolnego basenu

Rozpoczął się remont basenu w Gimnazjum nr 1. Zakres prac jest bardzo duży, bo obiekt wymaga kompleksowej naprawy. Przetarg na przeprowadzenie prac wygrała firma FUGIT, która specjalizuje się w remontach i budowach basenu; jest m.in. podwykonawcą robót przy budowie basenu przy ulicy Sulechowskiej.
'Będzie m.in. wymiana płytek w niecce, na ścianach i posadzkach, remont szatni dziewcząt i chłopców. Zastosujemy najnowocześniejsze materiały, tak, by basen mógł funkcjonować kolejne 20 lat" - mówi dyrektor szkoły Roman Łuczkiewicz.
Remont, zgodnie z umową zawartą z wykonawcą potrwa 70 dni, obejmie więc pierwsze dwa tygodnie września. Pytamy dlaczego nie rozpoczęto go wcześniej, by w pełni wykorzystać wakacje? Dyrektor wyjaśnia, że opóźnienie jest spowodowane poszukiwaniem dodatkowych środków, bo te zapewnione wcześniej pokrywały jedynie 80 procent kosztów planowanych prac. Zdecydowano nie rozbijać remontu na dwa etapy, stąd lekki poślizg w planowanych pracach.
Basen w gimnazjum przy ulicy Wyszyńskiego jest dostosowany do nauki pływania dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych - ma 8 metrów szerokości i prawie 20 długości. Głębokość z jednej strony wynosi 0,80m, a z drugiej 1,40m. Po remoncie lustro wody ma zostać podniesione o 5 cm.

Sylwia Misiak
Źródło:rzg.info.pl

Kompleksowe łatanie dziur

Zielonogórscy drogowcy zabrali się za łatanie dziur w jezdniach. Tym razem są to kompleksowe prace polegające na wymianie całych fragmentów jezdni i nałożeniu nakładek bitumicznych. Utrudnienia związane z pracami, kierowcy spotkają w tej chwili na ulicy Zjednoczenia i Działkowej.

Jak powiedział Radiu Piotr Tykwiński - kierownik Biura Zarządzania Drogami w Urzędzie Miasta, ma to usprawnić w przyszłości ruch i podnieść komfort jazdy po zielonogórskich ulicach. Na razie kierowcy muszą się liczyć z utrudnieniami i zwolnić do 40-stki.
„W związku z tym, że niektóre fragmenty były już w tak złym stanie, że bieżące naprawy cząstkowe nie przynosiły spodziewanych efektów, przystąpiliśmy do wykonania nakładek bitumicznych na dużych fragmentach jezdni" - mówi Tykwiński i dodaje, że w tej chwili prowadzone są prace związane z frezowaniem.
Zielonogórscy kierowcy z jednej strony narzekają na korki spowodowane pracami, z drugiej cieszą się, że dziury w jezdniach zostaną załatane. „Utrudnienia są głównie w godzinach szczytu" - mówił nam jeden z kierowców. Pracami naprawczymi zajmuje się firma Capri-Bit.
W planach Biura Zarządzania Drogami jest naprawa kolejnych fragmentów ulic. Drogowcy pojawią się m.in. na Wojska Polskiego, Westerplatte, na Wyszyńskiego, Dworcowej, Kupieckiej, Podgórnej i Szosie Kisielińskiej, a wszystkie prace mają potrwać do końca sierpnia.

Katarzyna Fedro
Źródło:rzg.info.pl

ZWiK dostanie pieniądze

Zielonogórskie Wodociągi i Kanalizacja dostaną unijne pieniądze na wykonanie kanalizacji na całym Osiedlu Uczonych i części Osiedla Kolorowego. Jak mówi prezes ZWiK Beata Jilek te miejsca to „czarne dziury” na mapie miasta. Jednak sytuacja niedługo się zmieni.

ZWiK wystąpił o dofinansowanie środkami unijnymi II etapu realizacji projektu Uporządkowanie Gospodarki Ściekowej na terenie Zielonej Góry. „Aplikujemy o środki z programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Mamy już zapewnienie o dofinansowaniu. W tej chwili przygotowujemy się do podpisania umowy" - mówiła Radiu.
Sieć zostanie wykonana na osiedlu Uczonych i Kolorowym. W zakres tego projektu wchodzi też skanalizowanie miejscowości na terenie Gminy Zielona Góra - Raculi i Drzonkowa. Cały projekt opiewa na kwotę około 90 milionów złotych, dofinansowanie unijne wyniesie 60 kilka procent.
Dodajmy, że część pieniędzy na uzbrojenie Osiedla Kolorowego zarezerwowano w budżecie miasta.

Sylwia Misiak
Źródło:rzg.info.pl

Plany miejskiego ogrodnika

Miejski ogrodnik pracuje nad upiększeniem miasta. Agnieszka Barczyk, powołana na to stanowisko kilka tygodni temu zaczęła od przygotowywania projektów na dwa ronda – Rady Europy i Stefana Batorego. Oba są położone w ciągu Trasy Północnej i jak mówi ogrodnik z tego powodu rośliny muszą być odporne na ekstremalne warunki –takie jak brak wody, duże nasłonecznienie, spaliny i ogromne natężenie ruchu.

„Rozrysowałam już projekt. Rośliny są odpowiednio dobrane do tych w szczególnych warunków, teraz pozostaje jeszcze wycena. Nie będzie szaleństwa, bo im piękniejsze rośliny, tym bardziej wymagające. Będą to krzewy i kwiaty typowo na tereny miejskie" - mówiła Radiu.
Już wiadomo, że pomysł obsadzania rond winoroślami, nie sprawdził się. Zostaną one przesadzone na Park Winny.
Agnieszka Barczyk przymierza się też do zmian rabaty przy Filharmonii. Proponuje w tym miejscu kwitnącą rabatę bylinową - jak jeden kwiat przekwitnie, drugi będzie zakwitał. „Będzie bujnie i kolorowo" - zapowiada ogrodnik.
Miejska ogrodnik pytana o ocenę zieleni w mieście odpowiedziała: „Nie jest źle. Zielona Góra zawsze ładnie wyglądała, ale kilka rzeczy można jeszcze poprawić".

Sylwia Misiak
Źródło:rzg.info.pl

06 lipca 2009

Biuro w klimacie z XIX wieku? To już możliwe

Biuro w klimacie z XIX wieku? To już możliwe. Skończył się właśnie wyjątkowy remont kamienicy

Drugiego takiego biurowca nie znajdzie się chyba w całej Zielonej Górze. Chodzi o kamienicę przy ul. Kościelnej 2. Jej remont trwał ponad rok. Od strony deptaka jest wejście do kawiarni Music Cafe. Z prawej strony budynku wejście prowadzi do wyższych kondygnacji. Niepowtarzalny, XIX-wieczny styl widać już od progu. Nad przejściem wiatrołapu wprawiona jest oryginalna szyba ozdobiona kwiatami. Klatkę schodową zdobią stalowe rzeźbione poręcze. Łączenia między schodami mają ażurowe prześwity. Ściany częściowo wyłożone są luksusową tapetą ze zdobieniami. Na półpiętrach umieszczono wytłoczone na płótnie zdjęcia zielonogórskiego deptaka sprzed stu lat. Wyjątkowy akcent pojawił się również na szczycie klatki schodowej. Tam wyeksponowany został świetlik w dachu, przez który wpada światło na część korytarza.

Dawny klimat widać również w pomieszczeniach, które mają być wynajęte pod biura. Drzwi wykonano na wzór oryginalnych - ze zdobieniami i charakterystycznymi wypukleniami. Na zabytkowe wyglądają również okna. W wielu pokojach grzejniki zakryte są ażurową osłonką. Ściany i wykładziny są w pastelowych kolorach - beżach i brązach. W budynku jest zamontowana nowoczesna winda, więc osoby niepełnosprawne mogą przemieszczać się bez problemu. Na trzecim piętrze zostały odsłonięte i wyeksponowane belki podtrzymujące strop. - Biura są wyposażone w system klimatyzacji i wentylacji. Podłączone zostały sieci komputerowe i nowoczesny system audio - mówi Agnieszka Urbańska z biura nieruchomości Terra, które zajmuje się wynajmem lokali. Największe pomieszczenia nadają się na sale konferencyjne. Do wynajęcia są powierzchnie od 73 do 634 m kw.

Kamienica powstała pod koniec XIX w. Jedną z pierwszych właścicielek domu była Luiza Helbig. Z doniesień historycznych wynika, że na przełomie XIX i XX wieku w kamienicy było zameldowanych sześć rodzin. Kwitł tu również prywatny biznes. Pinkus Abraham prowadził tu swoją firmę. W październiku 1899 r. przekazał on swoje aktywa i budynek Domowi Bankowemu H. M. Fliesbach's Witwe z Głogowa. W budynku zamieszkało dwóch członków zarządu banku - Franz Ruckenburg i Wilhelm Hildebrandt oraz inkasent Wilhelm Seifert.

Od 1937 r. kamienica była siedzibą banku Dresdner Bank. Po II wojnie światowej gmach został przejęty przez Narodowy Bank Polski. Od 2007 r. właścicielem jest zielonogórska spółka Cassaforte.

Mirosława Dulat

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

05 lipca 2009

Szpitale ogrzeją wodę na porodówce słońcem

Baterie słoneczne ogrzeją wodę w największych lubuskich szpitalach. W Gorzowie inwestycja pozwoli zaoszczędzić rocznie nawet ponad pół miliona złotych. Podobny, mniejszy zestaw baterii pojawi się również w zielonogórskiej lecznicy.

Oba szpitale wojewódzkie otrzymały z puli na wykorzystanie odnawialnych źródeł energii dotacje z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Szpital w Zielonej Górze dostał ok. 600 tys. zł, gorzowska lecznica ponad 2,5 mln zł.
Zielona Góra na początek stawia na kolektory słoneczne w budynku, w którym dziś mieści się położnictwo, ginekologia, neonatologia i onkologia. To jedyny gmach w szpitalnym kompleksie, który ma płaski dach. To właśnie na szczycie budynku będą zamontowane baterie. - Za lokalizacją przemawia jeszcze inny argument. Szpital jest takim miejscem, gdzie najwięcej ciepłej wody zużywa się właśnie latem, m.in. ze względów epidemiologicznych. Ogromne zużycie ciepłej wody notuje się przede wszystkim na porodówce - mówi Waldemar Taborski, dyrektor szpitala w Zielonej Górze. Dodaje, że to właśnie latem nasłonecznienie jest największe, więc oszczędności na ciepłej wodzie będą wówczas niemałe. Z wyliczeń specjalistów wynika, że kolektory słoneczne dostarczą ok. 53 proc. rocznego zapotrzebowania na ciepło. Prace nad projektem i montaż powinny ruszyć już jesienią tego roku. Oznacza to, że latem 2010 r. szpital już zacznie podgrzewać ciepłą wodę za pomocą kolektorów. Cała inwestycja pochłonie 660 tys. zł. Na dachu porodówki stanie 60 baterii słonecznych. - Jeśli inwestycja się sprawdzi, pomyślimy o zamontowaniu kolektorów również na innych budynkach szpitala. Żeby ograniczyć straty ciepła w lecznicy, stopniowo wymieniamy również okna w salach. W całym kompleksie wymienionych zostało już ok. 30 proc. okien - wylicza Taborski.

Mirosława Dulat,Artur Brykner
Źródło:gazeta.pl

Klamka zapadła. Akademik U Lecha do zamknięcia

Klamka zapadła. Akademik UZ "U Lecha" zostanie zamknięty. - Rektor zmusza nas do mieszkania w skandalicznych warunkach - oburzają się studenci

O planach sprzedaży akademika pisaliśmy już w lutym br. Przetarg na sprzedaż budynku Uniwersytet Zielonogórski ogłosił na początku maja. Chętnych do zakupu wieżowca za ponad 7 mln zł jednak nie było. Mimo to Czesław Osękowski, rektor uczelni, zdecydował się zamknąć obiekt. Gdy studenci usłyszeli, że od października nie będą mogli mieszkać przy ul. Ogrodowej, ogłosili protest. Na budynku domu studenckiego wywiesili transparent z apelem do władz uczelni: "Zostawcie nam akademik". - Naszym kosztem rektor zbudował sobie przy ul. Licealnej willę [pięknie wyremontował budynek rektoratu - red.], a my w innych akademikach w trzy osoby mamy się gnieździć w dwójce - oburza się Krzysztof, student malarstwa. - "U Lecha" na dwa pokoje mamy aneks kuchenny i łazienkę. Takich warunków nie ma w pozostałych akademikach - dorzuca Edyta z wydziału artystycznego.

Studenci nie mogą zrozumieć, dlaczego zamyka się najlepszy akademik. - I to drugi w ciągu trzech lat. Przecież zamknęli już "Wcześniaka", a żadne prace remontowe jeszcze nie ruszyły. Dlaczego ten budynek też ma stać pusty? - pytają.

- Zamknięcie akademika "U Lecha" nie jest decyzją moją, zaakceptowano ją na kolegiach i podczas senatu uczelni. Uniwersytet ma zbyt wiele obiektów, a tymczasem liczba studentów spada. Stajemy przed trudną sytuacją. W dobie kryzysu i cięć w budżecie musimy wybrać, które budynki sprzedać, a które dalej użytkować. Według wytycznych straży pożarnej akademik przy ul. Ogrodowej nie spełnia norm przeciwpożarowych i trzeba przeprowadzić w nim gruntowny remont. Kosztowałoby to kilka milionów złotych. Zdecydowaliśmy więc nie inwestować w stary obiekt i go zamknąć - tłumaczy rektor UZ Czesław Osękowski. Wyjaśnia, że budynek przy ul. Ogrodowej będzie modernizowany pod kątem mieszkań dla pracowników. Część być może uczelnia sprzeda na wolnym rynku.

Pomieszczenia dydaktyczne w akademiku przy ul. Ogrodowej opuszczają też studenci jazzu i muzyki estradowej oraz pedagodzy. - Muzycy zostaną przeniesieni do budynku zajmowanego dotychczas przez Studium Nauki Języków Obcych. Pedagodzy będą od października zajmować pomieszczenia przy ul. Energetyków. Studenci pod koniec przyszłego roku mogą zamieszkać w wyremontowanym akademiku "Wcześniak". W innych budynkach przygotowaliśmy ponad 1,5 tys. miejsc - dodaje rektor.

Studenci, którzy jeszcze nie wyprowadzili się z domu studenckiego, mogą zostać w nim do końca lipca.
Młodzież jest rozczarowana decyzją rektora. - Jeżeli władze uczelni dalej będą zamykać akademiki, w końcu uczelnia zrobi się pusta, bo bez zaplecza socjalnego nikt nie będzie chciał tu studiować - straszą.

Joanna Leśniewska
Źródło:gazeta.pl

U sokistów klimatyzacja i nawet szafa susząca

Zielonogórska Straż Ochrony Kolei doczekała się nowej siedziby. Funkcjonariusze zajmują świeżo wyremontowane pomieszczenia wewnątrz dworca PKP - w czasach PRL był tu ogromny bufet.

- Pomieszczenia spełniają unijny standard. Osobne szatnie damskie i męskie z dostępem do pryszniców, dyżurka z nagłośnieniem na każde pomieszczenie. Mamy też dwie cele dla zatrzymanych - ocenia Zdzisław Kowalski, komendant rejonu SOK. Wszystkie pomieszczenia są klimatyzowane. Komendant pokazuje też specjalną szafę suszącą. - Jeśli funkcjonariusz zmoknie na służbie, w kwadrans wysuszy ubrania - dodaje.

Remont sfinansowały PKP. - Dobrze zainwestowane pieniądze. Mam też nadzieję, że najpóźniej za rok spotkamy się na otwarciu odremontowanego holu dworca - mówi Ryszard Pluciński, zastępca dyrektora ds. zarządzania rejonem dworców kolejowych w Poznaniu. - Robimy remont dachu. Do połowy przyszłego roku zamierzamy zmodernizować wnętrze dworca. Całkowicie zmieni się wystrój, wymienimy instalacje, zamontujemy nowoczesny system wentylacyjny - opowiada Pluciński.

Remont siedziby SOK i instalacja klimatyzacji kosztowały ok. 2 mln zł. Remont całego dworca ma kosztować ok. 5 mln zł.

Źródło:gazeta.pl

Zielonogórski KTBS wreszcie coś zbudował

Mieszkania przy ul. Potokowej to pierwsza inwestycja zielonogórskiego KTBS od prawie trzech lat. We wtorek klucze do mieszkań odebrały 33 rodziny.

Próg swojego mieszkania przekroczyli wczoraj Agata i Bartosz Żukowscy. - Na własne nas jeszcze na razie nie stać. Dlatego zdecydowaliśmy się na KTBS. To znacznie tańsza forma, która bardziej nam odpowiada niż kupowanie mieszkania - mówi Bartosz Żukowski. Szacuje, że miesięczne opłaty zamkną się w granicach 450 zł. Na swoich 49 m kw. Żukowscy mają dwa pokoje z kuchnią i łazienką. Na mieszkanie czekali trzy lata. Żeby dostać lokum w KTBS, musieli wpłacić 30 proc. jego wartości. Z nowego dachu nad głową cieszą się, tym bardziej że pani Agata jest już w ósmym miesiącu ciąży. - Cieszymy się, że nasze dziecko, jak już przyjdzie na świat, to będzie u siebie - mówi Żukowska. Zauważa też, że osiedle jest przystosowane do potrzeb dzieci. - Jest pełno zieleni, mamy place zabaw dla dzieci.

Blok przy ul. Potokowej w Zielonej Górze jest też przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. - W takim mieszkaniu nie ma progów, brodzik w łazience jest na poziomie podłogi. Do budynków są łagodne podjazdy dla wózków inwalidzkich i poręcze, a na parkingu dwa miejsca są zarezerwowane dla osób niepełnosprawnych - wyjaśnia Janusz Jankowski, prezes KTBS. Klucze do takiego mieszkania odebrał wczoraj Sławomir Chromiec. - Mniejszy pokój posłuży do pracy. Mam już pewne plany, jak to urządzić - opowiada.
Prace budowlane przy ul. Potokowej rozpoczęły się we wrześniu ub.r. Budowa zakończyła się w marcu. - W każdym mieszkaniu jest kuchenka i zlewozmywak. W łazienkach gotowa armatura. Drzwi wejściowe są antywłamaniowe. Każdy ma też do dyspozycji niewielką piwnicę - dodaje Jankowski. W planach jest również podłączenie całego osiedla do internetu. Czynsz w nowym budynku to 9,20 zł za metr kwadratowy. Dla porównania w starszych blokach KTBS czynsz wynosi dziś ok. 7,75 zł za metr.

W bloku przy Potokowej mieszczą się 33 mieszkania. Na parterze działają: sklep mięsny, fryzjer i cukiernia. Spółka KTBS w Zielonej Górze ma 28 budynków. Bloki znajdują się m.in. przy ul. Ruczajowej, Anny Jagiellonki, Zamoyskiego i Kilińskiego. Wszystkich mieszkań jest ponad 1,3 tys.

Spółka ma już plany budowy kolejnych bloków. Właśnie ruszyły prace na rogu ul. Elektronowej i Anny Jagiellonki. W dwóch blokach będzie tam 77 lokali. Powstanie tu również boisko. Kolejne będą bloki na os. Śląskim i Kaszubskim. - Powstanie jeszcze ok. 400 mieszkań. Już dziś czeka na nie ok. 600 chętnych - wylicza prezes Jankowski.

Piotr Wołkowski
Źródło:gazeta.pl

03 lipca 2009

Zielonogórska starówka kłania się bankom

Na deptaku w Zielonej Górze działa już 20 banków i punktów kredytowych. Inne miasta próbują z tym walczyć. Prezydent Kubicki twierdzi, że to sztuczny problem, a banki upiększają miasto

Idziesz reprezentacyjnym deptakiem i liczysz szyldy: bank, kredyt od ręki. Jeżeli tylko plajtuje jakiś sklep, w jego miejsce wchodzi kolejny bank lub punkt z pożyczkami. Dziś jest ich już ponad 20.

- Kogoś, kto ma kawiarenkę czy sklep z butami, nie stać na 7 tys. zł miesięcznie. Zwija interes. Niedługo, nic nie będzie oprócz banków - mówi nam właścicielka sklepu przy ul. Kupieckiej. Obok niej, w miejscu sklepu odzieżowego, kilka miesięcy temu powstał kolejny oddział Citibanku.

Wojciech Kozłowski, dyrektor BWA uważa, że jesteśmy świadkami "rozpuszczania" się centrum. - Miasto zanika i przestaje pełnić swoje funkcje. Zielona Góra powinna żyć, a bank wieczorem, po zamknięciu jest wyjęty z miejskiej rzeczywistości. Takie rozwiązanie jest idealne dla mieszkańców ścisłego centrum, którzy nie muszą znosić hałasów. Po godz. 18 bank jest zamknięty i mają spokój. Niestety na przestrzeń miejską wpływa to fatalnie. Trudno jednak powiedzieć, jak temu zaradzić - mówi Kozłowski. Przypomina, że w tej materii nie jesteśmy wyjątkowi, bo jest to problem wielu polskich miast - Warszawy, Opola, gdzie głos w sprawie zabierał abp. Nossol.

City, nie starówka?

Bankowej przemiany zielonogórskiego deptaka nie może przeboleć radny PO Krzysztof Machalica. - Starówka powinna być miejscem kawiarenek, restauracji i sklepów z pamiątkami, a my mamy bank przy banku. Przez lata patrzymy, jak księgarnia naukowa zamienia się w Polbank, jak z mapy miasta znika księgarnia muzyczna i mnóstwo sklepików - ubolewa Machalica.

Wtóruje mu Kazimierz Łatwiński, radny PiS. Uważa, że w liczbie banków i punktów kredytowych na deptaku zostały już zachwiane proporcje. - Deptak nie może być "city" finansowym - oburza się Łatwiński. Sprawę poruszał w ratuszu. Jak mówi, tylko mu potakiwano, a urzędnicy bezradnie rozkładali ręce. - Tymczasem miasto powinno zawrzeć w planie zagospodarowania przestrzennego dla śródmieścia zapisy o usługach kulturalno-oświatowych. Nie jest to łatwe, ale nie niemożliwe - mówi Łatwiński.

Kubicki: bank jest OK

Innego zdania jest prezydent miasta Janusz Kubicki. - Problem jest sztuczny. Banki to instytucje, które intensywnie się promują, dlatego spacerującym starówką mogą szczególnie rzucać się w oczy, ale w żadnym razie nie stanowią przewagi - komentuje prezydent. Twierdzi, że budynki przejmowane przez banki należą do najlepiej wyremontowanych i najatrakcyjniejszych wizualnie. Zatem, jego zdaniem, starówka zyskuje. - Nie chcemy pochopnie ingerować w wolny rynek i arbitralnie dyktować prywatnym właścicielom budynków, w jaki sposób mają je użytkować - argumentuje.

- Czy bankowa inwazja nie psuje rewitalizacji starówki? - pytamy.

- Rewitalizacja starówki trwa. Pod koniec ub. roku zakończyliśmy rewitalizację Szkoły Muzycznej, co było najważniejszym postulatem mieszkańców - odpowiada.

Radny Machalica nie potrafi zrozumieć prezydenckiej logiki. - Dziwię się, że bezczynnie się temu przygląda. To logiczne, że banki dbają o swoje siedziby, bo w ten sposób przyciągają klientów, ale nie można tego łączyć z rewitalizacją starówki. To są dwie różne sprawy. Banki nie ożywiają deptaka, czyli nie rewitalizują - twierdzi Machalica. Przyznaje prezydentowi rację w jednej kwestii. - Nie możemy zmusić prywatnych właścicieli do wypowiedzenia dzierżawy bankom. Możemy, a nawet musimy natomiast wprowadzić odpowiednie zapisy na przyszłość - dorzuca radny PO.

Łatwiński starówki nie chce zostawiać deptaka "wolnemu rynkowi". - W Urzędzie Miasta brakuje osoby w randze zastępcy prezydenta miasta, która odpowiadałaby za takie sprawy. Starówka jest w kompetencjach aż 12 osób! A pomiędzy nimi nie ma żadnej koordynacji. Efekty widać gołym okiem. Pozostawienie stanu rzeczy wolnemu rynkowi jest złe. Musimy przeciwstawić się temu trendowi. Nie mam tu na myśli krucjaty przeciwko bankom, ale dobro starówki..

Trakt bankowy, czekamy na opinie

Czy to dobrze, że banki opanowały starówkę? Jeśli nie, to jak zapobiec temu zjawisku? Czekamy na wasze opinie. Piszcie: listy@zielona.agora.pl lub dzwońcie pod nr (0 68) 32 88 107. Dyskutuj na forum www.zielonagora.gazeta.pl

Joanna Leśniewska

Źródło: gazeta.pl

Będą przedszkola

W willi przy Sienkiewicza 10 ostatecznie ma powstać przedszkole. Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, który na zlecenie miasta administruje teraz obiektem ogłosił przetarg na najem pomieszczeń. Podstawowy warunek jest taki: oferta ma dawać gwarancję na prowadzenie przedszkola w budynku vis a vis byłego ZEFAM-u.

„Na oferty czekamy do 8. lipca. Termin jest krótki, narzucony pilnością tematu, bo przedszkole ma zacząć szybko funkcjonować" - mówi Jan Skwaryło, kierownik Działu Zasobów Komunalnych ZGKiM.
Budynek, który do niedawna zajmował miejski pełnomocnik ds. rozwiązywania problemów alkoholowych oraz organizacje pozarządowe wymaga remontu i przystosowania pod działalność przedszkolną. „Ten remont będzie musiał przeprowadzić oferent, który złoży najkorzystniejszą ofertę. Powierzchnia użytkowa trzykondygnacyjnego budynku to 708 metrów kwadratowych" - dodawał nasz rozmówca.
Osoby chętne do wyremontowania obiektu i prowadzenia w nim przedszkola muszą m.in. przedstawić koncepcję funkcjonowania i rozwoju przedszkola ze szczegółowym określeniem oferty edukacyjnej, wychowawczej i opiekuńczej. Kolejnym wymogiem jest przedłożenie planów: zagospodarowania budynku, rozwoju przedszkola i finansowego.
Z kolei w przyszłym tygodniu dowiemy się kto będzie prowadził niepubliczne przedszkole przy ulicy Waszczyka. Zainteresowanych jest aż siedem podmiotów. Miasto otworzyło złożone przez nie oferty. Teraz są poddawane szczegółowej analizie przez komisję powołaną przez Prezydenta Miasta. Wiadomo, że przedszkole ma utworzyć od września dwa oddziały dla 50. dzieci. Pierwszeństwo przyjęcia mają mali zielonogórzanie.
Przebudowa pomieszczeń pod potrzeby przedszkola na ulicy Waszczyka trwa. Miasto chce, by o szczegółach związanych z wykończeniem, w tym m.in. o kolorystyce ścian zdecydowała już osoba, która poprowadzi przedszkole - takie informacje przekazała nam wiceprezydent Wioleta Haręźlak.

Sylwia Misiak
Źródło:rzg.info.pl

01 lipca 2009

Os. Na Olimpie czeka na plan wart 50 mln zł

Zielonogórscy radni zgodzili się przystąpić do intratnej zmiany studium i planu zagospodarowania przestrzennego dla działki dwóch biznesmenów i miasta.

W ratuszu ważyły się losy negocjowanej od ponad roku inwestycji. Radni musieli zdecydować, czy zaczną procedurę zmiany zapisów w dokumentach planistycznych. Bali się jednak powtórki ze sprawy spółki Aquareny, kiedy to miasto także we współpracy z prywatnymi biznesmenami bezskutecznie przymierzało się do budowy basenu w Zielonej Górze. Nieprawomocnym wciąż wyrokiem sądu jesienią został skazany Zygmunt Listowski, obecny radny SLD, a wtedy prezydent miasta i jego zastępca. Na jego rozprawy wzywano radnych. - Jaka jest gwarancja, że tym razem miasto nie straci na tej spółce, a nas nie będą ciągać na przesłuchania nad ranem - dopytywali radni.

Przypomnijmy, dwa tygodnie temu zielonogórski magistrat podpisał umowę z biznesmenami Adamem Baranowskim i Zbigniewem Bąbelkiem. Jeśli obie strony się z niej wywiążą, miasto zarobi 50 mln zł. Chodzi o prawie 24-hektarową działkę przy ul. Batorego, położoną za hipermarketem Auchan. Teren miał być przeznaczony na budowę osiedla Na Olimpie. Grunt ma kilku właścicieli: 5,9 ha należy do miasta, pozostałe 17,8 ha do dwóch przedsiębiorców, Bąbelka i Baranowskiego. Ponad rok temu zaproponowali oni układ: połączmy grunty, radni zmienią przeznaczenie nieruchomości w planie zagospodarowania przestrzennego i studium, po czym razem sprzedamy działkę i zarobimy krocie.

Do tej pory dokumenty planistyczne pozwalały na budowę mieszkań, domków jednorodzinnych i lokalizację firm usługowych. Nowe mają umożliwić postawienie wielkopowierzchniowych obiektów handlowych. Udział miasta w podziale zysków byłby na poziomie 40 proc.

Głosy ważyły się do końca. Najwięcej wątpliwości zgłosił radny PiS Kazimierz Łatwiński, który dopytywał przede wszystkim o zabezpieczenie miasta na wypadek klęski przedsięwzięcia. Pytał także Adam Urbaniak, przewodniczący rady miasta (PO): - Sieć dróg przecinająca działkę biznesmenów jest własnością miasta. Uniemożliwia ona wykonanie tej inwestycji bez zgody miasta. Czy istnieje jednak ryzyko, że miasto zostanie tego prawa własności pozbawione? Zdaniem urzędu - nie.

Ostatecznie decyzja na korzyść przedsięwzięcia zapadła minimalną przewagą głosów. Przeciw zmianom w studium byli radni PiS oraz Robert Dowhan (PO) i Jerzy Teichert (SLD). W głosowanej tuż po chwili uchwale dotyczącej planu, radny PO podniósł jednak rękę za jej przyjęciem.

Magistrat musi przygotować teren do sprzedaży pod markety. Zgodnie z umową procedura zmiany studium, a następnie planu zagospodarowania ma się zakończyć za rok. Biznesmeni nie chcą na razie ujawnić, jakie branże mogłyby się ulokować za Auchan.

Jeśli nie doszłoby do zmiany planu, miasto poniosłoby poważne koszty. Musiałoby wybudować drogi na osiedlu albo zapłacić właścicielom terenu odszkodowanie. Według wyliczeń urzędników kosztowałoby to ok. 15-20 mln zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra