03 lipca 2009

Zielonogórska starówka kłania się bankom

Na deptaku w Zielonej Górze działa już 20 banków i punktów kredytowych. Inne miasta próbują z tym walczyć. Prezydent Kubicki twierdzi, że to sztuczny problem, a banki upiększają miasto

Idziesz reprezentacyjnym deptakiem i liczysz szyldy: bank, kredyt od ręki. Jeżeli tylko plajtuje jakiś sklep, w jego miejsce wchodzi kolejny bank lub punkt z pożyczkami. Dziś jest ich już ponad 20.

- Kogoś, kto ma kawiarenkę czy sklep z butami, nie stać na 7 tys. zł miesięcznie. Zwija interes. Niedługo, nic nie będzie oprócz banków - mówi nam właścicielka sklepu przy ul. Kupieckiej. Obok niej, w miejscu sklepu odzieżowego, kilka miesięcy temu powstał kolejny oddział Citibanku.

Wojciech Kozłowski, dyrektor BWA uważa, że jesteśmy świadkami "rozpuszczania" się centrum. - Miasto zanika i przestaje pełnić swoje funkcje. Zielona Góra powinna żyć, a bank wieczorem, po zamknięciu jest wyjęty z miejskiej rzeczywistości. Takie rozwiązanie jest idealne dla mieszkańców ścisłego centrum, którzy nie muszą znosić hałasów. Po godz. 18 bank jest zamknięty i mają spokój. Niestety na przestrzeń miejską wpływa to fatalnie. Trudno jednak powiedzieć, jak temu zaradzić - mówi Kozłowski. Przypomina, że w tej materii nie jesteśmy wyjątkowi, bo jest to problem wielu polskich miast - Warszawy, Opola, gdzie głos w sprawie zabierał abp. Nossol.

City, nie starówka?

Bankowej przemiany zielonogórskiego deptaka nie może przeboleć radny PO Krzysztof Machalica. - Starówka powinna być miejscem kawiarenek, restauracji i sklepów z pamiątkami, a my mamy bank przy banku. Przez lata patrzymy, jak księgarnia naukowa zamienia się w Polbank, jak z mapy miasta znika księgarnia muzyczna i mnóstwo sklepików - ubolewa Machalica.

Wtóruje mu Kazimierz Łatwiński, radny PiS. Uważa, że w liczbie banków i punktów kredytowych na deptaku zostały już zachwiane proporcje. - Deptak nie może być "city" finansowym - oburza się Łatwiński. Sprawę poruszał w ratuszu. Jak mówi, tylko mu potakiwano, a urzędnicy bezradnie rozkładali ręce. - Tymczasem miasto powinno zawrzeć w planie zagospodarowania przestrzennego dla śródmieścia zapisy o usługach kulturalno-oświatowych. Nie jest to łatwe, ale nie niemożliwe - mówi Łatwiński.

Kubicki: bank jest OK

Innego zdania jest prezydent miasta Janusz Kubicki. - Problem jest sztuczny. Banki to instytucje, które intensywnie się promują, dlatego spacerującym starówką mogą szczególnie rzucać się w oczy, ale w żadnym razie nie stanowią przewagi - komentuje prezydent. Twierdzi, że budynki przejmowane przez banki należą do najlepiej wyremontowanych i najatrakcyjniejszych wizualnie. Zatem, jego zdaniem, starówka zyskuje. - Nie chcemy pochopnie ingerować w wolny rynek i arbitralnie dyktować prywatnym właścicielom budynków, w jaki sposób mają je użytkować - argumentuje.

- Czy bankowa inwazja nie psuje rewitalizacji starówki? - pytamy.

- Rewitalizacja starówki trwa. Pod koniec ub. roku zakończyliśmy rewitalizację Szkoły Muzycznej, co było najważniejszym postulatem mieszkańców - odpowiada.

Radny Machalica nie potrafi zrozumieć prezydenckiej logiki. - Dziwię się, że bezczynnie się temu przygląda. To logiczne, że banki dbają o swoje siedziby, bo w ten sposób przyciągają klientów, ale nie można tego łączyć z rewitalizacją starówki. To są dwie różne sprawy. Banki nie ożywiają deptaka, czyli nie rewitalizują - twierdzi Machalica. Przyznaje prezydentowi rację w jednej kwestii. - Nie możemy zmusić prywatnych właścicieli do wypowiedzenia dzierżawy bankom. Możemy, a nawet musimy natomiast wprowadzić odpowiednie zapisy na przyszłość - dorzuca radny PO.

Łatwiński starówki nie chce zostawiać deptaka "wolnemu rynkowi". - W Urzędzie Miasta brakuje osoby w randze zastępcy prezydenta miasta, która odpowiadałaby za takie sprawy. Starówka jest w kompetencjach aż 12 osób! A pomiędzy nimi nie ma żadnej koordynacji. Efekty widać gołym okiem. Pozostawienie stanu rzeczy wolnemu rynkowi jest złe. Musimy przeciwstawić się temu trendowi. Nie mam tu na myśli krucjaty przeciwko bankom, ale dobro starówki..

Trakt bankowy, czekamy na opinie

Czy to dobrze, że banki opanowały starówkę? Jeśli nie, to jak zapobiec temu zjawisku? Czekamy na wasze opinie. Piszcie: listy@zielona.agora.pl lub dzwońcie pod nr (0 68) 32 88 107. Dyskutuj na forum www.zielonagora.gazeta.pl

Joanna Leśniewska

Źródło: gazeta.pl

Brak komentarzy: