29 października 2009

Niebiańska dyskoteka, ogromna sala zabaw dla dzieci.... - będą nowe atrakcje w obiektach byłej Polskiej Wełny

Trwają też prace w budynku z wieżami. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w obiektach pofabrycznych przy Wrocławskiej planowane jest ogromne centrum zabaw, na dwóch tysiącach metrów kwadratowych.

Dyrektor Focus Malla Anna Witkowska - Długosz potwierdza, że firma planuje kolejne atrakcje i ułatwienia w centrum handlowym. Niewiele jednak zdradza: - Prowadzimy rozmowy z inwestorami, którzy chcieliby otworzyć i prowadzić w Focus Mallu salę zabaw i szatnię - usłyszeliśmy jedynie wczoraj.
Więcej wiadomości firma ma podać, kiedy rozmowy będą już finalizowane. Według naszych informacji stanie się to w ciągu miesiąca.
Trwają też prace w budynku z wieżami, które już po otwarciu Focus Parku (a obecnie Focus Malla) przez kilkanaście miesięcy stały puste. Potem obiekt kupiła spółka Amfilada i rozpoczęła inwestycje.
Dwupiętrowy budynek ma 8 tys. mkw. Firma Parkridge wyremontowała tam elewację, wymieniła okna. Z zewnątrz dwie wieże odzyskały blask. Wnętrze gmachu było jednak nietknięte, dopiero teraz nowi właściciele przystosowują pomieszczenia na biura, firmy, banki... - Mamy nadzieję, że uda nam się oddać budynek do użytku w 2010 r. - zapowiadał Artur Piasecki, członek zarządu Amfilady. Wygląda na to, że termin będzie dotrzymany. Roboty idą pełną parą.
W pobliżu Focus Malla otwiera się również nowa dyskoteka - Club Heaven. Przy ul. Sowińskiego 38c (za sklepem No More) trwają właśnie prace wykończeniowe.
- Przygotowujemy dwie sale - mówi menedżer Jacek Lewicki. - W jednej posłuchamy muzyki house, w drugiej dance. Choć zielonogórski Heaven należy do sieci klubów, poszczególne lokale nie wyglądają tak samo. Plastyk przygotowuje wystrój dla każdego miejsca osobno.
Jak będzie wyglądał klub w naszym mieście? Przy wejściu witają nas cztery srebrne anioły. W końcu znajdujemy się w niebie (ang. heaven)... Lokal utrzymany jest w różach i fioletach, ma srebrne wykończenia. Na 1,3 tys. mkw. do dyspozycji gości są dwie sale - większa, okrągła z podwyższeniem wokół parkietu oraz drugie, prostokątne pomieszczenie, ze srebrnymi kanapami. - Klub otwieramy w najbliższą sobotę o 21.00 - zapowiada J. Lewicki. - Szczegółowe informacje na pewno pojawią się na naszej stronie internetowej www.clubheavenzg.pl

Źródło:gazetalubuska.pl

Lesicki "wylesia" okolice budowanego basenu

Władze Zielonej Góry wystawiły na sprzedaż teren pod budowanym kompleksem sportowym przy ul. Sulechowskiej. Prezydent chce, aby inwestorzy postawili tam hotel i restaurację fast food.

Najpierw będzie musiał jednak wyciąć las.Ogłoszony przez magistrat przetarg dotyczy dwóch sąsiadujących ze sobą działek: jednej przy Trasie Północnej, drugiej przy ul. Sulechowskiej. To liczący ponad 4,5 ha teren. Z jednej strony sąsiaduje z budowanymi basenem i halą. Na działkach rośnie sosnowy las. Według urzędników, tam ma powstać m.in. hotel. Zgodnie z planem zagospodarowania jest też tam miejsce na pole kempingowe i obiekty gastronomiczne. - Myślimy o hotelu typu Bed & Brakefast, który będzie obsługiwał zarówno klientów basenu, jak i innych obiektów ośrodka sportu. Pod uwagę bierzemy także powstanie restauracji jednej z sieci fast food - np. McDonalds czy KFC - mówi wiceprezydent miasta Dariusz Lesicki.

Wiceprezydent podkreśla, ze teren jest atrakcyjny i wyjątkowy ze względu na łatwy dojazd. Bez problemu dojedziemy tam zarówno od strony centrum, jak i obwodnicą Zielonej Góry. - Taki punkt będzie świetnym przystankiem dla ludzi jadących z północy kraju na południe. Dzięki reklamie umieszczonej przy wjedzie do miasta, może stać się także promocją samego basenu - dodaje Lesicki.
Cena wywoławcza pierwszej z działek (3,6 ha) to prawie 10 mln zł, mniejsza działka (1 ha) zostanie wystawiona na sprzedaż za prawie 2,5 mln zł. Lesicki podkreśla, że to ceny rynkowe, a ofertą zainteresowali się już pierwsi inwestorzy, w tym z Zielonej Góry. Chcą utworzyć konsorcjum.

Zwycięzcy przetargu przyjdzie wyciąć las. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych zezwoliła już na wycinkę. Z analiz magistratu wynika, ze sosny nie mają większej wartości przyrodniczej. Nie zamierzają protestować ekolodzy. - Przy Trasie Północnej i Sulechowskiej możemy mówić o plantacji sosny. Ma mniejszą wartość, jeśli porównać ją chociażby z lasami przy Szosie Kisielińskiej - wyjaśnia Marcin Dziubek z Klubu Przyrodników. Zdaniem ekologa władze nie mogą jednak zapominać, że teren przy Trasie Północnej może okazać się cenny dla miasta pod innymi względami. - Wycinanie lasów jest najprostszym wyjściem, ale wcale nie najkorzystniejszym. Musimy zdecydować, czy chcemy zachować wyjątkowość Zielonej Góry i czy nie lepiej inwestować na zdegradowanych terenach poprzemysłowych - przekonuje Dziubek.

Opinia ekologa wpisuje się w dyskusję nad zielonym charakterem miasta, która wybucha przy każdych próbach wycinania lasów. W tym przypadku zdanie władz miasta jest jasne: - Ten teren jest jednym z punktów, które powinny zostać zagospodarowane, aby Zielona Góra mogła się rozwijać. Inaczej to miasto stanie się jedynie zieloną enklawą - przekonuje wiceprezydent Lesicki.
Sprawę zupełnie inaczej widzi Joanna Liddane, mieszkanka pobliskiego Chynowa. Ma nadzieję, że nikt nie kupi działek i inwestycje nie dojdą do skutku. - Lasy, które mają zostać wycięte, kumulują spaliny samochodów. W godzinach szczytu w tej okolicy jest czarno. Jeśli wytniemy drzewa, inwestycje powstaną kosztem naszego zdrowia. Władze powinny myśleć też o ludziach - przekonuje Liddan
Ewentualnych zwycięzców przetargu poznamy na początku grudnia.

Łukasz Woźnicki
Źródło:gazeta.pl

28 października 2009

Zielonogórski ekonomik doczekał się boiska

Boisko wielofunkcyjne w zielonogórskim Zespole Szkół Ekonomicznych kosztowało ponad 600 tys. zł. Jest przystosowane do siatkówki, piłki ręcznej, nożnej i tenisa.

- Inwestycja była trudna do zrealizowania. Na szczęście, dzięki staraniom naszych parlamentarzystów udało się pozyskać dodatkowe 200 tys. zł z Ministerstwa Sportu i Turystyki - tłumaczy wiceprezydent miasta Wioletta Haręźlak. Całość inwestycji przy ul. Długiej kosztowała 609 tys. zł. Nieco ponad 400 tys. zł pochodzi z budżetu miasta.
Z otwarcia nowego obiektu ze sztuczną nawierzchnią zadowolone są władze szkoły. - Młodzież bardzo długo czekała na tę chwilę. W naszej szkole uczy się blisko tysiąc uczniów. Do tej pory na zajęciach wychowania fizycznego mogli oni jedynie ćwiczyć w sali gimnastycznej. - wyjaśnia dyrektor szkoły Barbara Bogacz-Szczepańska.
Przez wiele lat przy szkole działało asfaltowe boisko. Niestety, popękało i popadło w ruinę. W nawierzchnię wrosły nawet drzewa. Stało się niebezpieczne dla uczniów. Przeprowadzania na nim lekcji wuefu w końcu zabronił zielonogórski sanepid. Uczniowie "ekonomika" także cieszą się z nowego boiska. - W końcu możemy pograć w siatkę czy w nogę na świeżym powietrzu - mówi Filip Baranowski.
Podczas uroczystości otwarcia wiceprezydent Haręźlak przekazała szkole prezent w postaci worka piłek. Następnie uroczyście przecięła wstęgę i wykonała pierwszy rzut do bramki. Uczniowie natomiast, dla uczczenia chwili, wypuścili w powietrze kilkadziesiąt zielonych baloników.
To niejedyne boisko, jakie zostało wczoraj otwarte. Z kolejnego "orlika" cieszyli się uczniowie i mieszkańcy Świebodzina. Tam wstęgę przecinała wojewoda lubuski Helena Hatka.
W Zielonej Górze jeszcze do końca listopada powstaną trzy "orliki" - przy Źródlanej, Zespole Szkół Elektronicznych i Gimnazjum nr 6 przy ul. Chopina. Boisko wielofunkcyjne zostanie natomiast wybudowane przy Zespole Szkół Budowlanych.

Kosma Zatorski
Źródło:gazeta.pl

Kto kupi rynek po kupcach? Chętnych brakuje

Władze Zielonej Góry blisko rok temu zlikwidowały tzw. ruski rynek przy ul. Zamkowej. Działkę wystawiono na przetarg. Do dziś inwestorów nie widać. Wystraszyły ich postawione warunki.

Targowisko przy ul. Zamkowej, potocznie nazywane przez mieszkańców ruskim rynkiem, działało w Zielonej Górze kilkanaście lat. Handlowali na nim przede wszystkim przybysze zza wschodniej granicy, z Ukrainy, Białorusi, Litwy. Byli też miejscowi kupcy.
Chociaż prezydent miasta wydał decyzję o likwidacji popularnego bazaru już w 2006 r., ostatni kupcy wyprowadzili się z ryneczku dopiero w grudniu ub.r. Ich odejście poprzedziła batalia na pisma toczona z magistratem, który wspólnie z Miejskim Ośrodkiem Sportu zarządzał terenem przy ul. Zamkowej.
Sprzedawcy przekonywali, że ich stoiska są potrzebne zwłaszcza uboższym mieszkańcom Zielonej Góry. Ostatecznie jednak musieli poszukać miejsca na innych miejskich targowiskach. Prezydent miasta Janusz Kubicki okazał się w tej sprawie nieugięty. Nie chciał, aby w bezpośrednim pobliżu centrum straszyła brzydka blaszana zabudowa.

Po kupcach tylko parking
Targowisko miał zastąpić dwu-, trójkondygnacyjny budynek wkomponowany w zabytkowy charakter okolicznych kamienic. Urzędnicy magistratu planowali wybudować obiekt z mieszkaniami, punktami handlowymi i usługowymi.
Od wyprowadzki kupców minął jednak blisko rok. Pusty plac - zamiast stać się miejscem budowy - zamienił się w nieoficjalny parking. Magistrat kusił przedsiębiorców jeszcze wtedy, gdy na bazarze handlowali ostatni kupcy.
Jak się okazuje, inwestorów skutecznie zniechęciły warunki postawione przez urzędników prezydenta. Nie była w stanie przebić ich nawet świetna lokalizacja działki. - Rzeczywiście zainteresowanie tą działką na początku było duże. Mieliśmy liczne informacje od lokalnych deweloperów przymierzających się do przetargu. Jednak gdy zapoznali się z warunkami zabudowy, nikt nie chciał kupić tego terenu - mówi Zdzisław Szczepański, naczelnik wydziału geodezji i gospodarowania mieniem.
Magistrat postawił twarde warunki. - I wynika z braku zainteresowania, że się przeliczył - mówi jeden z zielonogórski deweloperów.
W dokumencie o warunkach zabudowy czytamy, że maksymalnie 30 proc. działki może zostać przeznaczone pod zabudowę. Na pozostałej części terenu inwestor musiał postawić parking otoczony zielenią. - Ten zapis wynikał z decyzji miejskich planistów, którzy decydują o warunkach zabudowy. Decyzja zniechęciła inwestorów i nikt nie zgłosił się do przetargu - dodaje Szczepański.

Jeszcze jedna próba
Planiści wydali decyzję o warunkach zabudowy, bo śródmieście nie ma jeszcze planu zagospodarowania przestrzennego, który określi przeznaczenie poszczególnych części centrum Zielonej Góry. Urzędnicy wzięli pod uwagę fakt, że działka znajduje się na terenie wpisanym do rejestru zabytków. Obawiano się, że konserwator zabytków nie dopuściłby do budowy wyższego gmachu niż trzy piętra.
Wytyczne magistratu to jednak przeszłość. Niedawno zmieniono je na wniosek naczelnika Szczepańskiego. Urzędnicy zamienili proporcje: teraz 70 proc. terenu będzie mogło zostać zabudowane, pozostała część działki zostanie przeznaczona pod parking i teren zielony. Zmieniła się również wysokość możliwej zabudowy. Po konsultacji z miejskim konserwatorem zabytków ostatecznie ustalono ją na cztery kondygnacje.
Zdaniem Szczepańskiego modyfikacja oferty pozwoli na szybkie znalezienie inwestora. Decyzję magistratu pozytywnie ocenia Bernard Imański, deweloper, który przed kilkoma miesiącami interesował się zakupem działki. - To dobry ruch, bo w takich przedsięwzięciach liczy się powierzchnia użytkowa obiektu. Jeśli będzie zbyt mała, nikt nie zdecyduje się na zakup działki. Inwestycja nie będzie się opłacać. Poprzednie warunki były absurdalne. Nie chodzi o to, aby budować ogrody w centrum miasta - przekonuje Imański.
Minimalna cena mierzącej 1300 m kw. działki to 670 tys. zł. Rozstrzygnięcie drugiego przetargu przewidziano na połowę listopada.

Łukasz Woźnicki
Źródło:gazeta.pl

17 października 2009

Budowa basenu i hali sportowej


Basen
Widoczna kratownica podtrzymująca dach po zakończeniu inwestycji nadal będzie widoczna, blacha bedzie ukryta pod wykończeniem.
Widok na baseny rekreacyjne z piętra
Balon wodny
Basen sportowy 25m
Widok na baseny rekreacyjne z parteru
Hala Sportowa


Zadaszenie hali sportowej

Strategia Drzonkowa na 43 miliony złotych

Przez najbliższe cztery lata plac budowy, ale po tym Europa! Nowy standard, nowe obiekty, więcej miejsc noclegowych, funkcji i możliwości. Ośrodek w Drzonkowie odzyska świetność, na powrót zwabi świat wielkiego sportu i ucieszy amatorów rekreacji, o ile jego zarządcom uda się zebrać 43 mln zł.

Zarządcy są przekonani, że im się uda.
- W przeciwnym razie nie brałbym się za to. Drzonków ma swoje pięć minut i wielu przyjaciół w środowisku, w Ministerstwie Sportu oraz na szczytach związków sportowych - mówi Bogusław Sułkowski, który dwa miesiące temu wygrał, rozpisany prawdopodobnie specjalnie dla niego, konkurs na dyrektora ośrodka.
- Jeszcze kilka miesięcy temu należałem do grona tych, którzy nagabywali byłego marszałka lubuskiego i władze województwa, że w Drzonkowie nic się nie dzieje i wszystko podupada. Pisaliśmy petycje, organizowaliśmy debaty. Gdy nastąpiła zmiana władzy, nastał nowy marszałek, nowy zarząd, nastawienie zmieniło się diametralnie. Zapaliło się zielone światło dla inwestycji w ośrodku, a pomoc deklarują też władze miasta. Stąd nasz optymizm - dodaje Lesław Batkowski, który dwa tygodnie temu wygrał konkurs na zastępcę dyrektora ośrodka.

Emocjonujący czas

Dyrektorzy nie pojawili się w Drzonkowie przypadkiem. W drodze do inwestycji ośrodek muszą reprezentować osoby, które wiedzą z kim i o czym rozmawiać. Sułkowski wywodzi się ze środowiska sportowego. Jako trener akrobatyki wyszkolił mistrzów świata. Po czym wziął się za organizacyjną sferę sportu. Stał na czele Polskiego Związku Akrobatyki Sportowej, pilotował budowę w Zielonej Górze centralnego ośrodka szkolenia akrobatów, był dyrektorem biura Lubuskiej Federacji Sportu, zaś w ramach nowo powstałej Lubuskiej Akademii Sportu pozyskiwał unijne granty na szkolenie kadr do zarządzania sportem. Dobrze zna się np. z Adamem Gierszem, który właśnie przejął tekę ministra sportu po zdymisjonowanym Miro Drzewieckim. Nie daje się wmanewrować w konflikty. - One tylko zabierają energię, a ja lubię kreatywnie pracować - mówi. Przez dwa miesiące Sułkowski identyfikował potrzeby i możliwości ośrodka, konsultował plany inwestycji ze sportowcami, prezesami związków sportowych. Zmieniał statut ośrodka, systemy wynagradzania, model zarządzania, by decyzje zapadały szybko. 66-osobowa załoga ośrodka twierdzi też, że mocno podkręcił tempo codziennej pracy. Batkowskiemu, który ma wykształcenie techniczne, powierzył tematy techniczne, eksploatacyjne i inwestycyjne. Razem dopinali plan inwestycyjno-finansowy. - A teraz czeka nas najbardziej emocjonujący czas pozyskiwania pieniędzy i realizacji projektów - mówią.
Na dwa lata - tu już pewne, na cztery lata - prawdopodobne ośrodek przemieni się w plac budowy za 43 miliony złotych.
- Kwota wydaje się tak duża, że tylko się za głowę złapać, lecz montaż finansowy został rozłożony w czasie oraz na pięć źródeł finansowania. Będzie trudno i pojawią się kłopoty, ale pewne rzeczy już się udało osiągnąć, a my jesteśmy tu od tego, żeby pojawiające się kłopoty pokonać - orzeka Batkowski, niegdyś członek zarządu Zielonej Góry i przewodniczący rady miejskiej.

Dlaczego to takie ważne

Nawet bez przeprowadzenia zaplanowanych inwestycji za 43 mln zł, Drzonków zachowuje niebagatelne walory. W Polsce nie ma drugiego takiego miejsca, które oferuje bazę do uprawiania wielu dyscyplin sportu. Od momentu powstania, czyli 1976 r., mamy tu mekkę pięcioboju nowoczesnego oraz jeździectwa. Szermierze, pływacy, tenisiści stołowi, tenisiści ziemni, także niepełnosprawni należą do codziennych użytkowników drzonkowskich obiektów. Bywało, że często i regularnie gościli tu przedstawiciele gier zespołowych. I choć zwykło się mawiać, że baza Drzonkowa już nie spełnia wymagań najlepszych wyczynowych sportowców, całkiem niedawno obóz przygotowawczy urządziła tu sobie kadra ukraińskich pływaków z aktualnym rekordzistą świata w składzie! Nie narzekali na warunki.
Wielki teren, baza noclegowa, internat sportowy, hotel, domki, stołówka, baseny, hale, korty, strzelnice, odnowa biologiczna, boiska, parcoursy, stajnie, otoczenie lasów - oto miejsce wprost stworzone do uprawiania sportu i rekreacji, a wymyślone już blisko 40 lat temu przez Zbigniewa Majewskiego, który stał też na czele budowy ośrodka.
Nie jest też tak, że przez ostatnie lata zupełnie nic się w Drzonkowie nie działo. Poprzednicy Sułkowskiego wyremontowali np. krytą ujeżdżalnię, zaplecze odnowy biologicznej, wymieniali instalacje grzewcze.
Podzielonogórski ośrodek ciągle utrzymuje przewagę nad mnóstwem bardziej nowoczesnych dzięki swojej wielofunkcyjności. Sportowcy na zgrupowaniach nie mają tu problemu z wypełnieniem wolnego czasu. Dlatego stale rezerwują miejsca na obozy. Odbywają się także imprezy targowe oraz szkolenia.
Realia ukazały jednak największą słabość Drzonkowa - za mało miejsc noclegowych, zbyt niski ich standard. A życie nie znosi pustki, stąd za płotem ośrodka powstają hoteliki, pensjonaty i żyją dzięki basenom, halom, stajniom. W swojej ofercie zamieszczają nawet dostęp do bazy WOSiR(!) i zarabiają pieniądze, które mógłby zarabiać ośrodek.

Za 43 mln zł można zrobić...

...chyba całkiem sporo. - Chcemy mieć obiekty o standardzie europejskim i tak to planowaliśmy, żeby po zrealizowaniu zamierzeń ośrodek miał przed sobą wieloletnią perspektywę spokojnego funkcjonowania - zapowiada Bogusław Sułkowski.
Strategia zawiera 11 punktów. Wszystkie wydają się ważne i ciekawe. Chodzi o remonty większości istniejących budynków, ich rozbudowę oraz powstanie nowych, które poszerzą wachlarz ofert. Dyrektorzy WOSiR określają, że trzeba rozwijać interdyscyplinarność.
Najdrożej - 15 mln zł - ma kosztować modernizacja kompleksu odkrytych basenów i sąsiadującego z nimi budynku. 50-metrowa pływalnia zostanie zadaszona, leczy tylko tak, by mogła być wykorzystywana od kwietnia do października. Budynkowi zaś przybędą piętro oraz 24 pokoje hotelowe o dobrym standardzie.
5 mln zł miałaby pochłonąć budowa nowej hali targowo-sportowej.
4,4 mln zł przyjdzie zapłacić za termomodernizację hali tenisowej (nowe sportowe podłoże, więcej miejsc za liniami bocznymi kortów).
3,5 mln zł zabierze budowa dwóch pełnowymiarowych boisk piłkarskich - jednego ze sztuczną nawierzchnią i oświetleniem, drugiego z płytą naturalną.
Blisko 2,5 mln zł kosztuje przygotowanie parcoursu (na obecnych zgliszczach boiska futbolowego) z nawierzchnią spełniającą najlepsze światowe standardy, remontem zadaszonej trybuny, a otoczonej trasą biegową i strzelnicą z 42 stanowiskami dla zreformowanej konkurencji do pięcioboju nowoczesnego - tzw. kombajnu.
Trzy windy dla osób niepełnosprawnych, rozbudowa internatu przy obecnej hali sportowej, remonty hotelu, krytego basenu, krytej strzelnicy, sali konferencyjnej, modernizacja uliczek i chodników, oraz kortów odkrytych - oto inne wyszczególnione pozycje w programie inwestycyjno-finansowym na lata 2009-2011.
- Wpisane kwoty są realne, bo konsultowane z fachowcami od budownictwa - zastrzega dyrektor ośrodka.

Montaż finansowy

Aż 11 mln zł na Drzonków jego szefowie chcą uzyskać w Ministerstwie Sportu i Turystki. Mają ku temu podstawy. Każdy związek sportowy wskazuje bowiem ministerstwu dwa obiekty strategiczne dla rozwoju danej dyscypliny sportu, co z kolei staje się podstawą dofinansowania aż w 50 proc. inwestycji we wskazanych obiektach. A Drzonków został już zapisany jako strategiczny dla polskiego jeździectwa oraz pięcioboju nowoczesnego. Zadaszenie 50-metrowej pływalni rekomenduje też w ministerstwie prezes Polskiego Związku Pływackiego.
Kwoty przeszło 10 mln zł, ale na przestrzeni trzech lat zarządcy Drzonkowa spodziewają się z budżetu Zielonej Góry. Statutowe zadanie ośrodka polega na zabezpieczeniu potrzeb lubuskich sportowców oraz rekreacyjnych potrzeb mieszkańców. Z racji położenia najwięcej tych sportowców i mieszkańców przyjeżdża do Drzonkowa z Zielonej Góry. W planach jest też przedłużenie ścieżki rowerowej z Zielonej Góry aż do Drzonkowa. Ośrodek od lat uzupełnia ofertę miejskich obiektów.
Nieco poniżej 10 mln zł ma wyłożyć na inwestycję zarząd województwa, który kontroluje działanie WOSiR i stale dotuje, ponieważ ma drzonkowską placówkę w swych strukturach jako zakład budżetowy.
Z planu wynika, że niespełna 7 mln na Drzonków pójdzie z konta Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego, a 5 mln zł z Europejskiej Współpracy Terytorialnej. W ramach EWT powstanie program na sfinansowanie budowy hali targowo-sportowej w aż 85 proc.
Czy to wszystko potoczy się w zgodzie z planem Sułkowskiego i Batkowskiego? Dziś tak naprawdę nie wiadomo. Nie został przecież zatwierdzony budżet Zielonej Góry. Czy miasto wyłoży aż 4 mln zł na drzonkowskie baseny, podczas gdy zadłuża się, by wybudować własne? - Tak czy owak nie będziemy siedzieć z założonymi rękami. Są takie elementy, których nie ujęliśmy w planie, ale spróbujemy wykorzystać. Jak choćby fundusze na zagospodarowanie obszarów wiejskich. A nasze baseny nie będą konkurować z zielonogórskimi, tylko uzupełniać ofertę - ocenia Sułkowski. - Poza tym przedstawialiśmy już nasze plany szefom klubów w zielonogórskiej radzie miasta, spotkaliśmy się z sympatią i zrozumieniem. Chcemy też dotrzeć z naszym programem dla Drzonkowa do wszystkich lubuskich parlamentarzystów. Pokażemy im, że tu nic nie idzie w błoto - opowiada Batkowski.

Niech codziennie więcej

Budżetowy zakład WOSiR Drzonków gospodarzy rocznie budżetem 5 mln zł. W ub.r. 70 proc. tej kwoty ośrodek wypracował sam, na 30 proc. dostał dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego. Nowi dyrektorzy borykają się jeszcze z zadłużeniem, które odziedziczyli. W kryzysowych chwilach dług sięgał 2 mln zł. - Zostało do spłacenia ok. 300 tys. zł. Już wychodzimy na prostą. A na dzień dobry zleciłem firmie zewnętrznej audyt finansowy. Znam już wynik. W ośrodku nie było żadnych przekrętów - wyjawia Sułkowski.
Więcej miejsc hotelowych, restauracja, modernizacja istniejących i budowa nowych obiektów, podniesie się standard, ceny, co przełoży się na większą liczbę gości, wzrosną zatem także wpływy. - Dojdziemy do takiego momentu, w którym będziemy zarabiać na swoją bieżącą działalność. Wówczas zyski i pieniądze przekazywane przez zarząd województwa mogą dalej podnosić walory ośrodka i rozbudowywać jego ofertę - rozważa Batkowski.

Silny ośrodek, prężny klub

W planach i działaniach dyrekcja WOSiR musi uwzględniać potrzeby Zielonogórskiego Klubu Sportowego, który prowadzi sekcje pięcioboju nowoczesnego, jeździectwa i tenisa stołowego. Klub był niegdyś właścicielem nieomal całego majątku - gruntów i budynków - ośrodka. Zrzekł się swych praw, lecz 25-letnia umowa gwarantuje sportowcom ZKS dostęp do bazy treningowej i organizacji zawodów. - To się nie zmieni jesteśmy tu na siebie skazani. Klub i jego zawodnicy robią nam markę promują nas. Dzięki sukcesom Marcina Horbacza czy niegdyś Anny Sulimy jesteśmy znani w świecie. Po inwestycjach klub zyska, bo będzie miał lepsze warunki. Trzeba tylko, żeby trenerzy i sportowcy ZKS traktowali te obiekty jako nasze wspólne dobro i czuli się za nie odpowiedzialni. Godziny zarezerwowane dla ZKS powinny być oczywiście efektywnie wykorzystywane. I nad wypracowaniem najlepszego harmonogramu wspólnie pracujemy, a współpraca układa się dobrze - zapewniają dyrektorzy WOSiR.

Czarny scenariusz?

- My nie bierzemy pod uwagę niepowodzenia. Pewne plany już zostały zaakceptowane, środki są zabezpieczone. Ogłaszamy więc przetargi na opracowanie dokumentacji technicznej i ustalamy terminy robót. Termomodernizacja hali tenisowej, najwyższej jakości parcours, budowa wind, remonty - to są sprawy, które już się toczą. Drzonków się odbudowuje.
Z jednej strony czas kryzysu jest wyjątkowo wredny na wielkie przedsięwzięcia. Ale z drugiej strony trwa teraz nasza ofensywa na dostęp do środków europejskich. Za kilka lat, myślę, że najpóźniej za cztery, zrealizujemy wszystkie 11 punktów z programu i wtedy powiemy, że misję wykonaliśmy. A Drzonków na nowo stanie się miejscem, którym będzie się można chwalić w całej Europie - obiecuje Bogusław Sułkowski.

Andrzej Tomasik
Źródło:gazeta.pl

Które zielonogórskie ulice doczekają się remontu?

Gdzie widzimy teraz drogowców? Przede wszystkim na Sulechowskiej, Jędrzychowskiej i budowie trasy przez park. I w przyszłym roku tam zostaną. Raczej niewiele więcej ulic będzie remontowanych.

Lista życzeń, żalów i zażaleń jest długa... Tyle na niej punktów, ile dziurawych ulic w mieście. Janusz Bykowski chciałby, by wyremontowano ulice na Chynowie. – Już od kilku lat wcale nie jest u nas dobrze z drogami, a po budowie kanalizacji jest fatalnie – uważa zielonogórzanin.

Mieczysław Kwoka w imieniu swoim i sąsiadów od dziewięciu lat zabiega o zalanie asfaltem brukowanego fragmentu ul. Sikorskiego. Wokół coraz więcej nowych nawierzchni, a na tej ulicy wciąż straszy bruk. - Ciężarówki hałasują tak, że pękają ściany – mówi zielonogórzanin.

Niedawno publikowaliśmy też maila pana Łukasza, który przysłał nam zdjęcia fragmentu ul. Sulechowskiej przy Zastalu: "Ulica, którą codziennie dojeżdżamy do pracy, jest w fatalnym stanie! Potrzebny jest generalny remont, ale władze miasta lekceważą wnioski i skargi mieszkańców''. Kierowcy przejeżdżający Doliną Zieloną i dziurawym fragmentem drogi przy Zastalu denerwują się tym bardziej, że sama Sulechowska jest właśnie zamieniana w supertrasę. A przecież to ta sama nazwa ulicy!

Ludzie i radni listy piszą

Zielonogórzanie piszą do urzędu z prośbą o modernizację ul. Monte Cassino, Zachodniej, Źródlanej, Langiewicza, prawie wszystkich dróg z os. Bajkowego. Propozycje nowych ulic i remontów już istniejących tras mają także radni. Złożyli swoje wnioski do budżetu.

Jest tam projekt remontu ul. Zachodniej, Źródlanej, jest propozycja przebicia się z ul. Dworcowej do Działkowej. Ma to odciążyć ruch na al. Wojska Polskiego i ul. Boh. Westerplatte. Na razie nie wiadomo, ile z tych propozycji zostanie uwzględnionych. Wiele wskazuje jednak na to, że nie tak wiele ulic dostanie nowe nawierzchnie. – Oczywiście, radni mogą zadłużyć budżet i wpisać kolejne modernizacje dróg do budżetu – mówi wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk, który w magistracie zajmuje się inwestycjami. – Jeśli jednak rada nie zdecyduje się na taki krok, zgodnie z naszymi propozycjami, pierwszeństwo będą miały inwestycje, na które dołoży nam Unia Europejska lub budżet państwa. Następna okazja na miliony euro będzie dopiero za kilka lat, tę musimy więc maksymalnie wykorzystać.

Wyjedziemy z miasta szosą

W przyszłym roku na pewno budowana będzie droga przez park, czyli łącznik między Botaniczną i Wyszyńskiego. Drogowcy właśnie weszli na plac budowy. Nowa trasa liczyć będzie tylko kilometr, ale pochłonie ok. 10 mln zł. Powstaną także dwa ronda: – od strony Wyszyńskiego oraz na skrzyżowaniu przedłużonej ul. Wyszyńskiego, Botanicznej, Szczekocińskiej i Tatrzańskiej. Na terenie parku będzie nasyp, w którym zbudowane zostanie przejście podziemne dla pieszych. Z nowej drogi zaplanowano zjazd w ul. Żurawią oraz oddzielny do kurii biskupiej. Wzdłuż ulicy drogowcy położą chodniki, zbudują oświetlenie, a także asfaltową ścieżkę rowerową.

Kontynuowana będzie też modernizacja ul. Jędrzychowskiej, do rogatek miasta. – Zarząd Dróg Wojewódzkich zamierza wyremontować tę trasę na ich odcinku w kierunku Kożuchowa – zdradza wiceprezydent Kaliszuk. To bardzo dobra wiadomość dla tysięcy kierowców, którzy jeżdżą tą drogą.

Kolejny odcinek remontu Jędrzychowskiej pochłonie aż 17 mln zł. Będzie też drugi etap modernizacji Sulechowskiej – do Ronda Rady Europy. Zbudowane zostaną między innymi zjazdy do basenu i hali. Przy okazji trzeba będzie poprawić niedoróbki z pierwszego etapu, o których pisaliśmy w "GL”. Wywalczyliśmy, że na wiadukt będą dwa podjazdy dla niepełnosprawnych i wózków dziecięcych, teraz władze miasta zapowiadają też zbudowanie "mijanek” na chodnikach estakady. Dziś dwa wózki inwalidzkie nie są w stanie na wiadukcie się minąć, ma być to poprawione.

- Wyremontowana zostanie też Jaskółcza i Ogrodowa – zapowiada wiceprezydent Kaliszuk. O remont tych uczęszczanych tras mieszkańcy zabiegali już dawno. W przyszłym roku zacznie się też być może remont ul. Sikorskiego – w tym fatalnego fragmentu z brukiem.

Dziury przestaną też straszyć na odcinku Batorego między Auchan a Czarkowem. W planach jest modernizacja ostatniego fragmentu tej ulicy.

Na liście " do wykonania” są też ronda. Może nawet nie tak wyczekiwane jak zaklejanie dziur, ale że dostaniemy prawdopodobnie na te skrzyżowania pieniądze z Unii, to warto wykorzystać... – Jedno z tych rond powstanie na Szosie Kisielińskiej przy piekarni pana Mikulewicza – mówią w urzędzie. – To będzie początek połączenia os. Pomorskiego z nową trasą S 3. Mamy już podpisane porozumienie w sprawie tej drogi. I dodatkową korzyść, bo projekt na te prace opłaciła firma planująca postawić w tamtej okolicy centrum handlowe. Chodzi o pół miliona złotych.

Kolejne rondo planowane jest na Wrocławskiej – jako etap łącznika Jędrzychowa z os. Raculka oraz dzielnicą Kisielińską. - Dzięki temu odciążymy ruch z Jędrzychowa. Ci, którzy z tej części miasta jeżdżą na osiedle Pomorskie, już nie będą musieli przemierzać całego miasta - argumentował prezydent Janusz Kubicki, przedstawiając pomysł budowy drogi. - Rondo na Wrocławskiej na pewno też skutecznie wyhamuje zapędy kierowców. Droga stanie się bezpieczniejsza. Zadanie pochłonie jednak aż 23 mln zł.

To tylko najważniejsze propozycje na przyszły rok– podkreślają urzędnicy. Radni mogą je zmienić. I zapewne wielu mieszkańców liczy, że samorządowcy dopiszą tam ich ulice...

Dywaniki położymy

- Najszybciej trzeba zmodernizować Jaskółczą i Ogrodową - mówi Piotr Tykwiński, szefa Biura Zarządzania Drogami

- Które zielonogórskie drogi najbardziej potrzebują remontów?
- Jeśli mówimy o dużych modernizacjach, to na pewno najszybciej trzeba zmodernizować uczęszczane drogi, czyli Jaskółczą i Ogrodową. I z tego co wiem, one są planowane na przyszły rok.

- A mniejsze naprawy? O nie najczęściej proszą mieszkańcy.
- W tym roku położyliśmy nowy dywanik asfaltowy na 20 ulicach. Mam nadzieję, że w 2010 będzie podobnie. Zrobiliśmy część Nowojędrzychowskiej, Agrestowej, Ptasiej. I tam już się lepiej jeździ. Jeśli będą pieniądze w budżecie, wyremontujemy kolejne fragmenty dróg. Na przykład Kupiecką, od Zamkowej, kolejną część Nowojędrzychowskiej.

- Jak typujecie te drogi do remontu?
Najważniejsze kryterium jest jedno – ruch na drodze. Jeśli trasa jest bardziej uczęszczana, ma duże szanse na remont.

- Dziękuję.

Źródło: Gazeta Lubuska

15 października 2009

Zielonogórski KTBS wybuduje 160 mieszkań

Zielonogórski KTBS szykuje się do kolejnych inwestycji. Trzy nowe budynki powstaną przy ul. Elektronowej i u zbiegu Suwalskiej i Augustowskiej.

Osoby zainteresowane zamieszkaniem w nowych budynkach KTBS powinny się spieszyć. Chociaż realizacja nowych inwestycji rozpocznie się w pierwszej połowie przyszłego roku, na zapisy pozostał tylko miesiąc. Szczęśliwcy wybrani przez komisję otrzymają jedno ze 160 mieszkań, które powstaną przy ul. Elektronowej i zbiegu ul. Suwalskiej i Augustowskiej na os. Mazurskim. Pierwsza inwestycja to budynek z 52 lokalami i 10 miejscami parkingowymi. Jest to kontynuacja projektu już realizowanego przy Elektronowej. W czerwcu tego roku KTBS przekazał plac budowy firmie Ekonbud Fadom, która ma na nim postawić dwa budynki z 76 lokalami. W tym przypadku wszystkie mieszkania zostały już rozdysponowane. Domy powstające przy Elektronowej powinny zostać oddane "pod klucz" pod koniec tego roku. Kolejne budynki na tym terenie mają być gotowe w kwietniu 2011 r. W ramach tego zadania KTBS zamierza zbudować także boisko ze sztuczną nawierzchnią dla okolicznej młodzieży.

Następna inwestycja KTBS to dwa nowe budynki na os. Mazurskim. Przy zbiegu ul. Suwalskiej i Augustowskiej towarzystwo zbuduje 108 mieszkań i 24 miejsca parkingowe. Domy powinny zostać oddane do użytku w pierwszej połowie 2011 r. - To budynki podobne do tych stawianych już przez KTBS w Zielonej Górze - 4-kondygnacyjne z mieszkaniami dostosowanymi do potrzeb osób niepełnosprawnych na parterze. Budowane przez nas mieszkania będą wykończone, z wykładziną PCV w pokojach i kuchni a także płytkami w łazience. Przyszli mieszkańcy zastaną w nich również zlewozmywak i kuchenkę elektryczną. - opowiada Janusz Jankowski, prezes KTBS.

Wnioski o przydział mieszkania przyjmowane są do 6 listopada i już wiadomo, że o 160 lokali ubiega się ponad 600 osób. Niektóre z nich czekają od 2004 r., bo złożone przez nie dokumenty wymagały uzupełnienia i ich rozpatrzenie przesunięto. O przydziale mieszkania decyduje komisja, jej członkowie sprawdzą, czy wnioskodawcy spełniają wymagane kryteria. Szansę na mieszkanie mają osoby na stałe zameldowane na terytorium kraju, nieposiadające prawa własności do innego lokalu mieszkalnego i mogące wykazać stałe dochody. Przy ostatecznym wyborze pod uwagę brany jest czas oczekiwania na mieszkanie KTBS a także informacje o sytuacji życiowej i mieszkaniowej.

Zielonogórski KTBS działa dzięki współpracy z władzami miasta, które przekazują grunt pod inwestycję. Warunkiem otrzymania mieszkania jest partycypacja w kosztach jego budowy. Każdy z mieszkańców przed rozpoczęciem realizacji przedsięwzięcia musi wpłacić 30 proc. tej sumy. W przypadku najmniejszych, mierzących 35 m kw. lokali, wysokość partycypacji to ponad 31 tys. zł. Przy największych, 65-metrowych, kwota wzrasta do prawie 60 tys. zł. Przed wprowadzeniem do mieszkania najemcy muszą jeszcze zapłacić kaucję wynoszącą od prawie 4 tys. do 7 tys. zł. Partycypacja w kosztach budowy domu to wymóg Banku Gospodarstwa Krajowego, który udziela kredytu na realizację przedsięwzięcia. Resztę kwoty zaciągniętej na potrzeby inwestycji mieszkańcy spłacają w czynszu. - Aby zbudować budynki przy Elektronowej i na os. Mazurskim, zaciągniemy kredyt na 25 lat. Stawkę comiesięcznego czynszu ustaliliśmy na 9,20 zł za m kw. - dodaje Jankowski.

Łukasz Woźnicki
Źródło:gazeta.pl

Zmienia się targowisko przy ul. A. Krzywoń

Targowisko przy ul. Anieli Krzywoń zmienia oblicze. Kończy się II etap modernizacji placu. W tym roku odnowione będzie prawie 70% powierzchni targowiska, czyli ponad 1100 metrów kwadratowych.
„Również tu będzie kanalizacja, woda, szerokie pięciometrowe przejścia, ławki do siedzenia, wszystko pod dachem z poliwęglanu"- mówi Leopold Kmera, wiceprezes zarządu firmy Konfin. Pierwszy etap prac zakończył się w czerwcu, drugi ma finiszować w połowie listopada.
Do 18 handlowców, którzy od ponad trzech miesięcy pracują w nowych pawilonach teraz dołączy kolejnych 24. „Odnowienie placu było nieuniknione, warunki pracy są o wiele lepsze, mamy dach nad głową i lepiej można wyeksponować towar" - oceniają.
Tego samego zdania są mieszkańcy, którzy na miejscu robią zakupy - ich zdaniem targowisko jest coraz bardziej estetyczne. „Nikt nie chce teraz robić zakupów w błocie" - wskazują. Nowe pawilony są większe od dotychczasowych kiosków - minimalna powierzchnia to 20 metrów kwadratowych.
Po zakończeniu II etapu zrobione zostaną jeszcze toalety, a następnie będzie zmodernizowana reszta placu. W ostatnim etapie, na około 4 miesiące, działalność będzie musiała zawiesić część kupców, dla której zabraknie miejsca do handlu ze względu na roboty. Jeśli zechcą punkty mogą przenieść na plac przy ul. Zamkowej. Dwa etapy prac kosztowały nieco ponad 2 miliony złotych. Całkowity koniec robót przewidziano na końcówkę przyszłego roku.

Marta Czechowska
Źródło:rzg.info.pl

Wciąż nie wiemy, które firmy zajmą się odśnieżaniem ulic Zielonej Góry

Trwają przygotowania do akcji zima. W specjalnych pojemnikach uzupełniany jest piasek, mieszkańcy zbroją się w szufle, a miasto wciąż nie rozstrzygnęło przetargu na utrzymaniu dróg.

Za ulice odpowiada Biura Zarządzania Drogami, a za resztę obszarów podlegających miastu ZGKiM. - Chodzi o tereny między osiedlami, obszary parków i skwerów, chodniki przy budynkach zarządzanych przez administrację budynków mieszkalnych, a także strefę płatnego parkowania - wyjaśnia Grzegorz Nowiński, kierownik działu usług komunalnych ZGKiM-u.

W tym tygodniu pracownicy zakładu rozstawiają skrzynie na piasek, przy samych ABM-ach stanie ich 280. Takie pojemniki pełne piasku trafiają też do parków, na skwery oraz chodniki przy strefie płatnego parkowania - i tutaj będzie ich w sumie 90.

- Akcja zima w całej Polsce rusza 1 listopada i trwa do 31 marca - stwierdza Nowiński. - Jako ciekawostkę mogę podać fakt, że wymieniamy skrzynie na piasek. W tym roku postawimy 37 nowych plastikowych o pojemności 300 litrów każda.

Przypomnijmy, że o chodniki przy posesjach nienależących do miasta mają obowiązek zadbać właściciele nieruchomości. - Ja mam odpowiednią szuflę i będę odśnieżał chodnik przed moim domem - stwierdza Jan Zdanowicz z os. Malarzy. - Obawiam się jednak, że nie wszyscy mieszkańcy domów jednorodzinnych będą pamiętali o tym obowiązku. A szkoda, bo gdy chodnik odśnieżony i posypany solą możemy chodzić bezpiecznie.

Kierowców natomiast nurtuje pytanie, czy tej zimy - podobnie jak ostatniej - znów będą musieli przedzierać się nieodśnieżonymi ulicami. - W zeszłym roku pewnego dnia nie mogłem przejechać Trasą Północną i zastanawiam się, czy urzędnicy znów doprowadza do takich absurdów. Nasze miasto nie leży przecież w górach i te opady nie były aż tak obfite! - wkurza się pan Piotr z Chynowa.

- Przez kolejne trzy sezony za utrzymanie dróg odpowiadała firma Alba. W ostatnim sezonie rezultat tych prac był kiepski, zarówno w ocenie urzędu jak i mieszkańców - stwierdza Piotr Tykwiński, kierownik Biura Zarządzania Drogami w Zielonej Górze. - Teraz jednak podzieliliśmy miasto na trzy rejony i ogłosiliśmy przetargi, dotychczasowe nie przyniosły rezultatu, ale mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu poznamy firmy, które zajmą się odśnieżaniem miejskich ulic.

Czy nie ma obawy, że śnieg spadnie wcześniej albo, że pojawi się gołoledź?

- Śnieg mógł spaść i we wrześniu - odpowiada Tykwiński. - Jesteśmy najcieplejszym regionem w Polsce i raczej wykluczam taką ewentualność. Tym bardziej, że w najbliższych dniach temperatura będzie rzędu plus 6 stopni Celsjusza. Jeśli natomiast nagle przyjdą mrozy, odpowiednio wcześniej damy firmom zlecenie dotyczące takiej interwencji, bo śledzimy prognozy.

Źródło: Gazeta Lubuska

Remont Sulechowskiej dobiega końca

Koniec utrudnień na ulicy Sulechowskiej już niedługo. Drogowcy wkraczają w ostatni etap prac na odcinku od wiaduktu do stadionu lekkoatletycznego. Zostało im dokończenie zachodniej nitki wiaduktu i wykonanie oznakowania.

„Termin zakończenia prac to 15. listopada. Teraz zostaje wykonanie organizacji ruchu, oznakowania pionowego i poziomego" - mówi Radiu Zielona Góra Zbigniew Emilianów z Wydziału Inwestycji Miejskich. Wykonawca musi też przystąpić do usuwania usterek wskazanych przez miasto, m.in. doprowadzić do właściwego stanu zaniżone urządzenia w jezdni i poprawić nawierzchnię ścieżki rowerowej, tak, żeby na odbiór wszystko było zgodne z normami.

Co do rozwiązań komunikacyjnych, to będzie bezpieczniej na zjeździe w ulicę Sulechowską prowadzącą do Zastalu, gdzie został wybudowany azyl dla pieszych.

W tej chwili przygotowywana jest dokumentacja na remont Sulechowskiej na odcinku od Urszuli do Trasy Północnej. Te prace mają się zakończyć przed oddaniem do użytku kompleksu rekreacyjno-sportowego.

Dodajmy jeszcze, że również do 15. listopada drogowcy powinni uporać się z remontem ulicy Jędrzychowskiej.

Źródło: Radio Zielona Góra

Szykują się poważne utrudnienia w ruchu

Mieszkańców miasta czekają kolejne problemy komunikacyjne związane z remontami i budową dróg. W przyszłym tygodniu ruszą dwie duże inwestycje – budowa drogi przez Park Piastowski oraz przebudowa Fabrycznej i Ogrodowej.

Prace związane z łącznikiem od Wyszyńskiego do Botanicznej rozpoczną się od skrzyżowania Wyszyńskiego z Ptasią, gdzie powstanie rondo. „Na czas prac wprowadzamy zmiany w organizacji ruchu, będą duże utrudnienia, bo pewne odcinki całkowicie zostaną wyłączone" - mówi Radiu Zielona Góra Zbigniew Emilianów z Wydziału Inwestycji Miejskich.

Zarówno miejskie autobusy, jak i pozostałe pojazdy będą musiały korzystać z objazdów, które zostaną wytyczone przez Wiśniową i Zawadzkiego-Zośki. Od Wyszyńskiego nie będzie można skręcić w lewo w Ptasią, ani pojechać na wprost w kierunku parku i Biedronki. „Czekamy też na dokończenie zbiorów przez działkowiczów i rozpoczynamy prace ziemne na tym terenie" - dodaje Emilianów.

Również w przyszłym tygodniu rozpoczną się prace przy przebudowie Fabrycznej na odcinku od Ogrodowej do Sikorskiego oraz Strzeleckiej od Sienkiewicza do Sikorskiego. Także tam będzie zmiana organizacji ruchu - Fabryczna stanie się na czas prac ulicą jednokierunkową, a Strzelecka na przebudowywanym odcinku będzie całkowicie zamknięta dla ruchu.

Prace obejmują wymianę nawierzchni jezdni i chodników, ułożenie nowych krawężników i wykonanie oświetlenia. Zakończą się jeszcze w tym roku.

Źródło: Radio Zielona Góra

Budowa drogi przez park Piastowski w Zielonej Górze zacznie się od ronda

Rondo będzie pierwszym etapem budowy drogi przez park -w tym roku najważniejszymTrasa łącząca ul. Wyszyńskiego z Botaniczną to jedna z najważniejszych inwestycji w mieście. Drogowcy właśnie wkraczają na plac budowy.

Początkowo plan był taki: w poniedziałek 19 października firma Strabag zmienia organizację ruchu na skrzyżowaniu ul. Wyszyńskiegi i Ptasiej. Blokuje zjazdy w ul. Ptasią (w kierunku ul. Ogrodowej) i ślepą uliczkę w kierunku parku, na której dzisiaj znajduje postój taxi.

- Zostanie zorganizowany prawoskręt z ul. Wyszyńskiego w Ptasią w kierunku amfiteatru, tak, by mogły tędy jeździć autobusy - tłumaczy Piotr Tykwiński, kierownik biura zarządzania drogami. - Oczywiście będzie też można w ten sam sposób jechać w odwrotnym kierunku.

Jednak, jeżeli ktoś będzie chciał od amfiteatru dostać się np. na ul. Ogrodową, to czeka go spory objazd. Nie będzie mógł pojechać Ptasią prosto w dół. Musi skręcić w lewo w ul. Wyszyńskiego, następnie w prawo w ul. Wiśniową, na skrzyżowaniu z Jaskółczą i 1-go Maja znowu w prawo i dopiero dotrze do krzyżówki z Ogrodową.

Czytaj też: We wrześniu ruszy budowa słynnej już drogi przez Park Piastowski w Zielonej Górze

Jeszcze nie teraz

- W tej chwili przygotowujemy się do ustawienia odpowiednich znaków. Niestety nie wszystko jest jeszcze dograne i już wiemy, że od poniedziałku nie będziemy zamykać ulic - tłumaczy Artur Piechocki, kierownik budowy z ramienia firmy Strabag.

- Kiedy to zrobicie?
- W tej chwili nie jestem w stanie określić dokładnego terminu - odpowiada Piechocki.
Czy to oznacza przesunięcie harmonogramu prac? - Nie. Zakładamy, że do końca roku rondo będzie zbudowane. Oczywiście, jeżeli pozwoli na to pogoda. Nie chcę dopuścić do tego, że kiedy w styczniu przyjdą solidne mrozy, to skrzyżowanie będzie rozgrzebane - tłumaczy Piechocki.

Planowane rondo będzie pierwszym etapem budowy drogi przez park. W tym roku najważniejszym. Równolegle na trasie przyszłej łącznicy zwożona będzie ziemia. Na razie jednak miasto nie przekazało jeszcze Strabagowi terenów, na których są działki.
Czy warto je niszczyć? - Chyba trzeba budować takie drogi - zastanawia się Stanisław Szlapiński z ul.Sowiej, który przez park idzie z zakupami. - W ten sposób zostanie odciążona ul. Jaskółcza, a tam ludzie mają gorzej niż w samym centrum miasta.

Cyztaj też: Rusza budowa drogi przez park Piastowski w Zielonej Górze

Niezadowoleni taksówkarze

Za budową drogi są również taksówkarze, stojący na tutejszym postoju taxi. - Parku szkoda, ale Jaskółcza jest w strasznym stanie. Trzeba było coś z tym zrobić. Rondo to dobre rozwiązanie. Przed 8.00 jest tutaj taki ruch, że nie sposób skręcić z ul. Wyszyńskiego w lewo, w Ptasią. Samochód jedzie za samochodem - uważa taksówkarz Jacek Sokalski. I dziwi się. - Od poniedziałku mają zamknąć ulicę wraz z postojem? Nic nie wiem. To gdzie będziemy stali? Jak zwykle nikt nie przejmuje się taksówkarzami.

- A jak robili remont ul. Sienkiewicza, z dnia na dzień, bez uprzedzenia zlikwidowali postój przy ul. Sikorskiego. Człowiek staje na postoju, a tu się okazuje, że teraz to przystanek MZK - dodaje - Mieczysław Skibiński. - Rondo jest potrzebne, ale powinien być wyznaczony jakiś postój. Najbliższy jest na Monte Cassino lub na Sikorskiego.
- Nikt się z nami nie liczy - macha ręką Jerzy Kończal.
Podobnego zdania jest Jarosław Owsianny, właściciel firmy Radio Taxi Bis. - Miasto, które jest właścicielem terenu uważa, że może zlikwidować postój bez informowania. To brak szacunku zarówno wobec taksówkarzy jak i ich klientów.

- Faktycznie, nie jest w tym miejscu przewidziany postój taksówek. Nie planowaliśmy również miejsca zastępczego - przyznaje Monika Wiśniewska z biura prasowego prezydenta. - Telefon od pana to pierwszy sygnał, że ktoś jest z tego niezadowolony. Zastanowimy się, co zrobić.

Pierwsze przejście podziemne

Droga przez park będzie miała 786 m. Skróci przejazd z osiedli wzdłuż ul. Wyszyńskiego na Jędrzychów. Na początku powstanie rondo - na skrzyżowaniu Wyszyńskiego i Ptasiej. Dalej droga pójdzie w stronę parku, gdzie powstanie nasyp, w którym zbudowane zostanie przejście podziemne dla pieszych, pierwsze podziemne w naszym mieście. Nasyp będzie też na wysokości ul. Kilińskiego. Ale ten już będzie wynikać z ukształtowania terenu i podziemnego przejścia tam nie będzie. Łącznik przez park kończyć ma kolejne rondo - skrzyżowanie przedłużonej ul. Wyszyńskiego, Botanicznej, Szczekocińskiej i Tatrzańskiej. Nowa trasa kosztować będzie blisko 10 mln zł.

źródło Gazeta Lubuska

Miasto nie kupi akademika

Miasto nie jest już zainteresowane kupnem akademika "U Lecha" przy Ogrodowej.

Pierwotnie planowano odkupienie obiektu od Uniwersytetu Zielonogórskiego i stworzenie tam mieszkań socjalnych. Po protestach mieszkańców pobliskich loftów, magistrat zrezygnował z takiego zakupu. Tymczasem Uniwersytet Zielonogórski właśnie wystawił nieruchomość na sprzedaż. Na konferencji prasowej przed rozpoczęciem roku akademickiego rektor uczelni wyrażał nadzieję, że miasto będzie zainteresowane zakupem.

Wiceprezydent, Krzysztof Kaliszuk poinformował, że plany przejęcia akademika są już nieaktualne.

„Miasto rozmawiało z rektorem Uniwersytetu Zielonogórskiego na temat kupna akademika przy ul. Ogrodowej, ponieważ rzeczywiście potrzebujemy obiektów, gdzie moglibyśmy mieć mieszkania socjalne. Natomiast w związku z protestami mieszkańców, którzy zasiedlili niedawno oddane do użytku lofty i zapłacili za to duże pieniądze, odstąpiliśmy od propozycji kupna" - wyjaśnił Kaliszuk. Mieszkańcy twierdzili, że osiedlenie się w pobliżu rodzin w mieszkaniach socjalnych, obniży wartość ich nieruchomości.

Jak w takim razie miasto ma zamiar pozyskać mieszkania socjalne, których ciągle brakuje? „Staramy się przekształcać część mieszkań komunalnych na mieszkania socjalne oraz inne obiekty, które leżą w miejscach mniej newralgicznych dla otoczenia" - odpowiedział wiceprezydent.

Przypomnijmy jeszcze, że zielonogórska uczelnia za akademik chciałaby dostać ponad 7 mln złotych netto.

Źródło: Radio Zielona Góra

Geodeci wymierzą plac na archiwum

Tuż przy akademiku Wcześniak staną nowoczesne magazyny archiwum państwowego. - W poniedziałek podpisałem ostateczną umowę na pomiary geodezyjne - mówi dyrektor archiwum Tadeusz Dzwonkowski.

becnie instytucja ma swoją siedzibę w trzech miejscach: w Starym Kisielinie, Żarach i Wilkowie. Tylko te ostatnie jest w miarę nowoczesne. Dwa pozostałe to stare budynki, w których wciąż trzeba walczyć z wilgocią. Prawie wszędzie na ścianie widać grzyb. Nowe akta nie są już przyjmowane, bo nie ma na nie miejsca. Dokumenty trzymane są tylko w piwnicach, bo na drewnianych stropach nie można ustawiać ciężkich regałów. To nie są warunki do przechowywanie cennych dokumentów.

- Nam potrzebny jest nowoczesny magazyn w jednym miejscu, w którym bezpiecznie umieścimy wszystkie dokumenty - tłumaczy Dzwonkowski. - Nasze archiwum przechowuje 5,5 kilometra akt z lat 1303-2006.
Dyrektor od lat walczy o nowy obiekt. Żeby móc myśleć o inwestycji, trzeba jednak mieć działkę. Tę o powierzchni 2.200 mkw w lipcu przekazał uniwersytet. - Mamy sporo terenu, który można z sensem zagospodarować. A archiwum z cennymi zbiorami tuż przy uniwersytecie to idealne rozwiązanie - tłumaczył rektor prof. Czesław Osękowski. Chodzi o teren tuż za akademikiem Wcześniak.

- Wykonaliśmy pierwszy krok. Mamy rok na zgromadzenie wszystkich dokumentów, wykonanie pomiarów i projektów - tłumaczy dyrektor Dzwonkowski. - Zakładam, że pod koniec 2010 r. ogłosimy przetarg na budowę. Inwestycja będzie kosztować 13,5 mln zł.

Źródło: Gazeta Lubuska

Budżet miasta 2010: Trzeba ciąć inwestycje

Prezydent Zielonej Góry spisał wszystkie pomysły na przyszłoroczny budżet miasta. Jak się okazało, ich wartość trzykrotnie przekroczyła możliwości miejskiej kasy. - Teraz je tnijcie - mówi więc do radnych

Samorządy mają jeszcze miesiąc na złożenie projektów przyszłorocznych budżetów. Zielonogórski magistrat podsumował na razie pomysły miejskich radnych. Potem dołożył własne. A na koniec te zgłoszone przez mieszkańców. Tak powstała lista 286 zadań, na które pieniądze powinny znaleźć się w przyszłorocznym budżecie. Powinny, ale nie znajdą. Większość z nich trzeba będzie wyciąć.

Kto weźmie nożyczki?

Plan wydatków majątkowych na 2010 r. zdaniem Janusza Kubickiego, prezydenta miasta, zdecydowanie przekracza możliwości zielonogórskiego budżetu. W sumie wszystkie inwestycje miałyby kosztować prawie 439 mln zł. Z tego Urząd Miasta z własnej kieszeni musiałby wyłożyć 357 mln zł. Reszta miałaby pochodzić ze środków zewnętrznych, czyli unijnych funduszy lub budżetu państwa. Jak wyliczyli urzędnicy, miasto może jednak wydać nie więcej niż 120 mln zł. Kto więc weźmie na siebie cięcie budżetu?

Zdaniem Kubickiego powinni to zrobić radni. - W tej chwili jest to tzw. lista pobożnych życzeń. Wpisane są na nie wszystkie elementy, które w budżecie powinny się znaleźć, ale na które nas nie stać. Daliśmy ją radnym, aby to oni zrobili listę rankingową i powiedzieli, co chcą, a czego nie chcą. Dam im na to czas do końca miesiąca. Nie mają innego wyjścia. Jak to powiedział kiedyś radny PO Mirosław Bukiewicz, nie mogą się zachowywać jak dziecko przed sklepem z zabawkami. Budżet nie jest z gumy - uważa Kubicki.

PO tnie, PiS nie ma zamiaru

Klub PO w ratuszu jest gotowy podjąć wyzwanie. - Oczywiście, wskażemy inwestycje, które można przesunąć. Prezydent wyartykułuje, ile ma pieniędzy, a my postaramy się jakoś dostosować listę. Część zadań przejdzie z tego budżetu na przyszły rok. Bardzo ważny jest dla nas Park Naukowo-Technologiczny w Nowym Kisielinie. Na tę inwestycję muszą znaleźć się pieniądze. Drugie istotne zadanie to przygotowanie projektu budowy drogi łączącej ul. Dworcową z ul. Działkową (500 tys. zł) - tłumaczy Adam Dygas, przewodniczący Platformy w ratuszu. Ale co wytnie PO? - Sporo na tej liście jest osiedlowych dróg, parkingów, chodników. Trzeba będzie przedyskutować, które realizować, a które przesunąć. Pozostaje też pytanie, czy jest sens budować gimnazjum na Chynowie (4 mln zł) - mówi.

Radni PiS nie będą niczego wycinać. - To prezydent przygotowuje projekt budżetu i za to bierze pieniądze. My swoje uwagi już wnieśliśmy (63 zadania), teraz czekamy na gotowy projekt dokumentu. A Kubicki niech nie zwala jak zwykle swojej roboty na innych, bo to właśnie zawsze robi, gdy sprawa jest kontrowersyjna. Natomiast kiedy wypada, aby zapytał o zdanie radnych, wtedy tego nie robi - komentuje Jacek Budziński, szef klubu PiS.

- Jeśli radni nie skrócą listy, zrobię to sam. Nie będę się jednak przy niczym upierał - zapowiada Kubicki.

Co znalazło się na liście?

W projekcie zapisane jest m.in. 7 mln zł na ocieplenie Zespołu Szkół Ekonomicznych, bursy szkolnej i internatu przy Zespole Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego. Miasto liczy, że po zdobyciu unijnych dotacji kupi autobusy dla MZK (11 mln zł), będzie rewitalizować starówkę (8 mln zł) oraz zmodernizuje stadion żużlowy (10 mln zł). Poza tym wpisało na nią m.in. szacowaną na 4 mln zł budowę ronda na ul. Wrocławskiej czy przebudowę ul. Jędrzychowskiej (17 mln zł).

Radni chcieliby także poprawić korelację świateł na skrzyżowaniach (200 tys. zł), remontować drogę od piekarni na os. Pomorskim do pętli autobusowej na os. Śląskim (500 tys. zł) oraz położyć nawierzchnię ażurową na ulicach Szpakowej, Chłodnej i Jeżynowej (1 mln zł).

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Szykują się poważne utrudnienia w ruchu

Mieszkańców miasta czekają kolejne problemy komunikacyjne związane z remontami i budową dróg. W przyszłym tygodniu ruszą dwie duże inwestycje – budowa drogi przez Park Piastowski oraz przebudowa Fabrycznej i Ogrodowej.

Prace związane z łącznikiem od Wyszyńskiego do Botanicznej rozpoczną się od skrzyżowania Wyszyńskiego z Ptasią, gdzie powstanie rondo. „Na czas prac wprowadzamy zmiany w organizacji ruchu, będą duże utrudnienia, bo pewne odcinki całkowicie zostaną wyłączone" - mówi Radiu Zielona Góra Zbigniew Emilianów z Wydziału Inwestycji Miejskich.

Zarówno miejskie autobusy, jak i pozostałe pojazdy będą musiały korzystać z objazdów, które zostaną wytyczone przez Wiśniową i Zawadzkiego-Zośki. Od Wyszyńskiego nie będzie można skręcić w lewo w Ptasią, ani pojechać na wprost w kierunku parku i Biedronki. „Czekamy też na dokończenie zbiorów przez działkowiczów i rozpoczynamy prace ziemne na tym terenie" - dodaje Emilianów.

Również w przyszłym tygodniu rozpoczną się prace przy przebudowie Fabrycznej na odcinku od Ogrodowej do Sikorskiego oraz Strzeleckiej od Sienkiewicza do Sikorskiego. Także tam będzie zmiana organizacji ruchu - Fabryczna stanie się na czas prac ulicą jednokierunkową, a Strzelecka na przebudowywanym odcinku będzie całkowicie zamknięta dla ruchu.

Prace obejmują wymianę nawierzchni jezdni i chodników, ułożenie nowych krawężników i wykonanie oświetlenia. Zakończą się jeszcze w tym roku.

Źródło: Radio Zielona Góra

05 października 2009

Stadion żużlowy: wkrótce I etap remontu

Wiosną kibice żużla zobaczą już efekty pierwszego etapu rozbudowy stadionu przy ul. Wrocławskiej. Na trybunach będzie 8 tys. nowych krzesełek

Ogłoszenie o przetargu nieograniczonym pojawiło się w miejskim biuletynie 2 października. Urzędnicy już wypatrują pierwszych ofert. Przetarg dotyczy rozbudowy południowego odcinka stadionu - czyli tego od strony cmentarza. Dla kibiców - po prostu pierwszego łuku. Mają pojawić się na nim nowe trybuny z 8 tys. nowych krzesełek. Fani żużla będą siedzieć w 25 rzędach. Podwyższone trybuny zapewnią lepszy komfort oglądania meczów.
Ma być także bezpieczniej. Na stadionie pojawią się nowe wejścia (osobne na każdy sektor), toalety i kasy. Stadionowe bramki ma łączyć z parkingiem przy nowej części komunalnego cmentarza szeroki chodnik.

Zburzyć, żeby wybudować
Pierwszy etap modernizacji łączy się z rozbiórką części starego stadionu.
Firma, która wygra przetarg, będzie musiała wylać nowe fundamenty, stworzyć konstrukcję nadziemia, ścian, stropów, w końcu część siedzisk pokryć dachem (mniej więcej pierwszych dziesięć rzędów od góry). Budowlańcy mają także zmodernizować instalację kanalizacyjno-wodociągową, a także deszczową. W nowej części stadionu mają pojawić się także zabezpieczenia przeciwpożarowe. Firma musi także zadbać o ład i porządek podczas budowy oraz zapłacić za wykorzystaną wodę i prąd podczas remontu oraz na bieżąco poradzić sobie z wywożeniem gruzu z rozbieranego stadionu.

Stadion na 20 tys widzów. Kiedy? Nie wiadomo Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry zapowiada, że to dopiero pierwszy z ośmiu etapów modernizacji stadionu. Kolejne to m.in. wyburzenie starej wieżyczki sędziowskiej i postawienie nowoczesnej, dużo większej. Poza tym modernizacja i powiększenie trybun na prostych. Po ostatnim etapie modernizacji stadion ma pomieści ponad 20 tys. kibiców, a wkoło niego ma przebiegać kompleks ścieżek. Kiedy możemy spodziewać się końca inwestycji?
- Nie ma planu, nie ma konkretnych dat - ucina. - Mówię o planach, jeśli są pewne na sto procent. Na razie jestem pewien przebudowy pierwszego łuku. Będzie gotowy na początku sezonu, więc mogę o tym mówić - tłumaczy.
Zdradza, dlaczego zimą wojował z radnymi Platformy, którzy zaproponowali zapisanie w tegorocznym budżecie 10 mln na przebudowę stadionu. Twierdzi, że na rok zamroziłby pieniądze. - Wyszło na moje. Za przebudowę I etapu zapłacimy w przyszłym roku. W tym roku wydaliśmy jedynie ponad 300 tys. zł na sporządzenie dokumentacji, bez której nie można było ruszyć z miejsca. Rozdzielenie inwestycji na etapy ma jeszcze jeden plus. Żużlowcy nie będą musieli przerywać startów, mecze będą rozgrywały się regularnie.
Kolejny atut według urzędników to spodziewana lawina ofert. Wcześniejsze przetargi, dotyczące całości przebudowy stadionu, łącznie z opracowaniem projektu, kończyły się fiaskiem. Firmy budowlane uznawały, że to zbyt karkołomne przedsięwzięcie, biorąc pod uwagę ilość środków, jakie chciało na ten cel przeznaczyć miasto. A na więcej miejskiego budżetu nie było stać.

Kto może startować? Magistrat jasno zastrzega, że do przetargu - ze względu na wielkość inwestycji - mogą przystąpić firmy z doświadczeniem w budowie obiektów sportowych - hal czy stadionów. Firmy, które w ciągu ostatnich pięciu lat przeprowadziły budowę co najmniej dwóch obiektów na ponad 5 tys. miejsc. Firma budowlana musi uporać się z rozbudową w pół roku. Ostateczna data to 30 kwietnia przyszłego roku. Oferty można składać w siedzibie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji do 23 października. Otwarcie kopert nastąpi jeszcze tego samego dnia. Kryterium wyboru ofert będzie zależało w całości od ceny - firma z najniższą stawką za przebudowę ma wygrać. Ile wydamy na rozbudowę stadionu? Nie wiadomo. Wiadomo tylko, że wartość zamówienia nie może przekraczać 5,15 mln euro.

Maja Sałwacka
Źródło:gazeta.pl

01 października 2009

Budowa osiedla "Dominopark"


Osiedle "DOMINOPARK" znajdować się będzie przy ul. Obywatelskiej, w pobliżu ul. Stefana Batorego. Będzie się ono składało z 9 budynków wielorodzinnych. Jest to ciekawa kompozycja, niespotykane u innych deweloperów rozwiązania architektoniczne, nowoczesność styl i elegancja. Projekty mieszkań pierwszych dwóch inwestycji są już dostępne w biurze firmy. Są to budynki 6-ciokondygnacyjne z windą. Oferyjemy w nich mieszkania o zróżnicowanym metrażu od około 37 m2 do około 113 m2 (od jednego pokoju z aneksem kuchennym do 4 pokoi z kuchnią).
"DOMINOPARK" UL. OBYWATELSKA 33
Budynek 6-ciokondygnacyjny, dwuklatkowy, z windą.

Ilość mieszkań: 58 lokali o zróżnicowanym metrażu
Metraż: od 37,23 m2 (1 pokój z aneksem kuchennym) do 84,80 m2 (3 pokoje z kuchnią)
Wyposażenie budynku: telewizja kablowa, telefonia do wyboru
Materiał budowlany: zdrowa cegła wapienno-piaskowa, ocieplenie-styropian gr. 12cm, tynki mineralne
Cena brutto:
3300zł/m2 za mieszkania na parterze
3550zł/m2 za mieszkania na piętrach
Termin realizacji: przełom roku 2010/2011

"DOMINOPARK" UL. OBYWATELSKA 35
Budynek 6-ciokondygnacyjny, jednoklatkowy, z windą.

Ilość mieszkań: 34 lokale o zróżnicowanym metrażu
Metraż: od 37,37 m2 (1 pokój z aneksem kuchennym) do 113,50 m2 (4 pokoje z kuchnią)
Wyposażenie budynku: telewizja kablowa, telefonia do wyboru
Materiał budowlany: zdrowa cegła wapienno-piaskowa, ocieplenie-styropian gr. 12cm, tynki mineralne
Cena brutto:
3300zł/m2 za mieszkania na parterze
3550zł/m2 za mieszkania na piętrach
Termin realizacji: przełom roku 2010/2011

Źródło:ekonbud.pl, ctinet.pl

Przy Ruczajowej w Zielonej Górze zakończyła się budowa osiedlowego marketu

Mieszkańcy tzw. osiedla KTBS przy Ruczajowej przez wiele lat narzekali na drożyznę w sklepach i brak osiedlowego marketu. Teraz narzekania się skończą.

Przy Ruczajowej zakończyła się budowa osiedlowego marketu. Sklep postawiła spółka Jeronimo Martins i jest to obiekt sieci Biedronka. Sklep powstał w ekspresowym tempie, przez kilka miesięcy. Ale wcześniej mieszkańcy bloków KTBS-u długo czekali na osiedlowy market. - W małych sklepikach jest straszna drożyzna - mówili. - Przydałby się jakiś niedrogi dyskont...
Już w piątek ich życzenia mają się spełnić. Na ten dzień planowane jest otwarcie sklepu. Wiele osób już przychodzi pod drzwi marketu, w środku jest bowiem spory ruch. Na razie to jednak pracownicy przygotowują placówkę do otwarcia.

Źródło:gazetalubuska.pl