15 października 2009

Budżet miasta 2010: Trzeba ciąć inwestycje

Prezydent Zielonej Góry spisał wszystkie pomysły na przyszłoroczny budżet miasta. Jak się okazało, ich wartość trzykrotnie przekroczyła możliwości miejskiej kasy. - Teraz je tnijcie - mówi więc do radnych

Samorządy mają jeszcze miesiąc na złożenie projektów przyszłorocznych budżetów. Zielonogórski magistrat podsumował na razie pomysły miejskich radnych. Potem dołożył własne. A na koniec te zgłoszone przez mieszkańców. Tak powstała lista 286 zadań, na które pieniądze powinny znaleźć się w przyszłorocznym budżecie. Powinny, ale nie znajdą. Większość z nich trzeba będzie wyciąć.

Kto weźmie nożyczki?

Plan wydatków majątkowych na 2010 r. zdaniem Janusza Kubickiego, prezydenta miasta, zdecydowanie przekracza możliwości zielonogórskiego budżetu. W sumie wszystkie inwestycje miałyby kosztować prawie 439 mln zł. Z tego Urząd Miasta z własnej kieszeni musiałby wyłożyć 357 mln zł. Reszta miałaby pochodzić ze środków zewnętrznych, czyli unijnych funduszy lub budżetu państwa. Jak wyliczyli urzędnicy, miasto może jednak wydać nie więcej niż 120 mln zł. Kto więc weźmie na siebie cięcie budżetu?

Zdaniem Kubickiego powinni to zrobić radni. - W tej chwili jest to tzw. lista pobożnych życzeń. Wpisane są na nie wszystkie elementy, które w budżecie powinny się znaleźć, ale na które nas nie stać. Daliśmy ją radnym, aby to oni zrobili listę rankingową i powiedzieli, co chcą, a czego nie chcą. Dam im na to czas do końca miesiąca. Nie mają innego wyjścia. Jak to powiedział kiedyś radny PO Mirosław Bukiewicz, nie mogą się zachowywać jak dziecko przed sklepem z zabawkami. Budżet nie jest z gumy - uważa Kubicki.

PO tnie, PiS nie ma zamiaru

Klub PO w ratuszu jest gotowy podjąć wyzwanie. - Oczywiście, wskażemy inwestycje, które można przesunąć. Prezydent wyartykułuje, ile ma pieniędzy, a my postaramy się jakoś dostosować listę. Część zadań przejdzie z tego budżetu na przyszły rok. Bardzo ważny jest dla nas Park Naukowo-Technologiczny w Nowym Kisielinie. Na tę inwestycję muszą znaleźć się pieniądze. Drugie istotne zadanie to przygotowanie projektu budowy drogi łączącej ul. Dworcową z ul. Działkową (500 tys. zł) - tłumaczy Adam Dygas, przewodniczący Platformy w ratuszu. Ale co wytnie PO? - Sporo na tej liście jest osiedlowych dróg, parkingów, chodników. Trzeba będzie przedyskutować, które realizować, a które przesunąć. Pozostaje też pytanie, czy jest sens budować gimnazjum na Chynowie (4 mln zł) - mówi.

Radni PiS nie będą niczego wycinać. - To prezydent przygotowuje projekt budżetu i za to bierze pieniądze. My swoje uwagi już wnieśliśmy (63 zadania), teraz czekamy na gotowy projekt dokumentu. A Kubicki niech nie zwala jak zwykle swojej roboty na innych, bo to właśnie zawsze robi, gdy sprawa jest kontrowersyjna. Natomiast kiedy wypada, aby zapytał o zdanie radnych, wtedy tego nie robi - komentuje Jacek Budziński, szef klubu PiS.

- Jeśli radni nie skrócą listy, zrobię to sam. Nie będę się jednak przy niczym upierał - zapowiada Kubicki.

Co znalazło się na liście?

W projekcie zapisane jest m.in. 7 mln zł na ocieplenie Zespołu Szkół Ekonomicznych, bursy szkolnej i internatu przy Zespole Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego. Miasto liczy, że po zdobyciu unijnych dotacji kupi autobusy dla MZK (11 mln zł), będzie rewitalizować starówkę (8 mln zł) oraz zmodernizuje stadion żużlowy (10 mln zł). Poza tym wpisało na nią m.in. szacowaną na 4 mln zł budowę ronda na ul. Wrocławskiej czy przebudowę ul. Jędrzychowskiej (17 mln zł).

Radni chcieliby także poprawić korelację świateł na skrzyżowaniach (200 tys. zł), remontować drogę od piekarni na os. Pomorskim do pętli autobusowej na os. Śląskim (500 tys. zł) oraz położyć nawierzchnię ażurową na ulicach Szpakowej, Chłodnej i Jeżynowej (1 mln zł).

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Brak komentarzy: