29 października 2009

Lesicki "wylesia" okolice budowanego basenu

Władze Zielonej Góry wystawiły na sprzedaż teren pod budowanym kompleksem sportowym przy ul. Sulechowskiej. Prezydent chce, aby inwestorzy postawili tam hotel i restaurację fast food.

Najpierw będzie musiał jednak wyciąć las.Ogłoszony przez magistrat przetarg dotyczy dwóch sąsiadujących ze sobą działek: jednej przy Trasie Północnej, drugiej przy ul. Sulechowskiej. To liczący ponad 4,5 ha teren. Z jednej strony sąsiaduje z budowanymi basenem i halą. Na działkach rośnie sosnowy las. Według urzędników, tam ma powstać m.in. hotel. Zgodnie z planem zagospodarowania jest też tam miejsce na pole kempingowe i obiekty gastronomiczne. - Myślimy o hotelu typu Bed & Brakefast, który będzie obsługiwał zarówno klientów basenu, jak i innych obiektów ośrodka sportu. Pod uwagę bierzemy także powstanie restauracji jednej z sieci fast food - np. McDonalds czy KFC - mówi wiceprezydent miasta Dariusz Lesicki.

Wiceprezydent podkreśla, ze teren jest atrakcyjny i wyjątkowy ze względu na łatwy dojazd. Bez problemu dojedziemy tam zarówno od strony centrum, jak i obwodnicą Zielonej Góry. - Taki punkt będzie świetnym przystankiem dla ludzi jadących z północy kraju na południe. Dzięki reklamie umieszczonej przy wjedzie do miasta, może stać się także promocją samego basenu - dodaje Lesicki.
Cena wywoławcza pierwszej z działek (3,6 ha) to prawie 10 mln zł, mniejsza działka (1 ha) zostanie wystawiona na sprzedaż za prawie 2,5 mln zł. Lesicki podkreśla, że to ceny rynkowe, a ofertą zainteresowali się już pierwsi inwestorzy, w tym z Zielonej Góry. Chcą utworzyć konsorcjum.

Zwycięzcy przetargu przyjdzie wyciąć las. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych zezwoliła już na wycinkę. Z analiz magistratu wynika, ze sosny nie mają większej wartości przyrodniczej. Nie zamierzają protestować ekolodzy. - Przy Trasie Północnej i Sulechowskiej możemy mówić o plantacji sosny. Ma mniejszą wartość, jeśli porównać ją chociażby z lasami przy Szosie Kisielińskiej - wyjaśnia Marcin Dziubek z Klubu Przyrodników. Zdaniem ekologa władze nie mogą jednak zapominać, że teren przy Trasie Północnej może okazać się cenny dla miasta pod innymi względami. - Wycinanie lasów jest najprostszym wyjściem, ale wcale nie najkorzystniejszym. Musimy zdecydować, czy chcemy zachować wyjątkowość Zielonej Góry i czy nie lepiej inwestować na zdegradowanych terenach poprzemysłowych - przekonuje Dziubek.

Opinia ekologa wpisuje się w dyskusję nad zielonym charakterem miasta, która wybucha przy każdych próbach wycinania lasów. W tym przypadku zdanie władz miasta jest jasne: - Ten teren jest jednym z punktów, które powinny zostać zagospodarowane, aby Zielona Góra mogła się rozwijać. Inaczej to miasto stanie się jedynie zieloną enklawą - przekonuje wiceprezydent Lesicki.
Sprawę zupełnie inaczej widzi Joanna Liddane, mieszkanka pobliskiego Chynowa. Ma nadzieję, że nikt nie kupi działek i inwestycje nie dojdą do skutku. - Lasy, które mają zostać wycięte, kumulują spaliny samochodów. W godzinach szczytu w tej okolicy jest czarno. Jeśli wytniemy drzewa, inwestycje powstaną kosztem naszego zdrowia. Władze powinny myśleć też o ludziach - przekonuje Liddan
Ewentualnych zwycięzców przetargu poznamy na początku grudnia.

Łukasz Woźnicki
Źródło:gazeta.pl

Brak komentarzy: