17 października 2009

Strategia Drzonkowa na 43 miliony złotych

Przez najbliższe cztery lata plac budowy, ale po tym Europa! Nowy standard, nowe obiekty, więcej miejsc noclegowych, funkcji i możliwości. Ośrodek w Drzonkowie odzyska świetność, na powrót zwabi świat wielkiego sportu i ucieszy amatorów rekreacji, o ile jego zarządcom uda się zebrać 43 mln zł.

Zarządcy są przekonani, że im się uda.
- W przeciwnym razie nie brałbym się za to. Drzonków ma swoje pięć minut i wielu przyjaciół w środowisku, w Ministerstwie Sportu oraz na szczytach związków sportowych - mówi Bogusław Sułkowski, który dwa miesiące temu wygrał, rozpisany prawdopodobnie specjalnie dla niego, konkurs na dyrektora ośrodka.
- Jeszcze kilka miesięcy temu należałem do grona tych, którzy nagabywali byłego marszałka lubuskiego i władze województwa, że w Drzonkowie nic się nie dzieje i wszystko podupada. Pisaliśmy petycje, organizowaliśmy debaty. Gdy nastąpiła zmiana władzy, nastał nowy marszałek, nowy zarząd, nastawienie zmieniło się diametralnie. Zapaliło się zielone światło dla inwestycji w ośrodku, a pomoc deklarują też władze miasta. Stąd nasz optymizm - dodaje Lesław Batkowski, który dwa tygodnie temu wygrał konkurs na zastępcę dyrektora ośrodka.

Emocjonujący czas

Dyrektorzy nie pojawili się w Drzonkowie przypadkiem. W drodze do inwestycji ośrodek muszą reprezentować osoby, które wiedzą z kim i o czym rozmawiać. Sułkowski wywodzi się ze środowiska sportowego. Jako trener akrobatyki wyszkolił mistrzów świata. Po czym wziął się za organizacyjną sferę sportu. Stał na czele Polskiego Związku Akrobatyki Sportowej, pilotował budowę w Zielonej Górze centralnego ośrodka szkolenia akrobatów, był dyrektorem biura Lubuskiej Federacji Sportu, zaś w ramach nowo powstałej Lubuskiej Akademii Sportu pozyskiwał unijne granty na szkolenie kadr do zarządzania sportem. Dobrze zna się np. z Adamem Gierszem, który właśnie przejął tekę ministra sportu po zdymisjonowanym Miro Drzewieckim. Nie daje się wmanewrować w konflikty. - One tylko zabierają energię, a ja lubię kreatywnie pracować - mówi. Przez dwa miesiące Sułkowski identyfikował potrzeby i możliwości ośrodka, konsultował plany inwestycji ze sportowcami, prezesami związków sportowych. Zmieniał statut ośrodka, systemy wynagradzania, model zarządzania, by decyzje zapadały szybko. 66-osobowa załoga ośrodka twierdzi też, że mocno podkręcił tempo codziennej pracy. Batkowskiemu, który ma wykształcenie techniczne, powierzył tematy techniczne, eksploatacyjne i inwestycyjne. Razem dopinali plan inwestycyjno-finansowy. - A teraz czeka nas najbardziej emocjonujący czas pozyskiwania pieniędzy i realizacji projektów - mówią.
Na dwa lata - tu już pewne, na cztery lata - prawdopodobne ośrodek przemieni się w plac budowy za 43 miliony złotych.
- Kwota wydaje się tak duża, że tylko się za głowę złapać, lecz montaż finansowy został rozłożony w czasie oraz na pięć źródeł finansowania. Będzie trudno i pojawią się kłopoty, ale pewne rzeczy już się udało osiągnąć, a my jesteśmy tu od tego, żeby pojawiające się kłopoty pokonać - orzeka Batkowski, niegdyś członek zarządu Zielonej Góry i przewodniczący rady miejskiej.

Dlaczego to takie ważne

Nawet bez przeprowadzenia zaplanowanych inwestycji za 43 mln zł, Drzonków zachowuje niebagatelne walory. W Polsce nie ma drugiego takiego miejsca, które oferuje bazę do uprawiania wielu dyscyplin sportu. Od momentu powstania, czyli 1976 r., mamy tu mekkę pięcioboju nowoczesnego oraz jeździectwa. Szermierze, pływacy, tenisiści stołowi, tenisiści ziemni, także niepełnosprawni należą do codziennych użytkowników drzonkowskich obiektów. Bywało, że często i regularnie gościli tu przedstawiciele gier zespołowych. I choć zwykło się mawiać, że baza Drzonkowa już nie spełnia wymagań najlepszych wyczynowych sportowców, całkiem niedawno obóz przygotowawczy urządziła tu sobie kadra ukraińskich pływaków z aktualnym rekordzistą świata w składzie! Nie narzekali na warunki.
Wielki teren, baza noclegowa, internat sportowy, hotel, domki, stołówka, baseny, hale, korty, strzelnice, odnowa biologiczna, boiska, parcoursy, stajnie, otoczenie lasów - oto miejsce wprost stworzone do uprawiania sportu i rekreacji, a wymyślone już blisko 40 lat temu przez Zbigniewa Majewskiego, który stał też na czele budowy ośrodka.
Nie jest też tak, że przez ostatnie lata zupełnie nic się w Drzonkowie nie działo. Poprzednicy Sułkowskiego wyremontowali np. krytą ujeżdżalnię, zaplecze odnowy biologicznej, wymieniali instalacje grzewcze.
Podzielonogórski ośrodek ciągle utrzymuje przewagę nad mnóstwem bardziej nowoczesnych dzięki swojej wielofunkcyjności. Sportowcy na zgrupowaniach nie mają tu problemu z wypełnieniem wolnego czasu. Dlatego stale rezerwują miejsca na obozy. Odbywają się także imprezy targowe oraz szkolenia.
Realia ukazały jednak największą słabość Drzonkowa - za mało miejsc noclegowych, zbyt niski ich standard. A życie nie znosi pustki, stąd za płotem ośrodka powstają hoteliki, pensjonaty i żyją dzięki basenom, halom, stajniom. W swojej ofercie zamieszczają nawet dostęp do bazy WOSiR(!) i zarabiają pieniądze, które mógłby zarabiać ośrodek.

Za 43 mln zł można zrobić...

...chyba całkiem sporo. - Chcemy mieć obiekty o standardzie europejskim i tak to planowaliśmy, żeby po zrealizowaniu zamierzeń ośrodek miał przed sobą wieloletnią perspektywę spokojnego funkcjonowania - zapowiada Bogusław Sułkowski.
Strategia zawiera 11 punktów. Wszystkie wydają się ważne i ciekawe. Chodzi o remonty większości istniejących budynków, ich rozbudowę oraz powstanie nowych, które poszerzą wachlarz ofert. Dyrektorzy WOSiR określają, że trzeba rozwijać interdyscyplinarność.
Najdrożej - 15 mln zł - ma kosztować modernizacja kompleksu odkrytych basenów i sąsiadującego z nimi budynku. 50-metrowa pływalnia zostanie zadaszona, leczy tylko tak, by mogła być wykorzystywana od kwietnia do października. Budynkowi zaś przybędą piętro oraz 24 pokoje hotelowe o dobrym standardzie.
5 mln zł miałaby pochłonąć budowa nowej hali targowo-sportowej.
4,4 mln zł przyjdzie zapłacić za termomodernizację hali tenisowej (nowe sportowe podłoże, więcej miejsc za liniami bocznymi kortów).
3,5 mln zł zabierze budowa dwóch pełnowymiarowych boisk piłkarskich - jednego ze sztuczną nawierzchnią i oświetleniem, drugiego z płytą naturalną.
Blisko 2,5 mln zł kosztuje przygotowanie parcoursu (na obecnych zgliszczach boiska futbolowego) z nawierzchnią spełniającą najlepsze światowe standardy, remontem zadaszonej trybuny, a otoczonej trasą biegową i strzelnicą z 42 stanowiskami dla zreformowanej konkurencji do pięcioboju nowoczesnego - tzw. kombajnu.
Trzy windy dla osób niepełnosprawnych, rozbudowa internatu przy obecnej hali sportowej, remonty hotelu, krytego basenu, krytej strzelnicy, sali konferencyjnej, modernizacja uliczek i chodników, oraz kortów odkrytych - oto inne wyszczególnione pozycje w programie inwestycyjno-finansowym na lata 2009-2011.
- Wpisane kwoty są realne, bo konsultowane z fachowcami od budownictwa - zastrzega dyrektor ośrodka.

Montaż finansowy

Aż 11 mln zł na Drzonków jego szefowie chcą uzyskać w Ministerstwie Sportu i Turystki. Mają ku temu podstawy. Każdy związek sportowy wskazuje bowiem ministerstwu dwa obiekty strategiczne dla rozwoju danej dyscypliny sportu, co z kolei staje się podstawą dofinansowania aż w 50 proc. inwestycji we wskazanych obiektach. A Drzonków został już zapisany jako strategiczny dla polskiego jeździectwa oraz pięcioboju nowoczesnego. Zadaszenie 50-metrowej pływalni rekomenduje też w ministerstwie prezes Polskiego Związku Pływackiego.
Kwoty przeszło 10 mln zł, ale na przestrzeni trzech lat zarządcy Drzonkowa spodziewają się z budżetu Zielonej Góry. Statutowe zadanie ośrodka polega na zabezpieczeniu potrzeb lubuskich sportowców oraz rekreacyjnych potrzeb mieszkańców. Z racji położenia najwięcej tych sportowców i mieszkańców przyjeżdża do Drzonkowa z Zielonej Góry. W planach jest też przedłużenie ścieżki rowerowej z Zielonej Góry aż do Drzonkowa. Ośrodek od lat uzupełnia ofertę miejskich obiektów.
Nieco poniżej 10 mln zł ma wyłożyć na inwestycję zarząd województwa, który kontroluje działanie WOSiR i stale dotuje, ponieważ ma drzonkowską placówkę w swych strukturach jako zakład budżetowy.
Z planu wynika, że niespełna 7 mln na Drzonków pójdzie z konta Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego, a 5 mln zł z Europejskiej Współpracy Terytorialnej. W ramach EWT powstanie program na sfinansowanie budowy hali targowo-sportowej w aż 85 proc.
Czy to wszystko potoczy się w zgodzie z planem Sułkowskiego i Batkowskiego? Dziś tak naprawdę nie wiadomo. Nie został przecież zatwierdzony budżet Zielonej Góry. Czy miasto wyłoży aż 4 mln zł na drzonkowskie baseny, podczas gdy zadłuża się, by wybudować własne? - Tak czy owak nie będziemy siedzieć z założonymi rękami. Są takie elementy, których nie ujęliśmy w planie, ale spróbujemy wykorzystać. Jak choćby fundusze na zagospodarowanie obszarów wiejskich. A nasze baseny nie będą konkurować z zielonogórskimi, tylko uzupełniać ofertę - ocenia Sułkowski. - Poza tym przedstawialiśmy już nasze plany szefom klubów w zielonogórskiej radzie miasta, spotkaliśmy się z sympatią i zrozumieniem. Chcemy też dotrzeć z naszym programem dla Drzonkowa do wszystkich lubuskich parlamentarzystów. Pokażemy im, że tu nic nie idzie w błoto - opowiada Batkowski.

Niech codziennie więcej

Budżetowy zakład WOSiR Drzonków gospodarzy rocznie budżetem 5 mln zł. W ub.r. 70 proc. tej kwoty ośrodek wypracował sam, na 30 proc. dostał dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego. Nowi dyrektorzy borykają się jeszcze z zadłużeniem, które odziedziczyli. W kryzysowych chwilach dług sięgał 2 mln zł. - Zostało do spłacenia ok. 300 tys. zł. Już wychodzimy na prostą. A na dzień dobry zleciłem firmie zewnętrznej audyt finansowy. Znam już wynik. W ośrodku nie było żadnych przekrętów - wyjawia Sułkowski.
Więcej miejsc hotelowych, restauracja, modernizacja istniejących i budowa nowych obiektów, podniesie się standard, ceny, co przełoży się na większą liczbę gości, wzrosną zatem także wpływy. - Dojdziemy do takiego momentu, w którym będziemy zarabiać na swoją bieżącą działalność. Wówczas zyski i pieniądze przekazywane przez zarząd województwa mogą dalej podnosić walory ośrodka i rozbudowywać jego ofertę - rozważa Batkowski.

Silny ośrodek, prężny klub

W planach i działaniach dyrekcja WOSiR musi uwzględniać potrzeby Zielonogórskiego Klubu Sportowego, który prowadzi sekcje pięcioboju nowoczesnego, jeździectwa i tenisa stołowego. Klub był niegdyś właścicielem nieomal całego majątku - gruntów i budynków - ośrodka. Zrzekł się swych praw, lecz 25-letnia umowa gwarantuje sportowcom ZKS dostęp do bazy treningowej i organizacji zawodów. - To się nie zmieni jesteśmy tu na siebie skazani. Klub i jego zawodnicy robią nam markę promują nas. Dzięki sukcesom Marcina Horbacza czy niegdyś Anny Sulimy jesteśmy znani w świecie. Po inwestycjach klub zyska, bo będzie miał lepsze warunki. Trzeba tylko, żeby trenerzy i sportowcy ZKS traktowali te obiekty jako nasze wspólne dobro i czuli się za nie odpowiedzialni. Godziny zarezerwowane dla ZKS powinny być oczywiście efektywnie wykorzystywane. I nad wypracowaniem najlepszego harmonogramu wspólnie pracujemy, a współpraca układa się dobrze - zapewniają dyrektorzy WOSiR.

Czarny scenariusz?

- My nie bierzemy pod uwagę niepowodzenia. Pewne plany już zostały zaakceptowane, środki są zabezpieczone. Ogłaszamy więc przetargi na opracowanie dokumentacji technicznej i ustalamy terminy robót. Termomodernizacja hali tenisowej, najwyższej jakości parcours, budowa wind, remonty - to są sprawy, które już się toczą. Drzonków się odbudowuje.
Z jednej strony czas kryzysu jest wyjątkowo wredny na wielkie przedsięwzięcia. Ale z drugiej strony trwa teraz nasza ofensywa na dostęp do środków europejskich. Za kilka lat, myślę, że najpóźniej za cztery, zrealizujemy wszystkie 11 punktów z programu i wtedy powiemy, że misję wykonaliśmy. A Drzonków na nowo stanie się miejscem, którym będzie się można chwalić w całej Europie - obiecuje Bogusław Sułkowski.

Andrzej Tomasik
Źródło:gazeta.pl

Brak komentarzy: