19 listopada 2009

Ulicę Sulechowską trzeba jeszcze poprawić

Wyremontowana ulica Sulechowska ma sporo usterek. Są nierówności, zbyt nisko osadzone studzienki i źle położona nawierzchnia na ścieżce rowerowej.

Robotnicy wynieśli się z ul. Sulechowskiej na dobre ponad tydzień temu. Po pięciu miesiącach robót ruch samochodowy puszczono w końcu czterema świeżo wyremontowanymi nitkami. Tyle że kierowcy narzekają na niedoróbki. Miejscy urzędnicy też nie spieszą się z przecięciem wstęgi nad jezdniami, których remont pochłonął ponad 11 mln zł. Powód - nie ma się czym chwalić.
Jadąc autem możemy odczuć nierówności, które nie powinny pojawić się na nowej drodze. Poprosiliśmy o opinię drogowca, który czuwał nad odbiorem niejednej inwestycji. Przejechaliśmy drogą cztery razy, każdym pasem, w każdą stronę. Lista fuszerek zrobiła się spora. Większość studzienek jest źle osadzona.
- Są zbyt płytkie. Wjeżdżając na nie kołem, mamy wrażenie, że wpadamy w dziurę. Tak nie powinna wyglądać nowa droga - kręci nosem drogowiec. Potem wylicza kolejne buble - Przy zjeździe z wiaduktu są nierówności poprzeczne, garby. Czuła pani kilka krótkich podbić? Szkoda zawieszenia - wzdycha ekspert. - Aż strach pomyśleć. co będzie się działo z jezdnią po roku eksploatacji? Rozsypka. Bo takie będą smutne konsekwencje - stwierdza i podpowiada, by miejscy urzędnicy zbadali grubość kożuszka asfaltu.
Nie odczuwamy wielkiej różnicy, gdy wjeżdżamy w odcinek za stadionem, który nie był remontowany. - Droga po remoncie powinna być taka, że każdy chciałby przejechać po niej kilka razy. A tu dziury atakują nas już po zjeździe z ronda (przy. ul. Wyspiańskiego) - mówi nasz ekspert.
Na koniec krytykuje bariery energochłonne okalające wiadukt, rozdzielające pasy ruchu. - Bujają jak fale Dunaju. Widać, że ktoś robił to na oko. To fuszerka, tak można było je stawiać w PRL-u, jak nikomu nic się nie chciało. A nie jeśli w grę wchodzi kilkunastomilionowa inwestycja - ucina i podpowiada, by także tu miejscy urzędnicy walczyli o poprawki.

Już wiadomo, że wykonanie remontu nie przypadło do gustu miejskim urzędnikom. Inwestycja nie przeszła odbioru nadzoru budowlanego. Oprócz wspominanych studzienek oraz nierówności urzędnicy wskazali źle położoną nawierzchnię na ścieżce rowerowej. Będzie musiała zostać zerwana i położona na nowo. Lista poprawek została przesłana do wykonawcy. Ten ma czas na wykonanie ich do końca listopada. Urzędnicy zapowiadają, że nie odbiorą tej inwestycji, jeśli znów znajdą fuszerki.
Tymczasem firma San-Bud, podwykonawca inwestycji, zleciła badania równości nawierzchni. Zrobi je laboratorium Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad. Firma liczy, że opinia będzie dla niej korzystna, wyniki będą mieścić się w normach budowlanych. Miasto na opinię nie wyda ani złotówki. To nie pierwsza inwestycja San-Budu, do której przyczepili się urzędnicy. Na niedawno remontowanej ul. Jędrzychowskiej firma musiała poprawić ponad 20 studzienek.

Maja Sałwacka
Źródło:gazeta.pl

Brak komentarzy: