16 grudnia 2009

Cykliści walczą o Zieloną Strzałę

Zielonogórscy rowerzyści zebrali już 2,5 tys. podpisów pod petycją do władz miasta. Chcą, żeby w projekcie budżetu na przyszły rok znalazła się budowa Zielonej Strzały

Zielona Strzała ma być najważniejszą rowerową inwestycją w Zielonej Górze. Władze miasta zapowiadały budowę tej trasy od wielu miesięcy. W magistracie leży już nawet projekt ścieżki, która ma biec od al. Zjednoczenia do Jędrzychowa. Szlak wytyczają nieczynne tory dawnej kolejki. Cała trasa rowerowa ma być oświetlona. Wzdłuż szlaku znajdą się ławeczki, punkty przystankowe i tablice pamiątkowe informujące o dawnej kolejce. W dodatku nowa rowerostrada ma być osią dla całej sieci dróg dla cyklistów, będzie łączyć aż 20 innych ścieżek.

W projekcie przyszłorocznego budżetu jednak zabrakło pieniędzy na budowę ścieżki. Rowerzyści postanowili zainterweniować w tej sprawie. Żeby przekonać prezydenta i radnych, że Zielona Strzała jest potrzebna, zaczęli zbierać podpisy pod petycją o umieszczenie inwestycji w budżecie. Pomysł promują na swojej stronie internetowej www.rowerowa.zgora.pl. Podpisy są zbierane we wszystkich sklepach rowerowych w Zielonej Górze. Do tej pory udało się już zebrać 2,5 tys. sprzymierzeńców! Rowerzyści, którzy zaangażowali się w akcję, liczą na to, że podpisów będzie nawet 5 tys. - Obecnie w naszym mieście sprzedaje się 3 tys. nowych rowerów rocznie i ta liczba systematycznie rośnie (...). Realizacja projektu Zielona Strzała będzie impulsem do zmiany przedziału komunikacyjnego Zielonej Góry - czytamy w piśmie. Według cyklistów rowerostrada będzie również doskonałym szlakiem komunikacyjnym dla osób niepełnosprawnych. Robert Górski, jeden z autorów petycji, wymienia też inne korzyści tej inwestycji: - Odkąd po deptaku można jeździć na rowerze, zwiększyła się liczba osób dojeżdżających na jednośladach do pracy. Jeżeli powstanie Zielona Strzała, to takich rowerzystów będzie jeszcze więcej. Przy Zielonej Strzale powstanie także zielona promenada - tłumaczy Górski. Rowerzyści nawet w końcu doszli do porozumienia z Mieczysławem Bonisławskim, miłośnikiem kolejki szprotawskiej z Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, który sprzeciwiał się likwidacji torów i chciał, aby po nich kursował zabytkowy pociąg.

Zwolennikiem budowy ścieżki był prezydent miasta Janusz Kubicki. Dlaczego więc Zielona Strzała nie znalazła się w przyszłorocznym budżecie, mimo wcześniejszej przychylności prezydenta? Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent, zapewnia, że władze miasta popierają inwestycję. Przypomina, że urzędnicy z magistratu wspólnie z działaczami ze środowiska rowerowego analizowali szczegóły projektu trasy. To właśnie dzięki współpracy urzędu i rowerzystów pomysł nabrał konkretnych kształtów. Kaliszuk wyjaśnia też, że władze postanowiły skupić się na inwestycjach, które mają szanse na dofinansowanie ze środków krajowych i unijnych. - Tylko takie znalazły się w projekcie budżetu. Jeśli na jedne inwestycje możemy dostać 50-,70-, czy 85-procentowe dofinansowanie, a na inne nie, to wybór jest prosty. Nie oznacza to jednak, że zapominamy o Zielonej Strzale - tłumaczy Kaliszuk. Zdaniem wiceprezydenta sprawę ostatecznie rozstrzygną budżetowe rozmowy prezydenta z radnymi. Podczas nich okaże się, czy jedne inwestycje zajmą miejsce innych w budżecie. Kolejnym rozwiązaniem jest zwiększenie deficytu budżetowego. Chociaż trudno na razie powiedzieć, jaki będzie dokładny koszt inwestycji. Wcześniej władze miasta zapewniały, że trasa będzie kosztować ok. 3,5 mln zł. Dziś mówi się o nawet 5 mln zł. W dodatku na razie mógłby być zrobiony jedynie odcinek od Jędrzychowa do al. Wojska Polskiego. Właśnie trwa przygotowywanie kosztorysu.


Przychylni Zielonej Strzale są radni wszystkich klubów. - My jesteśmy za budową Zielonej Strzały, ale uważamy że wypadałoby zostawić kawałek torów - mówi Zygmunt Listowski z SLD. Budowę rowerostrady popierają także radni PO. Jacek Budziński, radny PiS, jest przekonany, że to prezydent odpowiada za to, że inwestycji zabrakło w projekcie budżetu. - To typowe zagranie propagandowe. Prezydent oszukał młodych ludzi, którzy napracowali się przy projekcie. Teraz zasłania się brakiem dofinansowania z zewnątrz. Skoro powiedział A, niech teraz powie B. Moje wątpliwości budzą też kwoty, które się podaje jako koszt budowy Zielonej Strzały - komentuje Budziński. Radny uważa, że to prezydent miasta powinien zadbać o to, żeby inwestycja jednak znalazła się wśród wydatków na przyszły rok. Według Budzińskiego ewentualnym rozwiązaniem byłoby też podzielenie budowy na dwa etapy.

Kosma Zatorski, Mirosława Dulat
Źródło:gazeta.pl

Brak komentarzy: