08 grudnia 2009

Nowy pomysł na Dolinę Luizy

Nagły zwrot w sprawie Wagmostawu. Zapadła decyzja, by to unikatowe miejsce wyremontować za pieniądze Unii. – W piątek złożyłem taką propozycję partnerom z Cottbus – mówi wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk. Trzeba na to ponad 5 mln zł.

Skąd ten nagły pomysł? Z prac w Lasku Piastowskim, który wyremontowano za 2,2 mln zł. – Właśnie dzisiaj nastąpi ostateczny odbiór. Odnowiliśmy parking przed amfiteatrem, powstały nowe ścieżki rowerowe, place zabaw, drogowskazy – wylicza Paweł Urbański, naczelnik wydziału inwestycji w magistracie. Miasto jest bardzo zadowolone z inwestycji, zwłaszcza, że zielonogórzan kosztował on grosze. – Może nie grosze, ale tylko ponad 300 tys. zł. Resztę dołożyła Unia Europejska – tłumaczy wiceprezydent Kaliszuk. – To fragment polsko-niemieckiego projektu. My w Zielonej Górze rewitalizujemy Lasek Piastowski, a Niemcy w Cottbus park Branitz.
A taki wspólny projekt, wzajemnie powiązanych ze sobą inwestycji może otrzymać dofinansowanie z programu Europejskiej Współpracy Terytorialnej. Bardzo korzystnego programu, bo pokrywającego 85 proc. kosztów.

Według zamierzeń parkowe inwestycje miały być kontynuowane w przyszłym roku w parku Piastowskim, który miał być gruntownie odnowiony. Tydzień temu magistrat zmienił zdanie. – Prezydent Janusz Kubicki zaproponował, by park Piastowski zrobić za własne pieniądze, a do programu wpisać odnowienie Doliny Gęśnika, czyli Wagmostaw, które wymaga o wiele większych funduszy – tłumaczy Kaliszuk. – Na park Piastowski potrzeba jedynie ok. 2 mln zł, a koszt zagospodarowania Doliny Gęśnika to ponad 5,3 mln zł. Tutaj z UE dostalibyśmy 4,5 mln zł.
To jest jedyna szansa, by Wagmostaw odnowić. Zielona Góra jest w lepszej sytuacji niż Cottbus, bo projekt rewitalizacji jest już gotowy. Na początku roku przygotowała go architekt Joanna Piotrowicz. Natomiast Niemcy pracują wciąż nad projektem odnowy parku Branitz, gdzie miałyby być wyremontowane dwie piramidy i powstałby parking dla gości przyjeżdżających do miasta od strony Polski. W planie są też napisy po polsku.

W piątek nową koncepcję Kaliszuk zaprezentował partnerom z Cottbus. – Podobała się im - powiedział po spotkaniu. – Teraz musimy opracować odpowiednią dokumentację i doprecyzować propozycję.
Dzień wcześniej tłumaczył, że projekt powinien odnosić się do wspólnej historii i dziedzictwa kulturowego. – A skąd ta nazwa Dolina Gęśnika? Tutaj na planie widzę Dolina Luizy – głośno się zastanawiał.
- Dolina Luizy to nawiązanie do przedwojennej nazwy i dotyczy fragmentu Doliny Gęśnika w okolicach Wagmostawu – tłumaczę prezydentowi. – Pod koniec XIX wieku nazwano to miejsce Luisental, czyli Dolina Luizy na cześć bardzo popularnej królowej Prus Luizy. To najpiękniejsza nazwa i niewymagająca wielkiego tłumaczenia.
- To świetnie. Od dzisiaj rezygnujemy z nazwy Dolina Gęśnika, bo trudno to przetłumaczyć i wytłumaczyć, o co chodzi, a będziemy mówić o projekcie w Dolinie Luizy – decyduje Kaliszuk. W projekcie zaproponowano zagospodarowanie Doliny Luizy jako terenu rekreacyjnego z możliwością uprawiania sportów i podziwiania istniejącej fauny i flory. Potok Gęśnik, który tworzy tutaj niewielki staw, ze względu na zamulenie i zużycie techniczne urządzeń wodnych zostanie poddany renowacji. Powstanie śliczne miejsce rekreacji. Na razie potok jest mocno zarośnięty i brudny.
Jest jednak jeden zgrzyt. I to gigantyczny. Ruina dawnej restauracji stojąca na skraju stawu. – To prywatna własność i jej projekt nie obejmuje – Paweł Urbański, kładzie na stole plan Doliny Luizy. Wyraźnie widać granice terenów poddanych rewitalizacji. Omijają one ruinę. – Odnowimy tereny zielone od tego zniszczonego budynku aż do ul. Zagłoby – pokazuje Urbański.
Co przewiduje projekt przygotowany przez Joannę Piotrowicz? Chodzi o teren o powierzchni 7 hektarów. Zostanie tu uporządkowana zieleń, pojawi się mała architektura - kładki, pomosty, ławki i altany. Zaplanowano również rekonstrukcję muszli koncertowej, renowację zbiornika wodnego i przepustu, urządzenie placu zabaw i oświetlenie terenu. Dodatkową atrakcją ma być podświetlana fontanna.
W sumie miałoby tu powstać 2,5 tys. mkw. dróg, 828 mkw. ścieżek rowerowych i 2 tys. mkw. zwykłych ścieżek. Plac zabaw liczyłby 481 mkw., polana piknikowa 5 tys. mkw. A tereny rekreacyjne zajęłyby ok. 3 tys. mkw. Dawno Zielona Góra nie widziała tak dużego projektu tego typu.
- Wspólny polsko-niemiecki projekt musimy złożyć do marca – Kaliszuk opisuje harmonogram prac. – Decyzja może być na początku czerwca, realizacja od września 2010 r. do maja 2011 r. Oczywiście, jeżeli pieniądze otrzymamy. To zależy od ilości konkurencyjnych projektów i ich dobrego przygotowania. Jednym z nich jest wprowadzenie statków wycieczkowych na Odrze promowane m.in. przez samorządy Nowej Soli i Krosna we współpracy z Frankfurtem.

Tomasz Czyżniewski
Źródło:gazetalubuska.pl

Brak komentarzy: