26 stycznia 2010

W Zielonej Górze będzie podziemny parking

To będzie wyjątkowy budynek – chociażby dlatego, że zupełnie nowy na zielonogórskim deptaku. A to rzadkość. I nie tylko to. W kamienicy na rogu Pieniężnego i al. Niepodległości będzie podziemny parking z windą dla aut.
fot.gazetalubuska.pl

O budowie kamienicy na rogu ul. dra Pieniężnego i al. Niepodległości pisaliśmy już w październiku. Inwestor Piotr Pudłowski zamknął wtedy parking, który mieszkańcy urządzili sobie między policją a muzeum (czyli na jego terenie) i rozpoczął przygotowania do budowy.
– Postawię tu budynek usługowo – biurowy z pomieszczeniami na wynajem – zapowiadał nam wtedy przedsiębiorca. I opowiadał, że w nowej kamienicy planuje podziemny parking. – Chociaż to podroży inwestycję o około milion – mówił.
Budowa już się rozpoczęła, teren w ubiegłym tygodniu ogrodzono, razem z samą ul. dra
Pieniężnego i wjazdem na deptak. - Na wniosek inwestora nastąpiło całkowite zamknięcie
ulicy na odcinku od ul. Bolesława Chrobrego do al. Niepodległości - informowali urzędnicy. - Tak będzie do 30 kwietnia.

Parking za milion
Skąd taka decyzja i dlaczego na tak długo? Dlatego że parking podziemny nowej kamienicy sięga aż pod ulicę. Po raz pierwszy w naszym mieście do podziemi auta będą zjeżdżać windą. – Wjazd będzie od ul. dra Pienięznego – opowiada architekt Jacek Mikoda.
– Jeśli samochód wjedzie do windy przodem, na parking wyjedzie tyłem. Łatwiej, oczywiście, kierowcom w windzie dwukierunkowej, ale tu nie było na taką miejsca.
Na podziemnym parkingu nie zmieści się zbyt wiele aut, bo jedynie 12. Ale to i tak sporo jak na gabaryty kondygnacji budynku. Ta pod ziemią będzie mieć ok. 400 mkw., te na powierzchni już ok. 300 mkw.
Podziemia już znamy, a jak będzie na zewnątrz? – Ciekawie – przyznaje miejska konserwator zabytków Izabela Ciesielska, z którą inwestor i projektanci uzgadniali wygląd kamienicy. Urzędniczka zdradza jednocześnie, że wcale nie będzie to budynek przypominający stare kamienice. – To nowoczesna architektura – mówi. – Sporo szkła i użytecznych rozwiązań.
To jednak nie znaczy, że kamienica nie nawiązuje do istniejącej zabudowy. –Projektanta czekało sporo ograniczeń związanych ze strefą ochrony konserwatorskiej – przyznaje I. Ciesielska. Chodzi między innymi o wysokość zabudowy.

Szkło i tynk
Jaki będzie ten nowy budynek? Kamienica ma mieć trzy kondygnacje w górę i jedną podziemną oraz płaski dach zwieńczony attyką. – Podobną do tej naprzeciwko, na budynku PZU – mówi architekt. – I będzie to zamierzone nawiązanie do architektury ulicy.
W elewacji budynku sporo jest szkła, druga jej część to tynk. Na fasadzie znajdą się również detale architektoniczne: oprócz attyki gzymsy i zwieńczenia okien. Tynk będzie w kolorze piaskowca, a szkło w butelkowej zieleni. Stolarka okienna ma być ciemna.
Jak mówi J. Mikoda, projektowanie budynku na najbardziej spektakularnej ulicy miasta nie różniło się niczym od pracy nad obiektem w szczerym polu. – Zawsze trzeba się starać – tłumaczy. W przypadku kamienicy na deptaku architekt spacerował po śródmieściu, zrobił sporo zdjęć, a potem zasiadł do pracy bardziej twórczej.
Do biura konserwator zabytków trafiły trzy projekty. – Ten trzeci uważam za najbardziej udany i to właśnie ten trzeci został zaakceptowany – opowiada J. Mikoda.
Zielonogórzanie są ciekawi nowej kamienicy. Przez ostatnich kilkanaście lat jedynie trzy budynki zaprojektowano na terenie deptaka: sklep sportowy na rogu Kupieckiej (często krytykowany), Złoty Dom oraz właśnie budynek P. Pudłowskiego.
Efekty pracy projektantów oraz firmy budowlanej Bernarda Imańskiego, która teraz w śródmieściu stawia dwa budynki (również Złoty Dom), zobaczymy jeszcze w tym roku. Kamienica ma być gotowa na Winobranie. Jak zapowiada P. Pudłowski, prawdopodobnie wprowadzi się do niej bank. Na takiego dzierżawcę liczy w każdym razie właściciel kamienicy. Inwestycja pochłonie ok. 5 mln zł.
Z powodu trudnego gruntu oraz specyficznego miejsca (brak przestrzeni, środek miasta... ) na pewno nie będzie to łatwa budowa. Mieszkańcy pytają również, czy nie będą potrzebne w tym miejscu prace archeologiczne. Wojewódzka konserwator zabytków Barbara Bielinis – Kopeć wyjaśnia: - Na razie takich nie zarządzono. Jeśli jednak inwestor natrafi na jakieś historyczne ślady, musi to zgłosić. I wtedy archeolodzy wejdą na plac budowy.

Alicja Bogiel
Źródło:gazetalubuska.pl

Brak komentarzy: