19 lutego 2010

Centrum Informacji ruszy w czerwcu

Prace przy tworzeniu Polsko-Niemieckiego Centrum Informacji Turystycznej przebiegają zgodnie z planem. Najpóźniej pod koniec czerwca, czyli przed rozpoczęciem letniego sezonu turystycznego Centrum w pomieszczeniach zielonogórskiego ratusza zostanie otwarte.

Naczelnik Wydziału Inwestycji Miejskich Paweł Urbański mówi, że mimo pogody, która uniemożliwia chociażby prace na patio oraz odkrycia kolejnej zabytkowej ściany opóźnień nie ma. „Wykonawca nie zgłasza żadnych problemów, a większość prac, które toczą się w tej chwili wiążą się z instalacjami. Później przyjdzie czas na prace renowacyjne. Jeśli chodzi o nowe odkrywki to wskazano jeszcze jedną ścianę, na której zostaną wykonane badania konserwatorskie - jest to ściana przylegająca do patio, w którym pierwotnie miała się znajdować wypożyczalnia rowerów" - wyjaśniał naczelnik.
Uzgodniono już sposób wyeksponowania fragmentów najstarszych ratuszowych murów. „Będzie to w podobnej formie jak została wykonana południowa ściana ratusza. Dodatkowo pojawią się opisy wyjaśniające co to za ściana, z jakiego okresu pochodzi i jakie tam się znajdują rozwiązania architektoniczne" - dodawał.
Przypomnijmy, że Centrum powstaje dzięki wsparciu EWT i jest składową polsko-niemieckiego projektu. Druga bliźniacza placówka będzie prowadzona w Cottbus. Pełnomocnik prezydenta miasta ds. europejskiej współpracy terytorialnej Czesław Fiedorowicz mówi, że w zabytkowych pomieszczeniach ratusza zapisany jest kawałek historii. Cieszy się, że od lat zaniedbane wnętrza budowli w sercu miasta zaczynają wyglądać inaczej. „Z każdym dniem widać, że z tego chaosu wyłania się porządek. Patio zostanie zadaszone i będzie służyło stałym ekspozycjom. Centrum znajdzie się w przepięknej części ratusza z zabytkowym sklepieniem, murami pierwszego ratusza i ciekawymi zaułkami" - mówił Fiedorowicz. Przypominał też, że w ramach projektu w Zielonej Górze w dużej mierze będziemy musieli promować Cottbus i całą niemiecką stronę Euroregionu Sprewa-Nysa-Bóbr. W Cottbus będzie promowane natomiast nasze miasto. Centrum ma ruszyć w czerwcu, dlatego równolegle z pracami budowlanymi będą trwać prace logistyczne i uzgodnienia turystyczne, tak by z momentem startu gotowy był plan pracy i oferty turystyczne.
Główne wejście do nowego centrum będzie przez dotychczasowe Centrum Informacji Turystycznej działające w ratuszu.

Sylwia Misiak
Źródło:rzg.info.pl

18 lutego 2010

Budowa basenu i hali sportowo widowiskowej




Remonty w ZSM

14 milionów złotych pochłoną w tym roku prace remontowo - budowlane w Zielonogórskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Na przełomie lutego i marca rozpoczną się pierwsze przetargi.

"Najwięcej jest wymian wodno - kanalizacyjnych" - podkreśla wiceprezes spółdzielni, Dariusz Maćkowiak. Większość budynków ma już tzw. plastikowe instalacje, tegorocznych zadań jest prawie 30 na kwotę około 6 milionów złotych. Roboty typowo budowlane - wiatrołapy, wymiana okien na klatkach schodowych i malowanie klatek będą kosztować blisko 5 milionów.
Kolejne 1,5 miliona złotych pochłonie wymiana chodników. "Nowe odcinki pojawią się praktycznie na każdym osiedlu" - zapowiada Dariusz Maćkowiak. Trzeba będzie również naprawiać dachy - spółdzielnia już dostała zgłoszenia, że kilkanaście zostało uszkodzonych z powodu zimy.
Remonty zaplanowano na wszystkich osiedlach. ZSM zadba też o place zabaw. "Jednak nie w takim zakresie, w jakim mieliśmy to robić wspólnie z miastem" - podkreślają jej władze. Zupełnie nowe powstaną m.in. przy ul. Lisiej i Dąbrówki.

Marta Czechowska
Źródło:rzg.info.pl

16 lutego 2010

Drzonków - nasza baza najważniejsza

Miłe słowa, podpisana umowa, wola współpracy z centrali pięciobojowego związku - a to wszystko stawia zarządców ośrodka w Drzonkowie w dobrym punkcie wyjścia do starań o ministerialną kasę na inwestycje.

Zbigniew Pacelt przyjeżdżał do Drzonkowa jako zawodnik, trener reprezentacji polskich pięcioboistów, poseł, sekretarz stanu Ministerstwa Sportu, a wczoraj pojawił się w roli prezesa Polskiego Związku Pięcioboju Nowoczesnego, by z dyrektorem drzonkowskiego ośrodka Bogusławem Sułkowskim wymienić się podpisami na umowie, która sprawia, że Wojewódzki Ośrodek Sportu i Rekreacji staje się najważniejszą bazą treningową, a także startową dla polskiego pięcioboju nowoczesnego na najbliższe 20 lat.
- Bywało, że spędzałem tu 300 dni w roku. Odnosiłem wielkie sukcesy z kadrowiczami, moi sportowcy zdobyli dwa złote medale olimpijskie na igrzyskach w Barcelonie. Pierwszym zetknięciem z 1976 r. byłem zachwycony, bo ośrodek wyglądał jak perełka. Dziś ma się gorzej, ale postać dyrektora Sułkowskiego oznacza dla mnie gwarancję powrotu Drzonkowa do dawnej świetności. Sułkowski wystawił już w Zielonej Górze piękną bazę dla akrobatów. Teraz robi coś dla innych konkurencji. Zamierzam pomóc, ponieważ sam jako prezes PZPNow chcę kreować rozbudowę bazy dla pięcioboju. Wasz ośrodek ma pierwsze miejsce w kraju, jest priorytetowy dla związku - zapewnił Pacelt. Taka priorytetowa rola z potwierdzeniem pisemnym przekłada się zaś na wymierne korzyści - obłożenie hotelu i aren sportowych na zgrupowania kadr narodowych, powierzanie organizacji ważnych zawodów, a nade wszystko stanowi mocną podpórkę w zabiegach o ministerialne pieniądze na inwestycje. Obiekty strategiczne dla poszczególnych dyscyplin sportowych najprędzej i w największej mierze mogą liczyć na pieniądze z Ministerstwa Sportu. W finalnym efekcie Drzonków powinien się stać strategiczną bazą także dla innych polskich sportowych związków, od: pływania, jeździectwa, tenisa, tenisa stołowego.

Wczoraj liczył się jednak tylko pięciobój nowoczesny. Właśnie dla tej dyscypliny 35 lat temu powstał ośrodek w Drzonkowie. I na początku swojego istnienia i funkcjonowania gościł gwiazdy dyscypliny. Pacelt nakreślił wizję powrotu do tamtych czasów. - Już mogę zapewnić, że w 2012 r. Drzonków dostanie organizację mistrzostw świata juniorów. Może to być forma próby dla organizatorów i wyremontowanej bazy przed mistrzostwami świata seniorów, o które Polska stara się na 2014 r. - ocenił prezes PZPNow.

Andrzej Tomasik
Źródło:gazeta.pl

12 lutego 2010

Strefa nauki i biznesu w Kisielinie. Są terminy

W Nowym Kisielinie pod Zieloną Górą powstaje Lubuski Park Przemysłowo-Technologiczny, gdzie nauka spotka się z biznesem. Jeszcze w tym roku rozpocznie się budowa drogi, która połączy ten obszar z krajową "trójką"

Lubuski Park Przemysłowo-Technologiczny to wspólny pomysł Uniwersytetu Zielonogórskiego, władz Zielonej Góry, a także województwa. Zakłada utworzenie w Nowym Kisielinie strefy aktywności gospodarczej, która przyciągnie inwestorów branży high-tech. LPPT ma być miejscem, gdzie nauka spotka się z biznesem, przepływają innowacje i technologie.
Park obejmie swoim zasięgiem 200 ha gruntów, które należą do uniwersytetu. W tym roku władze Zielonej Góry kupią od uczelni 87 ha na strefę aktywności gospodarczej. Prawie 60 ha obejmie swoim zarządem Kostrzyńsko-Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna. Pozostała część ma służyć uniwersyteckiemu Parkowi Naukowo-Technologicznemu. Powstanie tam także osiedle dla naukowców.

Rozmowy o projekcie trwają od 2007 r. Jego realizacja właśnie się rozpoczyna. - Udało nam się załatwić wiele potrzebnych spraw. Dzięki porozumieniu z marszałkiem inwestycje związane z Parkiem otrzymają dofinansowanie w wysokości ponad 100 mln zł - mówi Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent Zielonej Góry.
Kluczem do sukcesu LPP ma być jego lokalizacja - w pobliżu uniwersytetu, 4,5 km od krajowej "trójki". Budową obwodnicy Nowego Kisielina (drogi, która połączy strefę z S3) zajmie się Zarząd Dróg Wojewódzkich. Zacznie jeszcze w tym roku. Trasa ma być gotowa w 2012 r. Wcześniej, bo do końca 2011 r., do Parku zostanie doprowadzona instalacja wodna, kanalizacja i światłowody. Tę inwestycje wzięły na siebie władze Zielonej Góry.
Sztandarowym zadaniem Uniwersytetu Zielonogórskiego jest Park Naukowo-Technologiczny. Na jego terenie do 2012 r. powstaną cztery nowoczesne obiekty. Uczelnia właśnie ogłasza przetarg na rewitalizację dawnego pałacyku, który zamieni się w Centrum Logistyczne. W pobliżu staną budynki, gdzie zespoły badawcze będą pracować nad nowoczesnymi technologiami.

- Ekologicznymi źródłami energii ma zajmować się Centrum Budownictwa Zrównoważonego i Energii. Budynek będzie jednym wielkim laboratorium. Zbada m.in., jaki wpływ na zarządzanie energią mają warunki atmosferyczne i temperatura przebywających w nim ludzi. Centrum Innowacji skupi się na nanotechnologi, biopolimerach i telemedycynie. Tam naukowcy będą opracowywać technologie do zdalnego monitorowania stanu zdrowia człowieka - opowiada dr inż. Sławomir Kłos, dyrektor Parku Naukowo-Technologicznego UZ. Ostatni w z budynków - Centrum Technologii Informatycznych - ma pomóc przy odwrotnym projektowaniu - tworzeniu trójwymiarowych modeli, dzięki skanowaniu przedmiotów.
- Firmy z obszaru high-tech potrzebują zespołów badawczych. Jednak praca nad wysokimi technologiami jest zwykle kosztowana i długotrwała. Wielu małych i średnich przedsiębiorstw nie stać, aby prowadzić badania na własną rękę. My zaoferujemy aparaturę i naukowców. Część finansowania pozostanie po stronie firm. Będziemy korzystać z granatów zakładających współpracę uczelni z biznesem - dodaje Kłos.

Pierwsze cztery działki zostaną wystawione na sprzedaż jeszcze w 2010 r. Władze Zielonej Góry przekonują, że inwestorzy już interesują się Parkiem. - Rozmawiamy z chętnymi przedsiębiorcami. Jednym z nich jest zielonogórska firma Unibet, producent domów szkieletowych. Chce przenieść się do Nowego Kisielina, a działkę na terenie miasta przeznaczyć pod budownictwo mieszkaniowe - wyjaśnia Kaliszuk.
Pewne jest, że do LPPT przeniesie się również zielonogórski oddział Metrologii i Automatyki METROL, należący do Instytutu Elektrotechniki w Warszawie. - To jedyna publiczna jednostka badawczo-rozwojowa w województwie lubuskim. Niedawno marszałek zgodził się wpisać budowę siedziby METROL na listę projektów kluczowych. Powstanie obiekt za 12 mln zł, a instytut będzie ściślej współpracował z uczelnią - przekonuje wiceprezydent.
Uniwersytet Zielonogórski, władze Zielonej Góry i województwa przygotowują się do utworzenia spółki, która będzie zarządzać Parkiem. Każdy otrzyma po 30 proc. udziałów, 9 proc. trafi do gminy, a 1 proc. do KSSSE. - Spółka zostanie powołana już w marcu. Jej zadaniem będzie pozyskiwanie inwestorów i promocja LPPT. Chcemy doprowadzić do budowy małego peronu w sąsiedztwie strefy. Podobny powstanie w pobliżu os. Mazurskiego. Gdy będzie już obwodnica kolejowa Czerwieńska, dojazd szynobusem z całego Trójmiasta zajmie tylko pół godziny - dodaje Kaliszuk.

Lukasz Woźnicki
Źródło:gazeta.pl

Inwestycje ASTEC

Blisko 100 miejsc pracy, nowoczesny obiekt - tak będzie w niedalekiej przyszłości funkcjonować jedna z zielonogórskich firm branży informatycznej. Mowa o firmie ASTEC, która wczoraj została wyróżniona przez magistrat podczas spotkania władz miasta z przedsiębiorcami.

Wiceprezydent Dariusz Lesicki poinformował nas dzisiaj o szczegółach inwestycji.
"Firma ASTEC funkcjonuje w Zielonej Górze, ma troszeczkę problemy lokalowe, w chwili obecnej buduje nową siedzibę, przy Wyspiańskiego (niedaleko LUMELU). Myślę, że będzie to około 100 nowych miejsc pracy. Budynek będzie wyposażony tak, by pracujący tam wysokiej klasy specjaliści mieli bardzo dobre warunki funkcjonowania. (...) Będzie to praca, jak w dolinie krzemowej" - mówił Lesicki.
ASTEC działa od 1993 roku. Do tej pory funkcjonuje w siedzibie przy Piaskowej. W związku jednak z planami rozwoju, firma zdecydowała się na rozbudowę i wzrost zatrudnienia. ASTEC świadczy swoje usługi w branżach: energetycznej, telekomunikacyjnej, transporcie i mediach.

Przemysław Kobus
Źródło:rzg.info.pl

10 lutego 2010

Po Zielonej Górze nie da się jeździć! Dziura w drodze goni dziurę

Zima będzie nas kosztować kilka milionów. Dawno nasze ulice nie były tak dziurawe jak obecnie. I wciąż powstają nowe dziury. Magistrat lada dzień ogłosi przetargi na remonty. Nie będzie łatwo jeździć po mieście.

Samochody jeżdżące zygzakiem po Zielonej Górze, to ostatni bardzo częsty obrazek. Kierowcy starają się omijać wyrwy powstające za dnia dzień. - Trzeba jeździć bardzo ostrożnie - tłumaczy pan Jan, taksówkarz. - Na przykład jadąc pod górkę ul. Waryńskiego, tuż przed skrzyżowaniem z ul. Podgórną, ulica przypomina żółty ser. Wie pan, taki z duuużymi dziurami. Marnie też wygląda ul. Wrocławska.
- Dawno nie było tak źle. Pogoda robi swoje - przytakuje mu pan Krzysztof, kolega z postoju. I zastanawia się jak to jest, że fragment Szosy Kisielińskiej w stronę os. Pomorskiego jest jeszcze przyzwoity, a w przeciwnym kierunku pełen dziur.
Że zima dała nam w kość bardzo dobrze wie Piotr Tykwiński, naczelnik wydziału zarządzania drogami, który codziennie robi kilkadziesiąt kilometrów objeżdżając miejskie ulice. - Najgorzej jest, gdy temperatura waha się w okolicach zera - tłumaczy. - Za dnia jest trochę powyżej zera, w nocy trochę poniżej. Woda dostaje się w każdą szczelinę i zamarza rozsadzając jezdnię. Znowu się rozpuszcza i znowu zamarza.
To fatalnie działa na drogi, które od lat po zimie nie były tak zniszczone jak obecnie. A przecież według niektórych synoptyków mrozy mogą potrwać do połowy marca.

W zeszłym roku na naprawę dróg w Zielonej Górze wydano 1,9 mln zł. W tym wyjedzie o wiele więcej. Ile? - To zależy od wyników przetargów, które wkrótce ogłosimy - odpowiada Tykwiński. - Do naprawienia jest kilkadziesiąt ulic. Zwłaszcza tych, które były remontowane ponad 10 lat temu. W tym również wspomniana ul. Waryńskiego. Planujemy też remont nawierzchni ul. Wrocławskiej mniej więcej od skrzyżowania z ul. Sienkiewicza do rogatek miasta.
Na remontowej liście są również m.in. ulice: Nowojędrzychowska, Działkowa, Trasa Północna, Chrobrego, Fabryczna, Ułańska, Energetyków, Dworcowa i Szosa Kisielińska. - To są remonty tzw. nakładek bitumicznych. Będą naprawiane większe lub mniejsze, uszkodzone fragmenty tych ulic - tłumaczy Tykwiński.
- Jednak na wymienionej przez pana liście nie ma np. ul. Jaskółczej. Nie będzie remontowana? - pytam.- Lista dotyczy napraw nawierzchni. I na to jest przygotowywany przetarg. Do tego dojdą jeszcze duże inwestycje drogowe mające szerszy zakres. Na ul. Jaskółczej będzie robiony remont kapitalny wraz z budową nowych rond np. na skrzyżowaniu z ul. Wiśniową, Ogrodową czy na ul. Fabrycznej - odpowiada naczelnik. - Do tego dochodzi rondo na ul. Ptasiej i nowa droga przecinająca park Piastowski. Kontynuowane będą też prace przy II etapie remontu ul. Jędrzychowskiej i Sulechowskiej. Od lat nie mieliśmy tylu prac na miejskich ulicach. Pójdzie na to kilkadziesiąt milionów złotych. Już teraz można powiedzieć, że od wiosny do jesieni czeka nas w Zielonej Górze dużo utrudnień drogowych.
To będzie na wiosnę. A teraz na bieżąco łatane są najbardziej niebezpieczne dziury. Używane są do tego masy bitumiczne przystosowane do stosowania w niskich temperaturach. Nie jest to jednak trwałe rozwiązanie. Gdy jest ich więcej, najlepiej asfalt frezować i ułożyć go od nowa. Przy mrozach to nie możliwe.

Tomasz Czyżniewski
Źródło:gazetalubuska.pl

09 lutego 2010

Centrum Urazowe powstanie w Zielonej Górze

Nowoczesne Centrum Urazowe powstanie w Zielonej Górze - to decyzja Ministra Zdrowia. Centrum Urazowe ma być ośrodkiem, do którego będą trafiać m.in. ofiary wypadków z całego regionu. Placówek takich jak zielonogórskie Centrum Urazowe ma być w całym kraju 14. W Lubuskim o ośrodek walczył również Gorzów Wielkopolski, ale jak poinformowało Ministerstwo Zdrowia, za Zieloną Górą przemawiają względy merytoryczne.

"Szpital otrzymał wczoraj oficjalne pismo z Ministerstwa Zdrowia, które ostatecznie wskazuje szpital w Zielonej Górze, jako lokalizację Centrum Urazowego. Program jest przewidziany na trzy lata, od 2010 do 2013 roku. W tym roku będziemy przygotowywać dokumentację techniczną dla remontu lądowiska dla śmigłowców. I będziemy remontować to lądowisko w tym roku oraz będziemy przebudowywać wjazd do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. W związku z tym, ten etap inwestycji zakończymy jeszcze w tym roku" - powiedziała Radiu Zielona Góra rzeczniczka naszej lecznicy, Adriana Wilczyńska.
Już w marcu natomiast rozpisane zostaną przetargi na stworzenie dokumentacji technicznej na przebudowę wewnątrzszpitalnego oddziału ratunkowego i endoskopii.
"W 2010 roku planujemy jeszcze zakup aparatu RTG dla Zakładu Diagnostyki Obrazowej, w 2011 roku zaplanowaliśmy remont drogi dojazdowej do lądowiska oraz roboty budowlane w pracowni endoskopii, SOR oraz doposażenie w specjalistyczny sprzęt medyczny" - poinformowała Marta Dzięgielewska, specjalistka ds. projektów unijnych w Szpitalu Wojewódzkim. Cała inwestycja pochłonie ponad 11 mln złotych. 85 proc. tej kwoty pochodzić będzie ze środków zewnętrznych. O lokalizacji Centrów Razowych w kraju decydować miało położenie przy ważnych drogach, infrastruktura, czy współpraca z uczelniami medycznymi. W przypadku Zielonej Góry problemem był brak współpracy z naukowcami, ale już wiadomo, że partnerem naszego szpitala będzie Akademia Medyczna we Wrocławiu.
Władze gorzowskiego szpitala kilka razy powtarzały w przeszłości, że umiejscowienie Centrum Urazowego w Zielonej Górze to decyzja polityczna, a nie merytoryczna.

Przemysław Kobus
Źródło:rzg.info.pl

Remont zielonogórskiego deptaka już wkrótce

Prace przy wymianie nawierzchni w centrum mogą ruszyć już za trzy tygodnie. Urzędnicy zapewniają, że do sklepu, fryzjera i banku dostaniemy się również w czasie robót. Ale na niespodzianki też powinniśmy się przygotować.

Wczoraj urząd miał otworzyć oferty firm w przetargu na wymianę nawierzchni deptaka. - Przesunęliśmy jednak termin do środy, bo były zapytania dotyczące procedury - mówi wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk. Na razie wszystko wskazuje na to, że chętni na roboty są. Być może już za trzy tygodnie rozpoczną się prace. Po ich zakończeniu - najpóźniej w październiku - zielonogórski deptak będzie już zupełnie inny.

Zaczynają przy ratuszu
Przypomnijmy, że odtworzony zostanie były schemat komunikacyjny śródmieścia - chodniki, ulice... W stronę fasad przesunięte zostanie oświetlenie i ławki. A to spowoduje inny ruch na deptaku. Chodzić będziemy raczej środkiem, a nie przy kamienicach. Nową nawierzchnię dostaną ulice przy ratuszu: Stary Rynek, Pod Filarami, Sobieskiego, Mariacka, Mickiewicza, Żeromskiego, Kościelna, Masarska, Krawiecka i ks. Wilhelma Pluty. Tylko kilka uliczek, ale to ponad 10 tys. mkw. nawierzchni. - To tak, jakby wymienić nawierzchnię chodnika o długości 12 kilometrów - pokazuje naczelnik wydziału inwestycji Paweł Urbański.
Prace rozpoczną się zaraz po rozstrzygnięciu przetargu, od samego centrum - terenów przy ratuszu i banku. - Na początek roboty będą prowadzone przy fasadach kamienic - mówi K. Kaliszuk. - Potem od strony ratusza... Zawsze musi być przejście przez deptak i dojście do sklepów oraz placówek usługowych, chociażby tymczasowe.
W ścisłym centrum roboty mają zakończyć się do końca czerwca. Chyba że... Chyba że pojawią się niespodzianki przy pracach ziemnych - sieci cieplnej, telekomunikacyjnej, gazowej... - Na pewno tę część deptaka musimy zakończyć do Winobrania - zastrzega jednak naczelnik Urbański.

Zapłacimy mniej
O tym, że przy przekładaniu sieci mogą być niespodzianki, wiedzą nawet sami właściciele placówek na deptaku. - Z gazem to dopiero będzie zabawa - ocenia Ryszard Prędkiewicz z sklepu z militariami przy Żeromskiego.
- Ale jak już zaczną robić, niech robią - mówi Radek Trzaskowski, prowadzący kantor wymiany walut. - I najlepiej niech robią w wakacje, wtedy klientów jest mniej - usłyszeliśmy w aptece.W drugiej kolejności prace będą prowadzone przy ul. Pod Filarami, Żeromskiego i Sobieskiego. I z czasem w innych uliczkach. Całość robót ma zakończyć się w sierpniu, a jeśli wystąpią problemy techniczne, najpóźniej do października.
Całość prac przy rewitalizacji miasta (razem z placem Pod Topolami, budynkiem przy Reja i Fabrycznej) kosztować ma 17,6 mln zł. Mniej niż wcześniej zakładano o ok. 2 mln zł. Miasto i fundusze unijne zaoszczędzą, bo inwestycję podzielono na dwa zadania i jedno powierzono zakładowi komunalnemu. - Ponieważ budynki przy Reja i Fabrycznej będą dzierżawione, można odzyskać VAT od wartości robót - mówi K. Kaliszuk. - Zabiegaliśmy o tę możliwość już od kilku miesięcy. I okazało się, że można. Zaoszczędziliśmy sporo pieniędzy. Niektórzy radni nie zostawiali na nas suchej nitki, a okazało się, że mieliśmy rację... - mówi nie bez satysfakcji wiceprezydent.

Alicja Bogiel
Źródło:strefabiznesu.gazetalubuska.pl

Hala Ludowa w Zielonej Górze przestanie straszyć

Bo nie tylko straszy, ale jest już niebezpieczna. Przy Wrocławskiej oprócz hotelu stanie osiedlowy market i trzykondygnacyjny budynek usługowy, może z barem szybkiej obsługi.

"Dlaczego Hala Ludowa nadal stoi w centrum miasta?” - pyta pani Joanna Tarkowska w mailu do redakcji. - "Czy władze nie mogą zmusić właścicieli posesji, by w końcu coś ładnego tam postawili.” - Rozmawiamy z właścicielami terenu przy Wrocławskiej - odpowiada wiceprezydent Dariusz Lesicki. - Ustalenia dotyczące tej działki nie są łatwe, bo właścicieli jest trzech i ich interesy nie zawsze są zbieżne. Sprawą zajmował się między innymi sąd administracyjny. Na pewno jednak zabiegamy i będziemy zabiegać o rozbiórkę hali, bo stwarza ona już niebezpieczeństwo.

Hotel? Może później...
Mieszkańcy od lat czekają na to, by Estrada przestała straszyć. Czekają też na zapowiadany przy Wrocławskiej hotel. On jednak prawdopodobnie w tym roku nie powstanie. Zapytaliśmy o termin rozpoczęcia inwestycji Jacka Kociołkowskiego z firmy Warimpex. Na razie odpowiedzi nie otrzymaliśmy, ale wiceprezydent Lesicki zapowiadał tę budowę raczej na przyszły rok.
W tym roku jest szansa na powstanie przy Wrocławskiej sklepu osiedlowego. Na tyłach terenu. Co to będzie za sklep? Urząd nie chce zdradzać inwestora. Wiceprezydent mówi jedynie: - Chodzi o osiedlowy sklep o powierzchni ok. 200 metrów kwadratowych. Mieszkańcy os. Braniborskiego powinni się ucieszyć z tej inwestycji, od dawna narzekają na brak marketu.
Poprzedni właściciel terenu rozmawiał na temat sprzedaży gruntu z przedstawicielami sieci Kaufland. Z naszych informacji wynika, że to właśnie sklep tej firmy tam stanie. Wyjazd i wjazd do marketu będzie od strony ul. Lwowskiej. - Ruch przy Wrocławskiej będzie wtedy wzmożony, dlatego rozmawiamy z inwestorem o tym, by sfinansował budowę pasa ruchu z ul. Lwowskiej na te ulicę - zdradza D. Lesicki.

Podobne do Polskiej Wełny
Przy Wrocławskiej stanąć ma jeszcze budynek usługowo-handlowy, obok hotelu. - Plan zagospodarowania przewiduje w tym miejscu obiekt co najmniej trzykondygnacyjny - zapowiada wiceprezydent Lesicki. - Chcemy też, by przyszła zabudowa Wrocławskiej nawiązywała do wyglądu Polskiej Wełny.
Mowa jest o tym, że w nowym budynku będzie bar szybkiej obsługi typu Mc Drive. Ale na razie są to tylko przymiarki.

Alicja Bogiel
Źródło:gazetalubuska.pl

04 lutego 2010

Czy w Zielonej Górze zostanie wybudowane planetarium?

Od dziesięciu lat miasto ma obserwatorium i dobrą kadrę astronomów. Wykryli nawet nową planetę. Profesor Janusz Gil mówi, że przydałby się krok naprzód, czyli planetarium. Prezydent jest za.

fot.gazetalubuska.pl

Na razie Zielona Góra ma wybudowane przed ponad 10 laty obserwatorium astronomiczne. To profesjonalne, studenckie obserwatorium, w pełni zautomatyzowane i skomputeryzowane. Ma ono teleskop o średnicy 36 cm. Nie jest to może gigant, bo niektóre teleskopy na świecie mają po kilka metrów średnicy, ale jak na potrzeby studentów jest on zupełnie wystarczający. Przed laty za pomocą tego właśnie teleskopu udało się zlokalizować planetę obiegającą gwiazdę, oddaloną od naszego Słońca o 150 lat świetlnych. Planeta okazała się wielkością zbliżoną do Jowisza.

- Udowodniliśmy, że na takim sprzęcie w środku miasta można wykonywać precyzyjne obserwacje - wyjaśnia prof. Janusz Gil, dyrektor Instytutu Astronomii Uniwersytetu Zielonogórskiego. I przekonuje, że Zielona Góra należy do czołówki polskich ośrodków astronomicznych, jest też znana na świecie. Niemal stale staże odbywają tu studenci i doktoranci, w tym z zagranicy. Nasi też wyjeżdżają: dwóch absolwentów UZ uzyskało doktoraty najbardziej prestiżowych zagranicznych ośrodków astronomicznych, a dwóch innych je kończy.
Jednym z nich jest Szymon Kozłowski, który po studiach wyjechał do Anglii, tam uzyskał doktorat, a teraz pracuje w USA. Zasłynął on m.in. odkryciem dużej liczby kwazarów. Czy następnym krokiem Zielonej Góry nie powinna być budowa planetarium? To obiekt, w którym wygodnie siedząc, może oglądać niebo, a raczej to, co się dzieje nad naszymi głowami. Gwiazdy, planety, komety, galaktyki, zjawiska zachodzące we Wszechświecie.

- O budowie planetarium mówimy od 20 lat. Niestety na razie mówimy, najczęściej przy okazji wyborów samorządowych czy prezydenckich, bo samo przygotowanie dokumentacji kosztowałoby setki tys. zł. A budowa około 30 mln zł.
Czy Zieloną Górę stać na taki wydatek? - Uważam, że Zielonej Góry nie stać na porzucenie idei budowy planetarium Keplera - odpowiada Gil. I wyjaśnia, dlaczego. Bo niedaleko, w Żaganiu, pracował jeden z najsłynniejszym astronomów, czyli Jan Kepler. Nie bez znaczenia jest to, że na świecie jest wiele osób i instytucji identyfikujących się z Keplerem i oni mogliby odwiedzić Zieloną Górą. Poza tym miasto ma niezbędną kadrę naukową: astronomów i studentów. No i byłoby to pierwsze tak profesjonalne planetarium w Polsce. Na dodatek uniwersytet ma pod budowę planetarium zarezerwowany teren.

Janusz Gil wylicza, że budowa obiektu kosztowałaby nie więcej jak 20 mln zł, natomiast 10 mln zł to koszt aparatury. Część pieniędzy można byłoby uzyskać z Unii, część mogłoby dołożyć miasto. - Ale to, czy planetarium powstanie, zależy najbardziej od woli polityków - dodaje Gil.
Co na to prezydent? - Jestem też zwolennikiem budowy planetarium - stwierdza Janusz Kubicki. - Deklaruję też, że jako miasto moglibyśmy pokryć część kosztów, chociażby 15 procent. Ale reszta pieniędzy musiałby pochodzić ze środków unijnych lub innych źródeł. Dlatego jesteśmy gotowi na rozmowy z pomysłodawcami budowy planetarium.

Czesław Wachnik
Źródło:gazetalubuska.pl

Chynów: działki na sprzedaż

Teren po byłej giełdzie na Chynowie już wkrótce na sprzedaż. Urząd Miasta rozpoczął przygotowania do przetargu na zakup działek pod zabudowę mieszkaniową i usługową. Zainteresowani już teraz mogą kontaktować się z urzędem - zachęca wiceprezydent Dariusz Lesicki.
"W tej chwili uchwalony jest plan miejscowy i przygotowujemy 16 działek pod domki jednorodzinne na sprzedaż. Do tego jest obszar przewidziany na centrum usługowe dla tego osiedla i myślę, że w ciągu najbliższych 2 miesięcy rozpoczniemy przetargi"- mówi.
Według wstępnych kalkulacji metr kwadratowy pod zabudowę mieszkaniową będzie kosztować 130 - 140 złotych. Dlaczego warto wybudować się na Chynowie?
"Ja myślę, że to będzie takie nowe centrum związane przede wszystkim na obszarze, który do tej pory był obszarem giełdy samochodowej. Ten teren wymaga uporządkowania, które w tym roku nastąpi" - przekonuje Lesicki.
Na działalność usługową przeznaczono 2 hektary terenu. Działki pod budownictwo mieszkaniowe mają od 600 do 800 metrów kwadratowych.

Janusz Życzkowski
Źródło:rzg.info.pl

Sąd: Kamienicy w centrum miasta nie budować

Zielonogórzanie ze śródmieścia nie chcieli pod oknem szklanego biurowca. Gdy sąd wydawał korzystny dla nich wyrok, prezydent miasta zaczynał procedurę wydania pozwolenia na budowę.

Pl. Powstańców Wielkopolskich w Zielonej Górze. Z okien stuletnich kamieniczek mieszkańcy patrzą na filharmonię, kościół Matki Boskiej i budynek kurii. Tymczasem tuż pod ich oknami, naprzeciwko księgarni św. Antoniego miał stanąć czterokondygnacyjny budynek z poddaszem. Nie pozwolili.
Firma Jama Nieruchomości kupiła ziemię od miasta za 3 mln zł. Zaprojektowała częściowo przeszklony budynek (stylem nawiązuje do tafli filharmonii). Na górnych kondygnacjach zaplanowano ogromny taras. Firma przeprowadziła na miejscu badania archeologiczne, ale budowa utknęła w martwym punkcie. Zamiast na plac budowy , przeniosła się do sądu.
Budowę zablokowali mieszkańcy starych kamieniczek przy ul. Kupieckiej. - Tu nigdzie nie ma domu, który miałby pięć kondygnacji i wysokością dorównałby planowanemu biurowcowi. Budynek przysłoni nam cały świat. To będą nory, a nie mieszkania. Karetki nie dojadą. Stracimy ostatni skwerek, a w centrum miasta nie ma żadnego placu zabaw. Dzieci już biegają pomiędzy samochodami. Brakuje nam zieleni, a nie betonu - mówi Maria Lak - Mrówczyńska, jedna z protestujących mieszkanek.

Oponenci inwestycji starają się o zmianę warunków zabudowy tej części miasta. Dopuszcza się tu czterokondygnacyjne budynki z poddaszem. Składali już doniesienia do prokuratury przeciw prezydentowi Januszowi Kubickiemu. Zbierali podpisy. Zaskarżali decyzje miasta do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO trzykrotnie przyznało im rację, czwarta decyzja była dla mieszkańców niekorzystna. Zaskarżyli ją więc do Naczelnego Sądu Administracyjnego. I wygrali.
W połowie stycznia NSA uchylił decyzję prezydenta, który ustalił warunki zabudowy spornego terenu. Sąd uznał, że narusza dobra osób mieszkających w pobliżu, bo budynek ograniczy im dostęp do światła. Mieszkańcy odetchnęli z ulgą. Na krótko.
- Wyrok przyjęliśmy z radością. Ale przychodzi listonosz i przynosi pismo z magistratu. Prezydent informuje nas, że rozpoczął postępowanie w sprawie wydania pozwolenia na budowę biurowca.
Oburzeni mieszkańcy w środę pojawili się w magistracie.
- O pozwolenie na budowę wnioskował właściciel terenu i musieliśmy wszcząć procedurę. Ta sprawa jest teraz analizowana - Dariusz Lesicki wskazuje na sąsiednie biuro, gdzie obradują prawnicy. Uspokaja. - Otrzymałem informacje od urzędników, są negatywne dla inwestora. Pozwolenia prawdopodobnie nie będzie, ale procedurę musieliśmy wszcząć - przekonuje.
Firma Jama Nieruchomości nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy. Nie zamierza jednak zrezygnować z inwestycji. Zbyt wiele pieniędzy już wydała przy pl. Powstańców Wielkopolskich. - Będziemy prowadzić kolejne rozmowy z prezydentem. Kupiliśmy grunt, przygotowaliśmy projekt, przeprowadziliśmy wstępne prace, a nawet szpadla nie możemy wbić. Na razie mamy z tego powodu same straty. Gdybyśmy wcześniej wiedzieli, że napotkamy na takie bariery i zmowę mieszkańców, to byśmy w to nie weszli - mówi Roman Wirowski, współwłaściciel Jama Nieruchomości.

Łukasz Woźnicki
Źródło:gazeta.pl

Rosną szanse na bonus

Coraz więcej wskazuje na to, że województwo lubuskie dostanie dodatkowe pieniądze z unijnej kasy na inwestycje. Tak wynika z wypowiedzi marszałka województwa podczas dzisiejszej sesji sejmiku. Marcin Jabłoński powiedział, że województwo spełniło wszystkie formalne wymogi, by uczestniczyć w podziale środków z tzw. nadwykonania.

Te pieniądze mają być swoistą nagrodą dla tych regionów, które najlepiejspożytkowały pieniądze z programów operacyjnych.
Marszałek Marcin Jabłoński powiedział dziś, że do tej pory nasz region wykorzystał nainwestycje już około pół miliarda złotych.

Źródło:Radio Zachód

03 lutego 2010

Środki unijne szansą dla Zielonej Góry

Władze miasta liczą na to, że dzięki poprawiającej się sytuacji gospodarczej zakładany w tegorocznym budżecie deficyt nie zostanie zrealizowany. W uchwalonym planie finansowym na 2010 rok zapisano, że wyniesie on 73 miliony złotych. Szansą dla naszego miasta ma być możliwość dalszego czerpania z funduszy unijnych.

Wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk mówił na antenie radia, że nie zadłużenie miasta do granic możliwości jest zaletą tegorocznego budżetu. „Jestem przekonany, że marszałek województwa za realizację dotychczasowych projektów otrzyma bonus w wysokości 80-100 milionów euro i będziemy mogli skutecznie walczyć o kolejne środki" - mówił. Jego zdaniem Zielona Góra będzie jednym z nielicznych miast województwa, które będzie stać na wkład własny do projektów. „Rzeczy, których nam się nawet nie śni będzie można zrealizować za 15% wkładu. A marszałek ma pieniądze m.in. na drogi, obiekty sportowe i kulturalne, rewitalizację, czy termomodernizację" - dodawał.
Adam Dygas z Platformy Obywatelskiej mówił, że trzeba więcej myśleć o strefie gospodarczej i zatrzymaniu ludzi kończących studia w Zielonej Górze. Zwracał uwagę, że przez 4 lata prezydentury Janusza Kubickiego w mieście nie pojawił się znaczący inwestor. „Jak patrzymy ogólnie na całą strukturę naszych wydatków przeważa basen i inne rozrywki, np. stadion żużlowy. Igrzyska są, z chlebem dużo gorzej. Nie myślimy o rozwoju Zielonej Góry" - mówił.
Jacek Budziński z Prawa i Sprawiedliwości ma nadzieję, że miasto nie zaśpi i starania o unijne środki będą skuteczne. „Rzeczywiście Zielona Góra ma ten luksus, że może w każdej chwili wyciągnąć tzw. zaskórniaki. Teraz trzeba pilnować możliwości wykorzystania środków zewnętrznych" - oceniał.
Radny Lewicy Zygmunt Listowski doszukiwał się plusów uchwalonego budżetu, które odczują wszyscy mieszkańcy. „Na pewno nie grozi nam to, że po zimie będziemy jeździć po dziurawych ulicach, bo są pieniądze na łatanie dróg, nieco większe niż w zeszłym roku. Nie obcięto też wydatków na kulturę" - zauważał. Ubolewał z kolei, że wciąż kuleje budownictwo komunalne.
Dodajmy, że do tej pory na różne inwestycje Zielona Góra pozyskała od marszałka ponad 300 milionów złotych ze środków unijnych.

Sylwia Misiak
Źródło:rzg.info.pl

Przeprowadzka do nowej siedziby

Czy miasto zdąży przeprowadzić Powiatowy Urząd Pracy do nowej siedziby? Do końca umowy jaką prezydent zawarł z Wojewódzkim Urzędem Pracy pozostało 5 miesięcy. Na jej mocy zielonogórski pośredniak mieści się w budynku przy Wyspiańskiego, ale wkrótce ta lokalizacja przestanie być aktualna mówi dyrektor WUP Grzegorz Błażków.

W budżecie miasta zapisano kwotę 2 milionów złotych na adaptację budynków przy ulicy Dąbrowskiego, w którym będzie się mieścić Powiatowy Urząd Pracy. "Zdążymy" - uspokaja wiceprezydent Dariusz Lesicki.
Dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy Grzegorz Błażków nie bierze pod uwagę możliwości przesunięcia terminu wypowiedzenia umowy.

Janusz Życzkowski
Źródło:rzg.info.pl

02 lutego 2010

Kanadyjska chemia inwestuje w Zielonej Górze

Inwestor z Kanady do końca marca ma uruchomić w mieście produkcję substancji chemicznych do powlekania metali. To zakład z branży wysokich technologii. Pracę ma znaleźć 30 osób.

Inwestycję od kilku miesięcy obsługuje zielonogórskie Centrum Obsługi Inwestora (COI), działające przy marszałku lubuskim. - Niestety, nazwy firmy nie mogę podać. Inwestor zastrzegł sobie poufność - mówi Hanna Nowicka, prezes Agencji Rozwoju Regionalnego. Agencja m.in. nadzoruje Centrum Obsługi Inwestora, pilotuje przedsięwzięcia gospodarcze w regionie i kojarzy inwestorów z samorządami lub lokalnym biznesem. M.in. dzięki specjalistom z ARR w Gorzowie pojawiła się szwedzka firma Calvia. Kupiła działkę i za 30 mln postawi na niej fabrykę do produkcji topiku spawalniczego. Zatrudni 50 pracowników. Fabryka ruszy jesienią.
- Kanadyjczycy nie szukali innych lokalizacji, od razu wskazali Zielona Górę. Zdecydowały powiązania rodzinne jednego z przedstawicieli firmy - tłumaczy Hanna Nowicka. W Zielonej Górze w grę wchodziło kilka miejsc do produkcji. W końcu biznesmeni zdecydowali się na wynajęcie hali od prywatnego właściciela. - Ostatnie rozmowy trwają - zastrzega Nowicka.

O firmie z Kanady na razie niewiele wiadomo. Ma m.in. fabrykę na terenie Chin. W Zielonej Górze zamierza produkować substancje ochronne i utwardzające metale.

Artur Łukasiewicz
Źródło:gazeta.pl

Działki do sprzedania

Strefa Aktywności Gospodarczej także dla małych i średnich przedsiębiorców. Magistrat dostosowuje koncepcję zagospodarowania do nowych wymogów rynkowych - powiedział dziś w radiu wiceprezydent miasta - Dariusz Lesicki. Więksi inwestorzy znajdą miejsce w Nowym Kisielinie, mali przy ulicy Sulechowskiej.

"Drugim filarem na który stawiamy jest Park w Kisielinie" - mówi Dariusz Lesicki i dodaje, że tam znajdą swoje miejsce większe przedsiębiorstwa. Jak dodaje wiceprezydent - ceny działek będą atrakcyjne w związku z łatwym dostępem do kredytów.
Aby uniemożliwić ewentualny skup a potem wyprzedaż działek miasto z pewnością się zabezpieczy - zapewnia Dariusz Lesicki. Plan miejscowy ograniczy bowiem możliwość prowadzenia tam działalności handlowej. Nie znajdą tam więc miejsca markety ale usługi i przemysł. Cała prezentacja tego pomysłu przedstawiona zostanie 11 lutego w Palmiarni podczas spotkania z zielonogórskimi przedsiębiorcami.

Agnieszka Dyderska
Źródło:rzg.info.pl

Budżet Zielonej Góry urodzony w bólach

Kilka godzin trwała w piątek dyskusja nad tegorocznym budżetem Zielonej Góry. W końcu radni PO i SLD przyjęli dokument. Klub radnych PiS wstrzymał się od głosu.

Wiele emocji wzbudziła uchwała budżetowa, nad którą zielonogórscy radni debatowali podczas piątkowej sesji. W jej trakcie ogłoszona została półgodzinna przerwa, która przeciągnęła się jeszcze o godzinę. Dopiero po rozmowach klubowych udało się radnym i prezydentowi dojść do częściowego porozumienia w sprawie budżetu.
Efekt? Budżet Zielonej Góry na 2010 r. to 458 mln zł dochodów i 526 mln zł wydatków. Deficyt sięgnie już 67 mln zł. Największą część wydatków pochłonie oświata. Ponad 171 mln zł na szkoły i przedszkola to aż 31 proc. wszystkich wydatków. Aż 139 mln zł pójdzie na inwestycje. Oczywiście najwięcej pieniędzy wydamy na budowę Centrum Sportowo-Rekreacyjnego przy ul. Sulechowskiej. W tym roku w basen miasto musi włożyć jeszcze ponad 50 mln zł. Przebudowa stadionu żużlowego ma kosztować jeszcze blisko 12 mln zł. Sporą część inwestycji stanowią remonty dróg, w projekcie zapisano na ten cel 36 mln zł. Dokończony ma zostać remont ul. Jędrzychowskiej (17 mln zł), ul. Jaskółczej z Ogrodową (6 mln zł), przedłużenie ul. Wyszyńskiego (5,7 mln zł), czy dokończenie modernizacji ul. Sulechowskiej (3,2 mln zł).

Tuż przed dyskusją nad budżetem prezydent Janusz Kubicki starał się wytłumaczyć radnym, że projekt budżetu na 2010 r. wcale nie jest doskonały, ale znalazły się w nim zadania, które przez lata były zaniedbywane. - Mamy za sobą trzy miesiące rozmów, czasem niemiłych, czasem wręcz kłótni. Moglibyśmy wpisać do niego jeszcze więcej zadań. Ale musimy pamiętać o tym, że województwo lubuskie walczy o dodatkowe środki unijne w ramach tzw. rezerwy wykonania. Kiedy dostaniemy te pieniądze, będziemy mogli z nich jeszcze skorzystać. Wówczas będziemy potrzebowali pieniędzy na wkłady własne - mówił.
Zmiany w budżecie próbowali przeforsować radni klubu PiS. Piotr Barczak wnioskował m.in. o dopisanie do wydatków 150 tys. zł na transmisje telewizyjne z sesji miejskich, czy 50 tys. zł na transmisje radiowe. Znacznie więcej propozycji miała radna Bożena Ronowicz. Ta domagała się dodania do budżetu pieniędzy na dokończenie budowy ul. Konstruktorów, ciąg dalszy renowacji parku przy ul. Ogrodowej, zakup ławek i krzeseł dla szkoły podstawowej nr 14, zakup skanera dla biblioteki im. C. K. Norwida, czy remont kina Newa. Jednocześnie zaproponowała, żeby te inwestycje wykonać m.in. kosztem adaptacji budynku przy ul. Dąbrowskiego na potrzeby Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i Powiatowego Urzędu Pracy. W projekcie budżetu na ten cel prezydent zapisał 2 mln zł. Janusz Kubicki liczy również na to, że po przeniesieniu MOPS z ul. Zachodniej na ul. Dąbrowskiego, uda się sprzedać gmach, w którym dziś ośrodek funkcjonuje. Na sprzedaży nieruchomości miasto miałoby zarobić 1 mln zł. W końcu klub radnych PiS zdecydował się wycofać większość proponowanych poprawek do budżetu, a w zamian za to Kubicki w ramach autopoprawek zgodził się przyjąć zaledwie trzy propozycje z listy zgłoszonej przez PiS. Ostatecznie po stronie wydatków dopisał 100 tys. zł na oświatę, 100 tys. zł na miejsca postojowe przy placówkach edukacyjnych i 150 tys. zł związane z nagłaśnianiem prac samorządu.

- Daliśmy już 3 mln zł na termomodernizację biblioteki im. Norwida. Kolejne 600 tys. zł na skaner do digitalizacji zbiorów; to już dodatkowe obciążenie. Już wcześniej zgodziłem się na to, że dołożymy również do remontu dachu kina Newa. Zapisałem w budżecie 100 tys. zł. Jak będzie trzeba, to znajdziemy na to więcej pieniędzy - przekonywał Kubicki.
Po wielomiesięcznej walce cyklistów do budżetu udało się dopisać 2 mln zł na pierwszy etap budowy ścieżki rowerowej Zielona Strzała.
Radni Platformy i SLD głosowali za przyjęciem budżetu. Większość radnych PiS wstrzymała się od głosu. Bożena Ronowicz zagłosowała przeciw. - Nikt z nas nie ma prawa wychodzić z tej sesji zadowolony. Przez ostatnie trzy miesiące debaty nad budżetem dotyczyły głównie koloru asfaltu na ścieżkach rowerowych. Prezydent powinien w tym czasie rozmawiać z marszałkiem o dofinansowaniu unijnym do miejskich inwestycji. Lekcja zabezpieczania środków unijnych została przez miasto fatalnie odrobiona - komentował Kazimierz Łatwiński, radny PiS.

Mirosława Dulat
Źródło:gazeta.pl

Pomysły rowerzystów

Zielonogórscy cykliści ze stowarzyszenia „Rowerem do przodu” po wywalczeniu pieniędzy na Zieloną Strzałę wytyczają sobie kolejne cele. Chcą, by rowerzyści mogli jeździć po parkach, a także, by na rowery wsiedli strażnicy miejscy.

„Tak jest np. w Poznaniu. Dzięki temu straż jest bardziej mobilna i szybciej podejmuje interwencje, a mieszkańcy czują się bezpieczniej" - przekonuje Robert Górski.
Kolejnym pomysłem jest powołanie oficera rowerowego. To osoba, która będzie zajmowała się tylko i wyłącznie sprawami rowerowymi w mieście - będzie dbała, by na ścieżkach nie było lamp i innych przeszkód i zajmie się ich usuwaniem. W Polsce jak dotąd taki oficer działa jedynie we Wrocławiu - zajmuje się parkingami rowerowymi, ścieżkami, masą krytyczną i całą kulturą rowerową" - wyjaśniał.
Rowerzyści uzgodnili też z władzami miasta miejsca montażu nowych stojaków na jednoślady. W tym roku pod każdą szkołą zostanie zamontowanych 10 stojaków w kształcie odwróconej litery U co pozwoli bezpiecznie przypiąć około 20 rowerów. W śródmieściu pojawi się około 30 parkingów dla rowerów, a podczas wymiany nawierzchni deptaka uwzględnione zostaną stylizowane stojaki, także w kształcie U.
Rowerzyści zapewniają, że nadal będą zabiegali o obniżanie krawężników przy zjazdach ze ścieżek.

Sylwia Misiak
Źródło:rzg.info.pl

Wagmostaw wypięknieje

Zielona Góra czeka na zakończenie prac projektowych przez Niemców w sprawie wspólnego wniosku o rewitalizację zabytkowych obszarów. Mowa tu o projekcie, w którym strona polska będzie mogła przywrócić blask na Wagmostawie, a dokładnie w Dolinie Luizy, bo projekt operuje właśnie taką, przedwojenną nazwą.

Wiceprezydent miasta, Krzysztof Kaliszuk w rozmowie z Radiem powiedział, że z naszej strony prace projektowe dobiegły końca. Teraz czekamy na stronę niemiecką.
"Niemcy muszą doprojektować część własną, a więc modernizację dwóch piramid oraz budowę parkingu w zabytkowym Parku Branitz, w Cottbus. Do końca lutego mamy te materiały otrzymać. Wówczas, jako partner wiodący złożymy wniosek dotyczący Doliny Luizy, a więc Wagmostawu i Parku Branitz. I jest nadzieja, że możemy 5 mln złotych ze środków Unii Europejskiej uzyskać" - mówił Kaliszuk. Na Wagmostawie - jeśli projekt zostanie przyjęty przez Komitet Monitorujący Europejskiej Współpracy Terytorialnej - znów powstaną alejki spacerowe, staw odzyska swój blask. Wagmostaw znów będzie miejscem, w którym będzie można odpocząć.

Pieniądze na tzw. wkład własny zostały zapisane w projekcie budżetu miasta - chodzi o 900 tys. złotych na ten i kolejny rok. Olbrzymia część inwestycji może zostać sfinansowana ze środków EWT.

Przemysław Kobus
Źródło:rzg.info.pl