04 lutego 2010

Sąd: Kamienicy w centrum miasta nie budować

Zielonogórzanie ze śródmieścia nie chcieli pod oknem szklanego biurowca. Gdy sąd wydawał korzystny dla nich wyrok, prezydent miasta zaczynał procedurę wydania pozwolenia na budowę.

Pl. Powstańców Wielkopolskich w Zielonej Górze. Z okien stuletnich kamieniczek mieszkańcy patrzą na filharmonię, kościół Matki Boskiej i budynek kurii. Tymczasem tuż pod ich oknami, naprzeciwko księgarni św. Antoniego miał stanąć czterokondygnacyjny budynek z poddaszem. Nie pozwolili.
Firma Jama Nieruchomości kupiła ziemię od miasta za 3 mln zł. Zaprojektowała częściowo przeszklony budynek (stylem nawiązuje do tafli filharmonii). Na górnych kondygnacjach zaplanowano ogromny taras. Firma przeprowadziła na miejscu badania archeologiczne, ale budowa utknęła w martwym punkcie. Zamiast na plac budowy , przeniosła się do sądu.
Budowę zablokowali mieszkańcy starych kamieniczek przy ul. Kupieckiej. - Tu nigdzie nie ma domu, który miałby pięć kondygnacji i wysokością dorównałby planowanemu biurowcowi. Budynek przysłoni nam cały świat. To będą nory, a nie mieszkania. Karetki nie dojadą. Stracimy ostatni skwerek, a w centrum miasta nie ma żadnego placu zabaw. Dzieci już biegają pomiędzy samochodami. Brakuje nam zieleni, a nie betonu - mówi Maria Lak - Mrówczyńska, jedna z protestujących mieszkanek.

Oponenci inwestycji starają się o zmianę warunków zabudowy tej części miasta. Dopuszcza się tu czterokondygnacyjne budynki z poddaszem. Składali już doniesienia do prokuratury przeciw prezydentowi Januszowi Kubickiemu. Zbierali podpisy. Zaskarżali decyzje miasta do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO trzykrotnie przyznało im rację, czwarta decyzja była dla mieszkańców niekorzystna. Zaskarżyli ją więc do Naczelnego Sądu Administracyjnego. I wygrali.
W połowie stycznia NSA uchylił decyzję prezydenta, który ustalił warunki zabudowy spornego terenu. Sąd uznał, że narusza dobra osób mieszkających w pobliżu, bo budynek ograniczy im dostęp do światła. Mieszkańcy odetchnęli z ulgą. Na krótko.
- Wyrok przyjęliśmy z radością. Ale przychodzi listonosz i przynosi pismo z magistratu. Prezydent informuje nas, że rozpoczął postępowanie w sprawie wydania pozwolenia na budowę biurowca.
Oburzeni mieszkańcy w środę pojawili się w magistracie.
- O pozwolenie na budowę wnioskował właściciel terenu i musieliśmy wszcząć procedurę. Ta sprawa jest teraz analizowana - Dariusz Lesicki wskazuje na sąsiednie biuro, gdzie obradują prawnicy. Uspokaja. - Otrzymałem informacje od urzędników, są negatywne dla inwestora. Pozwolenia prawdopodobnie nie będzie, ale procedurę musieliśmy wszcząć - przekonuje.
Firma Jama Nieruchomości nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy. Nie zamierza jednak zrezygnować z inwestycji. Zbyt wiele pieniędzy już wydała przy pl. Powstańców Wielkopolskich. - Będziemy prowadzić kolejne rozmowy z prezydentem. Kupiliśmy grunt, przygotowaliśmy projekt, przeprowadziliśmy wstępne prace, a nawet szpadla nie możemy wbić. Na razie mamy z tego powodu same straty. Gdybyśmy wcześniej wiedzieli, że napotkamy na takie bariery i zmowę mieszkańców, to byśmy w to nie weszli - mówi Roman Wirowski, współwłaściciel Jama Nieruchomości.

Łukasz Woźnicki
Źródło:gazeta.pl

Brak komentarzy: