30 marca 2010

Umowa na remont WiMBP podpisana

Ponad 9 mln złotych będzie kosztował remont Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Zielonej Górze. Dziś dyrektor książnicy oraz przedstawiciele firmy SAN-BUD podpisali umowę określającą zakres i termin prac.

Remont obejmie głównie termomodernizację budynku, która powinna zakończyć się do grudnia tego roku.
- Nowa elewacja, nowe ogrzewania i wentylacja - powiedział Wojciech Pawlik z firmy SAN-BUD.
To jednak nie koniec prac modernizacyjnych związanych z budynkiem biblioteki w Zielonej Górze. - W planach są już kolejne remonty - mówi dyrektor placówki Andrzej Buck. - W tej chwili przygotowujemy założenia do modernizacji pewnych fragmentów wnętrza biblioteki (hall). Podobne projekty dotyczą Sali Dębowej, galerii - powiedział dyrektor.
Biblioteka przygotowuje także kompleksową modernizację filii oraz budowę tzw. mediateki.

Marzena Wróbel
Źródło:rzg.info.pl

Budowa drogi łączącej ul. Wyszyńskiego z ul. Botaniczną







29 marca 2010

Będą nowe mieszkania czynszowe w Zielonej Górze

Za około miesiąc do nowych bloków KTBS-u przy Elektronowej wprowadzą się pierwsi lokatorzy. Ale ponad 300 rodzin nadal będzie czekać na wymarzone M. Sprawdziliśmy, kiedy mogą dostać klucze do własnego lokum.

Aby zostać lokatorem zielonogórskiego TBS-u, wystarczy ok. 33.000 zł. Stosunkowo niskie koszty to najważniejszy powód, dla którego chętnych na lokale Komunalnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego jest sporo. Dziś w kolejce na czynszowe M czeka około 400 rodzin. Nie odstrasza ich nawet wysoki czynsz, przy największych lokalach sięgający 800 - 1.000 złotych. – Gdybyśmy wzięli kredyt na mieszkanie, wyszłoby i tak drożej – tłumaczy pani Ania, mieszkanka jednego z bloków KTBS-u.
W ostatnich latach kolejka oczekujących na czynszówki rosła i rosła. Nowych mieszkań było niewiele. Ale w ubiegłym roku inwestycje ruszyły z kopyta. Właśnie kończy się budowa dwóch bloków przy ul. Elektronowej. Będzie w nich 76 mieszkań. Budynki są czterokondygnacyjne, z kilkoma garażami w podziemiach. – Zakończenie budowy zaplanowaliśmy w kwietniu, lokatorzy zaczną się wprowadzać niedługo potem. Być może w maju – mówi prezes KTBS-u Leszek Jankowski.

Kolejne mieszkania
Przy ul. Elektronowej wkrótce stanąć ma kolejny budynek. Z 52 mieszkaniami. W jego podziemiach zaplanowano 10 garaży. – Trwa przetarg na wykonawcę budynku – informuje prezes TBS-u. – Inwestycję rozpoczniemy jednak dopiero po otrzymaniu promesy kredytowej. Mamy nadzieję, że stanie się to na przełomie kwietnia i maja.
Jeśli budowa ruszy w tym terminie, rok później blok ma już stać. A przy nim będzie wymarzone od dawna na osiedlu boisko. KTBS planuje też budowę boiska do koszykówki i placu rekreacyjnego przy ul. Ruczajowej. Będzie tam m.in. stół do ping- ponga i do szachów. Ogłoszono przetarg na roboty, do końca marca firmy budowlane mają czas na złożenie ofert.
TBS rozpoczyna też inwestycje na os. Mazurskim (naprzeciwko os. Pomorskiego). Przy ul. Suwalskiej stanąć mają dwa budynki ze 108 mieszkaniami i 22 garażami podziemnymi.
Jest już pozwolenie na budowę, ale z rozpoczęciem prac firma musi czekać na promesę kredytową. Jeśli ją wkrótce dostanie, już za rok bloki mają stać.
Jest szansa, że za rok kolejka po czynszówki znacznie się skróci, ale dopiero planowana inwestycja na os. Śląskim może ją skrócić do minimum. KTBS zamierza postawić tam cztery budynki z 220 mieszkaniami, 50 garaży i lokal usługowy na parterze. Nie jest to raczej odległa inwestycja. – W październiku ubiegłego roku otrzymaliśmy pozwolenie na budowę, a jeszcze we wrześniu złożyliśmy wniosek o kredyt – informuje L. Jankowski. – Czekamy na zakwalifikowanie do uzyskania promesy.

Kolejka może zniknąć
W planach jest też kolejnych 200 mieszkań przy ul. Ludowej, dokumenty kredytowe dotyczące tej budowy już trafiły do banku. – Inwestycje w KTBS-ie nabiorą teraz tempa – zapewniał prezydent Janusz Kubicki, gdy pytaliśmy go o rozwój miasta. – Terenów pod budowę nie zabraknie.
Niestety, mieszkań komunalnych nie ma w tegorocznym planie wydatków miejskich. A w kolejce czeka na nie aż 600 potrzebujących rodzin.

Alicja Bogiel
Źródło:gazetalubuska.pl

28 marca 2010

Zielona Góra: Miasto dofinansuje remont 25 kamienic

To będzie rekordowy rok. Aż 25 starych kamienic znalazło się planach tegorocznej rewitalizacji. - Pięknieje nam centrum Zielonej Góry - mówi miejska konserwator Izabela Ciesielska.

W tym roku na rewitalizację budynków w śródmieściu miasto wykłada 1,2 mln zł. Na remonty pójdzie dwa razy więcej pieniędzy, samorząd daje bowiem połowę kosztów. Do tej pory w ramach miejskiej rewitalizacji remontowano kilka budynków rocznie, teraz będzie ich aż 25. - Wniosków wpłynęło jeszcze więcej, 36 - mówi naczelnik wydziału inwestycji urzędu Paweł Urbański. - Niektóre odrzuciliśmy, inne przeszły na listę rezerwową.
Dotacji odmówiono dwóm kościołom, bo zabiegały o całość kosztów remontu, a miasto może przekazać tylko połowę. Jeden z właścicieli budynków prosił też o sfinansowanie wymiany okien na plastikowe. - A takich nie dotujemy - tłumaczy konserwator miejska Izabela Ciesielska.

Kawiarnia na Masarskiej
Kto dostanie najwięcej pieniędzy z miejskiej puli? Właściciel posesji przy Masarskiej 9, która przejdzie generalny remont. I zmieni się z rudery w piękną kamieniczkę.
- Chcemy tam otworzyć klimatyczną kawiarenkę. Taką jak we Włoszech, by na chwilę przysiąść i wypić kawę - mówi właściciel budynku Tadeusz Grondys. Jest on też współwłaścicielem piekarni i cukierni Grono, na Masarskiej powstanie więc kolejny punkty sprzedaży jej wyrobów.
Kamienica nie tylko zostanie wyremontowana, ale w planach jest także dobudowa jej drugiej części, która wiele lat temu została wyburzona. Inwestor na razie nie chce zdradzić wyglądu i kolorystyki kamienicy, ale konserwator zapowiada, że będzie bardzo ciekawy. I nawiązywać będzie do przedwojennego wyglądu ulicy.
- Ten budynek stoi już pusty od wielu lat. Cieszę się, że kamienica zostanie wyremontowana. Pamiętam jeszcze jej dawnych mieszkańców - mówi Cecylia Drzyzga, mieszkanka Masarskiej.

Nie tylko elewacje
Miejska konserwator chwali właścicieli zabytkowych budynków, że coraz więcej z nich decyduje się na remont. - Dobrze, że rewitalizowane będą również budynki spoza ścisłego centrum. Im dalej od ratusza, tym widać większe potrzeby - mówi I. Ciesielska.
Prezydent Janusz Kubicki chwali miejską akcję: - Już widać pierwsze efekty remontów poza ścisłym deptakiem. Po tym, jak przy Licealnej powstał rektorat, wokół tworzy się sporo małych placówek usługowych. Remontowane są kolejne budynki.

W tegorocznych planach jest także modernizacja budynków przy Starym Rynku, Kupieckiej i Żeromskiego, ale także na Reja, Sikorskiego, Sienkiewicza, Moniuszki, Kasprowicza...
- Właściciele nie tylko inwestują w estetykę, ale także w sprawy podstawowe, dachy - mówi I. Ciesielska. - Urok pięknych budynków i detali architektonicznych też jest, oczywiście, ważny. Taki na przykład budynek na placu Pocztowym. Dziś jest brzydki i niepozorny, ale odzyska blask.
Na pl. Pocztowym remont będzie w trzech budynkach, najbardziej widoczny szykuje się jednak w kamienicy, w której jest restauracja.
W większości przypadków remontowane będą elewacje, ale w planach są także dachy, klatki schodowe i okna. Na taki zakres prac pozwalają obecnie miejskie przepisy (jeszcze niedawno na wnętrza pieniędzy nie przyznawano).
Na razie urząd przygotował propozycję tegorocznej rewitalizacji. - Zatwierdzić ją musi rada miasta - przypomina P. Urbański. - Mamy nadzieję, że stanie się to już we wtorek.
Jeśli radni zatwierdzą propozycje urzędników, roboty mają ruszyć jeszcze wiosną. A te prowadzone na deptaku muszą być dostosowane do harmonogramu prac przy nowej nawierzchni. - Nie może być tak, że elewacje będą przeszkadzać w robotach brukarskich - mówi P. Urbański. Zdaniem urzędników, elewacje nie mogą też psuć świątecznego charakteru Winobrania. Dlatego remonty mają zakończyć się przed świętem miasta, albo na jego czas rury mają z śródmieścia zniknąć.

Kto będzie koordynował i prowadził prace? Kiedyś robiła to fundacja. Dziś nie ma takiej możliwości. - Część budynków to wspólnoty mieszkaniowe, prace może koordynować zakład komunalny - przypomina P. Urbański. - Przy prywatnych budynkach możemy natomiast wspomóc ich właścicieli przy przeprowadzeniu przetargów.
Kamienice do remontu:
pl. Pocztowy 17 - elewacja - 115 tys. zł
pl. Pocztowy 7 - klatka schodowa - 30,9 tys. zł
pl. Pocztowy 12 - dach i elewacja - 80,6 tys. zł
Stary Rynek 23 - dach - 49,3 tys. zł
Stary Rynek 18 - dach - 12,3 tys. zł
Stary Rynek 11/2a - okna - 5,8 tys. zł
ul. Sikorskiego 18 - elewacja - 21,3 tys. zł
ul. Sikorskiego 52 - dach i elewacja - 62,9 tys. zł
ul. Sikorskiego 26 - elewacja - 21,4 tys. zł
ul. Reja 13 - elewacja - 48,5 tys. zł
ul. Reja 2/1 - okna - 8,2 tys. zł
ul. Sienkiewicza 24 - elewacja - 38,3 tys. zł
ul. Sienkiewicza 151/158 - elewacja - 66,4 tys. zł
ul. Wyspiańskiego 4 - elewacja - 39,7 tys. zł
ul. Wyspiańskiego 5 - dach - 66 tys. zł
ul. Kupiecka 52 - elewacja - 32 tys. zł
ul. Kupiecka 42 - elewacja - 20,9 tys. zł
ul. Kupiecka 34 - elewacja - 48,1 tys. zł
Pod Filarami 3 - elewacja - 88,7 tys. zł
ul. Masarska 9 - remont generalny - 190,2 tys. zł
ul. Lisowskiego 2 - dach - 14,7 tys. zł
ul. Moniuszki 5 - elewacja - 42,5 tys. zł
ul. Kasprowicza 9 - elewacja - 58,7 tys. zł
al. Wojska Polskiego 1 - klatka schodowa - 12,9 tys. zł
ul. Żeromskiego 16/2 - okna - 6 tys. zł

Alicja Bogiel
Źródło:gazetalubuska.pl

W Zielonej Górze ronda budują na okrągło

W tym roku miasto wyda blisko 10 mln zł na budowę ośmiu skrzyżowań o ruchu okrężnym. Największe ronda powstaną przy os. Pomorskim i przy ul. Wyszyńskiego.

Zielona Góra już wcześniej była nazywana żartobliwie przez kierowców miastem rond. Było ich dużo, a będzie jeszcze więcej. - Ronda to najbezpieczniejszy rodzaj skrzyżowań i już teraz mamy ich stosunkowo dużo. Modernizując drogi, skłaniamy się do tego, aby w miejscach kluczowych, tam, gdzie światła nie pozwalają na to, aby usprawnić ruch lub tam, gdzie nie ma bezpiecznego lewoskrętu, powstały ronda - tłumaczy wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk.

Zielona Góra w tym roku planuje budowę aż ośmiu rond. Trwają już prace przy budowie okrągłego skrzyżowania przy ul. Ptasiej i Wyszyńskiego, gdzie powstaje przebicie do ul. Botanicznej. Rondo miało być gotowe jeszcze w grudniu ub. roku. Pojawiły się jednak trudności. - Musieliśmy w pierwszej kolejności usunąć kolizje sieciowe. Kilkadziesiąt lat temu sieci były wprawdzie układane zgodnie z projektem, co jednak nie znaczy, że tak były zrealizowane. Wtedy nie wykonano inwentaryzacji geodezyjnych po zakończeniu prac. Sieci gazowe, cieplne czy odcinek linii energetycznej są w innych miejscach niż na mapie. Natomiast po ustąpieniu zimy największym problemem jest uzyskanie odpowiedniego stopnia zagęszczenia gruntu. Śnieg stopniał, przez co ziemia jest mocno nawodniona. Gdybyśmy chcieli dzisiaj kłaść warstwy podbudowy, to nawierzchnia później by po prostu siadła - mówi Paweł Urbański, naczelnik wydziału inwestycji miejskich w zielonogórskim magistracie. - Robimy w tej chwili wszystko, aby uruchomić rondo przed świętami - dodaje. Auta jeździłyby na razie po tłuczniu, a dopiero na ostatnim etapie budowy robotnicy wylaliby asfalt. Drugie rondo powstanie na końcu łącznika przy ul. Botanicznej.

Dwa ronda mają się pojawić przy ul. Jaskółczej, która jest notorycznie zakorkowana. Kolejne - przy ul. Wrocławskiej, na wysokości pętli autobusowej. Inwestycja ma być początkiem budowy drogi, która połączy Jędrzychów z ul. Wrocławską, a w przyszłości także z os. Pomorskim. W tym roku Jędrzychów wzbogaci się także o dwa ronda przy ul. Kąpielowej i Wierzbowej, gdzie kierowcy nie mają możliwości bezpiecznego lewoskrętu.

- Powstanie łącznika między os. Pomorskim a Trasą Północną to największa drogowa inwestycja w historii miasta. Tam również wybudujemy rondo - mówi Krzysztof Kaliszuk. Zwykłe skrzyżowanie zamieni się w okrągłe na wysokości piekarni Zbigniewa Mikulewicza na os. Pomorskim. Jest to wspólne przedsięwzięcie magistratu i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Miasto zapłaci za budowę ronda, natomiast GDDKiA pokryje koszty budowy kilometrowego łącznika równoległego do trasy S3.

Niestety w tym roku kierowcy nie doczekają się modernizacji kolizyjnego ronda PCK przy skrzyżowaniu al. Wojska Polskiego z al. Zjednoczenia. - Mamy opracowany projekt przebudowy tego ronda, czekamy tylko na wydanie zezwolenia na realizację inwestycji z tzw. specustawy drogowej. Jednak trudno będzie znaleźć środki na jego realizację jeszcze w tym roku. Teraz zgodnie z ustawą o finansach publicznych trzeba przygotować plan inwestycji na kilka lat do przodu, więc można pomyśleć o wpisaniu także modernizacji ronda PCK - wyjaśnia Urbański. O tym, jak będą nazywały się powstające ronda, zadecydują radni.

Kosma Zatorski
Źródło:gazeta.pl

Wiosna przyszła, czas na budowę biblioteki

Jak się dowiedziała "Gazeta", już w kwietniu może ruszyć budowa zielonogórskiej Biblioteki Uniwersyteckiej. - Stanie nowoczesny budynek, z którego miasto będzie dumne - zapowiada dyrektor Ewa Adaszyńska.
fot.UZ
Wersji architektonicznych przez ostatnie lata pojawiło się kilka. Najdroższa inwestycja miała kosztować 70 mln zł. Ta, która przestanie być na papierze, jest dużo tańsza i skromniejsza. Pochłonie 45 mln zł. - Ale najważniejsze, że biblioteka będzie - cieszą się na Uniwersytecie Zielonogórskim.
Gdy kilka lat temu wielka biblioteka za 70 mln zł okazała się nierealna, rektor uniwersytetu prof. Czesław Osękowski przygotował plan "B". Proponował rozbudowę istniejącej dziś ciasnej biblioteki o jedno skrzydło lub adaptację gmachu w mieście. Miasto polecało m.in. budynek Centrum Biznesu (były Komitet Wojewódzki PZPR - red). Stanęło na rozbudowie.
fot. UZ
Bibliotekę marszałek lubuski wpisał na listę kluczową unijnego Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego (LRPO). Uniwersytet więc nie będzie musiał startować w konkursie. Unijna dotacja wyniesie ponad 38 mln zł (85 proc. kosztów inwestycji). - Szykuje się piękny nowoczesny budynek, wzorowany na projektach zagranicznych. Będzie przyjazny i pozbawiony barier, zarówno tych przestrzennych jak i organizacyjnych. Spełnia wszystkie potrzeby czytelników, jakie zaobserwowałam dotąd w swojej pracy - opowiada Ewa Adaszyńska, dyrektor zielonogórskiej Biblioteki Uniwersyteckiej.
Kiedy ruszy budowa? Najprawdopodobniej w kwietniu. Pewne jest natomiast to, że nowy gmach ma zostać oddany do użytku w grudniu 2012 r. Stanie on na terenie kampusu B przy al. Wojska Polskiego, między głównym budynkiem dydaktycznym a Collegium Neofilologicum.
Bibliotekę zaprojektował zespół Biura Architektonicznego NOW z Łodzi. Będzie się składała z czterech pięter i jednej kondygnacji podziemnej. Na elewacjach znajdą się ornamenty winorośli.
fot.UZ
Pomieści łącznie milion zbiorów. W części otwartej biblioteki znajdzie się ponad 450 tys. wolumenów, natomiast w zamkniętym magazynie ponad 600 tys. Czytelnicy będą mieli do dyspozycji 120 stanowisk komputerowych. Projekt przewiduje ok. 450 miejsc zarówno do pracy indywidualnej, jak i grupowej, które będą podzielone na strefy ciche i głośne. - Założyliśmy, że każdy ma swój sposób uczenia się. Jedni wolą pojedynczo, inni w grupach, jeszcze inni w otwartej przestrzeni, przy zbiorach, w czytelni lub przy pomocy pracownika. Biblioteka zaoferuje wszystkie możliwości - mówi Adaszyńska.
Nie zabraknie też miejsc do szkoleń, seminariów i wydarzeń naukowych bądź kulturalnych. W poszczególnych pomieszczeniach znajdą się wypożyczalnia, kabiny do pracy, pracownie multimedialne i pokoje pracy zespołowej. Nowości? Samoobsługowa wypożyczalnia i zabezpieczenie zbiorów w systemie radiowym. - Inwestycja będzie realizowana zgodnie z popularną na świecie ,,ideą biblioteki otwartej". Chodzi o to, żeby kontakt czytelnika z książką nie był w żaden sposób ograniczany. Budynek da czytelnikom bezpośredni dostęp do zbiorów. Jednocześnie nie zamykamy się wyłącznie na studentów Uniwersytetu. Do biblioteki będzie mógł się zapisać każdy. Chcemy, żeby to nie tylko centrum edukacji, ale te ośrodek twórczej pracy całego regionu - mówi dyrektorka.

Paulina Nodzyńska
Źródło:gazeta.pl

Rozbudują Castoramę niczym Stary Browar?

Po czterech latach radni znów zagłosują nad planem zagospodarowania śródmieścia. Nowy dokument ostatecznie przesądzi, jak będzie rozwijać się centrum Zielonej Góry.

Ostatni plan zagospodarowania przestrzennego śródmieścia Zielonej Góry jesienią 2006 r. unieważnił wojewoda. Jego opinię podtrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny. On także uznał wtedy, że dokument powstał niezgodnie z przepisami.
Przypomnijmy. Na zapisy poskarżył się m.in. przedsiębiorca Marek Warsicki, właściciel budynków przy ul. Wrocławskiej. Uważał, że powinny objąć go takie same przepisy, jak galerię Focus Mall. Radni jednak nie zgodzili się, by w swoich budynkach (m.in. dawna Estrada) urządził hipermarket.
Tym razem miasto znalazło sposób, by uchwalić plany dla śródmieścia. Sporną działkę wyłączyło z planu. - Właścicielem nieruchomości nie jest już Warsicki, ale dwie spółki z okolic Poznania. Warsicki w ub.r. spłacił zadłużenie wobec miasta, to ok. 1 mln zł i pozwoliliśmy mu na likwidację hipotek - mówi Dariusz Lesicki, wiceprezydent Zielonej Góry. Nowi właściciele mają już pozwolenie na budowę hotelu. Oprócz tego zapisy pozwolą na usługi i handel. Urząd właśnie wydaje tam warunki zagospodarowania terenu. - Nie ma z tym problemu. Chcemy tylko, aby były spójne z zagospodarowaniem drugiej strony ulicy. Obiekt musi wizualnie korelować Focus Mallem - dodaje Lesicki.

Nowe parkingi w centrum
W planie śródmieścia nie znalazł się także inny kontrowersyjny obszar przy ul. Sienkiewicza. Chodzi o nieruchomości należące do Zbigniewa Kuczmy. Teren należący do biznesmena zajmuje powierzchnię 6,5 ha. Wiosną ub.r. przedsiębiorca przedstawił swoją koncepcję. Miało na nim powstać ok. 300 mieszkań i setki miejsc pracy. Przedsiębiorca chciał zapewnić lokale dla ok. 30 małych, rodzinnych firm, m.in. restauracji i kawiarni. Kluczem do rentowności inwestycji miał być jednak hipermarket meblowy. Warunkiem powodzenia inwestycji miała być także budowa skrzyżowania z ruchem okrężnym, czyli popularnego w mieście ronda. Przedsiębiorca chciał to zrobić na własny koszt. Rondo miało powstać na wysokości byłej fabryki mebli Zefam. Ta inwestycja wydaje się jednak mało realna. - W trakcie rozmów z Kuczmą doszliśmy do wniosku, że w tej chwili nie jest on gotowy do partycypowania w kosztach budowy ronda i sprawa ucichła. Miało powstać osiedle domów wielorodzinnych, ale dziś projekt oscyluje wokół stworzenia obszaru handlowego - tłumaczy Lesicki. Według niego w realizacji inwestycji przeszkodziłby także problematyczny dojazd do nieruchomości. - Inwestor musiałby dobudować drogi z obu stron Zefamu, ale myślę że także na to nie jest finansowo przygotowany - wyjaśnia.
Co w takim razie znalazło się w projekcie planu? Przede wszystkim nowe miejsca na parkingi. - Na placu Słowiańskim został wpisany parking podziemny. W tej chwili poszukujemy kogoś, kto mógłby ten projekt zrealizować i czerpać z tego korzyści. W Krakowie powstał układ publiczno-prywatny. Tam parking wynajęto na 80 lat - opowiada wiceprezydent. To niejedyne miejsce w centrum, o którym myśli urząd. - Przy ul. Moniuszki chcemy stworzyć trzykondygnacyjny parking naziemny. Rozmawiamy z inwestorem niemieckim - dodaje.

Castorama jak Stary Browar
Nowością ma być także wprowadzenie obszaru mieszkaniowego przy Starej Winiarni (ul. Moniuszki). Projekt pozwala także rozbudować Castoramę do istniejących budynków mieszkalnych. - Chodzi o obszar wokół na tyłach sklepu. Grunty należą do osób prywatnych. Rozmawiamy o tym, aby Castorama z takiego brzydkiego blaszaka została przekształcona w galerię na kształt poznańskiego Starego Browaru - wyjaśnia Lesicki.

Nowy plan śródmieścia ma wesprzeć przede wszystkim mniejszych inwestorów. Miasto chce umożliwić inwestowanie właścicielom nieruchomości. - Cały proces uzyskiwania pozwolenia na budowę będzie odbywał się teraz tylko na zasadzie uzyskania wypisu i wyrysu z planu zagospodarowania przestrzennego. Do tej pory to było problematyczne. Dlatego im szybciej radni przyjmą plan, tym prędzej zacznie się coś dziać na deptaku - mówi Dariusz Lesicki.
Dokument trafi do ratusza 30 marca.

Kalina Stawiarz
Źródło:gazeta.pl

Gruntowna wyprzedaż zielonogórskich gruntów

Prezydent Zielonej Góry chce wystawić w tym roku na sprzedaż nieruchomości o wartości ponad 60 mln zł. Liczy na to, że uda mu się znaleźć kupców przynajmniej na połowę tych gruntów. Najwięcej działek ma być przeznaczonych pod budownictwo mieszkaniowe.

Ubiegły rok pod względem sprzedaży nieruchomości zakończył się porażką. Jeszcze na początku 2009 r. prezydent Janusz Kubicki zakładał, że do kasy miasta wpłynie 30 mln zł. Wprawdzie mówiło się o tym, że to mocno wyśrubowana kwota (w poprzednich latach sprzedawano nieruchomości za maksymalnie 20 mln zł), jednak prezydentowi zależało na tym, żeby jednak zarobić jak najwięcej, bo akurat ruszała budowa hali i basenu, najdroższych inwestycji w historii Zielonej Góry. Tymczasem kolejne ogłaszane przetargi na sprzedaż nieruchomości kończyły się fiaskiem. Miasto bezskutecznie próbowało znaleźć kupców, jednak chętnych nie było nawet na atrakcyjnie położone tereny. Rok zakończył się tym, że budżet miasta z tytułu sprzedaży nieruchomości wzbogacił się jedynie o około 10 mln zł.

W tym roku władze miasta na handlu gruntami chcą zarobić 28 mln zł. Według Dariusza Lesickiego, wiceprezydenta, magistrat jest na dobrej drodze, żeby to założenie zrealizować. - Od początku roku udało już sprzedać nieruchomości o łącznej wartości 3,5 mln zł. Widzimy, że jest zainteresowanie gruntami pod budownictwo mieszkaniowe i wielorodzinne - mówi Lesicki. Przy trzecim przetargu miasto pozbyło się działki przy ul. Suwalskiej. Za ponad 1,5 mln zł kupili ją Leszek i Elżbieta Jarząbkowie z firmy Ekonbud Fadom. Za 1,1 mln zł i 500 tys. zł poszły już dwie nieruchomości przy Trasie Północnej. Ponad 600 tys. zł w miejskiej kasie zostawił również Robert Dowhan, który kupił grunt przy ul. Wrocławskiej. - Lokalni deweloperzy interesują się gruntami przy os. Uczonych i przy ul. Suwalskiej. Na os. Mazurskim ruszy niebawem budowa osiedla Warszawskiej Korporacji Mieszkaniowej. Tuż obok powstaną bloki KTBS. Za około półtora roku może tam już stać kilka budynków - przekonuje wiceprezydent. I dodaje, że zielonogórskimi gruntami pod mieszkaniówkę zaczynają się również interesować przedsiębiorcy budowlani z Poznania, czy Wrocławia, którzy na swoim terenie nie mają już terenów pod budowy. Miasto liczy, że na gruntach przy os. Uczonych zarobi ponad 8 mln zł, natomiast działki na os. Mazurskim pójdą za około 5 mln zł. Te nieruchomości są przeznaczone pod budownictwo wielorodzinne.

Do tego w swojej ofercie pod budownictwo mieszkaniowe jednorodzinne miasto ma 2,2 ha na os. Kolorowym. Tu do wzięcia będą 23 działki. Jeśli uda się je sprzedać, budżet miasta wzbogaci się o 2,7 mln zł. Na Chynowie jest jeszcze 1,7 ha, za które miasto może dostać 2 mln zł. Domki jednorodzinne staną także na os. Uczonych, os. Kaszubskim i Leśnym Dworze. Łączna wartość wpływów do budżetu to 10,5 mln zł. Część gruntów to "spady" po nieudanych ubiegłorocznych przetargach. - Nie robiliśmy jednak drastycznych obniżek cen działek. Po wcześniejszych przetargach działki staniały maksymalnie o kilka tysięcy złotych. Staramy się nie schodzić poniżej wartości rynkowej gruntów i wycen. Rynek nieruchomości osiągnął już dno. Duże obniżki cen nie mają już sensu - tłumaczy Lesicki. Wartość wszystkich nieruchomości, które miasto chce w tym roku wystawiać na przetargi, to ponad 60 mln zł. Nie wszystkie grunty mają już aktualny plan miejscowy, dlatego przetargi będą ogłaszane dopiero po jego uchwaleniu.

Władze miasta zastanawiają się już, co będzie, jak wszystkie grunty pod mieszkaniówkę zostaną już wyprzedane. Pomysłów jest kilka. - Firmy, które prowadzą dziś biznes po południowej części Trasy Północnej będą mogły się w przyszłości przenieść do Lubuskiego Parku Technologicznego w Nowym Kisielinie. Wówczas miasto zyska pod budownictwo mieszkaniowe uzbrojone już tereny. Inna lokalizacja dla mieszkaniówki to ul. Batorego w kierunku Czarkowa - wymienia Dariusz Lesicki.

W miejskim markecie z nieruchomościami będą również ziemie pod usługi. Tuż przy centrum sportowo-rekreacyjnym przy ul. Sulechowskiej miasto będzie sprzedawać teren pod hotel i usługi. Niewielkie działki po 3-7 tys. m kw. będą wystawiane na Strefie Aktywności Gospodarczej. Pod młotek pójdą także tereny przy pl. Matejki, Zamkowej (dawny ruski rynek), pl. Słowiańskim, Długiej, Wandy, Wrocławskiej (po Tildzie), czy na rogu ul. Dąbrowskiego i Batorego.

Mirosława Dulat
Źródło:gazeta.pl

22 marca 2010

Kopuła nad deptakiem zakręci się w czerwcu

Czy wiecie, ile restauracji, kawiarni i barów znajduje się w otoczeniu ratusza? Prawie 30! A powstaje kolejna, najbardziej widowiskowa, na dachu Złotego Domu. I będzie się kręcić, już od czerwca.

- Przychodzę tutaj codziennie popatrzeć przez chwilę na miasto – uśmiecha się Ewa Kaszuba- Nawrocka, majster w firmie Zakład Budowlany Imański. Razem stoimy na dachu Złotego Domu. Pod nami kłębi się tłum przechodniów na deptaku. Wokół panorama Zielonej Góry ponad dachami starówki. Lepsze widoki są tylko z okolicznych wież - ratuszowej i kościelnych. Tylko, że wieże są niedostępne dla zwykłych zielonogórzan, a dach Złotego Domu będzie.
Tylko kiedy?

- W przyszłym tygodniu oszklimy kopułę - pani majster pokazuje na stalową konstrukcję w złotych kolorach. Ma 15 m średnicy i sześć metrów wysokości. Wewnątrz biegnie szeroki na dwa metry taras dla 40-50 klientów. To będzie gastronomiczny hit Zielonej Góry.
- W ciągu pół godziny kopuła obróci się dookoła. Goście przy kawie zobaczą całą panoramę Zielonej Góry – zapewnia Piotr Flasza, który będzie kierował galerią.
Poniżej, na czwartym piętrze, będzie restauracja na ok. 150 osób z niewielkim tarasem. Chociaż w okolicy jest ok. 30 lokali gastronomicznych, to żaden nie jest tak duży.
Kopułę restauracji już dobrze widać z deptaku. Czy lokal znajdzie klientów? - Wybiorę się tam z ciekawości. Żeby zobaczyć, jak miasto wygląda z góry. Oczywiście, gdy wreszcie kiedyś to zbudują. I jeśli nie będzie za drogo - deklaruje Anna Nawrocka, która akurat przed chwilą wyszła z Nigeru.

- To będzie lokal porównywalny np. z Winnicą przy pl. Pocztowym. W czerwcu budynek powinien być gotowy. Chcielibyśmy wtedy uruchomić restaurację. Natomiast z częścią handlową prawdopodobnie ruszymy na Winobranie - ostrożnie mówi Jerzy Błoszko, dyrektor generalny CN-TOWER-PLAZA, spółki budującej galerię.
Niełatwo przełamać fatum ciążące nad tym miejscem. Pierwszy dom towarowy powstał w tym miejscu jeszcze na początku XX wieku. Po wojnie działał tutaj PDT - jeden z najlepiej rozpoznawalnych sklepów w mieście. Budynek przetrwał do 1989 r., kiedy zniszczył go pożar. Miał być odbudowany z zachowaniem charakterystycznej ściany frontowej. Stało się inaczej. Został zburzony. I tak dziura przez lata straszyła przechodniów. Kolejni inwestorzy nie byli w stanie dotrzymać wyznaczonych terminów, mnożyły się procesy sądowe o odzyskanie przez miasto terenu.

Złoty Dom miał być gotowy już w zeszłym roku. W czerwcu. Za niedotrzymanie terminu magistrat chce od inwestora 0,5 mln zł kary.
- Przedłużała się sprawa z uzyskaniem kredytów na ruchome schody i kopułę. Prosiliśmy o przesunięcie terminu o pół roku od momentu uzyskania kredytu - tłumaczy J. Boszko.
Nie poskutkowało. - Sprawę skierowaliśmy do sądu. Jest w toku - mówi Tomasz Misiak z gabinetu prezydenta.
Tymczasem wczoraj na budowie pracowało ok. 40 robotników. Najwięcej w piwnicach. Ocieplali ściany pod elewacje, instalowali instalację elektryczną i klimatyzację. W przyszłym tygodniu zabiorą się za szklenie kopuły.
- Ile taka atrakcja kosztuje? - pytam.
- Sporo. Milion złotych. Ale jaka to będzie atrakcja! - zachwyca się Błoszko i zaprasza do piwnicy, w której ma być pub sportowy o powierzchni ponad 700 mkw. Będzie tu można pograć w bilard, czy razem oglądać transmisje sportowe na telebimach. Zachowane zostały resztki średniowiecznych piwnic i ścian, które zostaną odpowiednio wyeksponowane. I nie chodzi tylko o cuda sprzed wieków. Na jednym z betonowych słupów zachował się odlew wielkiego wiertła, przy pomocy którego zabezpieczano fundamenty przed osunięciem.
Jednak Złoty Dom, który ma 5,7 tys. mkw. powierzchni (3,7 tys. mkw. powierzchni użytkowej) to nie tylko zabawa. Na czterech kondygnacjach będą sklepy. Jakich firm?
- Nic nie powiem, zanim nie będziemy mieli podpisanych wszystkich umów - ucina. J. Błoszko. Po chwili przyznaje, że klientów ma na trochę ponad połowę powierzchni.
Czy będzie więcej chętnych na handel przy Starym Rynku? - Jestem optymistą. Myślę, że Złoty Dom ożywi deptak. Na 100 procent - uważa Zbigniew Zjawin z biura nieruchomości Faktor. - Miejsce jest świetne. Kopuła będzie dodatkową atrakcją. Przyciągnie klientów. Skorzysta na tym również okolica. Nie wszyscy muszą przecież chodzić do Focus Malla.
- Na deptaku jest dramatycznie. Handel przeniósł się do Focusa - uważa pan Zbigniew, właściciel kilku lokali. - Złoty Dom to inna kategoria. Nam nie zaszkodzi.

Tomasz Czyżniewski
Źródło:gazetalubuska.pl

W Zielonej Górze rusza Zielona Strzała

Takiej trasy rowerowej jeszcze u nas nie było! Wkrótce ruszy budowa Zielonej Strzały, od al. Wojska Polskiego do Jaskółczej. Magistrat ogłosił już przetarg na wykonawcę inwestycji. Protestuje Mieczysław Bonisławski.

Na początku będzie wielka demolka. Żeby zacząć budowę, najpierw trzeba będzie zdemontować stare torowisko kolejki szprotawskiej powstałej w 1911 r. Na złom pójdzie 1.745 m torów położonych pomiędzy al. Wojska Polskiego i ul. Nową. Później do akcji wkroczą buldożery. I zmienią dawną linię kolejową nie do poznania. Przemieszczonych zostanie tysiące metrów sześciennych ziemi. Zostaną ścięte lub całkowicie zrównane z ziemią nasypy kolejowe w okolicach ul. Nowej, z których ziemia trafi do wąwozu przebiegającego pod ul. Łużycką. W niektórych miejscach zostanie nawiezione półtora metra ziemi. Nic już nie będzie wyglądało jak kiedyś. A po co to wszystko?
- Ścinamy nasypy i wypłycamy wąwozy, żeby Zielona Strzała miała 4 m szerokości - tłumaczy Paweł Urbański, naczelnik wydziału inwestycji. - Ścieżka rowerowa będzie miała 2,5 m szerokości, a ciąg pieszy 1,5 m. Umożliwi to bezkolizyjne poruszanie się po Zielonej Strzale pieszych i rowerzystów.

Chociaż prace rozbiórkowe będą prowadzone od al. Wojska Polskiego do ul. Nowej, to sama ścieżka rowerowa dotrze do skrzyżowania ul. Jaskółczej z ul. Wiśniową i 1 Maja. Powstanie tutaj rondo, zostaną też zlikwidowane charakterystyczne rury ciepłownicze nad skrzyżowaniem. Trasa liczy ok. 1 km i ma kosztować ok. 1,8 mln zł. Z ronda rowerzyści pomkną w dół asfaltem. Przejadą pod wiaduktem na ul. Łużyckiej. Tutaj będzie specjalne podejście do wprowadzenia rowerów na ulicę. Kolejny newralgiczny punkt to przecięcie ciągu pieszego przy ul. Krośnieńskiej. Ścieżka skończy się przed wiaduktem nad al. Wojska Polskiego gdzie będzie zjazd. - Jak dobrze pójdzie, prace powinny ruszyć w połowie kwietnia - mówi naczelnik Urbański.

Takim optymistą nie jest Mieczysław Bonisławski, z Klubu Miłośników Kolei, zwolennik zachowania linii kolejowej. - Miasto łamie prawo ogłaszając przetarg na budowę Zielonej Strzały. Ignoruje nasze zdanie i zażalenia. Wygraliśmy sprawę w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym i zanim nie zostanie ona ostatecznie rozstrzygnięta, przetarg nie powinien być ogłaszany, bo może to narazić miasto na duże straty - tłumaczy Bonisławski. - Z tego powodu zaskarżyliśmy budżet miasta. Wojewoda naszą skargę skierowała do RIO. Kwestionujemy również pozwolenie na budowę.

Bonisławski pogodziłby się z rozbiórką torów, gdyby powstałą cała Zielona Strzała. Aż do dworca. - A tak zniszczymy wszystko, znikną ślady po kolei, a z inwestycji nie będzie wielkiej korzyści - tłumaczy. Odmiennego zdania jest lider rowerzystów Robert Górski. - Padają zarzuty, że trasa jest bez sensu, ale pierwszy jej odcinek - od al. Wojska Polskiego do Netto - połączy wiele ścieżek istniejących i planowanych - tłumaczy. - Jest już trasa rowerowa na Wojska Polskiego, która będzie przedłużana do Dąbia. Jest taka ścieżka na ul. Krośnieńskiej, Łużyckiej. Natomiast budowa drugiego odcinka do dworca będzie możliwa, gdy powstanie projekt trasy aglomeracyjnej.
Urząd miasta ogłosił właśnie przetarg na wykonanie projektu tej trasy.

Tomasz Czyżniewski
Źródło:gazetalubuska.pl

16 marca 2010

Inwestycje: Hotel Dana jak prysznic wrażeń

W Zielonej Górze powstał drugi hotel z czterema gwiazdkami. Swoich gości i mieszkańców kusi nowoczesnym spa: strefą saun, grotą solną, kriokomorami, basenem z ozonową wodą.

Hotel i spa Dana to nowa inwestycja, która powstała przy al. Wojska Polskiego na wysokości os. Leśnego. Obiekt zbudowała spółka Euro Center Bernarda Imańskiego. Chociaż oficjalne otwarcie hotelu zaplanowano dopiero na maj, hotel już teraz przyjmuje gości. W sobotę odbyła się tu pierwsza duża impreza - Złoty Wieczór Falubazu. Za dwa tygodnie ma ruszyć strona internetowa Dany, na której będzie można robić rezerwacje pokoi czy usług w spa.

Hotel Dana ma cztery gwiazdki. To - po hotelu Ruben - drugi taki obiekt w Zielonej Górze. W hotelu są 62 pokoje, w których może zamieszkać 119 osób. Cztery największe apartamenty mają po 70 m kw. Są też dwa pokoje przygotowane specjalnie dla zakochanych i dwa pokoje przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych.
Wystrój hotelu na pierwszy rzut oka jest bardzo surowy. Większość wnętrz jest utrzymana w kolorystyce biało-czarnej. Na parterze tuż za recepcją są dwie sale, które można połączyć w jedną wielką mogącą pomieścić 150 osób. Jest tu też restauracja. W menu przygotowanym przez mistrza kuchni Artura Dzierzbickiego znaleźć można takie kulinarne wynalazki jak krem z marchewki z mlekiem kokosowym, pomarańczową skórką karmelizowaną w miodzie pitnym. Cena? Równe 10 zł. Są również dania dla gości przygotowanych na większy wydatek. Z restauracji można wyjść do ogrodu zimowego. Parter hotelu zajmują również średnia salka konferencyjna na 70 osób i salka VIP.

Największą dumą inwestorów jest jednak centrum spa, położone na 2,8 tys. m kw. w podziemiu gmachu. Ze spa mogą korzystać nie tylko hotelowi goście, ale również mieszkańcy Zielonej Góry. Co można znaleźć w spa? Jest tu ogromna strefa kardio i ogromna sala fitnessu, na której odbywają się m.in. zajęcia na rowerkach stacjonarnych. Niezwykły jest wystrój sal. Charakterystycznym elementem są tu okna o nieregularnych owalnych kształtach. Tuż obok już za kilka dni będzie otwarty salon fryzjerski. Jedno z pomieszczeń zajmują kriokomory do leczenia zimnem. Można z nich skorzystać po konsultacji z lekarzem, który czuwa nad gośćmi spa. W kriokomorze panuje temperatura nawet do ponad minus 100 stopni Celsjusza. - Po takiej sesji w kriokomorze konieczne są zajęcia z fizjoterapeutą. Sala fizjoterapii jest tuż obok - mówi Tomasz Lehman, specjalista ds. sprzedaży i marketingu w hotelu Dana.

Do spa można przyjść również z przyjaciółmi na kręgle. Sala do bowlingu jest wyposażona w osiem torów i profesjonalny sprzęt. Jest tu też kawiarnia z restauracją. Godzina zabawy przy kręglach kosztuje od 60 do 80 zł. Amatorzy sportu mogą także skorzystać z sali do squasha.

Ogromne wrażenie robi strefa saun. Kiedy się do niech wchodzi, odnosi się wrażenie, że się przebywa w jaskini. Część ścian wygląda jak we wnętrzach kamiennych grot. Nowoczesnym elementem jest tu światło, które ociepla wnętrza. Goście mają do wyboru sauny: do aromatoterapii, na podczerwień, szwedzką (sanarium), fińską i łaźnię parową. W jednej z "jaskiń" jest też jacuzzi na 12 osób i hit - prysznic wrażeń. Ma on zaprogramowane różne funkcje. Na przykład przy burzy woda leci jak ostry deszcz, słychać huki i grzmoty. Do tego są oczywiście światła a la błyskawice. Po wizytach w saunach można odpocząć w tapidarium, gdzie znajdują się wykładane drobną ceramiką podgrzewane leżanki. Amatorzy zimna mogą wejść do groty lodowej, gdzie na półkach skalnych leży śnieg! Do tego jest studnia zimna i tzw. fińskie wiadro (wystarczy pociągnąć za sznurek, żeby z drewnianego wiadra zawieszonego nad głową poleciała lodowata woda). Atrakcją jest również grota solna z solami z czterech mórz. W spa można również znaleźć gabinety masażu i kosmetyczne. Jest też basen rekreacyjny. Mogą się w nim uczyć pływać nawet niemowlęta, ponieważ niecka jest wypełniona ozonowa wodą, bezpieczną dla maluchów. Wizyta w strefie saun to koszt 40 zł (bez ograniczenia czasowego). Zajęcia fitness kosztują 20 zł, wizyta na basenie - 15 zł. Ceny w hotelu to od 275 do 393 zł za zwykły pokój do 525-750 zł za dwuosobowy apartament.

Mirosława Dulat
Źródło:gazeta.pl

Na deptaku straszy... rewitalizacja

Właściciele sklepów i kawiarni w centrum Zielonej Góry obawiają się zapowiadanej rewitalizacji starówki. - Deptak już jest wymarły. To będzie gwóźdź do naszej trumny - przekonują. Magistrat uspokaja

Ratusz na chwilę przed spotkaniem urzędników z przedsiębiorcami: w sali sesyjnej dyskutują szeptem właściciele sklepów, kawiarni, klubów z centrum miasta. - To będzie jeden wielki plac budowy. Nie wyrobią się do Winobrania - opowiada jeden. - To co, mam wakacje sobie teraz zrobić? I pójść z torbami? - zastanawia się drugi. Rewitalizacja starówki zacznie się w kwietniu, jednak już dzisiaj spędza sen z powiek wielu przedsiębiorcom z deptaka.
Rewitalizacja zakłada położenie granitowych płyt i kostki w centrum miasta. Nowa nawierzchnia znajdzie się wokół ratusza, Pod Filarami, na ulicach: Żeromskiego, Sobieskiego, Masarskiej czy Kościelnej. Płyty i kostka mają rozgraniczać i pokazywać historyczny układ ciągów komunikacyjnych w centrum. Do historii miasta będzie nawiązywać także ekspozycja, która znajdzie się pomiędzy ratuszem a budynkiem banku PKO. Tam pod pancerną szybą zobaczymy relikty dawnych zielonogórskich kamienic. Metamorfoza czeka nie tylko okolice ratusza, ale i ryneczek Pod Topolami. Tam także robotnicy położą nową nawierzchnię. Naczelne miejsce zajmie budynek z cegły klinkierowej z wieżyczką i zegarem. Będą też wystylizowane wiaty z metaloplastyki. Staną pod nimi kamienne stoły, na których będzie odbywał się handel kwiatami i warzywami.
Prace na deptaku powinny zakończyć się do końca sierpnia. Urzędnicy biorą jednak pod uwagę opóźnienia wynikające chociażby z odkryć archeologicznych czy prac sieciowych. - Ewentualne opóźnienia mogą dotyczyć bocznych uliczek - tłumaczy Paweł Urbański, naczelnik Biura Inwestycji Miejskich. Jednak przedsiębiorców to nie przekonuje. - To jest koncert życzeń. A jak ropę naftową odkryją, to co? Winobrania nie będzie? Deptak już jest na wymarciu. Mieszkańcy wolą pójść do Focus Parku. Jeśli zamkniecie starówkę, to będzie gwóźdź do naszej trumny - mówił Wojciech Michalski ze sklepu indyjskiego Sari. Kupcy domagają się przedstawienia konkretnego harmonogramu prac. Paweł Urbański starał się łagodzić atmosferę. - Nie wyobrażam sobie, że rozbierzemy całe centrum. W danym dniu czy tygodniu pracownicy będą wymieniać płyty na poszczególnych fragmentach deptaka. Zaczną od terenu pomiędzy ratuszem a budynkiem PKO. W kwietniu do Złotego Domu zostaną dostarczone ruchome schody i nie chcemy, aby ciężki sprzęt zniszczył nową nawierzchnię. Prace rozłożymy na etapy, od kamienic będziemy posuwać się w stronę ratusza, by jak najszybciej umożliwić postawienie letnich ogródków - tłumaczył Urbański. Takie rozwiązanie przedsiębiorców nie satysfakcjonuje. - Ogródek zawsze rozkładam w kwietniu. To 40 m kw., stoliki, krzesła i parasole. Wystarczy przysłać zawiadomienie i rozbiorę go bez większych problemów - przekonuje Maciej Stanek z lodziarni Al Angolo. - Jeśli ktoś się nie wywiąże z tej umowy, więcej nie dostanie pozwolenia - sugerują restauratorzy. Nie dla wszystkich rewitalizacja starówki jest powodem do obaw. Dla Haliny Jakubskiej z apteki Pod Filarami oznacza małą, ale od dawna wyczekiwaną zmianę. - Wcześniej bezskutecznie występowałam o zgodę na postawienie podjazdu dla niepełnosprawnych. Musieliśmy wychodzić z lekami do osób na wózkach inwalidzkich. Teraz budowa podjazdu będzie możliwa - nie kryje zadowolenia Jakubska.

Łukasz Woźnicki
Źródło:gazeta.pl

04 marca 2010

Nowe płyty na zielonogórskim deptaku

W kwietniu rozpocznie się rewitalizacja zielonogórskiego deptaka. Władze miasta wybrały firmę, która położy nowe płyty w centrum miasta. Wielka przemiana czeka również ryneczek Pod Topolami

Przetarg na rewitalizację deptaka wygrała firma Larek z Oborników Śląskich. To przedsiębiorstwo budowlane, które zajmowało się już modernizacją rynków w Koszalinie czy Twardogórze. W Zielonej Górze za 6,5 mln zł położy nowe płyty na deptaku. Nowa nawierzchnia znajdzie się wokół ratusza, Pod Filarami, na ulicach: Żeromskiego, Sobieskiego, Masarskiej czy Kościelnej.
- Położymy kostkę i płyty z granitu płomieniowanego, czyli delikatnie szorstkiego. Panie spokojnie będą mogły chodzić w szpilkach, a i zimą nikt się nie poślizgnie. Płyty i kostka mają rozgraniczać i pokazywać historyczny układ ciągów komunikacyjnych w centrum - opowiada Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent Zielonej Góry.

Do historii miasta ma nawiązywać również ekspozycja, która znajdzie się pomiędzy ratuszem a budynkiem banku PKO. Na światło dzienne wyjdą relikty dawnych zielonogórskich kamienic odkryte kilka lat temu. - Zobaczymy je przez szybę o wymiarach 10 m na 4 m. Będzie bardzo wytrzymała. Nawet wóz strażacki z pełnym zbiornikiem spokojnie po niej przejedzie. Ekspozycja będzie miała klimatyzację i zostanie podświetlona. Dziewczyny z ogródka klubu 4 Róże dla Lucienne zatańczą w jej świetle - żartuje Kaliszuk.
Prace na starówce przeprowadzi nie tylko firma Larek, ale i Elektrociepłownia, ZWiK czy firmy telekomunikacyjne. Wykorzystają okazję, aby położyć nowe sieci pod deptakiem. Władze miasta czekają także rozmowy z osobami prowadzącymi działalność gospodarczą na deptaku. - Rozłożymy prace na etapy, aby nie wykluczyć całego deptaka z użytku. Zaczniemy od kamienic i będziemy posuwać się w stronę ratusza, tak aby umożliwić postawienie letnich ogródków - wyjaśnia Paweł Urbański, naczelnik Biura Inwestycji Miejskich. Rewitalizacja powinna zakończyć się do końca sierpnia. Władze miasta biorą jednak pod uwagę opóźnienia wynikające chociażby z odkryć archeologicznych podczas prac. - Tego obawiamy się najbardziej. Na pewno żadne prace nie przeszkodzą w obchodach Winobrania. Ewentualne opóźnienia mogą dotyczyć bocznych uliczek - dodaje Urbański.

Metamorfoza czeka nie tylko okolice ratusza, ale i ryneczek Pod Topolami. Przebudową targowiska za 2,3 mln zł zajmie się zielonogórska firma Kabet. Handlarze zajmujący teren przy markecie Piotr i Paweł mieli czas na zaprzestanie handlu do końca lutego. Teraz teren zostanie uprzątnięty, a prace zaczną się w połowie miesiąca. Naczelne miejsce zajmie budynek z cegły klinkierowej, z wieżyczką i zegarem. Na tyłach obiektu będą wejścia do toalet. Z przodu zobaczymy wystylizowane wiaty z metaloplastyki. Staną pod nimi kamienne stoły, na których będzie odbywał się handel. - Stworzymy tam zielony ryneczek. Podpiszemy umowy tylko z handlarzami oferującymi kwiaty, owoce i warzywa. Postawimy ławeczki i wygospodarujemy teren zielony. Chcemy, aby to miejsce miało charakter otwarty - opowiada wiceprezydent.
Parterowy budynek, który stanie na ryneczku, władze miasta podpatrzyły w Helmond - holenderskim mieście partnerskim Zielonej Góry. Gdy już stanie, będzie można wyburzyć miejskie toalety naprzeciw Piotra i Pawła. Tam także staną ławki, będzie miejsce dla letnich ogródków. Ryneczek i jego okolice powinny być gotowe w sierpniu.

Do obydwu inwestycji miasto będzie musiało dopłacić. Zwycięzcy przetargów zażądali w sumie o 300 tys. zł więcej niż wcześniej zakładano. Na razie potrzebne środki zostaną przesunięte z innych inwestycji związanych z rewitalizacją starówki, na które przetargi niedługo zostaną ogłoszone. Wymiana płyt deptaka, przebudowy rynku Pod Topolami, Zaułku Artystów przy ul. Fabrycznej i remont kamienicy przy ul. Reja będzie kosztować 17,5 mln zł. Połowę wyłoży Unia w ramach Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego zarządzanego przez marszałka województwa. - Na razie musimy zwrócić się do rady miasta z prośbą o zwiększenie deficytu. Musimy zabezpieczyć środki obiecane nam przez marszałka. Bez tego nie możemy podpisać umowy z wykonawcą - dodaje wiceprezydent.

Łukasz Woźnicki
Źródło:gazeta.pl

Obwodnica Raculki? Mieszkańcy: Nie chcemy

Mieszkańcy zielonogórskiej Raculki próbują zablokować budowę południowo-wschodniej obwodnicy miasta. Nie zgadzają się na poprowadzenie trasy przez osiedla. - Powstrzymajcie to szaleństwo - proszą radnych

Obwodnica południowo-wschodnia to kolejny pomysł władz Zielonej Góry na zmniejszenie ruchu w śródmieściu. Trasa, która ma powstać za dwa-trzy lata, połączy Jędrzychów z Szosą Kisielińską. Obwodnica będzie składać się z dwóch części. Droga rozpocznie swój bieg na Jędrzychowie, od ul. Jagodowej przetnie teren za nową częścią cmentarza aż do ul. Wrocławskiej. W pobliżu pętli autobusowej powstanie rondo, które umożliwi bezpieczny przejazd w stronę Raculki. Tam trasa pobiegnie lasem za ul. Karową i dalej przez os. Śląskie do Szosy Kisielińskiej. Z pierwszą częścią planowanej trasy nikt nie dyskutuje. Druga wzbudziła zdecydowany sprzeciw mieszkańców Raculki, którzy próbują do swoich argumentów przekonać radnych.

- Forsowana przez Urząd Miasta koncepcja poprowadzenia obwodnicy przez osiedla mieszkaniowe jest bezprecedensowa w dziedzinie urbanistyki. Ten niedorzeczny pomysł powinien zostać zaniechany, bo narusza interes mieszkańców, zakłóca gospodarkę przestrzenną miasta, a publiczne pieniądze zostaną wydane niepotrzebnie - piszą mieszkańcy Raculki do zielonogórskich radnych. W swoim piśmie apelują, aby "zatrzymali to szaleństwo". Pod protestem podpisało się 26 zielonogórzan z ul. Karowej i Stajennej. Zwrócili się do radnych, bo, jak przekonują, w magistracie nikt nie bierze ich argumentów pod uwagę.
Paradoksalnie, władze miasta chcą budować sporny fragment obwodnicy, aby ułatwić mieszkańcom dojazd do centrum. Zapowiadają, że na tym odcinku nie będą jeździć ciężarówki. Obiecują też dźwiękoszczelne ekrany. - Stworzymy alternatywną możliwość dojazdu do miasta. To ważne zwłaszcza w sytuacjach awaryjnych. W ub. roku przy Szosie Kisielińskiej zdarzył się wypadek, droga była zablokowana przez kilka godzin - wyjaśnia Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent Zielonej Góry.
Tymczasem mieszkańcy Raculki nie widzą powodów, żeby łączyć specjalną drogą Jędrzychów z Raculką, os. Śląskim i Pomorskim. Przewidują, że pod ich domami pojawi się więcej samochodów. - Priorytetem powinna być budowa południowej obwodnicy miasta. To ona pozwoli odkorkować śródmieście - czytamy w proteście. Zielonogórzanie zapowiadają, że zaskarżą uchwałę rady miasta o zagospodarowaniu tego terenu, jeśli ich argumenty będą lekceważone. Uważają, że raport oddziaływania inwestycji na środowisko, który stał się podstawą uchwały, jest bublem.
Z kolei prof. Leszek Jerzak z Ligi Ochrony Przyrody zauważa, że władze miasta nie okazały innych wariantów. - To pozwoliłoby wskazać jak najmniej szkodliwy dla środowiska przebieg projektowanej drogi - mówi ekolog.

Podczas piątkowej nadzwyczajnej sesji rady miasta radni po raz kolejny będą dyskutować o budowie obwodnicy. Pierwszym krokiem ma być porozumienie prezydenta z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Fragment ul. Wrocławskiej, gdzie planowane jest rondo, znajduje się poza rogatkami miasta i władze miasta chcą go przejąć. Radni muszą wyrazić na to swoją zgodę. Prezydent złożył projekt uchwały w tej sprawie w ub. tygodniu, jednak wtedy zablokowali go radni PiS. Tym razem radnych niechętnych inwestycji może być jeszcze więcej. - Będę namawiać moich partyjnych kolegów, aby wstrzymali się od głosu albo byli przeciw. Po zapoznaniu się z argumentami mieszkańców i ekologów dochodzę do wniosku, że sens ma tylko droga pomiędzy Jędrzychowem a ul. Wrocławską - zapowiada Jacek Budziński, radny PiS. Negatywnie do pomysłu nastawiona jest także Aleksandra Mrozek z PO. Radna spodziewa się w piątek burzliwej dyskusji nad uchwałą. - Każdy z nas poszukuje spokojnego miejsca na ziemi, więc nie dziwię się, że mieszkańcy protestują - mówi Mrozek. Spokojniej do sprawy podchodzi Edward Markiewicz (SLD), radny z okręgu nr 5, do którego należy Raculka. Według niego reakcja mieszkańców jest przedwczesna, bo w ratuszu nie będzie jeszcze mowy o budowie drogi. - Powinniśmy wszyscy się spotkać i porozmawiać. Ta droga ma być dla mieszkańców. Jeśli okaże się, że oni jej nie chcą, to będę pierwszym, który zagłosuje przeciw budowie - wyjaśnia Markiewicz.

Łukasz Woźnicki
Źródło:gazeta.pl