16 marca 2010

Na deptaku straszy... rewitalizacja

Właściciele sklepów i kawiarni w centrum Zielonej Góry obawiają się zapowiadanej rewitalizacji starówki. - Deptak już jest wymarły. To będzie gwóźdź do naszej trumny - przekonują. Magistrat uspokaja

Ratusz na chwilę przed spotkaniem urzędników z przedsiębiorcami: w sali sesyjnej dyskutują szeptem właściciele sklepów, kawiarni, klubów z centrum miasta. - To będzie jeden wielki plac budowy. Nie wyrobią się do Winobrania - opowiada jeden. - To co, mam wakacje sobie teraz zrobić? I pójść z torbami? - zastanawia się drugi. Rewitalizacja starówki zacznie się w kwietniu, jednak już dzisiaj spędza sen z powiek wielu przedsiębiorcom z deptaka.
Rewitalizacja zakłada położenie granitowych płyt i kostki w centrum miasta. Nowa nawierzchnia znajdzie się wokół ratusza, Pod Filarami, na ulicach: Żeromskiego, Sobieskiego, Masarskiej czy Kościelnej. Płyty i kostka mają rozgraniczać i pokazywać historyczny układ ciągów komunikacyjnych w centrum. Do historii miasta będzie nawiązywać także ekspozycja, która znajdzie się pomiędzy ratuszem a budynkiem banku PKO. Tam pod pancerną szybą zobaczymy relikty dawnych zielonogórskich kamienic. Metamorfoza czeka nie tylko okolice ratusza, ale i ryneczek Pod Topolami. Tam także robotnicy położą nową nawierzchnię. Naczelne miejsce zajmie budynek z cegły klinkierowej z wieżyczką i zegarem. Będą też wystylizowane wiaty z metaloplastyki. Staną pod nimi kamienne stoły, na których będzie odbywał się handel kwiatami i warzywami.
Prace na deptaku powinny zakończyć się do końca sierpnia. Urzędnicy biorą jednak pod uwagę opóźnienia wynikające chociażby z odkryć archeologicznych czy prac sieciowych. - Ewentualne opóźnienia mogą dotyczyć bocznych uliczek - tłumaczy Paweł Urbański, naczelnik Biura Inwestycji Miejskich. Jednak przedsiębiorców to nie przekonuje. - To jest koncert życzeń. A jak ropę naftową odkryją, to co? Winobrania nie będzie? Deptak już jest na wymarciu. Mieszkańcy wolą pójść do Focus Parku. Jeśli zamkniecie starówkę, to będzie gwóźdź do naszej trumny - mówił Wojciech Michalski ze sklepu indyjskiego Sari. Kupcy domagają się przedstawienia konkretnego harmonogramu prac. Paweł Urbański starał się łagodzić atmosferę. - Nie wyobrażam sobie, że rozbierzemy całe centrum. W danym dniu czy tygodniu pracownicy będą wymieniać płyty na poszczególnych fragmentach deptaka. Zaczną od terenu pomiędzy ratuszem a budynkiem PKO. W kwietniu do Złotego Domu zostaną dostarczone ruchome schody i nie chcemy, aby ciężki sprzęt zniszczył nową nawierzchnię. Prace rozłożymy na etapy, od kamienic będziemy posuwać się w stronę ratusza, by jak najszybciej umożliwić postawienie letnich ogródków - tłumaczył Urbański. Takie rozwiązanie przedsiębiorców nie satysfakcjonuje. - Ogródek zawsze rozkładam w kwietniu. To 40 m kw., stoliki, krzesła i parasole. Wystarczy przysłać zawiadomienie i rozbiorę go bez większych problemów - przekonuje Maciej Stanek z lodziarni Al Angolo. - Jeśli ktoś się nie wywiąże z tej umowy, więcej nie dostanie pozwolenia - sugerują restauratorzy. Nie dla wszystkich rewitalizacja starówki jest powodem do obaw. Dla Haliny Jakubskiej z apteki Pod Filarami oznacza małą, ale od dawna wyczekiwaną zmianę. - Wcześniej bezskutecznie występowałam o zgodę na postawienie podjazdu dla niepełnosprawnych. Musieliśmy wychodzić z lekami do osób na wózkach inwalidzkich. Teraz budowa podjazdu będzie możliwa - nie kryje zadowolenia Jakubska.

Łukasz Woźnicki
Źródło:gazeta.pl

Brak komentarzy: