29 maja 2010

Wiadukt do naprawy. 250 m asfaltu do zerwania

Wyremontowany odcinek ul. Sulechowskiej w Zielonej Górze jest nierówny. Wykonawca musi zedrzeć 250 metrów asfaltu i położyć go od nowa. Poprawić trzeba także biegnącą obok ścieżkę rowerową

Wyremontowaną częścią ul. Sulechowskiej w Zielonej Górze samochody jeździły już w listopadzie ub.r. Jednakże władzom miasta nie spieszyło się z odbiorem inwestycji. Na decyzję wpłynęło mnóstwo drobnych błędów: nierówno osadzone studzienki kanalizacyjne, źle zamontowane znaki, krzywe bariery energochłonne, za wysokie krawężniki przy wjazdach na ścieżkę rowerową. A także błędy poważniejsze, przede wszystkim nierówna nawierzchnia chodnika, ścieżki rowerowej i samej jezdni.
Miasto nakazało wykonawcy, firmie San-Bud, poprawę błędów. Termin upłynął w połowie maja. - Te drobne usterki związane z mocowaniem znaków, poprawą równości chodników, regulacją urządzeń w jezdni czy obniżeniem krawężników zostały wykonane - mówi Paweł Urbański, naczelnik wydziału inwestycji w zielonogórskim magistracie. Ciągle natomiast nawierzchnia jest nierówna.
W ub. tygodniu urzędnicy przeprowadzili dokładne badania. - Było to badanie czterometrową łatą. Pomiar robiliśmy co 20 metrów - mówi Urbański. Po pomiarach okazało się, że konieczna jest poprawa 250 metrów jezdni. - Na takim odcinku przekroczona jest ilość dopuszczalnych nierówności. Natomiast odchylenie na wyremontowanej drodze nie może przekraczać 6 milimetrów - wyjaśnia Urbański. - Dopuszczalna ilość przekroczeń na mierzonych odcinkach to 5 proc. ze wszystkich pomiarów - tłumaczy Urbański. Na 750 metrach wyremontowanej trasy takich pomiarów było 35. Zgodnie z normą zaledwie dwa mogły zawierać odchylenia. Poprawki dotyczą pasa wjazdowego do Zielonej Góry od ul. Strumykowej do ul. Źródlanej. - Konieczne jest frezowanie. Pas będzie musiał zostać zerwany, a asfalt ułożony od nowa - wyjaśnia Urbański.

Do poprawy jest też ścieżka rowerowa. Asfalt zgodnie z życzeniami rowerzystów jest czerwony, ale został położony krzywo i ma wiele dziur. Robotnicy już poprawili za wysokie krawężniki. Teraz ścieżkę pokryją żywicą. Na próbę w ten sposób poprawiono kilkanaście metrów trasy. - Rowerzyści byli dość zadowoleni, ale warunkiem jest uzupełnienie wszystkich ubytków - mówi Urbański.
Szacunkowy koszt napraw to 100 tys. zł. Jednak miasto nie dołoży do tego ani złotówki. Wykonawca remontu musi poprawić drogę w ramach gwarancji.
San-Bud zapewnia, że kierowcy nie odczują utrudnień związanych z poprawkami. - Prace nie powinny trwać dłużej niż osiem godzin. A utrudnień nie będzie, ponieważ prace przeprowadzimy w nocy z czwartku na piątek - wyjaśnia Wojciech Pawlik, szef firmy San-Bud. Natomiast uzupełnianie ścieżki rowerowej żywicą już trwa i zakończy się przed niedzielą.
Remont ul. Sulechowskiej rozpoczął się w połowie kwietnia ub. roku, a zakończył się w połowie listopada. Inspektor nadzoru z magistratu wyznaczył listę poprawek, które pierwotnie firma San-Bud miała wykonać do końca listopada. Później termin został przeniesiony na połowę maja. Teraz jest to już koniec maja. Wtedy ma się zakończyć remont również drugiego odcinka ul. Sulechowskiej. O ile poprawki będą wykonane na czas, to sam termin zakończenia remontu najprawdopodobniej znowu się przesunie. Prace utrudnia niesprzyjająca aura.
Firma San-Bud jest podwykonawcą remontu. Wynajął ją zwycięzca przetargu: konsorcjum firm Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów z Mińska Mazowieckiego i Zielonogórskie Przedsiębiorstwo Budowy Mostów "Mosty". Remont kosztował ponad 10 mln zł i dostał dofinansowane z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Oznacza to, że za większą część prac zapłaciła Unia.

Piotr Wołkowski
Źródło:gazeta.pl

Więcej domów na Chynowie. Kościół też będzie

Zielonogórscy radni zdecydowali, co będzie po byłej giełdzie niedzielnej na przedmieściach. Rozrośnie się osiedle domków jednorodzinnych

Sporna uchwała dotyczyła przystąpienia do zmian w planie zagospodarowania dla zielonogórskiego osiedla Chynów. Miejscy planiści zaproponowali kilka poprawek. Największe emocje wzbudził za to pomysł na zagospodarowanie 2 ha terenu po byłej giełdzie niedzielnej.
W ub. roku radni ustalili, że przeznaczą działkę na cele publiczne. Miał tu stanąć nowy kościół. Ten, który znajduje się na Chynowie, jest już za mały dla parafian. Prezydent miasta zaproponował jednak inne rozwiązanie: część terenu ma być przeznaczona na cele sakralne, natomiast część - pod budownictwo jednorodzinne. I ten zapis najbardziej oburzył radnych prawicy. PiS domagał się uszczegółowienia planów. - Rada miasta jest ostatnim organem, który może chronić interes publiczny. Wiadomo, że nie będą tego robić deweloperzy, którym zależy na tym, żeby na działkach robić biznes i mają oczywiście do tego święte prawo. Nam powinno jednak zależeć także, by na osiedlu były dostępne usługi publiczne. To konieczność. Nie możemy skazywać mieszkańców na jazdę do centrum - tłumaczy radny Kazimierz Łatwiński (PiS).

Inaczej na sprawę patrzy Aleksandra Mrozek (PO). - Chynów to atrakcyjna dzielnica mieszkaniowa. Dzieci i wnuki mieszkańców, którzy żyją tu od lat, powinni mieć możliwość wybudowania się w pobliżu domu rodzinnego. Nie da się przecież rozbudować istniejących poniemieckich domów - mówi Mrozek.
Według Łatwińskiego nie ma powodu, żeby burzyć koncepcję centrum osiedlowego. - Jest przecież ogromne os. Kolorowe, gdzie nadal można kupić działkę czy dom. Tam budować się mogą i dzieci, i wnuki mieszkańców - argumentuje.
Adam Dygas (PO) jest przekonany, że dyskusja nad przystąpieniem do zmian w planie zagospodarowania Chynowa wcale nie jest potrzebna. Powód? - Tuż obok jest jeszcze 8-hektarowa działka w kształcie rombu, która również jest przeznaczona na funkcje publiczne. Potrzeby mieszkańców są zatem zaspokojone. Siejemy tu niepotrzebną demagogię. Jeśli mieszkańcy rzeczywiście nie będą chcieli takiego podziału działki, zablokujemy dalsze prace nad planem - zapewnia.

Adam Urbaniak, przewodniczący rady miasta: - Procedura planistyczna jest mało szczęśliwa. Pokazuje się nam projekt, my wydajemy zgodę na przystąpienie do zmian. Potem właściwie już wszystko jest w rękach planistów. Kiedy przyjmiemy projekt, a mieszkańcom się on nie podoba, mówi im się potem, że mieli przecież czas na swoje uwagi. Tymczasem mieszkańcy nie zawsze o tym wiedzą, czy nie zawsze mają taką możliwość. Zresztą nawet jeśli uwagi niezadowolonych mieszkańców wpłyną, to niekoniecznie się je uwzględnia. Możemy oczywiście je uwzględnić, ale wtedy cały plan i wielomiesięczna praca planistów może trafić do kosza. I radni są posądzani o to, że są hamulcowymi rozwoju miasta. Podobnie właśnie było w przypadku drogi przez park Piastowski. Nie mieliśmy wówczas wyboru. Musieliśmy się zgodzić na przeprowadzenie inwestycji, bo przygotowania zaszły już za daleko. Tym razem zagłosuję za. Jednak jeśli mieszkańcy Chynowa rzeczywiście będą mieli uwagi do tego pomysłu, odstrzelę kolejną uchwałę bez sentymentu - podsumowuje Urbaniak.
Radna Eleonora Szymkowiak: - Wiadomo, że Platforma zagłosuje za, bo w jej szeregach co drugi to deweloper, więc radni z PO działają pod presją deweloperów - komentuje.
Ostatecznie 11 radnych było za. Przeciw zagłosowali radni PiS i radny Krzysztof Machalica (PO).

Mirosława Dulat
Źródło:gazeta.pl

22 maja 2010

Remont Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki im C. Norwida




W Zielonej Górze w dawnej tkalni zamieszkają artyści

Na piętrze malują obrazy, na parterze występują kabareciarze, obok wywijają tancerze, a w piwnicy leje się wino. Sodoma i Gomora? Nie, Zaułek Artystów przy Fabrycznej 13.
Grafika:Urząd Miasta w Zielonej Górze

To może być kultowy adres - Fabryczna 13. W dzielnicy fabrycznej, w dawnych siedzibach firm, miasto chce stworzyć Zaułek Artystów. Czyli połączenie domu kultury z domem twórczym. Kiedyś była tu tkalnia Eichmanna, potem budynek magazynowo - biurowy. Teraz wpisany jest do rejestru zabytków razem z całą zabudową fabryczną w tej części miasta.
Zabytkowy budynek będzie remontowany m.in. z pieniędzy na rewitalizację Zielonej Góry , które dostaliśmy w ramach funduszy unijnych. Projekt może pochłonąć nawet 7 milionów złotych, z czego połowę wyłoży zielonogórski budżet. - Koszt jest wysoki, bo chodzi o szeroki zakres robót - mówi Paweł Urbański, szef wydziału inwestycji w magistracie. - To nie tylko remont pomieszczeń, ale także wymiana instalacji CO, instalacji elektrycznej, założenie wszelkich zabezpieczeń przeciwpożarowych, wymiane stolarki okiennej, pogłębienie piwnic...

Każde piętro ma swoich gospodarzy
I po co to wszystko? Dla zielonogórskich artystów i miłośników ich twórczości. - Na piętrze budynku będą pracownie plastyczne. Tam zarządzać będzie związek artystów plastyków - zapowiada wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk. - Parter oddajemy teatrowi, który współpracować będzie z kabareciarzami. Piwnicę dostaną stowarzyszenia winiarskie. W małym budynku obok głównego będą z kolei pomieszczenia szkoły tańca. W planach jest też scena letnia teatru na dziedzińcu.
Kończą się właśnie prace przy projekcie technicznym budynku, w tym tygodniu urząd chce już ogłosić przetarg na prace. A właściwie Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, bo to miejska firma będzie zarządzać tym budynkiem. Dzięki temu odzyskamy VAT od wartości prac remontowych i inwestycja może być o co najmniej milion tańsza.
Pieniądze są ważne, ale przy Fabrycznej 13 ma być przecież królestwo artystów. Co zamierzają tam zrobić? Plastycy na piętrze będą po prostu pracować, będą tam bowiem ich atelier. Kto je dostanie? - Na razie nie wiemy, ile będzie lokali - mówi Wacław Serdeczny, szef oddziały zawiązku artystów plastyków. - Kiedy dostaniemy lokale do dyspozycji, zrobimy pewnie nabór wniosków. W całym środowisku. Pewnie weźmiemy pod uwagę warunki lokalowe osób. No i kwestie życiowe...

Może jeszcze w tym roku
Dyrektorowi teatru marzy się scena kameralna i dziecięca. - Już od dawna szukamy dodatkowej sceny - mówi Robert Czechowski. - Myśleliśmy o kinie Nysa, ale tam ma powstać kino studyjne. Miasto zaproponowało nam już kilka miesięcy temu budynek przy Fabrycznej. To dobra propozycja. Graliśmy tam już "Zabijanie Gomułki”. Warunki były kiepskie. Ale po remoncie mają już być zupełnie inne. Garderoby, scena... Moglibyśmy tam robić spektakle dla dzieci. na przykład lalkarskie.
Teatr ma dzielić się pomieszczeniami z kabareciarzami. Już od dawna mówiono o potrzebie sceny kabaretowej w Zagłębiu Kabaretowym. No to będzie. Połączona z teatralną. Pewnie wiec również z oświetleniem, nagłośnieniem, sprzętem.
W małym budynku "przylepionym” do głównego budynku zaplanowano miejsce dla szkół tańca. Tak raczej dla młodych, nie dla seniorów. Wiceprezydent Wioleta Haręźlak już rozmawia ze zielonogórskimi szkołami, by stworzyły tam zaułek taneczny.
Piwnice zarezerwowano dla zielonogórskiego wina. Musi być go tam sporo, bo są naprawdę duże. - Ale musimy je pogłębić, by mogły zostać dopuszczone do użytkowania - zapowiada P. Urbański.
To będzie piwnica dla wszystkich lokalnych winiarzy, ale "odpowiedzialność” za nią weźmie stowarzyszenie Winnice Lubuskie. - To będzie miejsce imprez winiarskich i degustacji - mówi Marta Pohrebny z winnicy Miłosz.
Winiarze myślą też o otwarciu tam pokazowej przetwórni, gdzie po prostu powstawałoby wino. W końcu kiedyś była tu spora produkcja, a dziś jest Piekarnia. Chodzi oczywiście o lokal Piekarnia Cichej Kobiety.
Kiedy w zaułku będą artyści? - Chcemy skończyć remont jeszcze w tym roku - mówi P. Urbański.

Alicja Bogiel
Źródło:gazetalubuska.pl

20 maja 2010

Zabytkowa część teatru w remoncie

Wyzwanie przed ekipą remontującą Lubuski Teatr. Po przeprowadzeniu prac w relatywnie nowej części budynku przyszedł czas na część zabytkową. W rozmowie z nami dyrektor Lubuskiego Teatru Robert Czechowski przyznaje, że nie jest to łatwe. „Na wymianę każdej klamki trzeba mieć zgodę konserwatora zabytków. Wszystko jest ustalane na modłę niemiecką, dyskutujemy jednak np. co do struktury tynków” – mówi.

Myliłby się jednak ten kto sądzi, że klasyczny wygląd wyklucza wprowadzenie nowoczesnych rozwiązań. Takim z całą pewnością będzie winda, dzięki której będzie można dostać się na widownię sceny kameralnej. „Starsi ludzie narzekają, że mają trudności z dostaniem się na trzecie piętro, teraz wsiądą w nowoczesną winę" - dodaje dyrektor.

Pierwsza część remontu w zielonogórskim teatrze będzie kosztować ok. 5 milionów złotych.. Przeprowadzenie prac jest możliwe dzięki środkom z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego.

Janusz Życzkowski
Źródło:rzg.info.pl

Uwaga! Drogowcy ruszają w poniedziałek

W poniedziałek ruszają prace drogowców na Wrocławskiej, Lwowskiej i Waryńskiego. Teren został przejęty przez wykonawcę. Dzisiaj zielonogórski magistrat poinformował, że roboty drogowe rozpoczną się w poniedziałek, 24. maja.

- Prace rozpoczną się od ulicy Waryńskiego, potem na Lwowskiej i Wrocławskiej. Nawierzchnia będzie wymieniona na całej szerokości tych ulic - powiedział Piotr Tykwiński, szef Biura Zarządzania Drogami w zielonogórskim magistracie.

Jak poinformowali jeszcze urzędnicy, zastępcza organizacja ruchu polegała będzie na połówkowym zamknięciu jezdni wymienionych ulic. Prace mają potrwać do końca sierpnia tego roku.

Przemysław Kobus
Źródło:rzg.info.pl

19 maja 2010

Otwarcie zielonogórskiego basenu pod koniec czerwca

Znamy już termin otwarcia basenu i hali - 25 i 26 czerwca. Impreza będzie dwudniowa, pierwszego dnia oficjalna, drugiego - rozrywkowa.

Pytany przez nas o atrakcje Janusz Kubicki nie chce zdradzić szczegółów imprezy. - Zorganizujemy specjalną konferencję w tej sprawie - zapowiada prezydent. Program imprezy mamy poznać jeszcze w tym tygodniu. Na razie wiadomo tyle, że w piątek 25 czerwca będą oficjalne uroczystości, dla budowlańców, samorządowców, polityków... W sobotę zaplanowano natomiast prawdziwą imprezę dla mieszkańców - będzie to festyn z koncertami, fajerwerkami.

Basen i hala będą otwierane z hukiem, ale nadal nie ma ich nazwy. Przypomnijmy, że urząd miasta zdecydował, że nazwa będzie „sprzedana”. Temu, kto zapłaci najwięcej pieniędzy na funkcjonowanie obiektu. Według relacji prezydenta, chętnych do wykupienia nazwy było kilka firm. Spółki działające w całej Polsce, ale mające oddziały w Zielonej Górze. Szef MOSiR-u Robert Jagiełowicz zapowiadał swego rodzaju przetarg na nazwę kompleksu rekreacyjno-sportowego. Ale na razie nie ma żadnej decyzji w tej sprawie. Nie ma więc i nazwy. Będziemy otwierać bezimienny basen. Prezydent nie uważa tego jednak za problem. - Przetarg na nazwę odbędzie się później - zapowiada. - A na razie i tak wszyscy będą nazywać basen aquaparkiem, a halę halą...

Źródło:gazetalubuska.pl

17 maja 2010

Rondo na Ptasiej otwarte

Po ponad półrocznej przerwie do użytku oddane zostało skrzyżowanie ulic Ptasiej z Wyszyńskiego. W miejscu dawnej krzyżówki powstało rondo. W czasie przedłużających się robót kierowcy musieli się liczyć z utrudnieniami - teraz przejazd jest możliwy - mówi naczelnik Wydziału Inwestycji Miejskich Paweł Urbański.

- Jest to przejazd, który umożliwia poruszanie się zarówno w kierunku ulicy Ptasiej, jak i od strony ulicy Ptasiej w stronę Zawadzkiego "Zośki" i Wyszyńskiego - powiedział naczelnik.
Fakt oddania do użytku ronda nie oznacza końca prac na skrzyżowaniu. Drogowcy w dalszym ciągu mają dużo pracy. To m.in. przejście podziemne na terenie parku, czy stawianie ekranów dźwiękochłonnych. Przypomnijmy, że opóźnienia przy oddaniu do użytku ronda wynikały z faktu odkrycia rur gazowych, które zostały poprowadzone niezgodnie z planem. Paweł Urbański zapewnia, że kolizja ta została usunięta.

Janusz Życzkowski
Źródło:rzg.info.pl

Jaskółcza i Ogrodowa w remoncie

Rozpoczynają się zapowiadane prace na ulicach Jaskółczej i Ogrodowej. Drogowcy wymienią asfaltową nawierzchnię, krawężniki, powstaną również kolejne ronda. Prace podzielone są na etapy - mówi naczelnik Wydziału Inwestycji Miejskich, Paweł Urbański.
"W terminie od 2 sierpnia do końca października będzie realizowana ulica Jaskółcza. Natomiast w pierwszym etapie, czyli od dziś będą wykonywane głównie na odcinku ulicy Ogrodowej" - zaznaczał.Co zrozumiałe, kierowcy poruszający się w rejonie ulic Ogrodowej i Jaskółczej muszą liczyć się z utrudnieniami. Jakimi?"W pierwszym etapie z ruchu wyłączone są dwa odcinki ulicy Ogrodowej: od ulicy Sikorskiego do Fabrycznej oraz od ulicy Jaskółczej do ulicy Piastowskiej. Ulica Ogrodowa od ulicy Fabrycznej do Jaskółczej jest jednokierunkowa. Jaskółcza jest przejezdna w dwóch kierunkach. Dodatkowo ze względu na zamknięcie krótkiego odcinka Ogrodowa - ulica Piastowska będzie dwukierunkowa" - wyjaśniał.Przebudowa ulic i budowa nowych rond jest możliwa dzięki środkom finansowym pochodzącym z rządowego Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych 2008 - 2011.

Janusz Życzkowski
Źródło:rzg.info.pl

W Zielonej Górze powstanie osiedle za grube miliony

Na osiedlu, które powstanie obok parku przy amfiteatrze, każdy z ekskluzywnych domów będzie kosztował ponad 2,5 miliona złotych.

Dziś jest tam plac budowy. Roboty dopiero wychodzą z ziemi. Na razie nie ma specjalnie czego oglądać. Spacerujący po Parku Piastowskim zielonogórzanie zaglądają więc głównie z ciekawości - co to i dlaczego?
Budowa jest właściwie w parku. Tam, gdzie kiedyś stała konstrukcja niedokończonej palmiarni. - Co tu będzie? - pyta nas pani Jadwiga, która zawędrowała tu z pieskiem Kulką. Na wieść, że stawiane jest osiedle kilku domków, mieszkanka traci nerwy: - Przecież tu trzeba dojechać przez park. Co to za pomysł? Kto dał na to zgodę? Tu powinny być jakieś fontanny, ławeczki, a nie osiedle. Ktoś pewnie za to zapłacił...
Zapłacił, a i owszem. Na razie jednak tylko firma Ekonbud Fadom Leszka Jarząbka za grunt pod budowę domów. - Kupiłem ten teren z drugiej ręki, kwoty więc nie podam - odpowiada przedsiębiorca na nasze pytania o wartość terenu.
Tanio na pewno nie było, bo domy będą drogie. Bardzo drogie... Ofertę wystawia na sprzedaż firma Zachód Nieruchomości. Właściciel biura Adam Zawada podaje kwoty rzędu 2,5 miliona złotych za jedną rezydencję. Ale przekonuje, że wcale nie jest drogo. - To jest bardzo unikalne miejsce i ekskluzywna zabudowa. A cena metra kwadratowego bardzo korzystna - zachwala. L. Jarząbek dodaje, że to cena jak za zwykłe mieszkanie w Zielonej Górze, 3,2 tys. złotych za metr kwadratowy.
Mieszkania to to nie są
Mieszkaniami jednak trudno to nazwać. Jak przedstawia biuro obrotu nieruchomościami na swojej stronie "pośredniczy w sprzedaży ekskluzywnych rezydencji na powstającym najbardziej prestiżowym osiedlu w Zielonej Górze. Domy wybudowane będą przy ulicy Festiwalowej w bezpośrednim sąsiedztwie Parku Piastowskiego. Osiedle będzie składać się z pięciu domów zaprojektowanych w stylu dworkowym a całość zostanie ogrodzona wysokiej, jakości ogrodzeniem. Klient w standardzie otrzyma dom o łącznej powierzchni 832 mkw., a powierzchnia użytkowa to 540 mkw.” Te 540 mkw. to tylko dwa piętra. Na parterze salon połączony z kuchnią, jadalnią i salonikiem, gabinet, spiżarnia, wc oraz obszerny taras. A na piętrze pięć sypialni, dwie garderoby, trzy łazienki oraz holl główny. "Przy projektowaniu budynków uczestniczyli jedni z najlepszych architektów i projektantów. Efektem ich pracy jest projekt ogólny oraz wnętrza, zaaranżowane w nowoczesny sposób. Deweloper zadbał także o zagospodarowanie całego terenu wspólnego” - przekonuje firma Zachód Nieruchomości.
Sam inwestor mówi, że domy mają rezydencjonalną zabudowę, z wysokiej jakości materiałów (ceramiczna dachówka, drewniane, okna...), ale bez jakiś specjalnych fajerwerków. Wykończenie będzie już według gustów i zasobności portfeli nowych właścicieli. Podobnie z otoczeniem domów. - My robimy drogi dojazdowe na osiedlu, ogrodzenia, podjazdy - wylicza L. Jarząbek. - Ale ogrody właściciele zagospodarują we własnym zakresie.
Osiedle ładne, ale dojazd!
Trzy z pięciu domów już sprzedano. Dwa jeszcze są w ofercie. Kto sobie mógł pozwolić na rezydencje przy parku: przedsiębiorcy, wzięci prawnicy? - Umowy na trzy domy już podpisaliśmy, ale nie mogę powiedzieć, kto je kupił - odpowiada L. Jarząbek. - Nawet nie wiem, nazwisk nie kojarzę.
Osiedle będzie ogrodzone i nie każdy tam wjedzie. Nie tylko dla bezpieczeństwa. Chodzi między innymi o to, by nie odbywały się tam spacery wszystkich mieszkańcow miasta, a przy okazji ich piesków. - Może Kulka do środka nie wejdzie, ale ja na pewno będę nadal chodzić na spacery w te okolice. Nikt mi nie zabroni - komentuje planowane ogrodzenie pani Jadwiga. I przewiduje: - Tu będą teraz chodzić wycieczki...
Skąd pomysł ekskluzywnego osiedla? Czy to sposób na niezły zarobek na rynku nieruchomości? L. Jarząbek mówi, że inspiracją byli urzędnicy. A właściwe ich ciągłe odmowy na jego budowlane propozycje. - Chciałem zbudować tu apartamentowiec, miasto nie wydało pozwolenia. zaproponowałem, że podzielę grunt na działki i sprzedam, zgody nie było. Chciałem zrobić tam zabudowę szeregową, znów odmowa - opowiada przedsiębiorca. - I tak doszliśmy do tego, że mogę tam zbudować pięć domów. Inne nie mogły więc tam powstać.
Zdaniem wielu mieszkańców i części radnych, tam w ogóle nie powinna powstać żadna zabudowa. W tej sprawie interweniowała radna Bożena Ronowicz, wcześniej pytał o to osiedle Adam Urbaniak. L. Jarząbek odpowiada na wątpliwości zielonogórzan tak: - To nie jest budowa w parku, ale na obrzeżach parku. W ten sposób zbudowano amfiteatr, parking, domy jednorodzinne, bloki... Teren ten był już przeznaczony pod zabudowę. Przez lata straszyła tam stara konstrukcja i kupa śmieci. Nie wiem, czy ładne domy są gorsze od odchodów psów pobitych butelek...
- Nie byłoby zgody na budynki, gdyby nie takie przeznaczenie terenu w planie zagospodarowania przestrzennego, a ten uchwalali radni - mówi prezydent Janusz Kubicki. - Dziwię się więc, że teraz niektórzy radni protestują.
Spacerujący po parku mieszkańcy martwili się o przejazd przez park. O to, że teraz kursować będą między drzewami auta. - To będzie może 10 samochodów dziennie - mówi L. Jarząbek.
- Kiedyś w tym miejscu planowano palmiarnię lub basen. Gdyby one powstały, tych aut byłoby tam znacznie więcej - komentuje jeden z urzędników.

Alicja Bogiel
Źródło:gazetalubuska.pl

11 maja 2010

W Zielonej Górze ruszyła budowa Zielonej Strzały

Rowerowa inwestycja dekady zaczęła się od demolki. Robotnicy z San-Budu rozpoczęli rozbiórkę tzw. kolejki szprotawskiej. Demontaż torowiska idzie błyskawicznie.

Wielka koparka gąsienicowa sunie wolno ulicą Morwową. Tym razem pełni role dźwigu. Co chwila robotnicy podczepiają pod nią zdemontowane, betonowe podkłady (jest też kilka drewnianych) które ładowane są na ciężarówkę. Obok leżą szyny. Na jednej z nich widać datę – 1923.
- Szkoda tych torów. Mieszkam w okolicy od lat. Kiedyś jeździły tutaj pociągi do winiarni czy browaru. Był ruch. A teraz wszystko niszczą – kręci głową pan Stanisław i szybko przechodzi na drugą stronę.
- Też tutaj chodzę od wielu lat. Przyzwyczaiłam się do tych torów, ale już są nieużywane. Może w tym miejscu powstanie coś lepszego – zastanawia się Agnieszka Sokołowska.
To budowa rowerostrady Zielona Strzała. Dla jednych to świetne miejsce do zbudowania nowoczesnej, spełniającej wszelkie wymogi bezpieczeństwa ścieżki rowerowej. Dla drugich przykład barbarzyństwa, bo oprócz demontażu torów zostanie również mocno przebudowana sama linia kolejowa powstała 100 lat temu. Robotnicy zrównają z ziemią lub obniżą wiele nasypów i spłycą charakterystyczne kolejowe wąwozy.
W sumie na złom pójdzie 1.745 m torów położonych pomiędzy al. Wojska Polskiego i ul. Nową.

- Ścinamy nasypy i wypłycamy wąwozy, żeby Zielona Strzała miała 4 m szerokości - tłumaczy Paweł Urbański, naczelnik wydziału inwestycji. - Ścieżka rowerowa będzie miała 2,5 m szerokości, a ciąg pieszy 1,5 m. Umożliwi to bezkolizyjne poruszanie się po Zielonej Strzale pieszych i rowerzystów.
Na razie realizowany będzie pierwszy etap budowy od skrzyżowania ul. Jaskółczej, Wiśniowej i 1-go Maja do wiaduktu nad al. Wojska Polskiego. Ma to kosztować 1,8 mln zł. Koszt całej inwestycji rozłożonej na lata może sięgnąć 7 mln zł.
W piątek 12 robotników z San-Budu czyściło tory z zieleni, tak by był dostęp do śrub mocujących. – Próbowaliśmy je odkręcić, ale są tak zardzewiałe, że nie idzie ich ruszyć – tłumaczy jeden z pracowników. – Trzeba je ciąć.
Stąd na budowie butla z gazem. Robotnik z palnikiem odcina łby śrub. Na jedną potrzebuje kilku minut. Idzie szybko. Później szynę trzeba zaczepić za koparkę i… ciach. Leży obok. Jeszcze demontaż podkładów i kolejny kawałek rozebrany.

- Zdemontujemy w całości dwa odcinki torów z podkładami. Każdy po sześć metrów i jeden rozjazd, by zachować ślad po tej linii kolejowej. Ułożymy je po drugiej stronie skrzyżowania. Obok starego dworca kolejki szprotawskiej odtworzymy fragment torów. Rozmawiamy z Netto o przekazaniu miastu fragmentu tego terenu – tłumaczy naczelnik Urbański.
Teren przy skrzyżowaniu jest szczelnie ogrodzony parkanem z blachy. To zaplecze budowy. Nie tylko Zielonej Strzały, ale również ronda, które ma powstać na skrzyżowaniu Jaskółczej z Wiśniową. Znikną tory wiodące przez ulicę. Te inwestycję również będzie prowadzić San-Bud. – pracujemy nad projektem organizacji ruchu. Ok. 17 maja zorganizujemy spotkanie z mieszkańcami, by przedstawić im nasze zamierzenia i posłuchać uwag. Prawdopodobnie w maju rozpoczniemy przebudowę skrzyżowania – dodaje Urbański.

Tomasz Czyżniewski
Źródło:gazetalubuska.pl

07 maja 2010

Miała być rewitalizacja, a będzie market wśród zabytków

Przy starej ul. Fabrycznej w Zielonej Górze powstaje market Biedronka. - Władze zezwalają na zniszczenie architektonicznej perełki Zielonej Góry - alarmuje Towarzystwo Upiększania Miasta i zapowiada protesty.

Przy ul. Fabrycznej w XIX i na początku XX wieku tętniło przemysłowe serce Zielonej Góry. Rozwój miasta spowodował, że dziś ulica przylega do śródmieścia. Tu przebiega strefa ścisłej ochrony konserwatora zabytków.
Do rejestru zabytków wpisano dawny dom handlowy (dziś lofty), zrujnowany budynek dawnego Polonu oraz stare piekarnie i zakłady tkackie, nazywane dzisiaj Zaułkiem Artystów. Ten ostatni fragment zabudowań zakwalifikowano do programu rewitalizacji starówki. Władze miasta planują utworzyć tam kulturalne centrum, z galerią sztuki i siedzibami stowarzyszeń. Przedsięwzięcie sfinansuje Unia Europejska.

Annę Mazurkiewicz z Towarzystwa Upiększania Miasta zaniepokoili na ulicy drwale, którzy pojawili się przy starej hali runa leśnego naprzeciw loftów. - Wycięli dwie stare wierzby. Te drzewa były ozdobą krajobrazu postindustrialnej ulicy. Zostało jedno, przycięte - opowiada zielonogórzanka. Anna Mazurkiewicz wybrała się do magistratu wyjaśnić, dlaczego doszło do wycinki. Okazało się, że to dopiero początek zmian. Na miejscu hali powstanie market Biedronka.
Działka, na której stoi hala runa leśnego, jest w rękach prywatnych. W ub. roku do prezydenta Zielonej Góry zwrócił się inwestor zainteresowany postawieniem marketu. - Wydaliśmy decyzję o warunkach zabudowy i zgodziliśmy się na zmianę sposobu użytkowania hali i utworzenia tam obiektu handlowego o powierzchni do 750 m kw. To nie jest nowa budowa, ale adaptacja już istniejącej hali - opowiada Krystyna Pieżga, naczelnik wydziału planowania przestrzennego i budownictwa w magistracie.

Urzędnikom sąsiedztwo zabytków przemysłowych nie przeszkadzało. - Sądzę, że lepiej, aby obiekt, który jest w złym stanie, został zagospodarowany. To korzystniejsze wyjście niż pozostawienie tam niszczejącego hangaru - twierdzi Pieżga.
Mazurkiewicz: - Jestem zszokowana. Market zniszczy unikatowy charakter ulicy. Zabudowania pofabryczne są w rejestrze zabytków. Ta ulica miała stać się miejscem reprezentatywnym, ekskluzywnym szlakiem turystycznym. Postawienie tam pawilonu jest sprzeczne z poczuciem estetyki i architektonicznego porządku. Władze miasta nienauczone dotychczasowymi gafami inwestycyjnymi wydały przyzwolenie na kolejny bubel i zniszczenie jednej z najcenniejszych zabytkowo ulic miasta. Co śmieszniejsze, zgodę na budowę wydał miejski konserwator zabytków.

Miejski konserwator zabytków rzeczywiście zgodził się na adaptację hali. Izabela Ciesielska przypomina jednak, że konserwator nie decyduje o przeznaczeniu obiektów, ale o tym, aby jego bryła nie kontrastowała z otoczeniem. - Zastrzegliśmy, że sklep nie może być w charakterystycznych dla Biedronki jaskrawych barwach. Na obiekcie będzie mogło wisieć jedynie logo sieci. Elewacja ma być w łagodnych kolorach: groszkowych i odcieniach brązu. Sama wolałbym, aby tam powstała kamienica, ale właściciel chce marketu - wyjaśnia Ciesielska.
Przebudowa rusza. Jednak Towarzystwo Upiększania Miasta nie zamierza dać za wygraną. Zapowiada zbieranie podpisów pod petycją przeciw inwestycji, przygotowuje happening.

Stawianie Biedronki nie podoba się też mieszkańcom. Alicja Matysiak robi zakupy w sklepie spożywczym przy Fabrycznej. - Mnie tych wyciętych drzew szkoda. Sąsiad z naprzeciwka był wstrząśnięty, jak to zobaczył. Sam je kilkadziesiąt lat temu sadził. A Biedronka tu niepotrzebna, przecież niedaleko Netto, zaraz obok targowisko.
Z opinią mieszkańców zgadza się Kazimierz Łatwiński, radny PiS. Jego zdaniem ul. Fabryczna może utracić swój szczególny charakter. - Funkcje handlową dla tego terenu powinno pełnić targowisko przy ul. Owocowej. Zależało nam na tym, aby prezydent doszedł do porozumienia z właścicielem i zmodernizowano targ. Mówiło się o budowie hali targowej, która wkomponuje się w charakter ulicy. Budowa kolejnego marketu mija się z celem - mówi Łatwiński.

Łukasz Woźnicki
Źródło:gazeta.pl