22 maja 2010

W Zielonej Górze w dawnej tkalni zamieszkają artyści

Na piętrze malują obrazy, na parterze występują kabareciarze, obok wywijają tancerze, a w piwnicy leje się wino. Sodoma i Gomora? Nie, Zaułek Artystów przy Fabrycznej 13.
Grafika:Urząd Miasta w Zielonej Górze

To może być kultowy adres - Fabryczna 13. W dzielnicy fabrycznej, w dawnych siedzibach firm, miasto chce stworzyć Zaułek Artystów. Czyli połączenie domu kultury z domem twórczym. Kiedyś była tu tkalnia Eichmanna, potem budynek magazynowo - biurowy. Teraz wpisany jest do rejestru zabytków razem z całą zabudową fabryczną w tej części miasta.
Zabytkowy budynek będzie remontowany m.in. z pieniędzy na rewitalizację Zielonej Góry , które dostaliśmy w ramach funduszy unijnych. Projekt może pochłonąć nawet 7 milionów złotych, z czego połowę wyłoży zielonogórski budżet. - Koszt jest wysoki, bo chodzi o szeroki zakres robót - mówi Paweł Urbański, szef wydziału inwestycji w magistracie. - To nie tylko remont pomieszczeń, ale także wymiana instalacji CO, instalacji elektrycznej, założenie wszelkich zabezpieczeń przeciwpożarowych, wymiane stolarki okiennej, pogłębienie piwnic...

Każde piętro ma swoich gospodarzy
I po co to wszystko? Dla zielonogórskich artystów i miłośników ich twórczości. - Na piętrze budynku będą pracownie plastyczne. Tam zarządzać będzie związek artystów plastyków - zapowiada wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk. - Parter oddajemy teatrowi, który współpracować będzie z kabareciarzami. Piwnicę dostaną stowarzyszenia winiarskie. W małym budynku obok głównego będą z kolei pomieszczenia szkoły tańca. W planach jest też scena letnia teatru na dziedzińcu.
Kończą się właśnie prace przy projekcie technicznym budynku, w tym tygodniu urząd chce już ogłosić przetarg na prace. A właściwie Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, bo to miejska firma będzie zarządzać tym budynkiem. Dzięki temu odzyskamy VAT od wartości prac remontowych i inwestycja może być o co najmniej milion tańsza.
Pieniądze są ważne, ale przy Fabrycznej 13 ma być przecież królestwo artystów. Co zamierzają tam zrobić? Plastycy na piętrze będą po prostu pracować, będą tam bowiem ich atelier. Kto je dostanie? - Na razie nie wiemy, ile będzie lokali - mówi Wacław Serdeczny, szef oddziały zawiązku artystów plastyków. - Kiedy dostaniemy lokale do dyspozycji, zrobimy pewnie nabór wniosków. W całym środowisku. Pewnie weźmiemy pod uwagę warunki lokalowe osób. No i kwestie życiowe...

Może jeszcze w tym roku
Dyrektorowi teatru marzy się scena kameralna i dziecięca. - Już od dawna szukamy dodatkowej sceny - mówi Robert Czechowski. - Myśleliśmy o kinie Nysa, ale tam ma powstać kino studyjne. Miasto zaproponowało nam już kilka miesięcy temu budynek przy Fabrycznej. To dobra propozycja. Graliśmy tam już "Zabijanie Gomułki”. Warunki były kiepskie. Ale po remoncie mają już być zupełnie inne. Garderoby, scena... Moglibyśmy tam robić spektakle dla dzieci. na przykład lalkarskie.
Teatr ma dzielić się pomieszczeniami z kabareciarzami. Już od dawna mówiono o potrzebie sceny kabaretowej w Zagłębiu Kabaretowym. No to będzie. Połączona z teatralną. Pewnie wiec również z oświetleniem, nagłośnieniem, sprzętem.
W małym budynku "przylepionym” do głównego budynku zaplanowano miejsce dla szkół tańca. Tak raczej dla młodych, nie dla seniorów. Wiceprezydent Wioleta Haręźlak już rozmawia ze zielonogórskimi szkołami, by stworzyły tam zaułek taneczny.
Piwnice zarezerwowano dla zielonogórskiego wina. Musi być go tam sporo, bo są naprawdę duże. - Ale musimy je pogłębić, by mogły zostać dopuszczone do użytkowania - zapowiada P. Urbański.
To będzie piwnica dla wszystkich lokalnych winiarzy, ale "odpowiedzialność” za nią weźmie stowarzyszenie Winnice Lubuskie. - To będzie miejsce imprez winiarskich i degustacji - mówi Marta Pohrebny z winnicy Miłosz.
Winiarze myślą też o otwarciu tam pokazowej przetwórni, gdzie po prostu powstawałoby wino. W końcu kiedyś była tu spora produkcja, a dziś jest Piekarnia. Chodzi oczywiście o lokal Piekarnia Cichej Kobiety.
Kiedy w zaułku będą artyści? - Chcemy skończyć remont jeszcze w tym roku - mówi P. Urbański.

Alicja Bogiel
Źródło:gazetalubuska.pl

Brak komentarzy: