21 lipca 2010

Oddział zakaźny pięciogwiazdkowy jest

Podczas gdy gorzowski szpital zawiesza swój oddział zakaźny, jego zielonogórski odpowiednik dostaje nowe życie. Budynek będzie zmodernizowany za ponad 5 mln zł. Po remoncie warunki będą komfortowe.

Oddział zakaźny Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze wygląda z zewnątrz, jakby czas zatrzymał się 20 lat temu. Budynek spokojnie mógłby odgrywać rolę komunistycznego aresztu lub innej nieprzyjemnej instytucji. W środku jest podobnie. Stare lamperie i zniszczone łóżka kontrastują ze schludnie ubranymi pielęgniarkami. - Od lat 60., kiedy powstał ten oddział, nie było tu żadnego remontu. Warunki do tej pory były makabryczne. Nie było poczekalni, więc pacjenci do izby przyjęć wchodzili prosto z dworu - tłumaczy Jacek Smykał, ordynator oddziału. Do tej listy można dodać jeszcze historie o odpadających tynkach, podstawianiu wiader pod wiecznie przeciekający dach, czy jednej wannie dla wszystkich pacjentów oddziału.

Na szczęście już wkrótce takie obrazki będziemy oglądali jedynie na zdjęciach. Szpital otrzymał dotacje w wysokości 2,5 mln zł na remont całego oddziału. Gotowe jest już lewe skrzydło na parterze budynku, które może uchodzić za wizytówkę zielonogórskiej placówki. Każde pomieszczenie, począwszy od izby przyjęć, a na dyżurce dla lekarzy skończywszy, zyskało nowy wygląd. Pokoje utrzymane w tonacjach żółci są klimatyzowane, zakupiono również nowe meble oraz wyremontowano toalety. Są oczywiście przystosowane dla osób niepełnosprawnych. - Wymieniliśmy wszystkie instalacje oraz zamontowaliśmy dwufunkcyjny kompaktowy węzeł cieplny. W następnych etapach przewidujemy także budowę własnej oczyszczalni ścieków - tłumaczy Grażyna Muciek, kierownik działu eksploatacyjno-technicznego. W budynku zamontowana będzie również winda. Łóżka zostaną wymienione na nowe, podobnie jak inne meble na oddziale. Łóżek po remoncie będzie więcej, a oddział będzie w stanie przyjąć 44 pacjentów. W drugim etapie zostanie wyremontowane skrzydło, w którym znajdują się tzw. boksy melcerowskie, jedyne w województwie. Są to izolatki z osobnym wejściem, które służą do hospitalizacji pacjentów podczas zagrożenia epidemiologicznego, tak jak to miało miejsce np. w czasie rozprzestrzeniania się "świńskiej grypy". Całość remontu to koszt 5 mln zł. Zielonogórskiemu szpitalowi brakuje więc jeszcze połowy tej kwoty - Czekamy na dalsze pieniądze, które są niezbędne do skończenia projektu - wyjaśnia ordynator Smykał. Modernizacja oddziału zakaźnego zostanie ukończona w roku 2012. W ostatniej fazie remontu budowlańcy wykonają docieplenie obiektu, rozbiorą stare tarasy i schody oraz wykonają podjazdy dla niepełnosprawnych. Kolorystyka budynku utrzymana będzie w brązach, beżach i pomarańczach.

Zupełnie inne nastroje panują w gorzowskim szpitalu, który również szukał dotacji na remont swojego oddziału zakaźnego.
Warunki sa tam podobne jak do niedawna na zielonogórskim oddziale. Niewykluczone, że zamiast remontu zostanie on zamknięty. Powodem są jednak braki kadrowe. Z pracy odeszła już ordynator oddziału. Pozostał tylko jeden lekarz ze specjalizacją z chorób zakaźnych, a to za mało. Dyrektor szuka nowego specjalisty. A gdyby się nie udało? - Wolę nie rozpatrywać takiego wariantu. Jako dyrektor szpitala i jako lekarz uważam, że oddział zakaźny w Gorzowie musi być. Udowodniła nam chociażby "świńska grypa" - mówi dyrektor Andrzej Szmit.

Kosma Zatorski
Źródło:gazeta.pl

Brak komentarzy: