05 sierpnia 2010

Na placu Kolejarza Matka Sybiraczka. Bez lokomotywy

Zielonogórski artysta Robert Tomak właściwie nie wychodzi ze swojej pracowni. Jego rzeźba Matki Sybiraczki już sprawia wrażenie potężnego monumentu. Wkrótce pojedzie do poznańskiej odlewni, by 17 września ukazać się zielonogórzanom na placu Kolejarza.

W pracowni Roberta Tomaka, zwycięzcy konkursu, powstaje właśnie Matka Sybiraczka. Jeszcze dwa tygodnie temu rzeźba była pokryta gliną, by można było wykonać odlew silikonowy. - Teraz ściągam tę glinę, by metodą wosku zrobić dużą rzeźbę - tłumaczy artysta. Dziś jedzie do odlewni w Poznaniu, by na woskowym projekcie dokonać poprawek. - Mam pewne obawy, bo przy takich odlewach różne cuda mogą się wydarzyć. Wosk lubi płatać figle - opowiada Tomak. Dopiero po retuszu na wosku można będzie stworzyć formę gipsową i przejść do końcowego etapu: zalania rzeźby brązem. Według planów Tomaka, ma to nastąpić w Poznaniu na krótko przed 10 września.

Chroni dzieciprzed wiatrem Sybiru
Pomnik Matki Sybiraczki, choć jest dopiero w przygotowaniu, już budzi respekt swoim gigantycznym rozmiarem. Trzeba będzie wysoko zadrzeć głowę, by zobaczyć rzeźbę w całej okazałości. Sybiraczka jest bowiem wysoka na prawie 3 metry, w dodatku osadzona na blisko metrowym, granitowym cokole. Będzie ważyła pół tony. Koszty wykonania pomnika wyniosą ok. 120 tys. zł
Matka Sybiraczka autorstwa Roberta Tomaka przedstawia rozwichrzoną kobietę, której strzępy odzieży powiewają na wietrze, co ma przywodzić na myśl silny wiatr Sybiru. Pod swoim skrzydłem chroni dwoje dzieci, dziewczynkę i chłopca. Łatwo odczytać, że podopieczni czują przy niej spokój i wiedzą, że nic im nie grozi nawet w czasie najgorszych mrozów i wichur.
Pomnik będzie gotowy na rocznicę agresji ZSRR na Polskę, czyli 17 września. Wtedy to Matka Sybiraczka zostanie oficjalnie odsłonięta. Stanie na placu Kolejarza, twarzą zwrócona w kierunku baru Turysta. - To doskonała lokalizacja. Sybiracy przyjeżdżali pociągami i właśnie w tym parku oczekiwali na decyzje, dokąd mają pójść - podkreśla Wacław Mandryk ze Stowarzyszenia na rzecz Zesłańców Sybiru, które o postawienie pomnika walczyło od 2007 r.

Przeprowadzka starej lokomotywy
Problem w tym, że obecnie na niedużym placu Kolejarza od 2004 r. stoi stara lokomotywa. Zdaniem włodarzy miasta i członków Komisji ds. Pomników działającej przy prezydencie, nie byłaby ona dobrym "tłem" dla monumentu Matki Sybiraczki. - Planujemy przenieść ją do parku przy ul. Ogrodowej, gdzie było kiedyś torowisko. Tam nie powinna nikomu przeszkadzać, a przypomni, że miejsce to było związane z koleją - mówi Wioletta Haręźlak, wiceprezydent Zielonej Góry. Była tam bowiem główna stacja kolejki szprotawskiej: Zielona Góra - Górne Miasto. Został po niej budynek dworca z magazynem, w którym miłośnicy starej kolei chcą utworzyć małe muzeum. Ciuchcia miałaby być jego elementem.
Przypomnijmy. Zastalowska "manewrówka" z 1966 r. trafiła na plac Kolejarza w 2004 r. Na jej trop wpadła "Gazeta". Ciuchcia wyprodukowana przez nasz Zastal, z okazji tysiąclecia państwa polskiego, stała na terenie browaru w Gdańsku. Jej właściciel przekazał lokomotywę za darmo, Zastal Transport przewiózł ją do Zielonej Góry, a miasto przygotowało miejsce na placu Kolejarza. Podczas licytacji WOŚP za 9 tys. zł kupili ją Marek Isański i Kazimierz Pańtak. - Moim zdaniem plac Kolejarza to najlepsze miejsce dla lokomotywy, blisko dworca i Zastalu. Ale jeśli jest taka konieczność, aby ją przenieść, to chyba nie będę protestował - mówi Pańtak. - Ale na razie nikt z miasta się jeszcze ze mną w tej sprawie nie kontaktował, czekam na oficjalne pytanie - dodaje.

Paulina Nodzyńska, Beata Tokarz
Źródło:gazeta.pl

Brak komentarzy: