09 sierpnia 2010

Zaułek Artystów. Sztuka zagości przy Fabrycznej

W piwnicach lubuskie wino, na parterze spektakle teatralne i kabaretowe popisy, a na piętrze pracownie zielonogórskich twórców - tak w przyszłości będzie wyglądał Zaułek Artystów przy ul. Fabrycznej.

Ostatnio o ul. Fabrycznej było głośno w mediach. I nic dziwnego, bo w sercu przeznaczonego do rewitalizacji, jednego z najciekawszych zakamarków Zielonej Góry, pojawił się sklep Biedronka. Zdaniem wielu mieszkańców budynek marketu zupełnie nie pasuje do architektury tej części miasta. Na szczęście zgoda władz na ten budowlany koszmar nie oznacza, że odstąpiono od programu rewitalizacji. Kilka dni temu otwarto oferty przetargowe na remont dwóch budynków w podwórku, w którym już teraz działa galeria sztuki Marii Idzikowskiej oraz Piekarnia Cichej Kobiety.
Chętnych do tego zadania jest dwóch: Przedsiębiorstwo Robót Elewacyjnych i Budowlanych Zawadzki z Wrocławia oraz konsorcjum firm PeBeRol z Sulechowa i Ekobud z Zielonej Góry. Jedynym kryterium wyboru oferty jest cena, stąd problem. - Różnica w wysokości ofert wynosi blisko 2 mln zł. Musimy zatem dokładnie sprawdzić obie oferty, skąd tak duża różnica. Potrzebujemy kilku dni - tłumaczy Wojciech Janka, dyrektor ZGKiM. Chociaż nie chce zdradzić kwot zaproponowanych przez potencjalnych wykonawców, wiadomo, że 4 mln zł zarezerwowało w budżecie na ten cel miasto, kolejnych tyle obiecał marszałek z LRPO. - Jesteśmy umówieni na 16 sierpnia na podpisanie umowy, dzień później na nadzwyczajnej sesji radni dopełnią formalności i zgodzą się na przyjęcie pieniędzy od marszałka i 18 podpisujemy umowę z wykonawcą - planuje Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent Zielonej Góry.
Chętnych do tego zadania jest dwóch: Przedsiębiorstwo Robót Elewacyjnych i Budowlanych Zawadzki z Wrocławia oraz konsorcjum firm PeBeRol z Sulechowa i Ekobud z Zielonej Góry. Jedynym kryterium wyboru oferty jest cena, stąd problem. - Różnica w wysokości ofert wynosi blisko 2 mln zł. Musimy zatem dokładnie sprawdzić obie oferty, skąd tak duża różnica. Potrzebujemy kilku dni - tłumaczy Wojciech Janka, dyrektor ZGKiM. Chociaż nie chce zdradzić kwot zaproponowanych przez potencjalnych wykonawców, wiadomo, że 4 mln zł zarezerwowało w budżecie na ten cel miasto, kolejnych tyle obiecał marszałek z LRPO. - Jesteśmy umówieni na 16 sierpnia na podpisanie umowy, dzień później na nadzwyczajnej sesji radni dopełnią formalności i zgodzą się na przyjęcie pieniędzy od marszałka i 18 podpisujemy umowę z wykonawcą - planuje Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent Zielonej Góry.
Wykonawca będzie musiał się z tymi wszystkimi pracami uporać do końca roku. Czasu nie ma wiele. - Wystarczy - mówi wiceprezydent Kaliszuk. - Jeśli firma, która wygra, nie zmieści się w czasie, będą naliczane kary. W tym przypadku nie ma bowiem mowy o złych warunkach pogodowych, bo większość prac jest wewnątrz budynku - tłumaczy.
W piwnicach głównego budynku swoje miejsce znajdą lubuscy winiarze. Będzie sala na degustacje i prezentacje, w której zmieści się nawet 60 osób, magazyny i zaplecze. Na parterze zaplanowano scenę teatralną z widownią na 60 osób. Będzie z niej korzystał zarówno Lubuski Teatr, jak i zielonogórscy kabareciarze. Piętro przerobione zostanie na osiem atelier dla artystów zrzeszonych w Związku Artystów Plastyków. Każda pracownia będzie mała od 40 do 52 m kw. Drugi budynek ma tylko jedną kondygnację. Zostanie tam przygotowana sala taneczna dla ok. 30 osób. Będą z niej mogły korzystać zielonogórskie szkoły tańca na zajęcia czy warsztaty. - Oficjalnych umów ze stowarzyszeniami czy instytucjami jeszcze nie ma, ale ze wszystkimi zainteresowanymi już rozmawialiśmy - zapewnia wiceprezydent.
Dotychczas pomieszczenia te zajmowali młodzi artyści, którzy za symboliczny czynsz urządzili sobie tam pracownie i stworzyli Fabryczną Centralę Twórczą. Teraz zaczynają się już pakować. - Mieliśmy kilka pomysłów, jak zagospodarować to miejsce na działania artystyczne, ale nie udało się nam ich przeforsować w Urzędzie Miasta. Wiedzieliśmy, że kiedyś będziemy musieli to miejsce opuścić - mówi Adrian Nejman ze Stowarzyszenia F-13. Co dalej? - Na razie szukamy lokum na swoje rzeczy, powoli się pakujemy. Część z nas wyjeżdża z Zielonej Góry - mówi Nejman.

Beata Tokarz
Źródło:gazeta.pl

Brak komentarzy: