01 września 2010

Ciuchcia musi odejść. Gryzie się z Sybiraczką

Na placu Kolejarza 17 września stanie pomnik Matki Sybiraczki. To oznacza śmierć zabytkowej lokomotywy, która stoi nieopodal. Bo według miasta nie ma tam jednak miejsca na dwa obiekty.

Zielonogórska Matka Sybiraczka doczeka się uroczystego odsłonięcia 17 września, w rocznicę agresji ZSRR na Polskę. Trzymetrowy pomnik na cokole to inicjatywa Stowarzyszenia na rzecz Pomocy Zesłańcom Sybiru.
Sybiraczka stanie na placu Kolejarza, twarzą zwróconą do baru Turysta. A blisko metrowy cokół już tam na nią czeka. - To świetna lokalizacja. Sybiracy przyjeżdżali tu pociągami i oczekiwali na decyzję, dokąd mają pójść - uzasadnia Wacław Mandryk ze stowarzyszenia sybiraków.
Dla inicjatorów jest tylko jeden problem - stojąca alejkę dalej zabytkowa lokomotywka wyprodukowana w 1966 r. w zielonogórskim Zastalu. Wyprodukowano niewiele takich spalinówek. Nasza trafiła do gdańskiego browaru, gdzie ciągnęła wagony ze słodem. Ale w styczniu 2000 r. browar zamarł, a kolejka niszczała pod płotem. Właściciele eksponatu oddali go zielonogórzanom zupełnie za darmo. W 2004 r. wróciła w swoje rodzinne strony. Stanęła na placu Kolejarza.

Gryzą się historycznie
Jak twierdzi Rada ds. Realizacji Form Przestrzennych i Pomników działająca przy prezydencie miasta, Sybiraczka i lokomotywka nie pasują do siebie. Będą się gryzły i budziły sprzeczne konotacje. Zdaniem jej członków to za duże "przemieszanie cykli czasów". - Ciuchcia zmieni swoje miejsce na początku września. I to już pewne. Taką decyzję podjęliśmy na podstawie opinii rady - tłumaczy wiceprezydent Wioleta Haręźlak. Sama nie chce zabierać głosu, czy pomysł jej się podoba, czy nie.
Przyznaje jej rację prezydent Krzysztof Kaliszuk, który nie widzi dogodniejszego miejsca dla ciuchci niż ul. Ogrodowa. - Sybiracy poprosili mnie o znalezienie nowej lokalizacji dla lokomotywy. Stwierdzili, że ciuchcia nie będzie korespondowała z rzeźbą. A wiem, że Miłośnicy Kolejki Szprotawskiej dążą do utworzenia muzeum przy ul. Ogrodowej. Tam ciuchcia będzie pasowała. I nie widzę żadnego innego, lepszego miejsca - mówi Kaliszuk.
Robert Tomak, autor projektu pomnika Matki Sybiraczki i członek rady, jest także przekonany, że lokomotywa plus jego dzieło równa się kiepski efekt. - Obiekty są wobec siebie konkurencyjne. Lokomotywa jest zbyt duża, w dodatku stoi w niewystarczającej odległości. Dopiero jak się zamontuje rzeźbę, będzie widać ten kontrast. Nie chciałbym, żeby ludzie kojarzyli ciuchcię z Sybiraczką, myśleli, że może do niej wsiadała... To za duże przemieszanie historii. Lokomotywa lepiej wkupi się w klimat Muzeum Kolejki Szprotawskiej przy ul. Ogrodowej - tłumaczy.
Podobnego zdania jest Jacek Budziński, radny PiS. - To przemieszanie cykli czasów i tematów. Mówimy przecież o legendzie Zastalu, typowej manewrówce służącej do przetaczania wagonów. To zabytek techniczny, który nijak nie kojarzy się z przyjazdami i powrotami. Nie upieram się, gdzie miałoby się przenieść lokomotywę, ale w sąsiedztwie Matki Sybiraczki nie komponuje się na pewno - uważa Budziński. Jego zdaniem lokomotywka niekoniecznie musi się przeprowadzić na Ogrodową w pobliże marketu Netto. - Może na skwerku pomiędzy dworcem kolejowym i autobusowym? - zastanawia się.

Lokomotywa i Matka Polka
Nie wszyscy są zachwyceni przeprowadzką. Włodzimierz Kwaśniewicz, dyrektor Lubuskiego Muzeum Wojskowego i członek rady pomnikowej, nie widzi takiej potrzeby. - Stoi w logicznym miejscu. Jest związana z dworcem i Zastalem, a stoi w pobliżu jednego i drugiego. Całe zamieszanie o lokomotywę to wynik szufladkowania historii. Nie mam nic przeciwko pomnikowi Matki Polki w ogóle. Natomiast dzielenie jej na Matkę Sybiraczkę czy Matkę Kazachską wydaje mi się irracjonalne. Powinno się postawić taki monument, który uczciłby wszystkie Matki Polki pomagające młodym pokoleniom przez cały XIX i XX wiek. Wtedy nie byłoby konfliktu o "przemieszanie historii". Ale nie, każdy chce wyrazić szacunek swojemu bohaterowi i być depozytariuszem nowej idei. Tego samego argumentu można użyć wobec Muzeum Ziemi Lubuskiej, w którym znajduje się także Muzeum Tortur. To jest dopiero przemieszanie cykli czasowych! - zauważa Kwaśniewicz.
W 2004 r. ciuchcię za 9 tys. zł wylicytowali na finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy biznesmen Marek Isański i mecenas Kazimierz Pańtak. Obaj panowie wyrazili już zgodę na przeprowadzkę. - Lokalizacja w pobliżu Zastalu i dworca była lepsza, ale skoro Matka Sybiraczka jest ważniejsza, nie będziemy protestować. Niech stanie na ul. Ogrodowej, Szprotawa to też moja miłość - ulega Pańtak.

Warto także wspomnieć, że budowę Kolejki Szprotawskiej (fragment przy ul. Ogrodowej) Niemcy rozpoczęli w 1910 r. Pierwszy kurs pociągu towarowo-pasażerskiego miał miejsce w 1911 r.

Paulina Nodzyńska
Źródło:gazeta.pl

Brak komentarzy: